A pomarudzę przy piątku trzynastego

Wzięło mnie na maru­dze­nie z rana. A bo w sumie nie chce być na świe­cie i w naszym kraju ostat­nio ina­czej, niż wła­śnie marud­nie (nie to, co naszy­zna — uuu, tu nie mam na co narze­kać :)). Kryzysy będące fan­ta­styczną wymówką do wywa­la­nia ludzi na bruk i póź­niej dzi­wie­nia się, że pozo­stali nie mają ochoty robić za tych wywa­lo­nych z dodat­kowo obcię­tymi pen­sjami. Kapitalizm to dziwny ustrój, w któ­rym jed­nym się wydaje, że dru­dzy się zgo­dzą na wszystko a tym dru­gim wydaje się, że są w sta­nie zro­bić coś z tymi pierw­szymi. No i się toczy życie od wypłaty do wypłaty (mniej­szej) choć tak poza wzro­stami cen cytru­sów to w sumie nie­wiele się zmie­nia. Firmy jak upa­dały, tak upa­dają, jak powsta­wały nowe, tak powstają, banki jak robiły wszyst­kich w wała, tak nadal robią, poli­tycy tak jak nic nie robili w kwe­stii zadba­nia o walutę i naszą przy­szłość, tak nadal nic w tym tema­cie nie robią. Ot przy­naj­mniej zna­le­ziono jakiś wspólny temat roz­mów mię­dzy rzą­dem a opo­zy­cją. Dobre i to.

Ubawiła mnie bar­dzo ostat­nimi czasy prze­miana mister Kaczyńskiego z naro­do­wego socja­li­sty sto­ją­cego nie tam, gdzie stało ZOMO w kole­sia, który chyba chce podać łapkę tym, któ­rzy stali tam, gdzie stało ZOMO. Czyżby świa­tło Tatr naszych fak­tycz­nie dało rady wkuć na bla­chę tych kilka pija­ro­sw­kich zasad, które mu wtła­czali na szko­le­niach? Całkiem może być — w końcu dok­to­rem nie zostaje się za nic. Anyway — dobrze skro­jony gar­ni­tur (cie­kawe, czy buty dobrze zawią­zane :)), wia­nu­szek nie­wiast dookoła, wyraz tro­ski na twa­rzy i morda w kubeł w tema­cie ZOMO, inte­li­gen­cji w kama­sze i całej tej kon­fron­ta­cyj­nej reto­ryki, jaka była solą i zie­mią PiS do tej pory. To nie­wia­ry­godne ale dla słup­ków popar­cia nawet Jarek K. potrafi — nazwijmy to eufe­mi­stycz­nie — swo­bod­nie roz­po­rzą­dzać swo­imi prze­ko­na­niami i god­no­ścią. No cóż, brawo pano­wie pija­rowcy! Teraz cze­kamy na panów psy­cho­lo­gów, któ­rzy zmie­nią coś wię­cej niż opa­ko­wa­nie. Ale tego się nie docze­kamy, wszak zmie­nić ubra­nie łatwiej, niż usu­nąć para­no­idalne prze­ko­na­nie o wszech­obec­nym spi­sku i ukła­dzie. Choroba od zało­że­nia lep­szego i droż­szego gar­ni­turu nie znik­nie niestety.

Zostawmy jed­nak Jarka i jego przy­gody ze zmianą opa­ko­wań a skupmy się na panu Czumie. Swego czasu w któ­rymś ze ska­ne­rów poli­tycz­nych TVN24 któ­ryś z komen­ta­to­rów użył prze­pięk­nego okre­śle­nia pomy­słu wzię­cia Czumy do rządu: wize­run­kowa kata­strofa Platformy. Po raz kolejny oka­zuje się, że piękna bio­gra­fia to jesz­cze nie jest prze­pis na sprawne rzą­dze­nie. Szczególnie mocno bawi mnie trak­to­wa­nie pań­stwa jak swo­jego fol­warku i wsa­dza­nie a to syna, a to zna­jo­mego, a to przy­ja­ciela córki do resortu. Naprawdę, panie Czuma, to tak NIE działa! No i ktoś powi­nien wytłu­ma­czyć temu czło­wie­kowi, że zga­dza­jąc się na obję­cie waż­nego resortu będzie po pro­stu roz­jeż­dżany przez prasę i że musi umieć z tym sobie radzić. O ile Jarek inwe­stuje w sie­bie i się szkoli, o tyle Platforma nie wpa­dła jesz­cze na pomysł, by mieć choćby rzecz­nika rządu, który brałby na klatę kolejne potknię­cia i pro­blemy ministrów.

Tu chciał­bym przejść do dwóch imo naj­więk­szych pro­ble­mów tego rządu:

  • Totalny brak infor­ma­cji. Sorry ale ktoś tam BARDZO mocno się myli. Rządzenie kra­jem to przede wszyst­kim infor­mo­wa­nie ludzi o tym, co się w tym kraju dzieje, co się działo i co się będzie dziać w wyniku pro­wa­dzo­nej poli­tyki. Sytuacja, w któ­rej prasa wyciąga od rządu infor­ma­cje o tym, co tak wła­ści­wie się w kraju dzieje jest sytu­acją chorą. Szczególnie gdy rząd naj­wi­docz­niej mocno cha­otycz­nie pla­nuje cię­cia wydat­ków i „zaci­ska­nie pasa”. Jestem ojcem dziecka, które w ciągu trzech tygo­dni miało iść do szkoły, póź­niej nie miało bo były cię­cia, póź­niej zaś oka­zało się, że jak szkole się będzie chciało moje dziecko przy­jąć, to czemu nie. I tak w każ­dej dzie­dzi­nie, z finan­sami na czele. Ktoś tu chyba nie jest zbyt poważny i przede wszyst­kim nie trak­tuje poważ­nie mnie. Odwdzięczę się tym samym przy urnie wybor­czej, spoko.
  • Brak kadr Platformy. Swego czasu narze­ka­łem na to bar­dzo i teraz wycho­dzi ten pro­blem w pełni. Ministrowie z łapanki to nie jest naj­lep­szy spo­sób na rzą­dze­nie kra­jem. Czuma popły­nie i co dalej? Kolejny wize­run­kowy a nie mery­to­ryczny strzał? I to we wła­sną stopę? Sorry Platformo, po wybo­rach wyra­ża­łem spore obawy o jakość two­jego rzą­dze­nia i nie­stety muszę stwier­dzić, że nie bezpodstawnie.

A na koniec sprawa Rokitów i coś, co dziś rano widzia­łem w pasku infor­ma­cyj­nym TVN24 — Jasio zdaje się stwier­dził, że jest „w poważ­nym kon­flik­cie z pań­stwem nie­miec­kim”. O jaaaa… I co teraz? Wojna? Wśród zna­jo­mych zapa­no­wała plaga cią­żowa i już wiem dla­czego — zawsze tak jest, gdy wojna w powie­trzu. Znów będziem się z Niemcem prali. Tym razem za nie­po­wie­szony w kla­sie biz­nes płaszcz i nie­usza­no­wany kape­lusz. Fak, a chcia­łem zejść za Ojczyznę, Honor i co tam jesz­cze… (EDIT: co ja się będę pro­du­ko­wał — dosko­nale zro­bił to Święty Mikołaj).

,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

Jeszcze nikt nie skomentował. Możesz być pierwszy!

Dodaj komentarz