Jak to tak, bez prasy?

O cho­lera, jak się oka­zuje, można żyć bez gazet, bez zalewu infor­ma­cji, bez cią­głego pom­po­wa­nia mnie fak­tami, opi­niami i czym tam jesz­cze. Jakoś ostat­nio nie mam zbyt­nio kiedy dosiąść się do gazetki czy wcią­gnąć jakiś pro­gram infor­ma­cyjny — nie chce mi się sku­piać na pier­do­łach, któ­rymi żyją sobie poli­tycy i żeru­jące na nich media. Coś wczo­raj sły­sza­łem o Niesiołowskim, który sypał swo­ich koleż­ków zanim dostał sie­dem czy ileś lat paki. Coś też wczo­raj sły­sza­łem o Kaczyńskim, który roz­li­czał Niesiołowskiego i jeź­dził po nim w naj­lep­sze (chyba jakiś „zdrajca” nawet się gdzieś tam wkradł). Trochę mnie to zdzi­wiło bo kiedy sypiący Niesiołowski w pace lądo­wał, Kaczyński zdaje się na znie­na­wi­dzo­nej komu­szej uczelni bro­nił się aku­rat z prac znie­na­wi­dzo­nego Lenina czy jakoś tak. Ale zna­jąc geniusz Geniusza Tatr zapewne wtedy robił to z czy­stego wyra­cho­wa­nia — by poznać dogłęb­nie idee, które mógł póź­niej tym lepiej zwal­czać, im lepiej je poznał. Zapewne to tylko przez geniusz Geniusza ów Towarz… wrr­róć… ide­olo­giczny wywro­to­wiec nie tra­fił ani na chwilę nawet za naj­drob­niej­szą cho­ciażby kratkę. Cóż, Kaczyńskim odmó­wić kon­se­kwen­cji nie można: jaka opo­zy­cja, taki brak zain­te­re­so­wa­nia ze strony ówcze­snych służb. Dziś prze­kłada się to na wyjazdy zagra­niczne, w trak­cie któ­rych wraże ościenne mocar­stwo zama­chuje się na życie naszego pre­zy­denta. Jak głu­pio ale cel­nie ujął to mar­sza­łek naszego sejmu — jaka wizyta, taki i zamach. Jest kon­se­kwent­nie? No ba!

Dobra, zróbmy se małą pra­sówkę po portalach…

Moratorium na budowę mecze­tów we Włoszech? — pyta Gazeta Wyborcza. Ba, a kto chce mieć pod bokiem meczet? Ja nie chcę. Nie to, żebym coś do muzuł­ma­nów miał ale zna­jąc życie, sklepy mono­po­lowe w pro­mie­niu kilo­me­tra wylecą w powie­trze, a tego nie prze­żyję nie tylko ja ale z jakieś 80% męskiej popu­la­cji miesz­ka­ją­cej w moich oko­li­cach. W imię przy­szłych bene­fi­cjen­tów świad­czeń socjal­nych — NIE dla meczetów!

„Zaczyna się kli­ma­tyczny altersz­czyt. Prawie 2,5 tysiąca alter­glo­ba­li­stów, eko­lo­gów, cykli­stów i anar­chi­stów zablo­kuje w sobotę cen­trum Poznania. Policja w całym kraju zwiera sze­regi: puka do drzwi uczest­ni­ków i wypy­tuje o nich w zakła­dach pracy. Inwigilacja!” infor­muje ta sama Gazeta Wyborcza. Wielkie mi rze­czy… Z jed­nej strony jęczą w tej gazetce, że ter­ro­ryzm, że nic się z tym nie robi, że jak to tak można życia ludzi nie sza­no­wać i nie robić porządku ze wstręt­nymi ter­ro­ry­stami (nota bene — zdaje się, że więk­szość z nich to chłopcy bie­ga­jący czę­sto do mecze­tów, tym bar­dziej więc mówię mecze­tom NIE!). Jak już przy­cho­dzi co do czego i Policja robi to, co do niej należy czyli zabez­pie­cza imprezę, o któ­rej ta sama gazetka pisze, że taka wielka i taki suk­ces i w ogóle, to czemu robi się halo z naj­nor­mal­niej­szych pod Słońcem dzia­łań pre­wen­cyj­nych? Bo to wiesz co takiemu zie­lo­nemu jed­nemu z dru­gim do łba przyj­dzie? Co szczyt to owi cykli­ści, anar­chi­ści i kto tam jesz­cze demo­lują mia­sta, biją się i żyć ludziom nie dają. Weźta se zieloną/brunatną/w centki par­tię zróbta, prze­ko­najta ludzi do swo­ich racji, niech na was zagło­sują i zmie­niaj­cie pano­wie anar­chi­ści i cykli­ści kraj wedle wła­snego widzi­mi­się. Zmiany robione wyrwaną płytą chod­ni­kową czy trzon­kiem sty­li­ska łopaty jakoś nie­spe­cjal­nie dla mnie róż­nią się od zmian robio­nych korup­cją czy kulą kara­binu. Ot środki różne a cel ten sam — wła­dza a w kon­se­kwen­cji swoje porządki. Nie mam nic prze­ciw wła­dzy i swoim porząd­kom ale pro­sił­bym o zauwa­że­nie, że chciał­bym mieć coś w tym tema­cie do powie­dze­nia. Na ten przy­kład wybie­ra­jąc przy urnie a nie poprzez wymu­sze­nie w taki czy inny sposób.

Dziennik dla odmiany pisze o tym, że nie­jaka pani Kopacz ma dość bycia mini­strem bur­delu zwa­nego Służbą Zdrowia, w któ­rym to bur­delu nie idzie nic zapla­no­wać czy zabu­dże­to­wać bo jak się oka­zuje tam dokład­nie wszystko jest kwe­stią so cal­led „poli­tyczną”. Określenie cze­goś per „poli­tyczne” zaczęło funk­cjo­no­wać w naszym języku jako okre­śle­nie pejo­ra­tywne, koja­rzące się z anar­chią, cią­głymi pysków­kami i ogól­nie „poli­tyką” w wyko­na­niu naszych „poli­ty­ków”. Tako więc nie­zbyt mnie dziwi, że nie­głu­pia babka, która miała jakiś pomysł na zre­for­mo­wa­nie tego bur­delu, dała sobie spo­kój z „poli­tyczną” służbą zdro­wia. Szkoda tylko, że słowo, które kie­dyś ozna­czało sztukę rzą­dze­nia, zaczyna dziś coraz bar­dziej ozna­czać brak kom­pe­ten­cji i ogólne skun­dle­nie oby­cza­jów, że się malow­ni­czą reto­ryką wodza wszyst­kich pisio­rów posłużę.

Ten sam Dziennik pisze też o nie­ja­kim Marcinkiewiczu, który ponoć ma szansę na eks­po­no­wane miej­sce na listach sto­łecz­nej Platformy. A ja widząc tego kole­sia mam nie­odmien­nie jedno i to samo pyta­nie: kim, do kur*** nędzy jest ten Marcinkiewicz??? Figurant usa­dzony przez Kaczyńskiego na stołku pre­miera. Widać ma czło­wiek cechy cha­rak­teru i spraw­ność ciała, które pozwa­lają mu być figu­ran­tem — trzeba nie lada gięt­kiego krę­go­słupa moral­nego, by jaw­nie i w żywe oczy ruszać war­gami w rytm i takt ruchu warg suflera. Najwidoczniej teraz będzie ruszał w rytm i takt plat­for­mowy. Nie wiem, co sobie myślą plat­for­mersi ale może pomy­ślę za nich: może wystaw­cie na listach pano­wie kogoś, kto nie będzie kilka mie­sięcy póź­niej ruszał ustami w jesz­cze inny takt i rytm? Pacynka o nazwie Marcinkiewicz naprawdę budzi sym­pa­tię spo­łe­czeń­stwa. No wła­śnie — pacynka…

OK, star­czy! Szkoda na to czasu. Sorry, że i czy­ta­ją­cym te bzdury go zabrałem.

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

2 Komentarzy do “Jak to tak, bez prasy?”

  1. Pangrys 05/12/2008 do 09:03 # Odpowiedz

    Moja rada ‚dobra książka i wyłą­czony tele­wi­zor o kom­pu­te­rze już nie wspo­mnę.
    Mam już dość Jarka „Parszywca” Kaczyńskiego i jego kur­skiej tfu pomy­li­łem się , kłam­li­wej kliki z bobo­ła­kiem Karskim, zom­bie Cymańskim czy pin­gwi­nem Gosiewskim na czele.
    Ranek zawsze zaczy­na­łem od TVN 24, dziś nie mam zamiaru się wku­rzać i włą­czam Disney Chanel lub MiniMini by mój syn wstał szyb­ciej :D
    Mniej czło­wiek się rano stre­suje :D

  2. krzychu 05/12/2008 do 10:39 # Odpowiedz

    O boszszsz.… ty to wszystko prze­czy­ta­łeś CoSta?! Po kiego czorta? Stara czasu ;)
    … ale to już wiesz.

Dodaj komentarz