Menu serwera

Witam w mojej codzienności

W pół do czwartej rano dnia dzisiejszego. Sytuacja wygląda mniej więcej tak:

  • Majka przypełzła chwaląc się nową odsłoną niekończącej się choroby – gorączką.

  • Opiekunka siedzi przy chorującym swoim ojcu.

  • Dorota ma jakieś szkolenia i inne przetargi w pracy, musi dziś w niej być.

  • Ja po ostatnich kilku słowach do swojego przełożonego, że jego sekretarką nie jestem i nie po to mnie zatrudniano, bym coś ciągle skanował i drukował zawalając przy okazji wszelkie możliwe zlecone mi prace i oczywiście zgarniając za to opierdol, raczej na pracę w tym burdelu liczyć nie mogę. Zostać w domu muszę – wylot z roboty mam praktycznie zagwarantowany.

  • Nie mamy pieniędzy. So called „kryzys” okazał się być cudną wymówką do zwalniania ludzi i obcinania pensji jak się tylko da, o wpadaniu w wyższe progi że już nie wspomnę. Dorota wydaje się tego nie rozumieć :/

  • Do tego zdechł komp i szykuje się kolejny wydatek…

Na samą myśl, że to dopiero wierzchołek góry lodowej, aż mnie mrozi. Jest tak bardzo do dupy, że dawno już tak nie było. Bóg ma zajebiste poczucie humoru przed swoimi świętami. Zasrany sadysta…

20 odpowiedzi do Witam w mojej codzienności

  1. brocha Grudzień 11, 2008 o 06:41 #

    sadysta! true, true

    zgadza się żony rzadko rozumują właściwie w obliczy kryzysu. ;(

  2. byte Grudzień 11, 2008 o 08:06 #

    Będzie dobrze. Trzymajcie się mocno.

  3. Włodek Grudzień 11, 2008 o 08:49 #

    @Costa – sorry, dopiero co piałeś z zachwytu nad nową ekipą! Zresztą przecież sam chciałeś ludzi z hasłem „by żyło się lepiej wszystkim”. Wszędzie zwalniają, nie tylko w Twojej firmie. A dlaczego, ponieważ spada popyt na różne produkty i usługi. Utrzymać się na rynku obecnie z usługami typu DTP, informatycznymi to naprawdę jest sztuka. Komu potrzebne są banerki, gazetki, kalendarze jak brakuje mu na chleb?

    • btd Grudzień 11, 2008 o 09:03 #

      Uzasadnij powiązanie po z kryzysem na swiecie (a wlasciwie w usa ciagnacym reszte swiata w dol). Ale jakos logicznie a nie tekstami z radia z ryjem.

  4. Zakrzes Grudzień 11, 2008 o 10:09 #

    Typowe – Bóg tu nic nie zawinił, tylko ludzka głupota – i bankierów i Twoja po części też.

    Sprawiasz wrażenie człowieka który zdaje sobie sprawę z wielu prawideł i przewałów rządzących tym światem, potrafi przewidzieć choroby na jesieni, i zwiększone wydatki z tym związane… wie że jeśli jest górka, to po to aby odkładać na to, gdy będzie dołek… ale ty z całą świadomością jakby płyniesz tym szambem, nie potrafiąc zapanować nad sobą przed skepem z zabawkami…

    Nie masz kasy ?? Masz, i to sporo – tyle tylko że stoii na komodzie i ma napis HD. Sprzedaj to kurewstwo, ani się tym nie najjesz, ani Majki nie wyleczysz. Sprzedaj, póki nowe. Kupcy się znajdą, idą święta – są jeszcze głupcy, wszystko kupią…. źle było z PS2 i Eye TV i kineskopie?? Pamiętasz jak skakaliście z Majką, ile było zabawy ???

    Mądrych decyzji i wyboru tego co ważnę życzę na święta :-)))

  5. matipl Grudzień 11, 2008 o 10:51 #

    Ja właśnie na przymusowym urlopie, a od 21 grudnia bezrobotny ;) Firma nie złapała tyle zleceń w tym roku, więc dodatkowy programista zbędny.
    Ogólnie rynek IT nie odczuwa zbytnio recesji, więc bez obaw. Pewno się coś znajdzie, tylko na święta będziesz musiał się zadłużyć :)

  6. Mama Wula Grudzień 11, 2008 o 11:23 #

    Kostuś ! Synku nie rozpaczaj ! Od czego się ma mamę i tatę ? Ja w grudniu też mam finansowe tyły bo z tatą płacimy 40 procent podatku, ale idzie styczeń i znowu tylko 19. Poza tym jak wiadomo pieniędzy szczęścia nie dają. Keep smiling !Skoro zaprosiliście nas na swięta kto zrobi zakupy ? Rodzice !!!!!! Proponuj e mój sposob na doła, w tym finansowego. Sudan, głodne dzieci z Biafry,emeryci polscy z kwotą 700 zl, wybuchy bomb na Bliskim Wschodzie, Iraku. Afganistanie itd. Od razu jest mi lepiej i bezpieczniej a drobne braki dnia codziennego ej co tam miną !

  7. Włodek Grudzień 11, 2008 o 11:42 #

    Nie powiedziałbym, że branża IT nie odczuwa recesji. Odczuwa stary, i to bardzo. Firmy już nie zatrudniają na etatach informatyków. Jak już to doraźnie korzystają z ich usług. Generalnie wszędzie tną koszty. Liczy się czysty proces wytworzenia produktu, bądź usługi. Reszta jest zbędna i ograniczana do minimum.
    Koledze co nie widzi związku PO z drożyzną w Polsce chciałbym wytłumaczyć prostą zasadę ekonomi. Jak coś drożeje, to się go mniej kupuje. Jak się czegoś mniej kupuje to firma robiąca to zmniejsza produkcję, zwalnia ludzi, zmniejsza koszty. Teraz pytanie: czemu to drożeje? Ono, dlatego, że władza chce kasy! Władz chce kasy dla siebie, Unii Europejskiej (co roku to są mld euro). POdwyższając podatki, akcyzy itd władza zdziera kasę.
    Co do „ubóstwa” Costa nie grozi Wam to. Jesteś osoba publiczna w końcu. A myślałeś o zapisaniu się do przodującej partii. Działałbyś w PR za grube pieniądze.

  8. krzych Grudzień 11, 2008 o 12:14 #

    bedzie dobrze, oby wszystkie zmiany wychodziły w bilansie na plus

  9. CoSTa Grudzień 12, 2008 o 08:41 #

    [b]brocha[/b]: Kryzys jak kryzys, po prostu obcięło nam nieco dochodów a bardzo ale to bardzo nie chcę zadłużać się na Święta. Chyba jednak zaczyna do żony docierać, że będzie w tym roku kiepściutko :)

    [b]byte[/b]: Pewnie, że będzie. Trzymamy się. Dzięki!

    [b]włodek[/b]: „Władza chce kasy” powiadasz? Aż tyle, by wywołać w naszym kraju „kryzys”? Hmmm… Ciekawa teoria ale jakoś nie widzę związku. Poza tym kto mówi, że nie mam co robić? Problem w tym, że roboty mam zdecydowanie za dużo (a zleceń coraz więcej) a w imię jakiegoś kryzysu (którego kompletnie po nawale zleceń nie widzę) dowala się mi jeszcze, przy okazji kombinując mi przy zarobkach. Z mojego punktu widzenia tak zwany kryzys to wygodna wymówka na redukcję zatrudnienia i rozdysponowanie pozostałych obowiązków między innych pracowników z kombinowaniem przy zarobkach połączone. I raczej żadnego kolesia z PO we władzach spółek, dla których robię, nie uświadczysz. Niemcy doskonale wiedzą, że lepiej politykom płacić niż ich zatrudniać.

    [b]zakrzes[/b]: Jakże piękny i typowo polski komentarz. Fantastyczna ilustracja do modlitwy Polaka z Dnia świra. Sorry, właśnie jestem po dniu z chorą córą i rozczaruję cię – bawimy się o wiele, wiele lepiej! I tak jak mnie dobiło o czwartej rano, tak mi totalnie przeszło koło południa. Ot przejściowe trudności i odsunięcie o miesiąc-dwa wykonania domowego planu w robieniu sobie dobrze. „Kurestwo” ma się świetnie, z Majką w Spyro gra się genialnie, Doropha jak rano przesypiała budzik, tak nadal przesypia – jest dobrze. Tylko chwilowo impet jakby mniejszy. Widać trzeba nieco przyhamować i nabrać dystansu oraz oddechu przed kolejnym skokiem.

    Myśl ogólniejsza po dniu wolnego po ostatnim zapierdzielaniu w robocie – trochę urlopu robi DOBRZE!

    [b]matipl[/b]: Wśród naszych informatyków popłochu nie ma choć faktycznie wywalili z trzech najmniej doświadczonych. Pozostałych „nowych” szkolą intensywnie by rozbujać tutejsze informatyczne projekty. Tak więc redukcje są ale nie ma szaleństwa. A ja mam problem odwrotny – za dużo roboty. I to potrafi w czasach ponoć kryzysu dobić :)

    [b]mamcia[/b]: Spoko mutter! Jest wszystko jak najbardziej OK. Po prostu zwalniamy a nie powinno tak być. Czas pomyśleć nad zmianą roboty i utrzymać impet. Zwalniać można na emeryturze. No i przede wszystkim podziękować rodzicom raz a dobrze za wsparcie. Nie to, że niefajne ono jest ale kaman, czas przestać żerować na rodzinie :).

    Majka zwyczajowo przeziębiona ale trzyma fason i mimo kichania starczy jej siły na granie na konsoli :). Mamcia, bierz urlop/wolne – robi doskonale.

    [b]krzych[/b]: Będzie. To postanowione :)

    • Zakrzes Grudzień 12, 2008 o 10:53 #

      Spokojnie, Kostas – nie moim celem jest Cię dołować… bo niby dlaczego. Ja nie z tych co stoją na wieczorami przed łóżkiem, i dedykują „dop*** sqr***” ;-))

      Gdy decydujesz się prowadzić bloga, i publikować go w nielimitowany sposób, musisz być przygotowany na to, że robisz ze swojego życia Big Brother’a. Czytają to różni ludzie, o różnych poglądach, i różnych stylach życia, o różnym systemie wartości, i skoro dajesz możliwość komentowania – to bądż przygotowany że komentować nie będą tylko mama z babcia, ciocią i bratem.

      Powiem Ci coś otwarcie : jak zauważyłeś zapewne dłuższy czas czytuje Twojego bloga. Gdyby nie był ciekawy, nie traciłbym na niego czasu, więc chwała dla ciebie. Zaczęło się od maczka, ale skoro publikujesz także notki z codzienności – chcąc nie chcąc stałem się także komentatorem życia.

      Ale tak jak lubie Twój język pisania, tak nie zgadzam się absolutnie z Twoim sylem życia. Jeśli chodzi o mnie jesteś typowym przedstawicielem pokolenia na „kredycie”, z którym zupełnie się nie utożsamiam, choć jesteśmy w identycznym wieku. Z kolejnych postów w których opowiadasz wyłania mi się opis człowieka prawie całkowicie zagubionego, który biegnąć z impetem do przodu, zaczynna odczuwać że traci równowagę. Przypomina to zbieganie z górki, i moment podczas którego orientujemy się że nie nadązamy przebierać nogami, a grawitacja ciągnie… Prowadzisz tego bloga, kreśląc rysunek swojej rodziny i samego siebie, czasami podkolorowując rzeczywistość. Z dbałością opisujesz jak jest dobrze, jak jesteście zgraną i kochającą się rodziną. To niczym występ na scenie, a aktorami jest Twoja rodzina. Zdjęcia szczęśliwych chwil, i rekwizyty codziennego użytku którymi się otaczasz sprawiają że ta jawa jest prawie realem…. choć tak naprawdę gażdzeciki są nie twoje, tylko banków… a w spacerze z dzieciakiem nie chodzi o to, żeby pospacerować, tylko żeby pobawić się cyfrówką, i mieć temat na posta i co robić przed kompem. Czujesz się dobrze w tym sosie, a wbijanie do głowy informacji „jest dobrze” sprawia, że zaczynasz czuć że jest dobrze. I tak to leci, choć tak naprawdę wiesz, że coś jest nie tak. Choćby to, że gdybyś odpuścił sobie gażdzeciarskie nowinki, miałbyś już dawno własny samochód, a nie pożyczał go od kogoś tam …

      Dla mnie typowy „homo-gażdeto-kreditus”. Taki, który po przeczytaniu tego komentarza „spali cegłę”, ale przedstawienie będzie trwało dalej. Może dzień, dwa zamyślenia… potem dalej abarot to samo.

      Może się mylę, ale gorzej – jeśli nie.
      Sam kiedyś – dość krótko – prowadziłem bloga. Zamknąłem go, bo swierdziłem, że człowiek mający czas dla rodziny, i życący naprawdę – nie ma czasu na życie w świecie wirtualnym. Piszący na klawiaturze tata, i bawiące się obok dziecko – a w moim przypadku już dwójka dzieci – to nie jest bycie razem….

      Myśl sobie co chcesz, ja cieszę się że wreście to z siebie wywaliłem. Za każdym razem czytając post z kategorii „codzienne” nasuwał mi się taki własnie obraz.. ciekaw jestem twojej reakcji. Zawsze lubiłem zglębiać psychikę ludzi, i to co w nich siedzi….. nie po to aby ich obrażać, a po to by przekonać się na ile czytanie między wierszami odkrywa ich prawdziwe „ja”.

      Pozdrawiam, i życzę szybkiego wyjścia z „doła” – cokolwiek by to znaczyło :-))

      • CoSTa Grudzień 12, 2008 o 17:06 #

        [quote]Czytają to różni ludzie, o różnych poglądach, i różnych stylach życia, o różnym systemie wartości, i skoro dajesz możliwość komentowania – to bądż przygotowany że komentować nie będą tylko mama z babcia, ciocią i bratem.[/quote]
        Jestem dużym chłopcem, serio. Wiem mniej więcej o co tu chodzi. Co do reszty – zaprawdę, powiadam ci – nie znamy się i to widać. Bardzo widać. Może kiedyś, może przy wódce, może przy jakiejś sposobności.

        [quote]Myśl sobie co chcesz, ja cieszę się że wreście to z siebie wywaliłem. Za każdym razem czytając post z kategorii „codzienne” nasuwał mi się taki własnie obraz.. ciekaw jestem twojej reakcji. Zawsze lubiłem zglębiać psychikę ludzi, i to co w nich siedzi….. nie po to aby ich obrażać, a po to by przekonać się na ile czytanie między wierszami odkrywa ich prawdziwe „ja”.[/quote]
        Total failure. Ale strzelaj dalej, całkiem to ciekawe i zabawne :). Trochę w tym wszystkim racji pewnie masz ale z kilkoma zastrzeżeniami, z których przykładowo jedno brzmi: NIE ZNOSZĘ mieć długów/kredytów. Wie coś o tym moja żona i systematycznie spłacana Visa. Kolejne: NIE CIERPIĘ chorób mojej córki bo nigdzie nie mogę jej zabrać. Lista zaległości w wyjściach jest porażająca a atrakcji mam dla niej przygotowanych mnóstwo. Niech tylko w końcu przestanie siąpić tym kinolem… Z innych – żeby żyć „naprawdę”, nie muszę rezygnować z innych przyjemności (prowadzenie bloga to jedna z wielu, robić sobie przyjemnie lubię i na inne sposoby). Kwestia organizacji. Widać ja organizuję sobie czas lepiej i starczy mi go i dla rodziny, i na bloga, i na pracę, i na aikido i na erpegi, i na bóg raczy wiedzieć co jeszcze. Czasem go nie starcza, to fakt – najwidoczniej doba powinna być dłuższa.

        A gadżety uwielbiam i nie mam zamiaru mówić, że jest inaczej. Gdyby mnie tylko było stać, dom miałbym wypełniony po sufit gadżetami. Jedni liżą znaczki, drudzy uprawiają ogródek, inni hodują chomiki. Ja lubię i gromadzę gadżety. Czy przybrało to jakąś chorobliwą formę – o to trza by się Doroty zapytać.

        Mam znajomych żyjących chyba twoim stylem życia – dolinka pod Jelenią Górą, urocze odludzie z pięcioma chałupami na krzyż, równie uroczy domek z kominkiem i fantastyczny widok na Karkonosze. Net w postaci szczątkowej, telewizora chyba brak, komputer pamiętający czasy króla ćwieczka. Cudnie się tam czuję ilekroć do nich wpadam. Żyć w taki sposób bym nie mógł. Sądzisz, że choć przez myśl mi przyszło potępiać taki styl życia? Mają swoje tempo, swój klimat, swój patent na spędzenie swojego czasu na Ziemi. Ani przez chwilę nawet bym nie śmiał narzucać im swojego patentu na spędzenie owego czasu. Każdy tupet ma swoje granice. Być może coś z tego wyciągniesz dla siebie, być może nie. 34 lata życia na tej planecie nauczyły mnie jednego: nie ma nic cudowniejszego, niż spotkać inną istotę ludzką i spróbować ją poznać. Nie ma nic gorszego, niż próbować wtłoczyć ją w swoją formę i kierować swoimi koleinami.

        • btd Grudzień 13, 2008 o 06:39 #

          Costa, lej na gościa. Kolejny nawiedzony z patentem na życie.

          Nienawidzę takich niespełnionych psychoanalityków, którzy myślą że wiedzą lepiej od ciebie co tobą kieruje. ch im w d

  10. Gajwer Grudzień 12, 2008 o 11:11 #

    Współczuję, wiem co to znaczy wpaść w kolejny próg w ostatnich miesiącach roku. Rozwiazaniem – ale tylko opłacalnym przy znacznie zróżnicowanych zarobkach Twoich i Dorophy, gdy się razem rozliczacie corocznie – jest złożenie do kadr/ksiegowości wniosku o naliczanie tylko 19 procentowego podatku cały rok (co miesiąc pensja w całości) a rozliczenie się z ewentualnych nadwyżek w rocznym zeznaniu podatkowym. Jeśli się razem rozliczacie istnieje szansa ze może uda się nie wpaść w kolejny próg.

    • CoSTa Grudzień 12, 2008 o 17:15 #

      No więc to musimy na pewno z Dorotą policzyć. To jest świetne rozwiązanie (dzięki!) ale wymaga zwyczajowo jakiegoś inteligentnego wysiłku i cholera kalkulatora. Lekko nie będzie :) bo od liczenia widać nie uciekniemy ale za życiową poradę wynikającą z twojego komentarza a brzmiącą mniej więcej „myśl bałwanie jeden!” dzięki ogromne. Tak zrobimy na pewno w przyszłym roku – porozpisujemy sobie te dochody, policzymy, zobaczymy jak mniej więcej najsensowniej będzie je rozdysponować i – kto wie – może nawet pomyślimy i – w to nie wierzę – coś z tego myślenia wyniknie :)

      Dzięki!

      • miner Grudzień 13, 2008 o 21:19 #

        Jak nie chcesz liczyć to możesz to zrobić na „rympał”. Jedyna konsekwencja jest taka, że w kwietniu następnego roku przy rozliczaniu PITa zamiast pozycja „do zwrotu” pojawi się pozycja „do zapłaty”. Prośba o nie naliczanie zaliczki podatku według wyższego progu nie musi być jakoś specjalnie uzasadniona.

  11. miner Grudzień 13, 2008 o 21:26 #

    I jeszcze uwaga ogólna do wpisu.
    .
    „Kryzys” powoli staje się faktycznie dobrą wymówką. Dotarło to do mnie jak zobaczyłem jakiegoś managera od sprzedaży komórek. Tłumaczył, że w wyniku ogólnoświatowego kryzysu jego operator nie sprzeda tyle komórek ile planował. Spryciarz
    .
    Teraz już leci z górki, korporacje komunikują: „czeka nas ciężki rok, kryzys wicie rozumicie, spadek sprzedaży, zwolnienia”

  12. piotr / savek Grudzień 14, 2008 o 10:30 #

    Powodzenia! Oby córa szybko wyzdrowiała, a szef praca to sam wiesz jak taxa nie ta to następna ;) Doskonale Cię rozumiem, dlatego aktualnie jestem na swoim, wole teraz zaciskać pasa bo nie jest za kolorowo z € i sam dopowiadać za to co czynie przed sobą niż „skanować i drukować”. Wiesz zresztą, że specjaliści zawsze dostaną dobrą pracę więc nie ma się co martwić na zapas. Kuruj córkę, ugłaskaj żonę i będzie git. :)


    Nienawidzę takich niespełnionych psychoanalityków, którzy myślą że wiedzą lepiej od ciebie co tobą kieruje. ch im w d”
    nic dodać nic ując, tylko się pod tym podpisać :)

    BTW: A co do kompa. mówisz o Mini ?

  13. CoSTa Grudzień 16, 2008 o 08:54 #

    [b]miner[/b]: Orientowałem się w kadrach jak to wygląda i w sumie sprowadza się do złożenia „dyspozycji” nie naliczania wyższego podatku nawet po przekroczeniu progu. Tak więc rzecz teraz tylko trzeba policzyć. Dzięki za wyklarowanie!

    A co do kryzysu – tak to póki co w firmie, w której robię, wygląda. „Kryzys” i drakońskie oszczędności na najbardziej podstawowych sprawach. Dziwne ale w sumie nie ma się co dziwić, najłatwiej po prostu nie zamówić tony papieru biurowego niż wdrożyć sensowny system obrotu elektroniczną dokumentacją.

    [b]piotr/savek[/b]: Dzięki. Córa już niestety taka chora będzie, chyba że uda nam się przeprowadzić planowany na styczeń zabieg. Mrozów nie ma to i sieje grzybami na wszystkie strony a to niestety skutkuje u małej kichaniem i zatkaniem na potęgę :/.

    Ejże, dajcie Zakrzesowi spokój. Mówi bardzo słusznie, nie raz już dostawałem od żony bęcki i byłem przywracany do pionu w temacie życia rodzinnego padającego kosztem zainteresowań. Ja tam zawsze z takich opinii wnioski wyciągam, nawet jeśli w mojej (mojej – nie znaczy to, że prawdziwej przecież) ocenie nie są one prawidłowe. Tak więc pokój. A poza tym na blogu i tak nic się człowiek nie wywie – jako Słowianie mamy obowiązek takie sprawy roztrząsać przy wódce :)

    Tak, mówię o mini. Nie mam cholera kiedy skoczyć do Cortlandu i jakoś malucha rozruszać. W pracy dzieją mi się straszne rzeczy :/

Trackbacki/Pingbacki

  1. Rok 2008 w naszej rodzince… | CoSTa's Family Page - Październik 21, 2011

    […] kli­mat potrafi dopro­wa­dzić w nie­sprzy­ja­ją­cych oko­licz­no­ściach do solid­nego doła, więc z kom­bi­na­to­ryką radzę uwa­żać. Na szczę­ście prócz kom­bi­no­wa­nia […]

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Whoa! Google nareszcie coś zaimplementowało jak trzeba :)

Nie uwierzyłem własnym oczom, kiedy wczoraj ujrzałem takie oto coś w swoim readerze RSS:The Picasa Web Albums Uploader makes it...

Zamknij