Menu serwera

Dziwny stan…

Zmęczenie to zadziwiający stan. Wracam właśnie do domu po dniu pełnym jakichś zajęć, bez chwili wytchnienia, w ciągłym młynie telefonów, drukowanych na ostatnią chwilę dokumentów, kłótni z szefem, rzucania co godzinę roboty i na powrót zmagania się z inercją dużej organizacji, której brakuje przywództwa i kogoś, kto tchnąłby w ludzi odrobinę chęci; dnia pełnego wyzwań mniejszych i większych, sterty bluzgów i poznawania co chwila kogoś nowego; dnia pełnego wysiłku, pracy i braku czasu na myślenie.

Po czymś takim czuję się zmęczony. A zmęczenie – jako się rzekło – to dziwny stan.

Mam chęć położyć się i nie wstawać przez najbliższe kilka dni. Ale z drugiej strony adrenalina wciąż działa, wciąż mam rozbiegane ręce (choć tak po prawdzie to palce, które stukają po ekranie iPoda mam roztańczone), wciąż jestem nabuzowany i wciąż jakimś cudem mam energii wystarczająco wiele, by zrobić coś twórczego, coś zmieniać, może poudzielać się na blogach, może pogrzebać przy stronce…

Zmęczenie to dziwny stan. W większych dawkach prowadzi do uzależnienia – to narkotyk tym bardziej spalający, im więcej się go bierze. Ale na swój dziwny sposób zmęczenie jest przyjemne. Daje poczucie satysfakcji i spełnienia, jakiejś formy euforii związanej z dobrze wykonanym zadaniem.

Dziwny stan…

, , ,

1 odpowiedź do Dziwny stan…

  1. Paweł (dRaiser) Styczeń 29, 2009 o 00:00 #

    Dziwny jak dziwny. Ważne, by działał pozytywnie, a nie przykuwał tyłka do łóżka czy fotela, jak to niestety za często bywa.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Życie w robocie

Ot i dopadła nas przaśna robotowa rzeczywistość po raz kolejny, a do tego awansem dorzuciła się i Majka, która tak...

Zamknij