Ostatnio moda jest ogromna na psioczenie na Święta. Że skomercjalizowane, że to gonitwa za prezentami, zakupami, brak chwili wytchnienia i w ogóle to czas umęczenia, wyrzeczeń i diabli wiedzą czego jeszcze. Ilekroć takie brednie słyszę, tylekroć mam zamiar powiedzieć: kochany/kochana, jeśli do tego sprowadzają się twoje Święta, to współczuję ci bardzo. Moje Święta to:
- Przekomarzanie się z Majką co lepsze byłoby dla babci: gierka bardzo arcade czy może arcade nieco mniej i tak, by Majka z padem nadążyła :).
- Wyżeranie Dorocie różnych rzeczy z garnków. Palce mam poobijane straszliwie. Moja wina, mogłem ich przecież nie wpychać tam, gdzie nie trzeba.
- Nabijanie się z dziadka, który starannym technicznym pismem opisuje paczki.
- Nabijanie się z babci, którą coś ciągle nosi i która wiecznie coś sprząta, co sprowadza się do przekładania góry rożnych rzeczy z jednego miejsca w inne.
- Nabijanie się z Majki, która beczy strasznie z powodu wielgachnej paczki, która dziś przybyła, która zawiera oczywiście majkowy prezent, o czym ona nie wie bo została przeze mnie przekonana, że paczka jest dla mnie i są tam same straszne gierki dla dorosłych.
- Nabijanie się z kota, który dziś dał dyla (po raz pierwszy) na taras, na którym to tarasie przeżył chwilę poznawczego orgazmu szybko zakończoną karnym przytruchtaniem do drzwi z powodu zmarzniętej bardzo dupy.
A co ja Wam tu będę bzdury pisał. Najważniejsze: jak co roku pragniemy Wam pożyczyć i gorąco podziękować za wpadanie do nas, rozglądanie się, pogadanie, popsioczenie, pochwalenie i w ogóle. Wielu z Was robi to od dłuższego czasu i chyba zdążyliśmy się już nieco poznać oraz wirtualnie zżyć. Wirtualnie więc łamiemy się z Wami opłatkiem, wirtualnie podpieprzamy Wam co fajniejszego dzwonka karpia, wirtualnie podkradamy Wam uszka z barszczu i wirtualnie zaglądamy Wam przez ramię przy rozpakowywaniu prezentów. A już zupełnie rzeczywiście życzymy Wam wszystkiego najlepszego i spełnienia wszelkich marzeń.








no i Chwała Bogu! przynajmniej ty jeden widzisz w tym cyrku coś wyśmienitego! :)
Wesołych!
Już kiedyś zauważyłem, że „modnie” było narzekać na święta. Ja je zawsze lubiłem za klimat i jakąś moc łączenia rodziny, a miałem ją dużą. Ale teraz świąt nie znoszę! Mocno moje życie się zmieniło i już nie zostało z nich nic co mnie kiedyś cieszyło… no prawie nic.
Dobrze, że potrafisz się tymi świętami cieszyć i życzę Ci Costa, żebyś się nimi cieszył jak najdłużej! I w ogóle wesołych Świąt!
[b]grabek[/b]: A co mam nie widzieć — babcia z dziadkiem zjechali, wyśmienitego śledzika dziś wciągałem, prezenciory, luz… Świeta mogą sobie trwać w najlepsze jeszcze dłuuugo :)
[b]pyoter[/b]: Dzięki za życzenia i trochę przykro mi słyszeć, że dla ciebie magia zniknęła. Mogę mieć tylko nadzieję, że powróci. Oby. Bo to autentycznie fajowy czas.
Tegoroczne święta dla mnie też były smutne. Wspominaliśmy tych, których zabrakło w tym roku przy wigilijnym stole, no i jak to bywa, popłakaliśmy się. Wesołe były dla młodszego pokolenia. Pozdrawiam.