Mam Maka i mam wirusa!

Oto dowód na to, że mam Maka i mam wirusa:

Aaaaa! Zawirusowany Mak!
Uploaded with plasq’s Skitch!

Buhahahahaaaaa — wystar­czy pena wsa­dzić w win­dow­sową dziurkę i już docho­dzi do mno­że­nia na potęgę ;). Kurczę, niby w fir­mie anty­wi­rusy i bóg raczy co wie­dzieć jesz­cze poin­sta­lo­wane a tu pro­szę, taki babol. No i teraz mam zagwozdkę — gro­zić admi­nom ujaw­nie­niem dyrek­cji kom­pro­mi­tu­ją­cych ich infor­ma­cji czy może od razu wycią­gać gifty bez gro­że­nia? W sumie to fajne chło­paki, odpusz­czę sobie grożenie :).

Nauczka dla posia­da­czy Windows: nie wsa­dzaj kijka ((Tak nazywa pena sporo lasek — ot cie­ka­wość czemu)) do nie­za­bez­pie­czo­nej dziurki!

, ,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

10 Komentarzy do “Mam Maka i mam wirusa!”

  1. zx 30/01/2009 do 16:53 # Odpowiedz

    Mhm, tak jak mówię — jak już coś to i anty­wi­rus nie pomoże.

  2. arcymon 30/01/2009 do 16:57 # Odpowiedz

    ja i moje wirusy zyjemy w zgo­dzie. bie­gaja sobie po par­ty­cjach, ale slu­chaja jak pogroze palcem.

    znu­dzilo mi sie ich usuwanie.

  3. btd 30/01/2009 do 17:01 # Odpowiedz

    E to u cie­bie jest taka chu­jowa ochrona?

    Wielokrotnie narze­ka­łeś na admi­nów u cie­bie, ale teraz to fak­tycz­nie, LOL.

  4. zen 30/01/2009 do 22:48 # Odpowiedz

    Oo, a obok ład­nie sobie Dropbox leży. Zadowolony z usługi?

  5. CoSTa 31/01/2009 do 03:01 # Odpowiedz

    zx
    Gdybym uży­wał Windows to pew­nie jakiś w miarę lekki soft by mi w tle bie­gał i ska­no­wał peny na oko­licz­ność dokle­ja­ją­cego się syfu. Tyle że jakoś nic nie jest w sta­nie mnie prze­ko­nać do tego sys­temu. Bawię się tą betą Windows 7 i owszem, ładne i sym­pa­tyczne ale usta­wie­nie cze­go­kol­wiek to droga przez faf­na­ście ekra­nów i zylion okien. Kurczę, czemu MS musi wszystko robić na maksa?

    arcy­mon
    Mnie w ogóle znu­dziło ich mie­nie. Zmiana sys­temu i po kłopocie.

    btd
    No i zaczy­nasz widzieć dla­czego fakam na swo­ich admi­nów. Ale chło­paki się sta­rają, serio. No, przy­naj­mniej jak na adminów :)

    zen
    Zachwycony! Szkoda, że nieco drogo wycho­dzi powięk­sze­nie miej­sca ale i z dwoma giga­baj­tami da się żyć. Świetna sprawa.

  6. macieksz 31/01/2009 do 10:01 # Odpowiedz

    Piękna sprawa, dla­tego ja za ten sys­tem podzię­ko­wa­łem.
    Windows działa spraw­nie wtedy gdy się z niego nie korzysta.

    • btd 31/01/2009 do 11:01 # Odpowiedz

      Pieprzysz. Kolejny matoł z wypra­nym mózgiem?

      Napisz że tobie działa jak z niego nie korzy­stasz, wtedy napi­szę że jedy­nie głupi jesteś.

    • arcymon 31/01/2009 do 15:27 # Odpowiedz

      … idz dziecko z tym liza­kiem do pia­skow­nicy, a nie tutaj glu­poty wypisujesz -,-

  7. byte 31/01/2009 do 22:46 # Odpowiedz

    Taaa.. Też zła­pa­łem, z czy­stej głu­poty. Na lap­to­pie, który teraz robi za kom­pu­ter mło­dych mam XP bez anty­wi­rusa. Bez pracy na upraw­nie­niach admi­ni­stra­cyj­nych nie ma pro­blemu, myśla­łem. No i popeł­ni­łem jeden błąd — wpią­łem pendrive’a, któ­rego poży­czy­łem żonie, gdy byłem zalo­go­wany jako admi­ni­stra­tor. Pooooooooszło. Na szczę­ście była to rzecz nie­groźna — solow.b. Potrafi się tylko roz­mna­żać i niczego nie uszka­dza. Infekcję odkry­łem przy­pad­kiem, gdy tego samego pendrive’a wpią­łem do Maka i odkry­łem prze­dziwne pliki.

    Mak i Linux radzą sobie nie­źle jako ska­nery pamięci przenośnych :)

  8. grabek 01/02/2009 do 11:00 # Odpowiedz

    VETO!

    Wykorzystanie autorun.inf — nie wirus. Wirus to taki pro­gram, któ­rego nie widać. Ani pliku nie widać, ani „dzia­ła­nia” nie widać. Widać jedy­nie raport anty­wira i ponisz­czone dane.

    Podobnie było z „I love you”. Nie był o wirus a jedy­nie dobry tytuł do skryptu, który w tam­tych cza­sach nie był domyśl­nie zabroniony.

    Uważam, że nie można wiru­sem nazwać pro­gramu, który należy samemu świa­do­mie uru­cho­mić aby zaczął nisz­czyć to i tamto. Uważam, że wiru­sem jest kod, który w naj­prost­szym wyda­niu, otwiera pliki .exe i pisze mniej wię­cej:
    [03] jmp max_file_length_offset
    [max file length off­set] mov ax kill_komputer
    [max file length off­set] int 10h
    [max file length offset+10] jmp 4

    To jest wirus (nędzny bo nędzny ale zawsze)! a to co masz na pen­drive, to lamer­skie wyko­rzy­sta­nie usta­wień sys­temu. W naj­lep­szym wypadku nazwał bym to hackiem.

Dodaj komentarz