Menu serwera

Życie w robocie

Ot i dopadła nas przaśna robotowa rzeczywistość po raz kolejny, a do tego awansem dorzuciła się i Majka, która tak jak jest kochana nad wyraz, tak daje nam (a właściwie Dorocie) ostro w kość pod względem zdrowotnym. Niedawno pisałem o zabiegu, jaki ma się na Majce odbyć. Niestety się nie odbył bo nasza kochana córcia timing jednak ma niesamowity i postanowiła przyjmować antybiotyki na tydzień przed zabiegiem. To się nie mogło udać – termin przesunięty, dzieciaka na dwa tygodnie przed następnym terminem zalaminujemy i nie ma bata, tym razem szesnastego lutego wytniemy wszystko, co ma być wycięte.

Z ciekawostek – się okazuje, że o ile Majka krew upuszczaną z palucha jakoś jeszcze znosi, o tyle branie z żyły wprowadziło ją w stan bez mała katatonii. Dzieciak nam odjechał, zasłabł i zzieleniał. Przez moment nie wiedzieliśmy co się dzieje i czy coś się młodej nie stało – dziwaczny widok takie żywe dziecko, które nagle odpływa. Solidna kanapka i trochę świeżego powietrza później przywróciło Majce pierwotną wartość energetyczną :).

Młoda dostaje jobla siedząc w domu a my dostajemy jobla od siedzenia w robocie (ja) i ogólnie od wszystkiego (Doropha). Yep, jestem w trakcie Budmy i po prostu nie wiem już na co kląć, bo tak fatalnej organizacji w tej firmie nie widziałem od kiedy tu pracuję. Przygotowywane na chybcika spotkania, zamawiany na ostatnia chwilę catering, drukowanie setek stron jakichś sprawozdań, których nie wiedzieć czemu nie można było wydrukować wcześniej… Sądziłem, że nic mnie już w tej firmie nie zdziwi ale robienie za sekretarkę to dla mnie pewna nowość. Nie, czas już coś z tym zrobić bo tak dalej być nie może. Przejście na własny garnuszek nie wygląda na złe rozwiązanie ale to wymaga przygotowania by nie wylądować z ręką w nocniku. Od podjęcia decyzji jestem dosłownie centymetry.

Doropha ma ogólne urwanie wszystkiego, jest wykończona i ledwie mi żona zipie. Dobrze, że chociaż w robocie szefową ma wyrozumiałą bo za to ciągłe zwalnianie się i latanie z Majką po lekarzach w każdej (nie)normalnej firmie dostałaby bana co się zowie.

OK, ponarzekałem. Są jakieś plusy? Mało. Ogólne zmęczenie, zniechęcenie, pogoda do dupy i tęsknota za wakacjami z prawdziwego zdarzenia robią solidną, kręcią robotę w podkopywaniu naszego morale. To tymczasowe ale mimo wszystko niezbyt fajne. Nawet konsoli ostatnio nie odpalam zbyt często, a jeśli już, to pada przejmuje córa, dostaję do łapy drugiego i mam grać w „Małą Dużą Planetę tato!”. Gra jest świetna ale niestety dla Majki zbyt trudna i utknęliśmy na pierwszych poziomach, z którymi mała może sobie jeszcze dać radę. Choć z drugiej strony widzę, że się mi córa rozwija manualnie i ataki na dalsze poziomy są coraz skuteczniejsze. Skakanie wychodzi coraz lepiej, koordynacja oko – palce się rozwija… No, może jeszcze wyrośnie z niej grajek pełna gębą :).

, , , ,

4 odpowiedź do Życie w robocie

  1. grabek Styczeń 22, 2009 o 09:45 #

    na doła to polecam:
    http://www.Zazz.pl/receptaNaDola dziadyga ma w miarę słuszne spostrzeżenia :)

    własny garnuszek to wyśmienita rzecz, i uważam, że decyzja jest tym lepsza im mniej przemyślana. Owszem, zaczyna się samemu płacić podatki etc. Ale w każdej chwili można na etat też pójść. W tej sytuacji zawsze się wygrywa.

  2. Marcin W (sickboy) Styczeń 22, 2009 o 13:45 #

    No cóż, rzeczywistość dobija. Ale pamiętaj ,że będzie lepiej, potem gorzej, potem znów lepiej i znów gorzej. Ot taka życiowa sinusoida ;)

    Muszę Ci wyznać ,że większość ruchu na moim mizernym blogu pochodzi od Ciebie, także wielkie dzięki :D

  3. CoSTa Styczeń 22, 2009 o 20:34 #

    grabek
    Bardzo mnie kurczę własny garnuszek kusi. No nic, muszę wybadać jak miałaby się kwestia zleceń na początek a później kto wie… Nie wiem, chyba jestem w wieku, w którym decyzje finansowe trzeba jednak przemyśleć :)

    marcin
    A tam dobija – po prostu czasem męczy bardziej. Wiem, różnica żadna ale brzmienie jakoś jakby lżejsze w odbiorze :)

    A miło mi słyszeć, że ludzie klikają sobie wzajem po linkach. Po to chyba ten cały internet powstał :)

  4. miner Styczeń 23, 2009 o 10:43 #

    http://www.tvn24.pl/0,1582807,0,1,taki-widok-chce-miec-kazdy,wiadomosc.html

    .
    Co za foldery Wy tam drukujecie :)

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Linux to piękna sprawa

Linux to jednak przepiękna sprawa jest. Ilekroć tworzę sobie środowisko do pracy ze stronką, tylekroć się o tym przekonuję. Ot...

Zamknij