Uwaga! Klnę tu nieco. Co wrażliwsi niech nie czytają. Innym zaś na zdrowie i wieczną pamiątkę :).
Czegoś takiego jeszcze nie było — papa CoSTa zawziął się, zaparł nogami, przytrzymał łapami i gniewnie zmarszczył brwi. Oto bowiem rzekł sobie, że bęben wyrósł mu już za bardzo i czas coś z tym fantem zrobić. Jako rzekł, tak i uczynił. Żonę swoją (nadobną niewiastę tak btw) ku światłości obrócił i rzekł żonie swojej tak:
Niewiasto! Albowiem sama wiesz najlepiej, że kałdun mój wielki a ciężki, pomóż mi przeto pozbyć się piłki owej ogromnej.
Doropha nadobną niewiastą będąc (tak btw), wzięła i męża swojego o głodzie przez tydzień cały trzymała, jeno kapustę i jakieś insze kurestwo mu do ust podając. W czasie między zwanym, mózg papy CoSTy odpowiednio zmieniała a to godzinami czyniąc mu połajanki o każdego pożartego czipsika, a to każąc mu krzyżem na zimnym tarasie leżeć za każde wypite piwko. I nie bił niewiasty swej nadobnej papa CoSTa albowiem to, co czyniła, było dobre. Aż dnia siódmego pożywania kapusty rzekł papa CoSTa:
Przebóg, dość tego kurestwa!
A żona jego, nadobna niewiasta, odrzekła mu krótko acz treściwie:
A próbuj ty niecnoto jeden choć jedną kalorię pustą pożywać, a pokaran tygodniem jedzenia kapusty będziesz. A próbuj ty niecnoto jeden choć kawałek czipsika, piwka czy innego zapychacza bez zgody mojej pożywać — kapustą będziesz karmion aż do sczeźnięcia. Bo jam ci teraz Bogini twa i wyrocznia jedzeniowa. Jam ci teraz Pytią i wieszczę, że kałdun ci spadnie.
I przeląkł się straszliwie papa CoSTa i żony swojej — nadobnej niewiasty — posłuchał, wstrętów żadnych jej nie czyniąc. I śmiali się z niego koledzy jego, i echa głośne ich śmiechu pod niebo biły a on nie pożywał, Aikido trenował i przykazania małżonki swojej — nadobnej niewiasty — wypełniał.
I oto tygodnia trzeciego stała się światłość a jako małżonka przepowiedziała, tako się stało. Papa CoSTa wyraźnie na wadze opadł, byle gówna do pyska nie wsadzał a jadł jadło dobre, jak nigdy dotąd. Małżonka bowiem jego — nadobna niewiasta — przyrządzać mu zaczęła specyjały wszelakie parą gotowane, tłuszczem nie podlewane, ziemniaków i inszego zapychającego gnoju nie znające. I na nowo zaczął papa CoSTa małżonkę swoją ubóstwiać, a bo po raz pierwszy w życiu widział, by przejściu na dietę smakowitsze niż dotychczas pożywanie towarzyszyło.
Błogosławiona niechaj będzie Doropha między niewiastami!
Poradnik „Hał de fak zmusić swojego starego do zrzucenia opony w taki sposób, by jeszcze po piętach za to całował” w cenie 19,90 do nabycia u Dorophy :).







Gratulację dla małżonki nadobnej :D
kurde, malo ekranu nie poplulem… dobry tekst hehe…
Dobra, gdzie przelew mam dawać? Mówię serio. Jestem ciekawy co jesz że tak działa.
Łżesz jak pies! To co opisujesz niemożliwe jest!
ja od 3 tygodni fitness+dieta i ani kilogramika mniej. Nawet pół kilo mi nie spadło. Jedyne co się stało, to biceps się wyłonił i triceps zaznaczył, nic innego się nie zmienia
:(
A ma Doropha jakiś sposób na przytycie? Mi by się przydało…
Pfff. Nie ważne co jesz, tylko ile :-)
Zacząłem czytać The Hacker’s Diet i mi się spodobało, zamierzam wypróbować.
I can haz magiczny przepis na dietę cud?
19,90 to z pocałowaniem ręki dam za dział tu na blogu zatytułowany Nadobnej Niewiasty Dorophy Rady Dla Chudych Inaczej.
Padłem na twarz! :)
buahahahh doskonałe! :)))))
No Dorek to ja zamawiam tą super dietę i koniecznie dokładne wskazówki jak to na małżonku wymusić trzymania się jej i od alkoholu i innych słodyczy stronienia!
Bo mi mój brzuch razem z synkiem, mam nadzieje w dużej mierze, zniknie ;) a małżonkowi, co to sobie wyrobił (może mniej okazały) chyba narodziny synka nie bardzo pomogą …
Pluszak
Alleluja i do przodu ;-)
chudnij az Dorophy kaze Ci przytyc, i ten poradnik kupie ;d
tekst genialny :D
Poniewaz nic w przyrodzie nie ginie, te kg ktore schodza z ciebie trafiaja chyba do mnie.
Mnie sie chyba tez przyda poradnik Doroty.
czyli co dieta rozwiązuje małżeńskie problemy?
Aloha! Wszelkich chcących się odchudzić bez bólu gównianej diety muszę niestety nieco zasmucić — Doropha jest niebywale leniwa i do klawiatury się nie garnąca. Nie wiem, może jakiś spam na skrzynkę uświadomi jej wagę problemu i wymusi zdecydowane działania w kwestii publikacji kilku zajebistych jej przepisów. Ciśnijcie.
ciotka’s eleni
O, wpadają ci kilogramy? Super, przynajmniej babcia Wula nie będzie tak bardzo odstawała od reszty rodzeństwa z prostej przyczyny — rodzeństwo dobije do jej gabarytów :)
brocha
A są jakieś?
no, np. u mnie — moja waga = nasz małżeński problem, więc żona chce mnie odchudzić z uporem maniaka.
19,90 i problem znika :)
Dobry text! Gratuluje (samo)zaparcia, tak trzymać! Ale tak bez piwa…? No jak tak można :P
No właśnie zaczyna być powoli nie można. Czas na jakieś wyjście. Naciągam Endera by zebrał kilku chłopa z Allegro, by przytargali rzutnik i jakieś prześcieradło do tej ich dziupli w knajpie koło Rynku, ja targam PSX, Jaguara i CD32 i robimy noc oldschoolowego pizgania i może jakieś demka byśma powciągali. Ło kurczę, ale mam chętkę na takie małe conieco :)
W takie coś w chodze w ciemno w razie czego, demkami moge także zagospadrowac jakos zgrabnie. I need more beer!!! ;)
wyśmienity pomysł. Czuję się wproszony:)
Kostas ! Ja Cię zabiję za te gabaryty. To że jestem kobieca nie oznacza że gruba.Wypraszam sobie tego rodzaju ocen.Poza tym Piotruś stwierdził że babcie nie mogą być chude.Reasumując –nie jestem gruba i nie jestem też chuda, czyli w sam raz. Rozumiesz ciołku ?
Mama wula: jestes tu i owdzie muskularna hehehe!
Siostro Eleni ! Podkreślam ! Jestem kobieca i nic ponadto. A w ogóle odczepcie się Ponadto jest plus braku chudości. Nie mam na razie zmarszczek. A na poważnie — był i pszenocował Piotrucha. Jak zwykle średnio przytomny i totalnie niewyspany.
Mamcia, ty się tak nie denerwuj. Są ludzie, dla których puszyści to piękna sprawa. Ot taki ojciec, by daleko nie szukać — pięknie żeście się dobrali :)
Puszysci, jak to ladnie brzmi!
buhahahahaha przepyszny tekścik ;o) to się uśmiałam :D