Byłem dziś wzorowym uke :)

Oj, dziś pozna­wa­łem trudną tech­nikę. Sensej Andrzej Matusiak poka­zał nam coś, co nawet nie pamię­tam, jak się nazywa ale za to wygląda, że o ja pitolę. Się łapie, się wykręca, się miota uke o glebę, póź­niej kręci się tym bied­nym kole­siem po macie i zakłada jakąś dźwi­gnię na łapę, po któ­rej deli­kwent tylko prosi o łaskę.

Wiem to dosko­nale. Byłem takim delikwentem.

Szczerze mówiąc to nic nie sku­ma­łem po pierw­szym poka­zie tech­niki. Po pro­stu nie myślę jesz­cze tymi kate­go­riami i muszę mieć krok po kroku poka­zane, co i jak się oraz gdzie układa. W tym cho­ler­nym Aikido dokład­nie wszystko pra­cuje i ma jakieś tam zna­cze­nie, bo sta­wia­jąc lekko stopę pod innym kątem masz punkt wyj­ścia do sto­so­wa­nia faf­na­stu odmien­nych tech­nik. Chore! Anyway — tech­nika sys­te­ma­tycz­nie mi nie wycho­dziła, coś pito­li­łem przy krę­ce­niu uke zaraz przed jego padem na glebę, nie zakła­da­łem dźwi­gni na łokieć, nie zgi­na­łem nóg, nie krę­ci­łem bio­drami jak trzeba… Fak, dobrze, że zaję­cia „dla począt­ku­ją­cych” zapeł­niają kole­sie z brą­zo­wymi i wyżej pasami. Podszedł taki jeden, kilka razy mnie miot­nął, powie­trze ze mnie lekko uszło ale coś dotarło.

A póź­niej dopadł mnie Andrzej i jak nie zacznie mną po tej macie krę­cić… O fak, wła­śnie potwier­dzam całym sobą, że jak się w kościach efek­tów nie poczuje, to się gówno z takiej nauki wynie­sie. W sumie nic mi nie jest ale trudny dla mnie moment krę­ce­nia deli­kwen­tem i pod­cią­ga­nia do sie­bie, by wygod­nie takiemu dźwi­gnię zało­żyć, prze­ży­łem oso­bi­ście wła­śnie jako ów deli­kwent. Whoa, czło­wiek to jed­nak potrafi być straszne ima­dło i jeśli umie, może innemu zro­bić wielką krzywdę. Totalnie nic mi nie jest i czuję się świet­nie ale dziś dosta­łem lekką naukę w tema­cie budowy ludz­kiego nad­garstka i łok­cia. Te dwa miej­sca potra­fią być orga­nami bólu i masa­kry. Wystarczy odpo­wied­nio zła­pać i lekko prze­krę­cić, by naj­więk­szy nawet twar­dziel spła­kał się jak dziecko i robił dokład­nie to, co wykrę­ca­jący nad­garstki i łok­cie sobie życzy. Serio, chyba po raz pierw­szy w życiu poczu­łem się tak bez­radny — facet zła­pał mnie, zakrę­cił, wykrę­cił a póź­niej mówił i poka­zy­wał co zro­bię, gdy on mi zrobi „tak”. Oj jak ja te rze­czy robi­łem! Nie dla­tego, że bolało (lekko jed­nak boleć musi, by moc tech­niki poczuć) ale bar­dziej dla­tego, że widzia­łem obiet­nicę bólu i moc cza­jącą się za tymi dźwi­gniami. Straszne ale i fascy­nu­jące zarazem.

Zostałem powoli oba­lony, zakrę­cony, wykrę­cony w nad­garstku i łok­ciu, ze spo­koj­nym tłu­ma­cze­niem co, jak, kiedy i dla­czego zaczyna boleć wła­śnie tu i co się sta­nie, gdy się użyje mini­mum siły wię­cej (wtedy zaczy­nało boleć naprawdę, wolę nie wie­dzieć co można zro­bić czło­wie­kowi, gdy się do wyko­na­nia tech­niki przy­łoży). Efekt? Po jakichś dwu­dzie­stu minu­tach walki z mate­rią wresz­cie coś wyszło! Sztywno, bez luzu, bez tej płyn­no­ści i uwagi na każdy wydat­ko­wany erg ener­gii ale wyszło! Za jakieś pięć lat zacznie wycho­dzić jak trzeba :).

O cho­lera, ale to wciąga.

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

3 Komentarzy do “Byłem dziś wzorowym uke :)”

  1. waltharius 06/02/2009 do 10:00 # Odpowiedz

    Właśnie takiego sen­seja szu­kam :) Bo to jed­nak naj­waż­niej­sze jest żeby w fachowca ręce wpaść :) Aczkolwiek jak sala prze­peł­niona ćwi­czą­cymi to i facho­wiec nie­wiele pomoże, bo zwy­czaj­nie wszyst­kiego nie zobaczy.

  2. CoSTa 07/02/2009 do 12:50 # Odpowiedz

    Fakt, u nas też peł­nawo i mata lekko kusa bywa miej­scami. Kurczę, takie pry­watne ini­cja­tywy powinny móc dosta­wać jakieś dofi­nan­so­wa­nie na dzia­łal­ność. Owszem, niby to pry­watne i w ogóle komer­cyjne przed­się­wzię­cie ale dla takich na ten przy­kład dzie­cia­ków robi wię­cej niż faf­na­ście lek­cji wuefu jed­no­cze­śnie. O brzu­cha­tych tatu­siach że już nie wspomnę :)

  3. zen 12/02/2009 do 14:19 # Odpowiedz

    sen­sei sem­pai CoSTa ;)

Dodaj komentarz