W co aktualnie gram na PS3

Wraz z kup­nem PS3 wró­ciła mi chęć do spę­dza­nia jakichś sza­lo­nych ilo­ści czasu przy kon­soli. Co prawda nie prze­kłada się to na rze­czy­wi­stą ilość czasu spę­dza­nego na miłym trze­pa­niu levców w kolej­nych gier­kach, nie­mniej sporo życio­rysu ostat­nio mija mi z padem w dłoni. I bar­dzo mnie to cie­szy :). Niniejszym słów kilka o gier­kach, w które pykam sobie z ochotą.

Astro Tripper — pchełka kupiona w PSN za jakieś śmieszne pie­nią­dze. Problem w tym, że ta pchełka to jeden z faj­niej­szych sho­ote­rów w kli­ma­tach old­scho­olu, w jakie może­cie obec­nie zagrać na PS3 i w ogóle. Co prawda napa­lam się na 1942: Joint Strike (Majka poko­chała demo i czas chyba kupić pełną wer­sję), która to gra jest czy­stym pra­wie że old­scho­olem prze­nie­sio­nym w dzi­siej­sze szatki ale takiej dawki sta­rych, dobrych cza­sów i zna­nego z owych cza­sów rajcu z cią­głego wci­ska­nia X, jakie daje Astro Tripper, ze świecą szu­kać. Do tego gra jest nie­kon­wen­cjo­nalna i polega na czymś innym, niż cią­gły lot w górę lub w bok jak w Soldner-X: Himmelssturmer. Na 1942 i Soldner-X przyj­dzie jesz­cze czas ale póki co bar­dzo pole­cam Astro Trippera. Świetny tytuł.

Burnout Paradise — zde­cy­do­wa­nie naj­lep­sza część serii. Dobra gra­fika, świetny mul­ti­player, pręd­ko­ści wbi­ja­jące w fotel i jeśli miał­bym jakieś zastrze­że­nia, to do braku zna­nej z serii NFS strzałki wska­zu­ją­cej drogę (ich­niego GPSa). Trzeba się nie­ma­łego mia­sta na bla­chę wyuczyć, by jakieś sen­sowne czasy zacząć wykrę­cać a to dla nie­zbyt sys­te­ma­tycz­nego gra­cza jest pro­ble­mem. Poza tym gra bar­dzo dobra i warta każ­dej wyda­nej na nią złotówki.

Dead Space — w ten tytuł zacznę pykać dziś wie­czor­kiem. Piwko się już chło­dzi, żona przy­go­to­wała sobie stos gaze­tek o modzie i słu­chawki by się w ten ponoć dosko­nały hor­ror nie wkrę­cać przez choćby słu­cha­nie, a ja liczę na grę, która mnie przy­ssa i nie ode­ssa już na dobre. Z recen­zji w sieci sądząc, będzie się działo a tytuł jest wła­śnie taką ssawką. Yeah! Dzięki za pre­zent Brzoza!

LittleBigPlanet — dziś sie­dli­śmy nieco dłu­żej z Majką do tego tytułu i muszę przy­znać, że gra ocza­ro­wuje. Ten plat­for­mer po pro­stu reali­zuje swoją misję w spo­sób ide­alny — jest słodki, przy­sia­dalny od pierw­szego kon­taktu, wszystko jest sym­pa­tyczne ale aby wykrę­cić naj­wyż­sze wyniki, trzeba cho­ler­nej gib­ko­ści w pal­cach i spraw­no­ści w macha­niu padem nie­mało. Gra nie jest łatwa i dla pię­cio­lat­ków raczej jesz­cze się nie nadaje. Tu trzeba nieco więk­szego wyćwi­cze­nia we wła­da­niu padem. Jeszcze nie kom­bi­no­wa­łem z gra­niem w sieci i edy­to­rem pozio­mów — Majka nie dała :). Ale co się odwlecze…

Metal Gear Solid 4 — z Metalem ma pro­blem. Zacząłem grać i oka­zało się, że nie mam w domu sprzy­ja­ją­cych warun­ków do gra­nia. Nie idzie się sku­pić odpo­wied­nio na fabule, scenki prze­ryw­ni­kowe i ich kli­mat zabi­jają mi cią­gle domow­nicy (a to Majka wle­zie, a to wie­czo­rem Doropha ma inne plany — nawet jeśli miłe ;) to prze­cież inne) i tym spo­so­bem grę roz­po­czą­łem po czym znie­sma­czony bra­kiem moż­li­wo­ści sku­pie­nia się na niej, zawie­si­łem na kołku. Wiem, co może oka­zać się zba­wienne dla tytułu — wyko­pa­nie rodziny na jakiś tydzień do dziad­ków. I chyba wtedy będę mógł wresz­cie przy­siąść do cze­goś, co jak na razie mnie po pro­stu ocza­ro­wało. Tym bar­dziej nie chcę, by mi tu cię­giem kli­mat psuto. Tak więc MGSie, nie łudź się, że będziesz się na półce kurzył. Oj na pewno nie!

Prince of Persia Classic — kolejny PSNowski tytuł, który wzią­łem i naby­łem wie­dziony impul­sem. Co to jest? To jest znana z szes­na­stu bitów gra, którą wrzu­cono w HD, 2,5 3D (jest trój­wy­miar, tyle że z zacho­wa­niem widoku jak w pier­wo­wzo­rze) i która to gra kopie tyłek o ile pamięta się jedynkę. Tu wszystko jest dokład­nie tak samo, jak w drze­wiej bywało, z tym że gra­fikę dosto­so­wano do dzi­siej­szych stan­dar­dów. Poza tym wier­nie grę oddano (straż­nicy są tam, gdzie byli, zapad­nie są tam, gdzie były i ogól­nie wszystko jest jak trzeba) i gra się w nią dokład­nie tak samo (no, wygod­niej — obsługa padem zamiast kla­wio­rami jed­nak robi swoje), jak na szes­na­stu bitach. Frajdy i fru­stra­cji z gry jest co nie­miara a dla old­bo­jów pamię­ta­ją­cych początki księ­cia — rzecz obowiązkowa.

Ratchet & Clank: Tools of Destruction — gra w to Majka. Serio. Demo prze­szli­śmy kilka razy i mała zachciała dowie­dzieć się, co tak wła­ści­wie dzieje się dalej. Już mniej wię­cej wiemy, co się dalej wyczy­nia i że strzela się gęsto jak dia­bli. Może nawet nieco zbyt gęsto i kosz­tem plat­for­mo­wa­to­ści, która bar­dzo by się tu w nieco więk­szych daw­kach przy­dała. Ideałem na poprzed­nią kon­solę był Jak 3, któ­rego kon­ty­nu­ację z otwar­tymi ramio­nami powi­tamy i na PS3. Ratchet jest OK ale jakichś cie­plej­szych uczuć naszych nie budzi. To nie ta klasa, co Jak, nie ten świat, nie ten pomysł i nie to wyko­na­nie. Gra sama w sobie jest porządna, gra­ficzka nie­zła a efekty strze­la­nia cał­kiem wido­wi­skowe. Ale to nie to, czego ocze­ku­jemy od plat­for­me­rów na Next-geny. Można lepiej wydać swoje pie­nią­dze i gry może nie odra­dzam ale suge­ruję, by się nad ewen­tu­al­nym zaku­pem mocno zastanowić.

Riff: Everyday Shooter — kolejna pchełka z PSN, w któ­rej drze­mie moc bar­dzo wielka. Za kil­ka­na­ście zło­tych może­cie kupić sobie prze­uro­czego sho­otera, który w dosyć nowa­tor­ski spo­sób pod­cho­dzi do idei i efek­tów strze­la­nia. Gra się miło, gra co chwila ofe­ruje jakieś nowe i coraz to dziw­niej­sze dozna­nie no i nie jest łatwo, choć począ­tek może suge­ro­wać grę laj­tową. Im dalej jed­nak w las, tym wię­cej roz­strze­la­nych pni a prze­cież o to wła­śnie chyba cho­dzi. Prosta ale sym­pa­tyczna gra­fika, sym­pa­tyczne dźwięki i — przede wszyst­kim — cie­kawe podej­ście do tematu strze­la­nia. Jeśli nie musisz strasz­nie oszczę­dzać pie­nię­dzy — warto zapo­znać się z tytułem.

Toy Home — jeż­dżonka adre­so­wana do dzieci, którą Majka lubi tak sobie ale za to którą bar­dzo lubi Doropha. Gra o tyle nie­ty­powa, że nie ofe­ruje innej moż­li­wo­ści kie­ro­wa­nia samo­cho­dzi­kami, niż macha­nie Sixaxisem (czyli ste­ruje się krę­cąc całym padem). Jest to jed­nak na tyle dobrze zro­bione, że ste­ro­wa­nie spra­wia cał­kiem sporą frajdę, gra współ­czyn­nik słod­ko­ści ma cał­kiem wysoki i gdyby tylko nie tak wielki chaos w pro­jek­tach tras, byłoby cał­kiem nie­źle (jak na grę budże­tową). Zdecydowanie naj­słab­sze są w tej grze trasy — nie­zbyt dobrze wyko­nane, nie­zbyt prze­my­ślane, nie­wy­ko­rzy­stu­jące w przy­stępny spo­sób moż­li­wo­ści ofe­ro­wa­nych przez samo­cho­dziki — rampy i szy­kany są trudne (albo wręcz gra­ni­czące z nie­moż­li­wo­ścią) do opa­no­wa­nia a to w grze z zało­że­nia arca­do­wej i nasta­wio­nej na ich wyko­rzy­sty­wa­nie bar­dzo razi. Gdybym miał oce­niać to w skali 1–10 dał­bym piątkę solidną. Mimo wszystko bowiem gra jakimś cudem frajdę sprawia.

WipeOut HD — jej, jaka to jest fajowa gra! Czytam ze zdzi­wie­niem jakieś jęcze­nia w necie o tym, że to nie jest ten stary i znany z PSX WipeOut, że to nie te pręd­ko­ści itd. Aż odpa­li­łem demko jedynki i porów­na­łem te gry. Jednoznacznie wynika mi z tego zesta­wie­nia, że jęcze­nie upra­wiają chłopcy, któ­rzy mocno WipeOuta ide­ali­zują. WipeOut HD nie odstaje od WipeOuta na krok (no chyba że in plus), trzyma sty­li­stykę menu­sów, ofe­ruje świetne wyścigi online a wyż­sze klasy szyb­ko­ści potra­fią zerwać kask. Tak samo jak w jedynce trzeba nie­które tory opa­no­wać na bla­chę, by móc w ogóle powal­czyć z kon­solą, o grze w necie nie wspo­mi­na­jąc. Gra jest szybka, gra­fika taka sobie ale nie­zgor­sza, ani­ma­cja ultra­płynna a gra w sieci to po pro­stu bajka. Najlepsza w tym momen­cie gra w PSN i warta swo­ich pie­nię­dzy jak żadna inna. Oj, mocno pole­cam a na split-screen i online ze zna­jo­mymi mocno się napa­lam. Brzoza, Ginter — bierzta bez pyta­nia zbęd­nego. Śmiga się tu bar­dzo fajowo.

I to mniej wię­cej wszystko, w co aktu­al­nie gram na PS3. Niestety nie mam aż tyle czasu, by gierki roz­km­ni­niać na lewo i prawo. Niemniej powo­lutku i poma­lutku się dzieje w tema­cie gra­nia. Matka mnie opie­prza, że mam się ustat­ko­wać i wziąć się za poważne rze­czy. Żona widząc rachunki za gry gromi mnie póki co tylko wzro­kiem ale pew­nie nie­ba­wem dostanę i patel­nią. Sorry kobity, nic na to nie pora­dzę! Granie to podstawa :).

, , ,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

7 Komentarzy do “W co aktualnie gram na PS3”

  1. Damian 28/12/2008 do 22:23 # Odpowiedz

    Burnout — Ale tam tam jest dobry hmm GPS. Przyglądaj się tablicz­kom ulic na górze ekranu i… kie­run­kow­ska­zom na samo­cho­dzie. :P

    No chyba, że mia­łeś co innego na myśli. :)

  2. lemu 28/12/2008 do 23:21 # Odpowiedz

    „Granie to podstawa :)”

    O to to to… :) Na zdrowie!

  3. arcymon 29/12/2008 do 08:59 # Odpowiedz

    w bar­no­uta tez pykam i wra­ze­nia Twoje podzie­lam. Jedyne do czego mam wiel­kie zastrze­ze­nie to tra­giczna sciezka dzwie­kowa. Kto do jasnej anielki dobie­ral tam muzyke.

    A juz te kawalki mozarta i tym podobne to smiech na sali. O ile zosta­wisz samo­chod na kilka minut i wla­czy sie ten tryb (jak to nazwac?) swo­bod­nej kamery co leci po tra­sie to ok, ale jak ja pedze na zla­ma­nie karku a tam jakas opera w tle leci ?! dzizasss.…

    dobrze ze mozna wla­sne kawalki tam ustawic…

  4. Room 303 29/12/2008 do 16:29 # Odpowiedz

    W nawią­za­niu do notki CoSTy i ja podzielę się listą gier, które uwa­żam za szcze­gól­nie warte uwagi. Heavenly Sword Moim skrom­nym zda­niem naj­lep­szy sin­gle player na PS3. Niby sla­sher w stylu God of War, ale wyko­na­nie i roz­mach iście fil­mowe. Gra…

  5. PeterCub 03/01/2009 do 20:17 # Odpowiedz

    Jeśli cho­dzi o Deep Space, popeł­niono też film ani­mo­wany, nie spraw­dza­łem, ale chyba na pod­sta­wie gry. Ostre kli­maty, ani­mo­wany survi­val horror.

    • PeterCub 03/01/2009 do 20:21 # Odpowiedz

      Ups, Dead Space: Downfall, oczywiście.

  6. Ender 03/01/2009 do 21:12 # Odpowiedz

    ten film to ekra­ni­za­cja wyda­rzen ktore mialy miej­sce przed cza­sem w kto­rym toczy sie akcja gry.

Dodaj komentarz