Gry komputerowe to ZŁO!

W szkole kole­dzy go odrzu­cali, okre­ślano go jako fra­jera i odludka. Na doda­tek miał złe oceny. Rosnąca fru­stra­cja i nie­na­wiść do oto­cze­nia mogła pchnąć go do popeł­nie­nia mor­der­stwa. W domu Kretschmera poli­cjanci odna­leźli kolek­cję hor­ro­rów. Na dysku twar­dym jego kom­pu­tera odkryto gry-strzelanki. Według poli­cji to wła­śnie z nich Kretschmer mógł wynieść wie­dzę jak prze­pro­wa­dzić krwawy zamach na szkołę. Prawie iden­tyczny sce­na­riusz miał miej­sce w przy­padku innych szkol­nych ter­ro­ry­stów, któ­rzy zabi­jali kole­gów w szko­łach w Finlandii czy USA.

Za: Gazeta Wyborcza

Łooo, i znów całe zło świata przez hor­rory i gry kom­pu­te­rowe. Mało tego, ostat­nimi czasy jak widać gry i hor­rory zaczęły speł­niać rolę edu­ka­cyjną i przy­go­to­wują do prze­pro­wa­dze­nia krwa­wego zama­chu w szkole. Najwidoczniej Klątwa, Doom, Quake czy inny Rainbow Six niosą pod­pro­gowe prze­kazy „zabij swo­ich kole­gów, zastrzel ich ostrze­li­wu­jąc się zza węgła i sorry — bez nok­to­wi­zora tym razem”.

Nie są winni rodzice, któ­rzy zgro­ma­dzili w domu ponoć nie­zły arse­nał (legalny jak naj­bar­dziej) naj­wi­docz­niej w ogóle nie zabez­pie­czony przed lep­kimi łap­kami jak widać świet­nie wycho­wa­nego synalka, któ­rego sta­bil­no­ści emo­cjo­nal­nej w obli­czu owego arse­nału nikomu nie chciało się spraw­dzać. Szanowni rodzice będą w szoku ale ten zaraz odre­agują idąc na strzel­nicę, gdzie ponoć tar­gali swo­jego synalka, który naj­wi­docz­niej to nie tam nabył skilli z obsługi broni, tylko oglą­da­jąc hor­rory i gra­jąc w strze­lanki. Rodzice w ogóle nie są winni zanie­dbań w wycho­wa­niu swo­jej mor­der­czej lato­ro­śli bo jakim cudem mieli by być winni? Przecież zapewne nie mieli bla­dego poję­cia, że ich sie­dem­na­sto­let­nia pocie­cha nie radziła sobie w życiu, była dup­kiem popy­cha­nym przez szkol­nych zna­jo­mych a efekty edu­ka­cji były mizerne. Przecież rodzice nie są od tego, by o takie rze­czy dbać. Są od kupo­wa­nia sobie wol­nego od dziecka czasu przez zapew­nia­nie elek­tro­niki potrzeb­nej do gra­nia w strze­lanki i oglą­da­nia edu­ka­cyj­nych hor­ro­rów. Bo na pewno nie są od zwy­czaj­nego poga­da­nia z coraz bar­dziej sfru­stro­wa­nym synal­kiem i na pewno nie są od przy­tar­ga­nia owego do jakie­goś spe­cja­li­sty. No bo co ludzie powiedzą…

Nie wiem jak to się tam w tej rodzi­nie ukła­dało ale widzę jedno za każ­dym razem, gdy mowa jest o „winie” fil­mów czy hor­ro­rów przy zbroj­nych akcjach zde­spe­ro­wa­nych mło­do­cia­nych: totalną, kom­pletną, abso­lutną, nie­zmie­rzoną, pora­ża­jącą klapę — wycho­waw­czą, rodzi­ciel­ską i sys­te­mową. Total failure kochani. Game over. Dla chło­paka i kilku innych osób. Tylko dla­tego, że nikt do jego fru­stra­cji nie wycią­gnął ręki. Bo naj­praw­do­po­dob­niej nikomu się nie chciało.

Teraz czas zaka­zać pro­duk­cji fil­mów i gier a jeśli już, to naka­zać, by w grach krew nie była czer­wona (to zdaje się Niemcy cią­gle ten idio­tyzm mają). To na pewno roz­wiąże pro­blemy z psy­chiką ludzi psy­chicz­nie nie­zrów­no­wa­żo­nych. 99% zdro­wej reszty popu­la­cji, dla któ­rej gra to tylko gra a film to tylko film można olać, prze­cież o tych 99% tablo­idy nie napi­szą i te 99% nagle nie zacznie strze­lać i zabi­jać na lewo i prawo…

Drodzy obrońcy moral­no­ści — zacznij­cie „popra­wiać” świat od sie­bie samych. Na począ­tek może zacznij­cie od naucze­nia rodzi­ców jak być rodzi­cami. Bo to oni mają wie­dzieć, co się z ich dziec­kiem dzieje i to jest ICH odpo­wie­dzial­ność. A nie pró­buj­cie zaka­zy­wać wszyst­kim pozo­sta­łym nie­groź­nej i nie­szko­dli­wej roz­rywki. W imię tej waszej popie­przo­nej moralności.

,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

12 Komentarzy do “Gry komputerowe to ZŁO!”

  1. waltharius 13/03/2009 do 11:07 # Odpowiedz

    Heh, szkoda gadać. Dzisiaj dzieci wycho­wuje się wir­tu­al­nie.
    Trudno się nie zgo­dzić z Twoim wpisem.

  2. inou 13/03/2009 do 12:01 # Odpowiedz

    to wystar­czy za komen­tarz:
    http://www.theonion.com/content/video/are_violent_video_games

  3. grabek 13/03/2009 do 12:37 # Odpowiedz

    słusz­nie. Gry i hor­rory są odpo­wie­dzialne za całe zło które w naszych dzie­ciach sie­dzi. Złe filmy są złe i złego uczą. Gry strze­lanki wypa­czają psy­chikę. ale.

    KTO (blu­zgi) POZWALA DZIECIOM W TO GRAĆ???

    Pseudo rodzic, dla któ­rego waż­niej­sze jest cokol­wiek a nie jego dzieci spi­suje swo­jego potomka na straty. Dziecko nie­ko­chane, nie mające wspar­cia w rodzi­cach, nie potra­fiące zro­zu­mieć niczego, bo rodzic nie tłu­ma­czy, włą­cza tele­wi­zor i włą­cza gry kom­pu­te­rowe. Wtedy te bez­duszne, naszpi­ko­wane krwią i sady­zmem twory pie­nią­dza przej­mują rolę rodzica i masz ci w gaze­cie arty­kuł autora aferzysty-konformisty.

  4. wlodek 13/03/2009 do 12:48 # Odpowiedz

    Trudno nie zgo­dzić się z Costą w tema­cie roli Rodziców w wycho­wy­wa­niu swo­ich pociech. Ale prawdą jest też to, że gry kom­pu­te­rowe, szcze­gól­nie te epa­tu­jące agre­sją mają ogromny wpływu na dzieci. Dzieci utoż­sa­miają się ze swo­imi posta­ciami z gry. Zachowania takie prze­no­szą póź­niej do rze­czy­wi­sto­ści. Oczywiście kwe­stia pod­sta­wowa czy sie­dem­na­sto­letni mło­dzie­niec to wpły­wowe dziecko? Co ma więk­szy wpływ na mło­dzieńca: gra kom­pu­te­rowa, śro­do­wi­sko, szkoła, odrzu­cone uczucie?

    • waltharius 13/03/2009 do 12:52 # Odpowiedz

      Wszystko jest dla ludzi, ale z głową. — jak mawiała zawsze moja mama. Bez rodzi­ców, któ­rzy umieją wyja­śnić dzie­cia­kowi to i owo, gra staje się wycho­waw­czy­nią i wtedy jest pro­blem. Nie sama gra jest zła, ale brak nad­zoru nad dziec­kiem, które nie rozu­mie co robi. Brak zain­te­re­so­wa­nia pro­ble­mami dziecka itd. TO jest pro­blem a nie to, że dziecko gra czy ogląda film. Niech gra i niech ogląda, ale niech rodzic wyja­śni, że to TYLKO gra. Niech POKAŻE, że życie jest zupeł­nie inne i w życiu kie­ru­jemy się innymi war­to­ściami. Bez tego, dzie­ciak jest stra­cony.
      Tak sądzę, ale może się mylę. Wyprowadźcie mnie z błędu jeśli takowy gdzieś popeł­ni­łem bo sam dzieci jesz­cze nie mam :D

      • Ravicious 13/03/2009 do 13:43 # Odpowiedz

        Zgadzam się. W wieku sied­miu lat dosta­łem swój pierw­szy kom­pu­ter. Kiedy mia­łem 8 lat, to roz­pru­wa­łem mutan­tom flaki w Fallout Tactics. Czy coś ze mną nie tak? Jestem dobrym uczniem, przez wszyst­kie lata gim­na­zjum śred­nia więk­sza lub równa 5.0, więc o co chodzi?

  5. Paweł (dRaiser) 13/03/2009 do 13:55 # Odpowiedz

    +1. I nic na ten temat wię­cej nie napi­szę, bo wk*a mnie to nie­mo­żeb­nie, jak widzę, że ludzie w to potem wierzą.

  6. SpeX 13/03/2009 do 14:08 # Odpowiedz

    Tak, przy­czyną zła tego świata jest TV i kom­pu­ter. W końcu w TV możemy zoba­czyć pra­wie na żywo krwawe zama­chy. A z kom­pu­tera nauczyć się ste­ro­wać samo­lo­tem na tyle by w coś wlecieć.

    Niestety są pewno pewne prze­ko­na­nia i opi­nie które ciężko zmie­nić, tak samo jak u kaczek.
    Ale dla patrzą­cych na ten temat pod innym kon­tem pro­po­nuję ogląd­nąć film Ben X (2007)(nie mylić z bajką), naprawdę fajny fil­mik o grach i życiu codziennym.

  7. Futomaki 13/03/2009 do 19:07 # Odpowiedz

    Wydaje mi się, że wiele osób obwi­nia­ją­cych gry za takie zda­rze­nia, myli współ­wy­stę­po­wa­nie z zależ­no­ścią przyczynowo-skutkową.

    Gry komputerowe/konsolowe są dość sze­roko roz­po­wszech­nio­nym zja­wi­skiem i z dużym praw­do­po­do­bień­stwem można zało­żyć, że dowolny mło­do­ciany sprawca bru­tal­nego prze­stęp­stwa, miał już z tymi grami w jakiś spo­sób stycz­ność. To wła­śnie zależ­ność współwystępowania.

    Nie można tego jed­nak mylić z zależ­no­ścią przyczynowo-skutkową. Postawie duże pie­nią­dze na to, że 90% mło­do­cia­nych prze­stęp­ców czy­tało rów­nież książki, a nawet, o zgrozo, jadło pie­czywo nie dalej niż 24 godziny przed popeł­nie­niem czynu. Czy będziemy palić książki i zamy­kać pie­kar­nie? W końcu widać tu wyraźną zależność!

  8. Pyoter 14/03/2009 do 22:06 # Odpowiedz

    Ja jak usły­sza­łem o tych wyda­rze­niach to od razu pomy­śla­łem, że będzie znów wojna medialna o gry. A myśla­łem, że zaraz będzie na doda­tek infor­ma­cja, że dzie­ciak słu­chał cięż­kiego, nie­miec­kiego techno :)
    Sorki za ten uśmiech, ale już zaczyna mnie bawić odcią­ża­nie winą rodzi­ców za złe wycho­wa­nie dzieci, a szu­ka­nie wymó­wek w ota­cza­ją­cym świe­cie. To tak jakby zamy­kać Naszą-klasę bo przez nią ludzie się roz­wo­dzą spo­ty­ka­jąc miło­ści szkolne :)
    A swoją drogą wielu rodzi­ców nie widzi nic złego, że ich 5-letni syn cią­gle gra w GTA3.

  9. matipl 16/03/2009 do 09:54 # Odpowiedz

    Łatwiej zwa­lić winę na osobę trze­cią, w tym wypadku pro­du­cen­tów gier/filmów, niż szu­kać winy na wła­snym podwórku (rodzice, szkoła, zna­jomi, któ­rzy nie reago­wali na coraz więk­sze dzi­wac­twa kolegi).

  10. ciotka's eleni 16/03/2009 do 10:55 # Odpowiedz

    Pyoter: czy to prawda ze przez „nasza klase” roz­wo­dza sie ludzie? Jesli tak, to o ludzi w jakim wieku chodzi?

Dodaj komentarz