Menu serwera

Kryzys! Masakra! Stan wojenny!

W Poznaniu spadł dziś jeden centymetr śniegu.

Z ulicy Naramowickiej do skrzyżowania z Lechicką dolazłem o własnych siłach. Od Bolka daleko nie jest, raptem dwa przystanki autobusowe. Te dwa przystanki autobusowe to zazwyczaj jakieś pół godziny dla autobusu. Dziś wystarczył mi jeden rzut oka na Naramowicką by dać sobie spokój z autobusem nr 67, którym zazwyczaj do pracy jeżdżę i podejść sobie na 51. Miły spacerek z rana…

51 podjechało, wsiadła fura ludzi i… stoimy. Naramowicka okazała się być nieprzejezdna aż do ulicy Wilczak. Odcinek od Lechickiej do Wilczak zajął autobusowi jakieś 40 minut. A w autobusie, jak to zazwyczaj w autobusach bywa, gorąc jak w piekle. Kapało ze mnie, z ludzi dookoła także. Otwarcie okien nie przyniosło zbyt wielkiej ulgi – kierowca uwziął się by jęków błagalnych o wyłączenie ogrzewania nie słyszeć i dowalił jeszcze dmuchawami. Z autobusu wysiadłem kompletnie mokry.

Fartem dzikim złapałem na Garbarach tramwaj nr 17 – ten podwozi mnie praktycznie pod samą robotę. Wskakuję, siadam… Zaczynam drżeć. Tak jak w autobusie było tropikalnie, tak w tramwaju mimo pozamykania wszystkiego, co się da, była lodówa na całego. W jednej chwili dosłownie skostniałem z zimna. Nie było na nie rady – kurtka nie chroniła od latającego sobie po tramwaju wiaterku, zimno dostawało się wszędzie, a że dopiero co wylazłem z rozgrzanego jak piec tramwaju i jeszcze pot spływał mi po plecorach, zimno czułem wręcz jak coś fizycznego.

Zwyczajowo, jak przy każdym opadzie czegoś innego niż deszcz – drogowcy zostali zaskoczeni a centymetr śniegu sparaliżował miasto. Wydawało mi się, że takie pierdoły są możliwe tylko w Atenach. Otóż nie, także w Poznaniu centymetr śniegu może być przyczyną totalnego rozkładu komunikacji. O tej miejskiej że już nie wspomnę.

jeśli jeszcze gdzieś zobaczę te idiotyczne tabliczki, by ludzie rzucili samochody i przesiedli się do MPK, będę strzelał.

8 odpowiedzi do Kryzys! Masakra! Stan wojenny!

  1. microust Listopad 25, 2008 o 10:16 #

    No wiesz, jeśli służby zaspały to i tak osobówka nie da rady. Bo stanie gdzieś pomiędzy jednym Zenkiem, a Lesiem.
    U nas jest rozkopanych ponad 50% ulic. Generalnie nikt nie zwrócił wagi na zaskoczenie zimą (śniegu pojawiło się nieco ponad 1 cm), i tak jeździ się z przygodami. Natomiast MPK (tramwaje) radzą sobie- po remoncie torowiska i jego wydzieleniu z ulic – rewelacyjnie.Ludki narzekają że nie mogą wszędzie podjechać, ale czy wszędzie trzeba? Wolę wygodne tramwaje niż korki.

    ps. Nie nie jestem zielonym szaleńcem, czasem potrzebuję skorzystać z auta. Na co dzień rower i „masowe rażenie”. Auto poza miastem.

  2. btd Listopad 25, 2008 o 13:14 #

    Osobowka by dala rade jak by ludzie umieli jezdzic jak nalezy. A zwykle jest tak ze polowa posrana bo bardziej slisko jest, czesc uwaza ze zimowki to tylko chwyt marketingowy i tanczy i trzeba kombinowac zeby sprawnie jechac.

    Ale da sie i komunikacja miejska to zlo :)

  3. SpeX Listopad 25, 2008 o 13:31 #

    „Fartem dzikim złapałem na Garbarach tramwaj nr 17 – ten podwozi mnie praktycznie pod samą robotę. Wskakuję, siadam… Zaczynam drżeć. Tak jak w autobusie było tropikalnie, tak w tramwaju mimo pozamykania wszystkiego, co się da, była lodówa na całego. W jednej chwili dosłownie skostniałem z zimna. Nie było na nie rady – kurtka nie chroniła od latającego sobie po tramwaju wiaterku, zimno dostawało się wszędzie, a że dopiero co wylazłem z rozgrzanego jak piec [b]tramwaju[/b] i jeszcze pot spływał mi po plecorach, zimno czułem wręcz jak coś fizycznego.”
    Chyba wysiadłeś z rozgrzanego autobusu a nie tramwaju :P

    Ale faktycznie Konstale 105N domyślam się iż o nie chodzi do szczelnych nie należą. Ani drzwi nie są szczelne, ani na fotokomórkę przez to na przystanku są cały czas otwarte :(

    Ale i tak nic nie przebije pamiętnej Białej Środy w Krakowie :P

  4. PeterCub Listopad 25, 2008 o 14:46 #

    Tak przy okazji zimy przypomniało mi się popularne powiedzonko wśród młodzieży: Ale kosta wali! ;)

  5. CoSTa Listopad 26, 2008 o 08:39 #

    [b]microust[/b]: A ja lubię dojeżdżać do pracy naszą radosną komunikacją (no, poza wpadkami w stylu przegrzane autobusy itd.) – mam czas na poranną gazetkę lub podcasta, coś, o co trudno w samochodzie. No i jest taniej :). Tramwaje i u nas dają rady ale niestety nie mam żadnego w okolicy domu i muszę dojeżdżać autobusami. A te niestety w korkach stoją :/

    [b]btd[/b]: Ano pewnie, że da się. Ale to wymaga jakiejś kultury jazdy a z tym u nas jeszcze krucho. Choć muszę przyznać, że się cywilizujemy. Ludzie przepuszczają się nawzajem, przyblokowany ruch potrafi ktoś puścić i nieco rozładować korek… I nawet niezbyt wiele ku*** za kimś takim leci :)

    [b]spex[/b]: Fakt cholera, zaraz poprawię. Dzięki!

    [b]petercub[/b]: Ale CO??? Skądś ty to wytrzasnął? :)

    • btd Listopad 26, 2008 o 09:26 #

      Tak, da sie to zauwazyc, dlatego tez nie upadla do konca moja wiara w ludzi :-)

  6. ciotka's eleni Listopad 26, 2008 o 14:05 #

    W Atenach az sie modlimy o pare centymetrow sniegu, bo wtedy nic nie dziala i mamy wolne z pracy zwlaszcza my pracujacy w sektorze panstwowym. A tutaj prawie lato,slonce grzeje i 21 st. w poludnie.

  7. Pyoter Listopad 26, 2008 o 14:10 #

    Ha. Skąd ja to znam :)
    Na szczęście teraz mam dużo bliżej do pracy i podjeżdżałem rowerkiem :) Niestety taki twardy zimą nie jestem, więc zostaje to wspaniałe MPK. A swoją drogą też mnie śmieszą te plakaty by przesiadać się na mpk. Toż to sama przyjemność jechać rano do pracy zapchanym autobusem z gębą przy szybie.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
I po szkoleniu

Wpadł dziś był do Poznania niejaki Paweł Tkaczyk, którego ktoś może kojarzyć z jego blogaska, jego facebooczka, jego blipka i...

Zamknij