Witam w mojej codzienności

W pół do czwar­tej rano dnia dzi­siej­szego. Sytuacja wygląda mniej wię­cej tak:

  • Majka przy­peł­zła chwa­ląc się nową odsłoną nie­koń­czą­cej się cho­roby — gorączką.

  • Opiekunka sie­dzi przy cho­ru­ją­cym swoim ojcu.

  • Dorota ma jakieś szko­le­nia i inne prze­targi w pracy, musi dziś w niej być.

  • Ja po ostat­nich kilku sło­wach do swo­jego prze­ło­żo­nego, że jego sekre­tarką nie jestem i nie po to mnie zatrud­niano, bym coś cią­gle ska­no­wał i dru­ko­wał zawa­la­jąc przy oka­zji wszel­kie moż­liwe zle­cone mi prace i oczy­wi­ście zgar­nia­jąc za to opier­dol, raczej na pracę w tym bur­delu liczyć nie mogę. Zostać w domu muszę — wylot z roboty mam prak­tycz­nie zagwarantowany.

  • Nie mamy pie­nię­dzy. So cal­led „kry­zys” oka­zał się być cudną wymówką do zwal­nia­nia ludzi i obci­na­nia pen­sji jak się tylko da, o wpa­da­niu w wyż­sze progi że już nie wspo­mnę. Dorota wydaje się tego nie rozumieć :/

  • Do tego zdechł komp i szy­kuje się kolejny wydatek…

Na samą myśl, że to dopiero wierz­cho­łek góry lodo­wej, aż mnie mrozi. Jest tak bar­dzo do dupy, że dawno już tak nie było. Bóg ma zaje­bi­ste poczu­cie humoru przed swo­imi świę­tami. Zasrany sadysta…

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

20 Komentarzy do “Witam w mojej codzienności”

  1. brocha 11/12/2008 do 06:41 # Odpowiedz

    sady­sta! true, true

    zga­dza się żony rzadko rozu­mują wła­ści­wie w obli­czy kryzysu. ;(

  2. byte 11/12/2008 do 08:06 # Odpowiedz

    Będzie dobrze. Trzymajcie się mocno.

  3. Włodek 11/12/2008 do 08:49 # Odpowiedz

    @Costa — sorry, dopiero co pia­łeś z zachwytu nad nową ekipą! Zresztą prze­cież sam chcia­łeś ludzi z hasłem „by żyło się lepiej wszyst­kim”. Wszędzie zwal­niają, nie tylko w Twojej fir­mie. A dla­czego, ponie­waż spada popyt na różne pro­dukty i usługi. Utrzymać się na rynku obec­nie z usłu­gami typu DTP, infor­ma­tycz­nymi to naprawdę jest sztuka. Komu potrzebne są banerki, gazetki, kalen­da­rze jak bra­kuje mu na chleb?

    • btd 11/12/2008 do 09:03 # Odpowiedz

      Uzasadnij powią­za­nie po z kry­zy­sem na swie­cie (a wla­sci­wie w usa cia­gna­cym reszte swiata w dol). Ale jakos logicz­nie a nie tek­stami z radia z ryjem.

  4. Zakrzes 11/12/2008 do 10:09 # Odpowiedz

    Typowe — Bóg tu nic nie zawi­nił, tylko ludzka głu­pota — i ban­kie­rów i Twoja po czę­ści też.

    Sprawiasz wra­że­nie czło­wieka który zdaje sobie sprawę z wielu pra­wi­deł i prze­wa­łów rzą­dzą­cych tym świa­tem, potrafi prze­wi­dzieć cho­roby na jesieni, i zwięk­szone wydatki z tym zwią­zane… wie że jeśli jest górka, to po to aby odkła­dać na to, gdy będzie dołek… ale ty z całą świa­do­mo­ścią jakby pły­niesz tym szam­bem, nie potra­fiąc zapa­no­wać nad sobą przed ske­pem z zabawkami…

    Nie masz kasy ?? Masz, i to sporo — tyle tylko że stoii na komo­dzie i ma napis HD. Sprzedaj to kurew­stwo, ani się tym nie naj­jesz, ani Majki nie wyle­czysz. Sprzedaj, póki nowe. Kupcy się znajdą, idą święta — są jesz­cze głupcy, wszystko kupią.… źle było z PS2 i Eye TV i kine­sko­pie?? Pamiętasz jak ska­ka­li­ście z Majką, ile było zabawy ???

    Mądrych decy­zji i wyboru tego co ważnę życzę na święta :-)))

  5. matipl 11/12/2008 do 10:51 # Odpowiedz

    Ja wła­śnie na przy­mu­so­wym urlo­pie, a od 21 grud­nia bez­ro­botny ;) Firma nie zła­pała tyle zle­ceń w tym roku, więc dodat­kowy pro­gra­mi­sta zbędny.
    Ogólnie rynek IT nie odczuwa zbyt­nio rece­sji, więc bez obaw. Pewno się coś znaj­dzie, tylko na święta będziesz musiał się zadłużyć :)

  6. Mama Wula 11/12/2008 do 11:23 # Odpowiedz

    Kostuś ! Synku nie roz­pa­czaj ! Od czego się ma mamę i tatę ? Ja w grud­niu też mam finan­sowe tyły bo z tatą pła­cimy 40 pro­cent podatku, ale idzie sty­czeń i znowu tylko 19. Poza tym jak wia­domo pie­nię­dzy szczę­ścia nie dają. Keep smi­ling !Skoro zapro­si­li­ście nas na swięta kto zrobi zakupy ? Rodzice !!!!!! Proponuj e mój spo­sob na doła, w tym finan­so­wego. Sudan, głodne dzieci z Biafry,emeryci pol­scy z kwotą 700 zl, wybu­chy bomb na Bliskim Wschodzie, Iraku. Afganistanie itd. Od razu jest mi lepiej i bez­piecz­niej a drobne braki dnia codzien­nego ej co tam miną !

  7. Włodek 11/12/2008 do 11:42 # Odpowiedz

    Nie powie­dział­bym, że branża IT nie odczuwa rece­sji. Odczuwa stary, i to bar­dzo. Firmy już nie zatrud­niają na eta­tach infor­ma­ty­ków. Jak już to doraź­nie korzy­stają z ich usług. Generalnie wszę­dzie tną koszty. Liczy się czy­sty pro­ces wytwo­rze­nia pro­duktu, bądź usługi. Reszta jest zbędna i ogra­ni­czana do mini­mum.
    Koledze co nie widzi związku PO z dro­ży­zną w Polsce chciał­bym wytłu­ma­czyć pro­stą zasadę eko­nomi. Jak coś dro­żeje, to się go mniej kupuje. Jak się cze­goś mniej kupuje to firma robiąca to zmniej­sza pro­duk­cję, zwal­nia ludzi, zmniej­sza koszty. Teraz pyta­nie: czemu to dro­żeje? Ono, dla­tego, że wła­dza chce kasy! Władz chce kasy dla sie­bie, Unii Europejskiej (co roku to są mld euro). POdwyższając podatki, akcyzy itd wła­dza zdziera kasę.
    Co do „ubó­stwa” Costa nie grozi Wam to. Jesteś osoba publiczna w końcu. A myśla­łeś o zapi­sa­niu się do przo­du­ją­cej par­tii. Działałbyś w PR za grube pieniądze.

  8. krzych 11/12/2008 do 12:14 # Odpowiedz

    bedzie dobrze, oby wszyst­kie zmiany wycho­dziły w bilan­sie na plus

  9. CoSTa 12/12/2008 do 08:41 # Odpowiedz

    [b]brocha[/b]: Kryzys jak kry­zys, po pro­stu obcięło nam nieco docho­dów a bar­dzo ale to bar­dzo nie chcę zadłu­żać się na Święta. Chyba jed­nak zaczyna do żony docie­rać, że będzie w tym roku kiepściutko :)

    [b]byte[/b]: Pewnie, że będzie. Trzymamy się. Dzięki!

    [b]włodek[/b]: „Władza chce kasy” powia­dasz? Aż tyle, by wywo­łać w naszym kraju „kry­zys”? Hmmm… Ciekawa teo­ria ale jakoś nie widzę związku. Poza tym kto mówi, że nie mam co robić? Problem w tym, że roboty mam zde­cy­do­wa­nie za dużo (a zle­ceń coraz wię­cej) a w imię jakie­goś kry­zysu (któ­rego kom­plet­nie po nawale zle­ceń nie widzę) dowala się mi jesz­cze, przy oka­zji kom­bi­nu­jąc mi przy zarob­kach. Z mojego punktu widze­nia tak zwany kry­zys to wygodna wymówka na reduk­cję zatrud­nie­nia i roz­dy­spo­no­wa­nie pozo­sta­łych obo­wiąz­ków mię­dzy innych pra­cow­ni­ków z kom­bi­no­wa­niem przy zarob­kach połą­czone. I raczej żad­nego kole­sia z PO we wła­dzach spółek, dla któ­rych robię, nie uświad­czysz. Niemcy dosko­nale wie­dzą, że lepiej poli­ty­kom pła­cić niż ich zatrudniać.

    [b]zakrzes[/b]: Jakże piękny i typowo pol­ski komen­tarz. Fantastyczna ilu­stra­cja do modli­twy Polaka z Dnia świra. Sorry, wła­śnie jestem po dniu z chorą córą i roz­cza­ruję cię — bawimy się o wiele, wiele lepiej! I tak jak mnie dobiło o czwar­tej rano, tak mi total­nie prze­szło koło połu­dnia. Ot przej­ściowe trud­no­ści i odsu­nię­cie o miesiąc-dwa wyko­na­nia domo­wego planu w robie­niu sobie dobrze. „Kurestwo” ma się świet­nie, z Majką w Spyro gra się genial­nie, Doropha jak rano prze­sy­piała budzik, tak nadal prze­sy­pia — jest dobrze. Tylko chwi­lowo impet jakby mniej­szy. Widać trzeba nieco przy­ha­mo­wać i nabrać dystansu oraz odde­chu przed kolej­nym skokiem.

    Myśl ogól­niej­sza po dniu wol­nego po ostat­nim zapier­dzie­la­niu w robo­cie — tro­chę urlopu robi DOBRZE!

    [b]matipl[/b]: Wśród naszych infor­ma­ty­ków popło­chu nie ma choć fak­tycz­nie wywa­lili z trzech naj­mniej doświad­czo­nych. Pozostałych „nowych” szkolą inten­syw­nie by roz­bu­jać tutej­sze infor­ma­tyczne pro­jekty. Tak więc reduk­cje są ale nie ma sza­leń­stwa. A ja mam pro­blem odwrotny — za dużo roboty. I to potrafi w cza­sach ponoć kry­zysu dobić :)

    [b]mamcia[/b]: Spoko mut­ter! Jest wszystko jak naj­bar­dziej OK. Po pro­stu zwal­niamy a nie powinno tak być. Czas pomy­śleć nad zmianą roboty i utrzy­mać impet. Zwalniać można na eme­ry­tu­rze. No i przede wszyst­kim podzię­ko­wać rodzi­com raz a dobrze za wspar­cie. Nie to, że nie­fajne ono jest ale kaman, czas prze­stać żero­wać na rodzinie :).

    Majka zwy­cza­jowo prze­zię­biona ale trzyma fason i mimo kicha­nia star­czy jej siły na gra­nie na kon­soli :). Mamcia, bierz urlop/wolne — robi doskonale.

    [b]krzych[/b]: Będzie. To postanowione :)

    • Zakrzes 12/12/2008 do 10:53 # Odpowiedz

      Spokojnie, Kostas — nie moim celem jest Cię doło­wać… bo niby dla­czego. Ja nie z tych co stoją na wie­czo­rami przed łóż­kiem, i dedy­kują „dop*** sqr***” ;-))

      Gdy decy­du­jesz się pro­wa­dzić bloga, i publi­ko­wać go w nie­li­mi­to­wany spo­sób, musisz być przy­go­to­wany na to, że robisz ze swo­jego życia Big Brother’a. Czytają to różni ludzie, o róż­nych poglą­dach, i róż­nych sty­lach życia, o róż­nym sys­te­mie war­to­ści, i skoro dajesz moż­li­wość komen­to­wa­nia — to bądż przy­go­to­wany że komen­to­wać nie będą tylko mama z bab­cia, cio­cią i bratem.

      Powiem Ci coś otwar­cie : jak zauwa­ży­łeś zapewne dłuż­szy czas czy­tuje Twojego bloga. Gdyby nie był cie­kawy, nie tra­cił­bym na niego czasu, więc chwała dla cie­bie. Zaczęło się od maczka, ale skoro publi­ku­jesz także notki z codzien­no­ści — chcąc nie chcąc sta­łem się także komen­ta­to­rem życia.

      Ale tak jak lubie Twój język pisa­nia, tak nie zga­dzam się abso­lut­nie z Twoim sylem życia. Jeśli cho­dzi o mnie jesteś typo­wym przed­sta­wi­cie­lem poko­le­nia na „kre­dy­cie”, z któ­rym zupeł­nie się nie utoż­sa­miam, choć jeste­śmy w iden­tycz­nym wieku. Z kolej­nych postów w któ­rych opo­wia­dasz wyła­nia mi się opis czło­wieka pra­wie cał­ko­wi­cie zagu­bio­nego, który bie­gnąć z impe­tem do przodu, zaczynna odczu­wać że traci rów­no­wagę. Przypomina to zbie­ga­nie z górki, i moment pod­czas któ­rego orien­tu­jemy się że nie nadą­zamy prze­bie­rać nogami, a gra­wi­ta­cja cią­gnie… Prowadzisz tego bloga, kre­śląc rysu­nek swo­jej rodziny i samego sie­bie, cza­sami pod­ko­lo­ro­wu­jąc rze­czy­wi­stość. Z dba­ło­ścią opi­su­jesz jak jest dobrze, jak jeste­ście zgraną i kocha­jącą się rodziną. To niczym występ na sce­nie, a akto­rami jest Twoja rodzina. Zdjęcia szczę­śli­wych chwil, i rekwi­zyty codzien­nego użytku któ­rymi się ota­czasz spra­wiają że ta jawa jest pra­wie realem.… choć tak naprawdę gaż­dze­ciki są nie twoje, tylko ban­ków… a w spa­ce­rze z dzie­cia­kiem nie cho­dzi o to, żeby pospa­ce­ro­wać, tylko żeby poba­wić się cyfrówką, i mieć temat na posta i co robić przed kom­pem. Czujesz się dobrze w tym sosie, a wbi­ja­nie do głowy infor­ma­cji „jest dobrze” spra­wia, że zaczy­nasz czuć że jest dobrze. I tak to leci, choć tak naprawdę wiesz, że coś jest nie tak. Choćby to, że gdy­byś odpu­ścił sobie gaż­dze­ciar­skie nowinki, miał­byś już dawno wła­sny samo­chód, a nie poży­czał go od kogoś tam …

      Dla mnie typowy „homo-gażdeto-kreditus”. Taki, który po prze­czy­ta­niu tego komen­ta­rza „spali cegłę”, ale przed­sta­wie­nie będzie trwało dalej. Może dzień, dwa zamy­śle­nia… potem dalej aba­rot to samo.

      Może się mylę, ale gorzej — jeśli nie.
      Sam kie­dyś — dość krótko — pro­wa­dzi­łem bloga. Zamknąłem go, bo swier­dzi­łem, że czło­wiek mający czas dla rodziny, i życący naprawdę — nie ma czasu na życie w świe­cie wir­tu­al­nym. Piszący na kla­wia­tu­rze tata, i bawiące się obok dziecko — a w moim przy­padku już dwójka dzieci — to nie jest bycie razem.…

      Myśl sobie co chcesz, ja cie­szę się że wre­ście to z sie­bie wywa­li­łem. Za każ­dym razem czy­ta­jąc post z kate­go­rii „codzienne” nasu­wał mi się taki wła­snie obraz.. cie­kaw jestem two­jej reak­cji. Zawsze lubi­łem zglę­biać psy­chikę ludzi, i to co w nich sie­dzi.…. nie po to aby ich obra­żać, a po to by prze­ko­nać się na ile czy­ta­nie mię­dzy wier­szami odkrywa ich praw­dziwe „ja”.

      Pozdrawiam, i życzę szyb­kiego wyj­ścia z „doła” — cokol­wiek by to znaczyło :-))

      • CoSTa 12/12/2008 do 17:06 # Odpowiedz

        [quote]Czytają to różni ludzie, o róż­nych poglą­dach, i róż­nych sty­lach życia, o róż­nym sys­te­mie war­to­ści, i skoro dajesz moż­li­wość komen­to­wa­nia — to bądż przy­go­to­wany że komen­to­wać nie będą tylko mama z bab­cia, cio­cią i bratem.[/quote]
        Jestem dużym chłop­cem, serio. Wiem mniej wię­cej o co tu cho­dzi. Co do reszty — zaprawdę, powia­dam ci — nie znamy się i to widać. Bardzo widać. Może kie­dyś, może przy wódce, może przy jakiejś sposobności.

        [quote]Myśl sobie co chcesz, ja cie­szę się że wre­ście to z sie­bie wywa­li­łem. Za każ­dym razem czy­ta­jąc post z kate­go­rii „codzienne” nasu­wał mi się taki wła­snie obraz.. cie­kaw jestem two­jej reak­cji. Zawsze lubi­łem zglę­biać psy­chikę ludzi, i to co w nich sie­dzi.…. nie po to aby ich obra­żać, a po to by prze­ko­nać się na ile czy­ta­nie mię­dzy wier­szami odkrywa ich praw­dziwe „ja”.[/quote]
        Total failure. Ale strze­laj dalej, cał­kiem to cie­kawe i zabawne :). Trochę w tym wszyst­kim racji pew­nie masz ale z kil­koma zastrze­że­niami, z któ­rych przy­kła­dowo jedno brzmi: NIE ZNOSZĘ mieć długów/kredytów. Wie coś o tym moja żona i sys­te­ma­tycz­nie spła­cana Visa. Kolejne: NIE CIERPIĘ cho­rób mojej córki bo nigdzie nie mogę jej zabrać. Lista zale­gło­ści w wyj­ściach jest pora­ża­jąca a atrak­cji mam dla niej przy­go­to­wa­nych mnó­stwo. Niech tylko w końcu prze­sta­nie sią­pić tym kino­lem… Z innych — żeby żyć „naprawdę”, nie muszę rezy­gno­wać z innych przy­jem­no­ści (pro­wa­dze­nie bloga to jedna z wielu, robić sobie przy­jem­nie lubię i na inne spo­soby). Kwestia orga­ni­za­cji. Widać ja orga­ni­zuję sobie czas lepiej i star­czy mi go i dla rodziny, i na bloga, i na pracę, i na aikido i na erpegi, i na bóg raczy wie­dzieć co jesz­cze. Czasem go nie star­cza, to fakt — naj­wi­docz­niej doba powinna być dłuższa.

        A gadżety uwiel­biam i nie mam zamiaru mówić, że jest ina­czej. Gdyby mnie tylko było stać, dom miał­bym wypeł­niony po sufit gadże­tami. Jedni liżą znaczki, dru­dzy upra­wiają ogró­dek, inni hodują cho­miki. Ja lubię i gro­ma­dzę gadżety. Czy przy­brało to jakąś cho­ro­bliwą formę — o to trza by się Doroty zapytać.

        Mam zna­jo­mych żyją­cych chyba twoim sty­lem życia — dolinka pod Jelenią Górą, uro­cze odlu­dzie z pię­cioma cha­łu­pami na krzyż, rów­nie uro­czy domek z komin­kiem i fan­ta­styczny widok na Karkonosze. Net w postaci szcząt­ko­wej, tele­wi­zora chyba brak, kom­pu­ter pamię­ta­jący czasy króla ćwieczka. Cudnie się tam czuję ile­kroć do nich wpa­dam. Żyć w taki spo­sób bym nie mógł. Sądzisz, że choć przez myśl mi przy­szło potę­piać taki styl życia? Mają swoje tempo, swój kli­mat, swój patent na spę­dze­nie swo­jego czasu na Ziemi. Ani przez chwilę nawet bym nie śmiał narzu­cać im swo­jego patentu na spę­dze­nie owego czasu. Każdy tupet ma swoje gra­nice. Być może coś z tego wycią­gniesz dla sie­bie, być może nie. 34 lata życia na tej pla­ne­cie nauczyły mnie jed­nego: nie ma nic cudow­niej­szego, niż spo­tkać inną istotę ludzką i spró­bo­wać ją poznać. Nie ma nic gor­szego, niż pró­bo­wać wtło­czyć ją w swoją formę i kie­ro­wać swo­imi koleinami.

        • btd 13/12/2008 do 06:39 #

          Costa, lej na gościa. Kolejny nawie­dzony z paten­tem na życie.

          Nienawidzę takich nie­speł­nio­nych psy­cho­ana­li­ty­ków, któ­rzy myślą że wie­dzą lepiej od cie­bie co tobą kie­ruje. ch im w d

  10. Gajwer 12/12/2008 do 11:11 # Odpowiedz

    Współczuję, wiem co to zna­czy wpaść w kolejny próg w ostat­nich mie­sią­cach roku. Rozwiazaniem — ale tylko opła­cal­nym przy znacz­nie zróż­ni­co­wa­nych zarob­kach Twoich i Dorophy, gdy się razem roz­li­cza­cie corocz­nie — jest zło­że­nie do kadr/ksiegowości wnio­sku o nali­cza­nie tylko 19 pro­cen­to­wego podatku cały rok (co mie­siąc pen­sja w cało­ści) a roz­li­cze­nie się z ewen­tu­al­nych nad­wy­żek w rocz­nym zezna­niu podat­ko­wym. Jeśli się razem roz­li­cza­cie ist­nieje szansa ze może uda się nie wpaść w kolejny próg.

    • CoSTa 12/12/2008 do 17:15 # Odpowiedz

      No więc to musimy na pewno z Dorotą poli­czyć. To jest świetne roz­wią­za­nie (dzięki!) ale wymaga zwy­cza­jowo jakie­goś inte­li­gent­nego wysiłku i cho­lera kal­ku­la­tora. Lekko nie będzie :) bo od licze­nia widać nie uciek­niemy ale za życiową poradę wyni­ka­jącą z two­jego komen­ta­rza a brzmiącą mniej wię­cej „myśl bał­wa­nie jeden!” dzięki ogromne. Tak zro­bimy na pewno w przy­szłym roku — poroz­pi­su­jemy sobie te dochody, poli­czymy, zoba­czymy jak mniej wię­cej naj­sen­sow­niej będzie je roz­dy­spo­no­wać i — kto wie — może nawet pomy­ślimy i — w to nie wie­rzę — coś z tego myśle­nia wyniknie :)

      Dzięki!

      • miner 13/12/2008 do 21:19 # Odpowiedz

        Jak nie chcesz liczyć to możesz to zro­bić na „rym­pał”. Jedyna kon­se­kwen­cja jest taka, że w kwiet­niu następ­nego roku przy roz­li­cza­niu PITa zamiast pozy­cja „do zwrotu” pojawi się pozy­cja „do zapłaty”. Prośba o nie nali­cza­nie zaliczki podatku według wyż­szego progu nie musi być jakoś spe­cjal­nie uzasadniona.

  11. miner 13/12/2008 do 21:26 # Odpowiedz

    I jesz­cze uwaga ogólna do wpisu.
    .
    „Kryzys” powoli staje się fak­tycz­nie dobrą wymówką. Dotarło to do mnie jak zoba­czy­łem jakie­goś mana­gera od sprze­daży komó­rek. Tłumaczył, że w wyniku ogól­no­świa­to­wego kry­zysu jego ope­ra­tor nie sprzeda tyle komó­rek ile pla­no­wał. Spryciarz
    .
    Teraz już leci z górki, kor­po­ra­cje komu­ni­kują: „czeka nas ciężki rok, kry­zys wicie rozu­mi­cie, spa­dek sprze­daży, zwolnienia”

  12. piotr / savek 14/12/2008 do 10:30 # Odpowiedz

    Powodzenia! Oby córa szybko wyzdro­wiała, a szef praca to sam wiesz jak taxa nie ta to następna ;) Doskonale Cię rozu­miem, dla­tego aktu­al­nie jestem na swoim, wole teraz zaci­skać pasa bo nie jest za kolo­rowo z € i sam dopo­wia­dać za to co czy­nie przed sobą niż „ska­no­wać i dru­ko­wać”. Wiesz zresztą, że spe­cja­li­ści zawsze dostaną dobrą pracę więc nie ma się co mar­twić na zapas. Kuruj córkę, ugła­skaj żonę i będzie git. :)


    Nienawidzę takich nie­speł­nio­nych psy­cho­ana­li­ty­ków, któ­rzy myślą że wie­dzą lepiej od cie­bie co tobą kie­ruje. ch im w d„
    nic dodać nic ując, tylko się pod tym podpisać :)

    BTW: A co do kompa. mówisz o Mini ?

  13. CoSTa 16/12/2008 do 08:54 # Odpowiedz

    [b]miner[/b]: Orientowałem się w kadrach jak to wygląda i w sumie spro­wa­dza się do zło­że­nia „dys­po­zy­cji” nie nali­cza­nia wyż­szego podatku nawet po prze­kro­cze­niu progu. Tak więc rzecz teraz tylko trzeba poli­czyć. Dzięki za wyklarowanie!

    A co do kry­zysu — tak to póki co w fir­mie, w któ­rej robię, wygląda. „Kryzys” i dra­koń­skie oszczęd­no­ści na naj­bar­dziej pod­sta­wo­wych spra­wach. Dziwne ale w sumie nie ma się co dzi­wić, naj­ła­twiej po pro­stu nie zamó­wić tony papieru biu­ro­wego niż wdro­żyć sen­sowny sys­tem obrotu elek­tro­niczną dokumentacją.

    [b]piotr/savek[/b]: Dzięki. Córa już nie­stety taka chora będzie, chyba że uda nam się prze­pro­wa­dzić pla­no­wany na sty­czeń zabieg. Mrozów nie ma to i sieje grzy­bami na wszyst­kie strony a to nie­stety skut­kuje u małej kicha­niem i zatka­niem na potęgę :/.

    Ejże, daj­cie Zakrzesowi spo­kój. Mówi bar­dzo słusz­nie, nie raz już dosta­wa­łem od żony bęcki i byłem przy­wra­cany do pionu w tema­cie życia rodzin­nego pada­ją­cego kosz­tem zain­te­re­so­wań. Ja tam zawsze z takich opi­nii wnio­ski wycią­gam, nawet jeśli w mojej (mojej — nie zna­czy to, że praw­dzi­wej prze­cież) oce­nie nie są one pra­wi­dłowe. Tak więc pokój. A poza tym na blogu i tak nic się czło­wiek nie wywie — jako Słowianie mamy obo­wią­zek takie sprawy roz­trzą­sać przy wódce :)

    Tak, mówię o mini. Nie mam cho­lera kiedy sko­czyć do Cortlandu i jakoś malu­cha roz­ru­szać. W pracy dzieją mi się straszne rzeczy :/

Trackbacki/Pingbacki

  1. Rok 2008 w naszej rodzince… | CoSTa's Family Page - 21/10/2011

    […] kli­mat potrafi dopro­wa­dzić w nie­sprzy­ja­ją­cych oko­licz­no­ściach do solid­nego doła, więc z kom­bi­na­to­ryką radzę uwa­żać. Na szczę­ście prócz kombinowania […]

Dodaj komentarz