Repatriacja i wykluczenie społeczne — coś z historii naszej rodziny

O tym, że o histo­rii Greków w Polsce książka powstała, owszem wie­dzia­łem. O tym, że nieco wkładu przy jej powsta­wa­niu miała moja rodzinka także wie­dzia­łem. Ale nie wie­dzia­łem, że jest to tłu­ma­czone na nasz język i być może dane mi będzie prze­czy­tać nieco o histo­rii grec­kiego powo­jen­nego osad­nic­twa (czy lepiej - uchodź­stwa) w Polsce w moim narze­czu. Po grecku co prawda czy­tam ale brak kon­taktu z języ­kiem ozna­cza mniej wię­cej tyle, że się na ulicy doga­dam ale do lek­tury cze­goś bar­dziej ambit­nego niż komiksy to nie mam nawet co się zabie­rać. Eeeech, z rok w Grecji i miał­bym ten język w małym palcu.

Dzięki mojej kocha­nej cio­teczce Christinie dosta­łem do łapek namiar na kilka wyim­ków z tej książki, które zapo­wia­dają cał­kiem cie­kawą lek­turę dla miło­śni­ków grze­ba­nia się w prze­szło­ści naszego kraju. Trudne powo­jenne losy Grecji ozna­czały dla bar­dzo wielu Greków tułaczkę po świe­cie i osie­dla­nie się cza­sem w dosyć przy­pad­ko­wych miej­scach. Historie opo­wia­dane przez moją bab­cię (nie­stety dzia­dek zmarł gdy byłem gów­nia­rzem) z ich byto­wa­nia w malow­ni­czych ale dzi­kich oko­li­cach Krościenka wydają się z dzi­siej­szej per­spek­tywy wręcz nie­wia­ry­godne. No cóż, to były trudne czasy, bieda zaglą­dała ludziom w oczy a do tego docho­dziła nie­sta­bil­ność poli­tyczna Grecji i poczu­cie wyob­co­wa­nia w Polsce. Mały frag­ment chyba dobrze to obrazujący:

Mimo przy­ja­znego nasta­wie­nia rzą­dów pierw­sze lata były bar­dzo trudne. W kra­jach tych bowiem dopiero co nastą­piła zmiana sys­temu poli­tycz­nego. Istniały prze­ciwne rzą­dowi grupy opo­zy­cyjne, oka­zu­jące wro­gość tym, któ­rych uzna­wały za współ­wy­znaw­ców socja­li­stach idei. E. Giouvri-Ignatiadou, która uro­dził się w Polsce i prze­żyła tam dwa­dzie­ścia jeden lat, wspo­mina: „W roku 1952 2.500–3.000 uchodź­ców poli­tycz­nych zostało prze­nie­sio­nych na wschod­nie rubieże Polski, na gra­nicę z Rosją. Osiedlono ich we wsi Krościenko. Tam zało­żyli spół­dziel­nię rol­ni­czą „Nowe życie”. Wieś miała dwie nazwy: „Nea Zoi” i „Nikos Belojannis”. Została ona opusz­czona po II woj­nie świa­to­wej przez Ukraińców a potem zamiesz­kała była w 98% przez grec­kich uchodź­ców poli­tycz­nych. W pierw­szych latach warunki życia były cięż­kie, Kraj wła­śnie wycho­dził ze znisz­czeń wojen­nych. W górach ope­ro­wały uzbro­jone grupy ście­ra­jące się z siłami rzą­do­wymi. Zimy były cięż­kie a domy nie miały żad­nych wygód.

E. Giouvri-Ignatiadou to nie kto inny jak cio­teczka Eleni, która cza­sem udziela się na blogu w komen­ta­rzach. Cioteczko, nie masz ochoty napi­sać kilku słów o tym, jak wyglą­dało wasze tu w Polsce dzie­ciń­stwo i mło­dość? Z chę­cią je tu umiesz­czę i być może znaj­dzie się ktoś, kogo to zain­te­re­suje… Hell, sam z chę­cią dowie­dział­bym się więcej!

Bardzo mnie ten link od Christiny poru­szył. Czemu? A bo zoba­czy­łem fotkę całego stada moich cio­tek plus jeden wujo, którą dosko­nale co prawda znam ale która i tak zawsze jakąś strunę we mnie trąca. Poniżej moja bab­cia w oto­cze­niu swo­ich dzie­cia­ków: Paraskiewi (to moja matka aka bab­cia Wula też cza­sem się tu poja­wia­jąca w kome­na­trzach), Eleni, Soto, Christina i Stella.

Moja babka w otoczeniu dzieciaków

Moja babka w oto­cze­niu dzieciaków

Zdjęcie ukra­dłem ze strony Portal GRECKI, gdzie też znaj­duje się tekst, do któ­rego linka pod­rzu­ciła mi Christina. A cały tekst znaj­dzie­cie o tutaj:
M. Vergeti „Repatriacja i wyklu­cze­nie spo­łeczne”.

Warto choć rzu­cić okiem, jak swego czasu wyglą­dał drobny frag­ment losów tego kraju i skąd do dia­bła zna­la­zło się w nim tylu Greków.

,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

2 Komentarzy do “Repatriacja i wykluczenie społeczne — coś z historii naszej rodziny”

  1. PeterCub 09/01/2009 do 11:01 # Odpowiedz

    Jestem sza­le­nie cie­kawy histo­rii Twojej rodziny. Ktoś kie­dyś powie­dział: „Tyle życia, ile pamięci”. Niech więc Wasza rodzinka co nieco odku­rzy swoją pamięć o prze­szło­ści Greków w Polsce. Pozdrawiam

  2. ciotka's eleni 12/01/2009 do 12:41 # Odpowiedz

    It is a long story…i nie wiem czy aku­rat inte­re­suje wszyst­kich odwie­dza­ja­cych te stronke.
    Osobiscie nie posia­dam daru pisa­nia a ta notatka pocho­dzi z ksiazki pani Marii Vergeti (wyklada na Uniwersytecie w Salonikach),pod tytu­lem „Repatriacja i wyklu­cze­nie spo­leczne”, w kto­rej mie­dzy innymi jest zawarty moj „wywiad ” oraz kilka rodzin­nych zdjec z naszego pobytu w Polsce.
    Historia naszej rodziny jest typowa dla wiek­szo­sci Grekow, kto­rzy po zakon­cze­niu wojny domo­wej w Grecji w latach 1947–49 zna­le­zli sie w Polsce jako emi­granci poli­tyczni. Ja i moje rodzen­stwo nale­zymy do dru­giego uro­dzo­nego juz w Polsce poko­le­nia grec­kiego a wla­sci­ciel tej stronki do trze­ciego tyle ze juz mie­sza­nego polsko-greckiego poko­le­nia.
    Bardziej zain­te­re­so­wa­nym ta kwe­stia pole­cam por­tal http://greekportal.pl/content/view/1113/38/

Dodaj komentarz