Indigo Girls — Rites of Passage

Indigo Girls - Rites of Passage

Dawno już nie opi­sy­wa­łem żad­nej płyty a i tym razem nawet nie będę uda­wał, że coś opi­suję. Wpis powstał pod wpły­wem chwili i uroku jed­nego kawałka z płyty, która jako całość warta jest uwagi. Mowa o pły­cie Indigo Girls — Rites of Passage, która wzięła i mnie zauro­czyła bez reszty.

Słucham prze­róż­nej muzyki — od metalu przez elek­tro­nikę w róż­nych jej posta­ciach aż po folk w sen­sie naj­głę­biej poję­tego folk­loru a nie Trybuniów. Tak jak w życiu, tak i w muzyce wielce uro­kliwe mogą być mie­szanki i tak jak w życiu mie­szanki muszą mieć odpo­wied­nie pro­por­cje, by były smaczne i gwa­ran­to­wały pełną gamę doznań. Wśród muzycz­nych mie­sza­nek naj­chęt­niej się­gam po folk-rock — połą­cze­nie fol­ko­wych brzmień z solidną przy­prawą w roc­ko­wym stylu. Nie roz­pi­su­jąc się zanadto — Rites of Passage to wręcz ide­alna mie­szanka, którą słu­cha się raz i odcho­dzi bez głęb­szej reflek­sji. Później słu­cha się jej raz drugi i robi nie­któ­rym nagra­niom repeat bo brzmią cho­ler­nie dobrze. Przy pią­tym prze­słu­cha­niu płyty chce się krzy­czeć, że tak nie­uważ­nie słu­chało się tego cacka za razem pierw­szym. Serio, ten krą­żek to cacko o ile ceni się w muzyce coś takiego jak melo­dia, głos, barwa, brzmie­nie, żywe instru­menty. Bezpretensjonalna, pro­sta, ożyw­cza płyta, któ­rej nie wiem jakim cudem do tej pory nie sły­sza­łem. Jest tu całe spek­trum ame­ry­kań­skich brzmień — od coun­try przez blues po rock. To typowy, ame­ry­kań­ski krą­żek z typową ame­ry­kań­ską mie­szanką ich­niego folku z roc­kiem. To na pewno nie jest mate­riał na nie­sa­mo­wite unie­sie­nia i pierw­sze listy przebojów.

To po pro­stu bez­pre­ten­sjo­nalna płyta z ład­nymi pio­sen­kami, melo­diami i fajo­wym brzmie­niem. Tylko tyle. Dla kogoś kar­mio­nego radiową czy tele­wi­zyjną tan­detą — wiatr świe­żo­ści, hura­gan ożyw­czo­ści, cacko po pro­stu. Polecam jak dia­bli bo te dwie babki zro­biły kawał dobrej, folkowo-rockowej roboty. Bóg im zapłać.

A w ramach bonusu i prze­ko­na­nia do krążka pole­cam posłu­cha­nie ich­niego covera Romeo and Juliet. Piosenka piękna a cover podoba mi się bar­dziej niż ory­gi­nał. Sami zresztą oceńcie.

Indigo Girls — Romeo and Juliet (mp3, 5.5 mb)

Ocena w skali 1–10: 7

Indigo Girls w Wikipedii

, , ,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

4 Komentarzy do “Indigo Girls — Rites of Passage”

  1. pzientar 10/01/2009 do 22:18 # Odpowiedz


    A w ramach bonusu i prze­ko­na­nia do krążka pole­cam posłu­cha­nie ich­niego covera Romeo and Juliet. Piosenka piękna a cover podoba mi się bar­dziej niż ory­gi­nał. Sami zresztą oceń­cie.

    Chyba żar­tu­jesz.
    Żeby powie­dzieć że cover jest dobry należy prze­pro­wa­dzić taką ana­lizę:

    reszta = oryginał - cover
    if reszta >= oryginał:
    print "Dobry cover"

  2. Dinven 11/01/2009 do 13:03 # Odpowiedz

    Em, szcze­rze, o wiele bar­dziej wolę wer­sję ory­gi­nalną. To jed­nak nie moje kli­maty. Głos nie­zły, ale w „paru” momen­tach to jed­nak tro­chę za bar­dzo w kla­syczne dar­cie mordy prze­cho­dzi. Z eks­pre­sją faj­nie, ale ale… Idealne wyko­na­nie byłoby, gdyby Knopfler dostał odro­binę wię­cej tego entuzjazmu.

  3. CoSTa 11/01/2009 do 18:44 # Odpowiedz

    pzien­tar
    Coś mi w tej ana­li­zie nie gra cho­lera. Gdzieś tu coś z logiką się nie dogadało :)

    dinven
    O widzisz jaki dosko­nały przy­kład potwier­dza­jący obra­zu­jący hasełko „gusta są różne”. Knopfler strasz­nie mnie potrafi wku­rzyć swoją manierą śpie­wa­nia i o ile Dire Straits lubię, o tyle zawsze jestem cie­kaw cove­rów ich kawał­ków. Potrafią w moich oczach sporo zyskać za brak Knopflera wła­śnie. Anyway, nie każ­demu musi się spodo­bać. I dobrze, róż­no­rod­ność to podstawa :)

  4. mam Wula 12/01/2009 do 13:15 # Odpowiedz

    Kostas ! Próba wpi­sa­nia się na nowym sza­blo­nie. Sprawdzam

Dodaj komentarz