O kryzysie z pracowej korespondencji

Ja:

PS Kryzys kry­zy­sem a zapie­przu dwa razy wię­cej, niż przed histe­rią. O co tu cho­dzi? No nic, widać na tym pole­gają kryzysy :)

On:

U was też? Myślałem, że tylko my tak mamy :)

OK, niech ktoś wytłu­ma­czy mi ten fenomen.

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

8 Komentarzy do “O kryzysie z pracowej korespondencji”

  1. waltharius 20/02/2009 do 12:19 # Odpowiedz

    Nazwalniano ludzi więc roboty wię­cej. A nazwal­niano ludzi bo „kry­zys”. Proste ;-)

  2. grabek 20/02/2009 do 14:23 # Odpowiedz

    psy­choza tak samo głu­pia jak glo­balne ocie­ple­nie.
    Od początku roku mam pro­blemy z pod­tar­ciem tyłka bo jest tyle roboty. A sze­fo­stwo stra­szy pod­niż­kami. K_rwa, banda po_ebów. Kryzys to BUJDA. Wszystko coraz tań­sze, ludzie zara­biają coraz wię­cej, a zło­tówka traci na war­to­ści. Machinacja ponad wszyst­kie. Rozstrzelałbym tvn24 i temu podobne AlGorowskie istoty.

    Ale spoko, jestem oazą spo­koju,
    „[EDIT: powiedzmy, że dużo PIIII] kwia­tem lotosu na [PIII] jeziorku”

  3. CoSTa 20/02/2009 do 17:38 # Odpowiedz

    walth
    Patrz, fak­tycz­nie byłoby takie, gdyby nie wszech­obecna śpiewka, że pro­duk­cja leci, fabryki stają i nie ma co robić. Mam cho­lera dokład­nie prze­ciwne wrażenie :)

    gra­bek
    Z tym „wszystko coraz tań­sze” to bym się kłó­cił, ocie­ple­nie jest fak­tem (przy­po­mnij sobie jak wyglą­dały zimy 20 lat temu) mniej­sza o przy­czyny jego pocho­dze­nia, a złoty jeź­dzi jak na rol­kach bo sła­biutką mamy walutę, którą łatwo roz­chwiać rzu­ca­jąc na rynek sto­sun­kowo nie­wiel­kie sumy pie­nię­dzy. Ale fakt fak­tem, że zara­biamy coraz wię­cej. Jeszcze tylko euro przyj­mijmy i zaczniemy w końcu docho­dzić euro­pej­ski poziom życia.

    Drugi aka­pit pozwo­li­łem sobie nieco zmo­de­ro­wać. Sorry, to stronka rodzinna…

    • grabek 20/02/2009 do 18:35 # Odpowiedz

      sorry za te inwek­tywy. Będę pamię­tał żeby cen­zu­ro­wać. To był cytat z wywieszki w naszej pracy.

      Wszystko coraz tań­sze: oczy­wi­ście nie WSZYSTKO, ale za każ­dym razem jak wycho­dzę ze sklepu kupu­jąc mniej wię­cej to samo — płacę coraz mniej.

      Co do „faktu” glo­bal­nego ociep… otu­ma­nie­nia to pole­cam wstęp do rozu­mie­nia tego co się dzieje o tu:
      http://blog.g3code.com/takie-tam/globalne-otumanienie.html

      • CoSTa 20/02/2009 do 23:05 # Odpowiedz

        Z luzem w tema­cie prze­kleństw. Mnie nie­jedna kierwa się tu wymyka ale kombo posła­łeś cał­kiem nie­złe i nieco hardcorowe :)

        No popatrz, żyjemy w innych świa­tach — za każ­dym razem, gdy wycho­dzę ze sklepu zosta­wiam w nim jakby wię­cej. No nie chce być ina­czej — infla­cja itd. robią swoje.

        Grabku, w tym samym arcie, do któ­rego lin­ku­jesz, na końcu stwier­dzasz, by twier­dze­nia o cie­plej­szym i zim­niej­szym słońcu ostroż­nie brać pod uwagę. Ja pro­po­nuję oczy otwo­rzyć — dziś cie­szy­łem się jak dziecko ze śniegu, który raczył wresz­cie spaść. Z rze­czy, którą dziec­kiem będąc mia­łem zawsze jak w banku i tylko pla­no­wa­łem gdzie danego dnia na sanki sko­czę a nie czy w ogóle skoczę.

        I z cie­ka­wo­ści — jak nie ewo­lu­cja to niby co? Wielki stwórca? Potwór spa­getti? Interwencja obcych? Faktycznie, żyjemy w róż­nych światach :)

        • SpeX 21/02/2009 do 02:40 #

          Jak co jak nie ewo­lu­cja :P
          Gua’uld :P
          Albo zia­renko mar­sjań­skiego DNA w cza­sie ich ucieczki z umie­ra­ją­cego Marsa.

          Albo sprę­że­nie zwrotne, gdzie grupka „kolo­ni­za­cyjna” z przy­szło­ści prze­nio­sła się do prze­szło­ści by zmie­nić bieg histo­rii i oca­lić ludz­kość przed zagłada:P

  4. Piotr / savek 20/02/2009 do 19:54 # Odpowiedz

    U nas w pracy luty jest naj­bar­dziej pra­co­wi­tym mie­sią­cem od powsta­nia firmy :)

    • CoSTa 20/02/2009 do 23:06 # Odpowiedz

      No cóż, tylko gra­tu­lo­wać jeśli przy oka­zji prze­kłada się to na obrót :). Widać nie­któ­rym bran­żom so cal­led kry­zys zbyt­nio nie szkodzi…

Dodaj komentarz