Dolina, dół, dno i metr mułu

Nie no, tak źle może nie jest ale na pewno nie jest też faj­nie. O czym mowa? A o mojej robo­cie, która znów wymyka mi się spod kon­troli. Się oka­zuje, że mimo przy­ję­cia jesz­cze jed­nego grafika/detepowca, mimo zle­ca­nia zawczasu prac fir­mom zewnętrz­nym, mimo roz­pla­no­wa­nia wszyst­kiego i zabez­pie­cze­nia się na różne spo­soby przed gru­dnio­wym sza­leń­stwem — zawał jak bywał w zeszłych latach, tak i w tym roku ma miej­sce. Rzekłbym, że nawet chyba więk­szy się robi z dnia na dzień.

Na ten przy­kład: Wzięła sobie dyrek­cja sza­nowna wymy­śliła, że trza zro­bić kalen­darz dla całej grupy kapi­ta­ło­wej Kronospan. Taki po byku i po ple­cach — fajne kolaże gra­ficzne, jakieś bajery i eks­cesy z mate­ria­łami uży­tymi do wyko­na­nia kalen­da­rza, nito­wa­nia, lakiery i wszel­kie szy­kany. OK, zada­nie dla mnie nieco zbyt praco– i cza­so­chłonne (mam zupeł­nie co innego na gło­wie) a poza tym ze mnie dupa jest nie gra­fik. Mogę im to poskła­dać, z dru­kar­nią się doga­dać i druk nad­zo­ro­wać ale w kolaże nawet się bawić nie będę bo po co mam obra­żać gusta este­tyczne osób tak zwa­nych trze­cich. No to wzięto agen­cję, dano brief do ręki i kazano robić. Agencja, mimo stresu ter­mi­no­wego, swoje zro­biła i to nawet cał­kiem sym­pa­tycz­nie. Pokiwaliśmy gło­wami że o jaki to fajny kalen­darz będziemy mieli a tu w zeszły pią­tek dostaję na twarz bombę — pre­ze­sowi kalen­darz nie pod­cho­dzi, on ma wizję inną a wizję w ciało mam przy­oblec ja. Wszystko faj­nie i nawet mi to schle­bia ale jed­nym z ele­men­tów wizji jest poka­zy­wa­nie naszych nowo­ści kolo­ry­stycz­nych. Problem w tym, że te nowo­ści to jesz­cze tak do końca usta­lone nie są, o ich zeska­no­wa­niu czy w inny spo­sób otrzy­ma­niu w for­mie zdat­nej do obróbki że już nie wspo­mnę. Termin odda­nia kalen­da­rza na ręce pre­zesa? Jutro. Suuuper — kolory to tylko jeden z mate­ria­łów, które mają się w kalen­da­rzu zna­leźć, a któ­rych nawet na oczy nie widzia­łem. Do tego docho­dzą struk­tury, któ­rych wzo­rów jak hol­ding długi i sze­roki nikt nie widział, zdję­cia natury, które otrzy­ma­łem dziś przed wyj­ściem z pracy i co ja będę Wam dalej truł. Kpiny po prostu :/

Nie byłoby źle, gdy­bym miał tylko ten zasrany kalen­darz do zro­bie­nia. Ale nie, prze­cież to zupeł­nie nor­malne, by zadzwo­nić o ósmej trzy­dzie­ści rano i rzu­cić w słu­chawkę „Kosteczku, rzu­caj wszystko — do dwu­na­stej musimy mieć zro­bione blendy dla Niemców, VOXa i kogoś tam jesz­cze. Do roboty!” „Ale ja prze­cież mam zupeł­nie co innego dziś robić i mam do czter­na­stej oddać wstępny pro­jekt kata­logu bla­tów robo­czych!” „Rzucaj to, mówię ci!”. Oczywiście zgar­ną­łem kole rze­czo­nej czter­na­stej opeer co się zowie za nie­wy­ko­nany pro­jekt, na który cze­kał któ­ryś z dyrektorów.

Cha mnie strzela ostat­nio w robo­cie a będzie jesz­cze gorzej.

Ale mam na to lekar­stwo. Niedawno wró­ci­łem z kolej­nego tre­ningu, jestem świe­żutko po prysz­nicu i kur­czę nabra­łem dystansu do tego robo­to­wego rej­wa­chu. Suuuper sprawa takie ćwi­cze­nia! I fak­tycz­nie, Aikido potrafi wyro­bić kon­dy­cję — dziś przez godzinę mną rzu­cali, ja pada­łem, wsta­wa­łem, rzu­ca­łem kimś innym i tak w kółko. Wyszedłem z sali mokry dokład­nie wszę­dzie. Czuję się cudnie :)

Z cie­ka­wo­stek — ata­kuje mnie TVN (znowu :)). Tym razem nie chcą mnie do Drzyzgi. Chcą mnie do TVN Style. Można się nabijać :)

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

8 Komentarzy do “Dolina, dół, dno i metr mułu”

  1. zx 03/12/2008 do 05:45 # Odpowiedz

    Mogę auto­graf? :D Tak za wczasu…

  2. brocha 03/12/2008 do 09:05 # Odpowiedz

    mnie chcą do tvn cnbc — ale się nie dałem, daj zanć jak będziesz na nagra­niu w Krakowie ;)

  3. eNJey 03/12/2008 do 14:10 # Odpowiedz

    Tak, chcę to zoba­czyć — pro­szę daj się namówić ;)

  4. PeterCub 03/12/2008 do 15:11 # Odpowiedz

    A co takiego miał­byś pre­zen­to­wać w tvn-ie?

  5. piotr / savek 03/12/2008 do 18:22 # Odpowiedz

    Tym razem nie prze­ga­pię :D Pozdrawiam i nie zazdrosz­czę zamie­sza­nia w pracy, u mnie może i dużo mniej pracy, ale wła­sny inte­res połą­czony ze zmianą ope­ra­tora inter­netu wraz z jed­no­cze­snym wdra­ża­niem sys­temu CRM w grud­niu to lek­kie prze­gię­cie ;) Zdaje mi się, że już siwieje :D i to tak ostro :D ;) Za to wczo­raj się 007 relak­so­wa­łem — polecam :)

  6. Biter 03/12/2008 do 18:22 # Odpowiedz

    Koniecznie idź się lan­so­wać do tvn’u, ku ucie­sze gawie­dzi ;) A w pracy to mi sie wydaje że za miętki jesteś nico, masz godziny pracy okre­ślone w umo­wie to odbi­jaj kartę i zosta­wiaj nie­zro­bione, bo to że ci nie­umie­jęt­nie orga­ni­zują czas pracy to nie twoje zmar­twie­nie oraz nie twoje zada­nie żeby kie­row­nic­two się mie­dzy sobą doga­dało i prio­ry­tety okre­śliło. Jak raz czy drugi zosta­nie coś zawa­lone to wtedy sami zakom­bi­nują dla­czego. U mnie to zawsze dzia­łało, odro­bina ner­wo­wej atmos­fery zawsze przy tym była i owszem, ale warto posta­wić sytu­acje do pionu ;)

  7. CoSTa 04/12/2008 do 14:48 # Odpowiedz

    [b]zx[/b]: :)

    [b]brocha[/b]: A ja tam idę. Wszystkiego trzeba w życiu spró­bo­wać a w TV jesz­cze nie sie­dzia­łem. Zawsze to jakieś nowe doświad­cze­nie :). Dam znać, sure!

    [b]enjey[/b]: Jeśli nie będą mi jakieś ter­miny koli­do­wały — pew­nie że dam się namówić :)

    [b]petercub[/b]: Jakieś histo­ryjki o tak­sów­ka­rzach. Sugerowałem jakiś pro­gram, w któ­rym mógł­bym nacie­rać olej­kiem sek­sowne lasen­cje ale jakoś nic takiego aktu­al­nie w pro­duk­cji nie mają :)

    [b]piotr[/b]: Ano, koń­cówka roku to u mnie tra­dy­cyjna masa­kra. Dwoję się i troję bo urlop chce sobie przed Świę­tami wziąć a to ozna­cza, że muszę teraz się naro­bić na zapas. Ufff, nie tyle zmę­cze­nie co znu­że­nie czło­wieka dopada.

    [b]biter[/b]: Koniecznie idę! :). Biter, sam wiesz jak to jest w tym fachu. Godziny godzi­nami ale z ter­mi­nem trzeba się wyro­bić. Spoko, duży chło­piec jestem, zamę­czyć się nie dam. A jak mnie wypier*** to ci się do inte­resu pod­łą­czę (jak­kol­wiek to brzmi :))

  8. RAFi 09/12/2008 do 15:17 # Odpowiedz

    W okre­sie przed­świą­tecz­nym w naszej branży można osza­leć. Opamiętania. ;)

Dodaj komentarz