Michnik z Żakowskim o przemianie ustrojowej

Czytaliście może wywiad Żakow­skiego z Michnikiem, który uka­zał się w jed­nym z ostat­nich nume­rów Polityki? Nie? Warto! I wcale nie dla­tego, że pano­wie sta­wiają cał­kiem imo trafne dia­gnozy aktu­al­nego stanu rze­czy ale raczej dla­tego, że poka­zali nieco spo­sób myśle­nia poko­le­nia i ludzi okre­śla­nych przez Ziemkiewicza per „mich­ni­kowsz­czy­zna”. W kilku sło­wach Michnik wyja­śnia, jak wedle niego prze­bie­gały pro­cesy trans­for­ma­cji i jakim cudem 20 lat po odzy­ska­niu nie­pod­le­gło­ści w tym kraju znaj­dują się ludzie, któ­rzy mniej lub bar­dziej jaw­nie cią­gną ku auto­ry­ta­ry­zmowi, mimo świe­żych wspo­mnień cza­sów, w któ­rych mie­li­śmy jedy­no­władz­twa po uszy.

Spłycam teraz i skra­cam ale nie mam tu zamiaru refe­ro­wać wywiadu. Mnie dziwi raczej, że w domnie­ma­niach nad przy­czy­nami atrak­cyj­no­ści oferty Kaczyńskich dla ludzi czę­sto wykształ­co­nych i nie­głu­pich, pano­wie sło­wem nie wspo­mnieli o tak zwy­czaj­nej i ludz­kiej sła­bo­ści, jak strach przed wzię­ciem odpo­wie­dzial­no­ści za samego siebie.

Są ludzie, któ­rzy sta­no­wią solidne zaple­cze dla klienc­kiego modelu budowy pań­stwa. To do nich prze­ma­wia oferta pro­sta, jasna i kla­rowna — zostaw zmar­twie­nie nam, pań­stwo się tobą zaj­mie. To dla nich two­rzona jest kom­plek­sowa oferta ochrony oby­wa­tela przez pań­stwo — eme­ry­tury, renty, świad­cze­nia socjalne roz­bu­chane do gra­nic moż­li­wo­ści… Znamy to z codzien­no­ści. Daleki jestem od nego­wa­nia zdo­by­czy socjal­nych — sam z nich korzy­stam (rzadko ale sama świa­do­mość, że ist­nieją i w razie potrzeby mogę mieć do nich dostęp mi wystar­czy) ale potrzeby socjalne są wypa­czane do gra­nic moż­li­wo­ści a oby­wa­tele spro­wa­dzani są do roli klien­teli. Niestety i ta rola jest z cza­sem wypa­czana i rozu­miana przez poli­ty­ków jako postawa ser­wi­li­styczna. Groza ogar­nia mnie dopiero wtedy, gdy zdaję sobie sprawę, że naprawdę wielu ludzi taka wła­śnie postawa odpowiada.

Nie wiem o co cho­dzi z tym pań­stwo­wym ser­wi­li­zmem ale widzę jak to działa i dzi­wię się bar­dzo, że pano­wie w roz­mo­wie nawet nie zaha­czyli o ten temat. Ja rozu­miem popraw­ność poli­tyczną i nie­chęć do skon­flik­to­wa­nia się z tymi gru­pami spo­łecz­nymi, nie­mniej chciał­bym, by pano­wie nazy­wali sprawy po imie­niu. A sprawy mają się tak, że bar­dzo wielu ludziom, nie­za­leż­nie od wieku i wykształ­ce­nia, klien­tyzm i ser­wi­lizm po pro­stu pasuje. Ochrona ze strony pań­stwa, zaspo­ka­ja­nie coraz to szer­szych potrzeb w ramach struk­tur pań­stwo­wych, brak potrzeby przej­mo­wa­nia ini­cja­tywy we wła­snej spra­wie (brak potrzeby aktyw­nego kształ­to­wa­nia swo­jego losu oraz oto­cze­nia) — bar­dzo, bar­dzo wielu ludzi wła­śnie w ten spo­sób pod­cho­dzi do insty­tu­cji pań­stwa. Niesamowite jest to, że jest to spo­sób myśle­nia bar­dzo wielu mło­dych ludzi. Kompletnie nie wiem jak rozu­mieć to spy­cha­nie odpo­wie­dzial­no­ści z wła­snych bar­ków, na struk­tury pań­stwowe. Najbliżej mi tu do inte­lek­tu­al­nego leni­stwa i wygod­nic­twa oraz jakie­goś rodzaju obawy czy stra­chu przed świa­tem, z któ­rym ci ludzie chcą ogra­ni­czyć kon­fron­ta­cję do mini­mum. Ciężko w to uwie­rzyć ale jest sporo ludzi, któ­rym naj­zwy­czaj­niej w świe­cie nie chce się o sie­bie i swoje oto­cze­nie zadbać, ewen­tu­al­nie nie potra­fią i nie dają sobie z tym rady.

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

Jeszcze nikt nie skomentował. Możesz być pierwszy!

Dodaj komentarz