Menu serwera

Jak pisać bloga – technika i zastosowania praktyczne

Ufff… Przenosiny wpisów z jednego silnika do drugiego to jakiś koszmar. Kurczę, że też jeszcze nie wymyślili jakiegoś standardu dla blogowych danych – powinno być jakieś BLOG-ISO909090009091 czy inna równie niezrozumiała a głupia stochastyczna wartość liczbowa i już w świecie byłoby odrobinę lepiej. A tak siedzę i męczę się, bo wbiłem se do łba, że trzeba o stronę zadbać i przeedytować wszystko jak trzeba, o linki zadbać, obrazki prawidłowo podpiąć, filmiki wrzucić po ludzku… Podczas tego żmudnego procesu przyszło mi do głowy kilka porad dla młodszych stażem blogowiczów. Streszczę je może pokrótce:

  • Nie sądź sobie, że silnik, którego zdecydowałeś się używać, będzie TYM silnikiem na wieki wieków amen. Dupa tam, za chwilę krótszą lub dłuższą będziesz chciał się przesiąść na coś innego, co trzyma dane zupełnie inaczej i pozwala na zupełnie co innego i nagle odkryjesz, jak głęboko w nocniku tkwi twa ręka.
  • Formaty audio i wideo nie zmieniają się z czasem aż tak bardzo. Szybkość dostępu do netu jednak tak. Naiwnością jest sądzenie, że za dwa lata patrząc na ten sam filmik nie będziesz pluł sobie w brodę i przeklinał, że nie wrzuciłeś czegoś w lepszej jakości niż to gówno wielkości znaczka pocztowego. Albo przynajmniej trzymaj gdzieś kopię tego filmiku w lepszej jakości.
  • Wgrywanie grafiki na swój serwer jest w sumie ok. Ale linkowanie jako /uploads/pictures/pornole/basia.jpg jest pomysłem o kant dupy potłuc. Grafę najlepiej wrzucać na jakieś serwisy, które szybko nie zdechną (Picasa, Flickr itd.) i które umożliwiają wrzucanie grafiki na stronę w jakiś sensowny sposób (embedowanie flashplayera niekoniecznie jest sensownym sposobem ale przynajmniej szybko tego nie zmienią). Stawianie na swoim serwerze własnych programów typu Gallery 2 to strzelanie sobie w swoją własną stopę. Za rok/dwa znajdziesz lepszy hosting/inny hosting, coś zmienisz, Gallery ci się posypie lub wydarzy się milion innych rzeczy, które nie wydarzą się Google czy Yahoo bo stać te firmy na kładzenie grubego siana na funkcjonowanie infrastruktury a zmian nie wprowadzają przy każdym widzimisię i zobaczeniu fajnie wyglądającej stronki z przyjemnym dla oka silnikiem.
  • Fotki warto trzymać w jakimś programie, który potrafi wrzucać owe na różne serwisy fotkowe. Dla przykładu fotki mam teraz w iPhoto, które może wkulać je już ładnie w albumy wsadzone, wraz z podpisami i komentarzami do Picasy, Flickra i Facebooka. Znudzi mi się Picasa? Eksport fotek do albumów na którymś z pozostałych serwisów nie będzie problemem – wszystko wleci wprost z programu i w formie jak trzeba. Dodatkowy plus – w galerii online możesz mieć porządek taki sam, jak w swoim programie do zawiadywania fotkami. Bardzo to przydatna możliwość… Znajdź najsensowniejsze dla ciebie rozwiązanie. W tym momencie to chyba będzie Flickr ale trudno przewidzieć, jak się rozwiną usługi Google (PIcasa) i Adobe (Photoshop Express).
  • Twój silnik ma mnóstwo bajerów i pozwala ci na wpisywanie wpisów z leadem, stopkami, dzieleniem na strony itd? No to się tego strzeż. Całkiem prawdopodobne, że silnik, który będzie modny/najlepszy za rok nie będzie czytał tych wszystkich dookołowpisowych wynalazków bo będzie ich miał jeszcze więcej ale w oczywiście swojej strukturze danych. I tym sposobem będziesz zmuszony edytować ponad tysiąc wpisów, by zadbać o permalinki, połączyć rozbity na lead i resztę tekst i tak dalej. Keep it simple a być może oszczędzisz sobie nieco czasu.
  • Embedowanie dużych filmików czy obrazków jest fajne. Szczególnie dla szablonu, który ci się spodoba w przyszłości a którego kolumna wyświetlająca tekst okaże się o wiele węższa od wcześniejszej. Dlaczego? A dlatego, że tym sposobem filmiki i obrazki będą ci szablon rozwalały. Przyjmij zdrową zasadę, że kolumny z tekstem projektuje się do szerokości mniej więcej 460 pikseli (mieszcząca się w tej szerokości ilość znaków zazwyczaj jest najbardziej optymalna i dosyć rzadkie jest robienie węższych lub szerszych kolumn tekstowych (czy jak to nazwać)). Jeszcze zdrowiej będzie przyjąć, że szerokość filmiku lub grafiki nie powinna przekraczać 400-420 pikseli – te wartości powinny wejść do większości trzymajacych zdrowe proporcje szablonów.
  • Używanie formatowań i styli bezpośrednio we wpisach jest SUROWO ZAKAZANE! Jako się rzekło – za pół roku zmienisz zdanie w temacie szablonu a tu we wpisach zostaną kupy ze zdefiniowanym we wpisie formatowaniem czy kolorystyką. Zostaw tę robotę szablonom. Te dobre obsłużą te wszystkie tagi code czy inne pre, o blockquote że już nie wspomnę. Jeśli chcesz coś zmieniać w wyglądzie – rób to w szablonie a nie we wpisach! Można się pobawić CSSem zdefiniowanym w szablonie (kopia zapasowa przy zmianach to niegłupia myśl, serio) a zmiany najpierw testować na np. wirtualnym serwerze.
  • Używanie tagów HTML we wpisach nie powinno mieć miejsca. Większość silników sama zadba o składnię i zrobi to nieźle, o ile będziesz się trzymał standardów. A standardy są ważne – przy zmianie silnika mogą oszczędzić ci kupy roboty z dostosowaniem wpisów.

No, to chyba te najbardziej podstawowe porady i techniki, których warto się trzymać i które mi przyszły do głowy. Właśnie walczę ze skutkami nietrzymania się tych kilku prostych zasad i powiadam wam – jest boleśnie. Ale też i sympatycznie! Dzięki benedyktyńskiemu grzebaniu w przeszłości przypomniałem sobie kilka starych ale budzących miłe wspomnienia wpisów (ten wykwit głupoty strasznie lubię :)). Jak widać bajzel blogowy potrafi mieć swój urok :)

,

13 odpowiedzi do Jak pisać bloga – technika i zastosowania praktyczne

  1. matipl Luty 15, 2009 o 08:46 #

    Co do galerii to 100% racja.
    Sam rodzinną przenosiłem kilka lat temu z własnego silnika właśnie do Picasy. Nie miałem już siły rozwijać silnika, a od Google miałem za darmo pokaz slajdów, ajaxowe przejścia, PROSTOTĘ w umieszczeniu.

    Podsumowując: jeśli masz własny system galerii, czym prędzej (zanim albumy się nie rozrosną) przejdź na jakieś publiczne rozwiązanie (dla mnie Picasa jest trochę bardziej prywatna, i pozbawiano motłochu w stosunku do flickr).

  2. Marcin W Luty 15, 2009 o 09:33 #

    A mnie googlowa Picasa uważa za użytkownika trzeciej kategorii ,bo nie mam takich bajerów w stylu embedowania pokazu slajdów itp.
    Oglądałem nawet tutoriale dla tłuków na youtube jak takie coś wstawić – i dupa, nie mam takiej opcji.

  3. Ravicious Luty 15, 2009 o 09:49 #

    Porady dotyczą bardziej strony technicznej, ale nowym i tak się przydadzą ;)

    Ja musiałbym pomyśleć nad tą galerią. Miejsca na serwerze mam dużo, mimo to po co mam przy jednym backupie ściągać setki niepotrzebnych obrazków?

  4. zx Luty 15, 2009 o 11:38 #

    To się ogranicza do dwóch rzeczy: prostoty i trzymanie źródeł. Dlatego też mój folder ‚sources’ ma wszystko co kiedykolwiek stworzyłem, a ja wykorzystuję swój minimalizm gdzie się da i dzięki temu potem mogę robić wszystko ze wszystkim.

  5. CoSTa Luty 15, 2009 o 11:58 #

    matipl
    Otóż to, lepiej bym tego nie ujął – prostota i ciągle nowe ficzery, które nie kosztują człowieka kombinowania ponad miarę. Plus oprogramowanie na komputerze, które może synchronizować wszystko, z opisami włącznie… O to właśnie chodzi!

    Marcin
    Wejdź w ustawienia konta, wybierz język angielski w wersji hamerykańskiej, idź do jakiegoś albumu, kliknij na opcję linkowania i viola – pokaże ci się możliwość embedowania. Embednij, zmień sobie język na nasz i po sprawie. Upierdliwe ale cóż począć, Google jakoś nie lubi reszty świata i tylko hamerykańce mają to defaultowo w swoich opcjach.

    Ravicious
    Taki też był zamysł – jak blogosfera długa i szeroka wszyscy dbają o to, by było co czytać. Chwalebnie. Ale takich zdrowych porad czego nie robić to mi swego czasu zabrakło i teraz mam fun w postaci półtora tysiąca wpisów do przeedytowania. Ale jest dobrze, sporo śmiecia wylatuje :)

    zx
    Otóż to! Trzymać źródła! Teraz jestem mądry i trzymam źródła oraz wszelkie etapy obróbki na ten przykład filmików. Ale tak mam dopiero od jakiegoś czasu. Dobra rada zx – trzymać źródła.

  6. Marcin W Luty 15, 2009 o 12:12 #

    @CoSTa:
    Jesteś geniuszem! Działa! Nieco się zdziwiłem bo miałem już ustawiony język angielski ale w wersji UK. Zmieniłem na US, tak jak poradziłeś, i śmiga.
    Dzięki!

  7. harnir Luty 15, 2009 o 12:13 #

    Co to formatowania wpisów – ja wyłączam wszelkie wizualne/HTML edytory i edytuję wpisy już ze znacznikami XHTML które chcę użyć (paragrafy, h3, itp.), jakoś nie przepadam za automatami. Tak samo zresztą robię strony WWW w ViMie zamiast w jakimś WYSIWYG edytorze stron.

    • Ravicious Luty 15, 2009 o 14:17 #

      Ja też WYSIWYG zupełnie nie trawię. Dziwne to ustrojstwo.

  8. Lukem Luty 15, 2009 o 18:39 #

    Z góry uprzedzam, że poniższe opinie są wyłącznie moimi własnymi, dotyczą tylko mnie i mojego bloga. No, to teraz możemy podyskutować. :)

    Ad. 1. Jeżeli pojawi się jakaś platforma, która będzie mieć ambicje strącenia WP z piedestału, to wśród jej opcji będzie musiała znaleźć się możliwość w miarę bezproblemowego importu wpisów i komentarzy stamtąd – a to już nie moje zmartwienie. Co do mnie – zmieniałem platformy i hostingi wielokrotnie i prawie zawsze wracałem na WP na własnym serwerze. Czy to się zmieni – nie wiem, takie rzeczy nie sposób zaplanować… :)

    Ad. 2. To przemilczę, bo jedyne audio/wideo jakie produkuję (raz na ruski rok) powstają za pomocą kamerki internetowej. ;)

    Ad. 3. Popieram głos w sprawie głupkowatych linków, za to z wrzucaniem blogowej grafiki na cudze serwery byłbym ostrożny. Picasa jako hosting obrazków na potrzeby bloga nie zdała u mnie egzaminu (niewygodna obsługa via WWW, do niedawna potrafiła nawet zamrażać Firefoksa na długie sekundy). Darmowy Flickr wyświetla reklamy i ma ograniczenie dostępu do pierwszych 200 obrazków (można wgrać więcej, ale nadmarowe nie są widoczne bez konta Pro), a płacić dodatkowo za hosting grafiki – skoro mam duży, pojemny i prawie darmowy serwer na swoich usługach – jakoś mi się nie uśmiecha. Pomniejszym serwisom, typu Zooomr czy Photobucket jakoś nie do końca ufam.

    Ad. 4. Okej, zjechałem Picasę w kwestii hostingu obrazów z bloga, ale swoje prywatne fotki trzymam właśnie tam. Możliwość zarządzania nimi z poziomu programu rzeczywiście jest w dechę.

    Ad. 5. Zobacz ad. 1. Zresztą, przenosiłem już archiwum z niByLoga na WP, a potem z WP na Joggera i z opcją „Znajdź i zamień” nie jest to aż takie straszne. Chociaż fakt, jeśli można sobie zawczasu oszczędzić tej niewdzięcznej roboty, to warto.

    Ad. 6. Rozwalanie szablonu zbyt szeroką treścią da się naprawić jedną regułką CSS (hint: zobacz moje archiwum do grudnia 2007 – tak, to z Zygfrydem), zresztą w dobie rosnących przekątnych monitorów i rozdzielczości nie wydaje mi się problemem.

    Ad. 7. Zgadzam się, choć sam dopuszczam drobne wyjątki (głównie w kwestii rozmieszczania obrazków na stronie).

    Ad. 8. No tu nie przesadzajmy – czasem trzeba coś pochylić, wyróżnić, przekreślić, użyć nagłówków. ;) Ale mniej więcej czuję co masz na myśli.

    No to się z lekka rozpisałem. :)

  9. zen Luty 15, 2009 o 23:36 #

    Czy ja przeczytałem kilka razy „standardy”? Oj tak, przeczytałem, a to jest właśnie to, o co walczą co bardziej uświadomieni pryszczersi linuksowi (tudzież dżipielowi) tacy jak ja. Standardy rządzą!

  10. CoSTa Luty 16, 2009 o 06:37 #

    Marcin
    Na zdrowie!

    harnir, Ravicious
    Też zasadniczo wyłączam w diabły ale muszę przyznać, że to coś w WP radzi sobie fajowo i bardzo ale to bardzo ułatwia mi czyszczenie zaimportowanych z Serendipity tagów.

    Lukem
    Ad. 1 – no więc właśnie, nie jesteś w stanie tego typu rzeczy przewidzieć czy zaplanować. WP jest dziś standardem ale diabli wiedza, jak to będzie wyglądało w przyszłości.

    Ad. 3 – Z Picasy via WWW to ja tylko w sumie kod do embedowania slideshow biorę. Od reszty mam soft na desktopie. A Flickra niezbyt lubię, jakiś taki niezbyt logicznie poukładany dla mnie jest. Coś jak Facebook – multum jakichś aplikacji i diabli wiedzą czego jeszcze a przez to usługa robi się coraz bardziej niezrozumiała. Tym sposobem z Facebooka i Flickra nie korzystam :)

    Ad. 4 – Otóż to. Popędzam mailowo Google, by raczyło dopracować Picasę pod OSX bo co prawda fotki trzymam w innym programie ale opcje synchronizacyjne i możliwość zmian wygodnych na desktopie to je ono.

    Ad. 6 – Zerknę jak sobie z tym radzisz… I TO ma być niby rozwiązanie? Sorry ale właśnie totalnie nie o to mi chodzi :). No i druga kwestia – rozmiar monitora nie ma tu większego znaczenia. Tekst aby był wygodnie czytany nie może być w kolumnie ani zbyt szeroki, ani zbyt wąski. Chodzi o ilość znaków w wierszu, która przy zbyt wielkiej lub zbyt małej ilości powoduje powoduje mocny dyskomfort w czytaniu. Rozwalanie tekstu zbyt szerokie jest bardzo złym pomysłem dla czytającego – to męczy, oko się gubi, źle to się czyta.

    Ad. 8 – pewnie, że trzeba. Od tego są emy, strongi i ta cała reszta, którą zazwyczaj się w szablonie obsługuje. Formatowanie we wpisie na sztywno fontu i koloru to już zbrodnia :)

    Dzięki za komentarz!

    zen
    Zen, pryszczaci niezbyt się pod tym względem różnią od normalnych – normalni też chcą sensownych standardów bo im to życie ułatwia. Ale zgadzam się, że pryszczatym chce się w ogóle krzyczeć a normalni pod tym względem wykazują zbyt wiele lenistwa :)

    • Lukem Luty 16, 2009 o 18:47 #

      Powiem Ci, że z powodu pewnych ograniczeń (a może raczej niedociągnięć) WordPressa z tym nieszczęsnym Zygfrydem wyszło inaczej (czyt. gorzej) niż planowałem. Wolę jednak ten poziomy suwak niż ręczne przerabianie wszystkich stripów, co byłoby jeszcze gorsze, niż obróbka tekstu. A co do ergonomii tekstu – tu się zgadzam.

  11. implant Listopad 20, 2009 o 21:22 #

    E tam Nie ma to jak czysty html kodowany w notatniku. Za 10 lat wymyślą cos tak zupełnie innego, że dzisiejsze standardy i tak o kant d. potłuc, tak czy siak trzeba będzie przenosić ręcznie.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Podcast 003 – CFP Mix 04

Tym razem w miksie lecą kawałki tylko demoscenowe i zebrane w kompilacji Demovibes (dzięki Byte za przypomnienie o istnieniu tego...

Zamknij