I po kolejnym treningu Aikido

Właśnie wró­ci­łem z kolej­nego tre­ningu Aikido, sie­dzę nad pół­mi­skiem ryżu z warzy­wami i cze­ka­jąc na osią­gnię­cie przez ryż tem­pe­ra­tury zdat­nej do wsa­dze­nia do pasz­czy, taką się reflek­sją może jedną podzielę.

Niebawem koń­czę 34 lata i jak by nie patrzeć, doj­rzała już ze mnie dupa. Mam za sobą spor­to­wa­nie się, pako­wa­nie (bez uży­wek — che­mii w spo­rcie nie zno­szę po pro­stu), bie­ga­nie, jeż­dże­nie na nar­tach w klu­bie (nawet nie­źle mi szło), szkołę spor­tową i wszel­kie siłowe kon­ku­ren­cje lek­ko­atle­tyczne z tym zwią­zane. Jednym sło­wem — nie nudzi­łem się. Ale potem przy­szły stu­dia, dupy nie rusza­nie i sys­te­ma­tyczne tłusz­czem obra­sta­nie, imprezy, alko­hol, dnie i noce spę­dzone na gra­niu w erpegi i inne takie pier­doły. Z cza­sem czło­wieka jakaś myśl o sesji ze stanu letargu wycią­gała ale tylko cza­sem. Później nade­szła Doropha, Majka i uwią­za­nie do fotela jako miej­sca żywią­cego rodzinę. Znaczy się — przy­pa­dek jakich wiele i aż do wymio­tów nudny.

Tyle tylko, że wła­śnie zauwa­żam, jak dobrze robi zwy­kłe pobie­ga­nie, popo­ce­nie się, powy­wa­la­nie się, powy­krę­ca­nie komuś łap i samemu z bólu jęcze­nie, gdy twoja łapa ma jakąś dźwi­gnię zało­żoną a na oko pięć­dzie­się­cio­ki­lowa laseczka tylko się sze­roko uśmie­cha i lekko doci­ska­jąc zmu­sza cię do pada­nia i wale­nia ręką w matę w uni­wer­sal­nym geście bła­ga­nia o litość. O kierwa, jak to dobrze robi! Mam lekko palu­cha prze­krzy­wio­nego u nogi i coś mi się z kola­nem stało, gdy zbyt usłuż­nie na matę się zwa­la­łem. Nic to! Źle nie jest! Paluch się pro­stuje a kolano już roz­cho­dzone. Właśnie mi się przy­po­mniało, co to są praw­dziwe kon­tu­zje i obcią­że­nie orga­ni­zmu ponad miarę, gdy zbyt­nio się anga­żo­wa­łem za młodu. Teraz jest spo­kój, świa­do­mość nad­wagi, świa­do­mość bra­ków i świa­do­mość świa­do­mo­ści, że ma się świa­do­mość owych bra­ków posia­da­nia :). Jest na czym się sku­pić, do czego zmie­rzać i — przede wszyst­kim — jest spo­kojne podej­ście bez spor­to­wych cho­rych ambicji.

No, trzy­dzie­sto­pa­ro­latki. Polecam z całego serca! Jeśli fotel wessał was już na amen, czas tyłek ode­rwać i poru­szać się nieco. W piłkę pograć, do kosza porzu­cać, na basen poła­zić. O, basen — zapi­sać w todo­sach: wycią­gnąć Voytassów na basen. Majka chora? A niech spada, się przy­naj­mniej tatu­nio nieco ruszy i to na swo­ich warunkach :).

, ,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

2 Komentarzy do “I po kolejnym treningu Aikido”

  1. btd 14/01/2009 do 07:51 # Odpowiedz

    Uf, para­fra­zu­jąc: nie trzy­dzie­ści a 29 i pół.

  2. brocha 15/01/2009 do 14:06 # Odpowiedz

    Ćwi­czy­łem aikido kilak lat jako nasto­la­tek, ostat­nio ruszy­łem tyłek bo do fotela przy­ro­słem, ale posze­dłem na jogę, bo jest zde­cy­do­wa­nie mniej kon­tu­zyjna, a spo­cić się można naprawdę nieźle.

Dodaj komentarz