Oto dowód na to, że mam Maka i mam wirusa:
Buhahahahaaaaa — wystarczy pena wsadzić w windowsową dziurkę i już dochodzi do mnożenia na potęgę ;). Kurczę, niby w firmie antywirusy i bóg raczy co wiedzieć jeszcze poinstalowane a tu proszę, taki babol. No i teraz mam zagwozdkę — grozić adminom ujawnieniem dyrekcji kompromitujących ich informacji czy może od razu wyciągać gifty bez grożenia? W sumie to fajne chłopaki, odpuszczę sobie grożenie :).
Nauczka dla posiadaczy Windows: nie wsadzaj kijka ((Tak nazywa pena sporo lasek — ot ciekawość czemu)) do niezabezpieczonej dziurki!








Mhm, tak jak mówię — jak już coś to i antywirus nie pomoże.
ja i moje wirusy zyjemy w zgodzie. biegaja sobie po partycjach, ale sluchaja jak pogroze palcem.
znudzilo mi sie ich usuwanie.
E to u ciebie jest taka chujowa ochrona?
Wielokrotnie narzekałeś na adminów u ciebie, ale teraz to faktycznie, LOL.
Oo, a obok ładnie sobie Dropbox leży. Zadowolony z usługi?
zx
Gdybym używał Windows to pewnie jakiś w miarę lekki soft by mi w tle biegał i skanował peny na okoliczność doklejającego się syfu. Tyle że jakoś nic nie jest w stanie mnie przekonać do tego systemu. Bawię się tą betą Windows 7 i owszem, ładne i sympatyczne ale ustawienie czegokolwiek to droga przez fafnaście ekranów i zylion okien. Kurczę, czemu MS musi wszystko robić na maksa?
arcymon
Mnie w ogóle znudziło ich mienie. Zmiana systemu i po kłopocie.
btd
No i zaczynasz widzieć dlaczego fakam na swoich adminów. Ale chłopaki się starają, serio. No, przynajmniej jak na adminów :)
zen
Zachwycony! Szkoda, że nieco drogo wychodzi powiększenie miejsca ale i z dwoma gigabajtami da się żyć. Świetna sprawa.
Piękna sprawa, dlatego ja za ten system podziękowałem.
Windows działa sprawnie wtedy gdy się z niego nie korzysta.
Pieprzysz. Kolejny matoł z wypranym mózgiem?
Napisz że tobie działa jak z niego nie korzystasz, wtedy napiszę że jedynie głupi jesteś.
… idz dziecko z tym lizakiem do piaskownicy, a nie tutaj glupoty wypisujesz -,-
Taaa.. Też złapałem, z czystej głupoty. Na laptopie, który teraz robi za komputer młodych mam XP bez antywirusa. Bez pracy na uprawnieniach administracyjnych nie ma problemu, myślałem. No i popełniłem jeden błąd — wpiąłem pendrive’a, którego pożyczyłem żonie, gdy byłem zalogowany jako administrator. Pooooooooszło. Na szczęście była to rzecz niegroźna — solow.b. Potrafi się tylko rozmnażać i niczego nie uszkadza. Infekcję odkryłem przypadkiem, gdy tego samego pendrive’a wpiąłem do Maka i odkryłem przedziwne pliki.
Mak i Linux radzą sobie nieźle jako skanery pamięci przenośnych :)
VETO!
Wykorzystanie autorun.inf — nie wirus. Wirus to taki program, którego nie widać. Ani pliku nie widać, ani „działania” nie widać. Widać jedynie raport antywira i poniszczone dane.
Podobnie było z „I love you”. Nie był o wirus a jedynie dobry tytuł do skryptu, który w tamtych czasach nie był domyślnie zabroniony.
Uważam, że nie można wirusem nazwać programu, który należy samemu świadomie uruchomić aby zaczął niszczyć to i tamto. Uważam, że wirusem jest kod, który w najprostszym wydaniu, otwiera pliki .exe i pisze mniej więcej:
[03] jmp max_file_length_offset
[max file length offset] mov ax kill_komputer
[max file length offset] int 10h
[max file length offset+10] jmp 4
To jest wirus (nędzny bo nędzny ale zawsze)! a to co masz na pendrive, to lamerskie wykorzystanie ustawień systemu. W najlepszym wypadku nazwał bym to hackiem.