iPhone gaming — czy to już?

O tym, że iPhone/iPod touch to cał­kiem nie­złe mobilne maszynki do gra­nia wia­domo już od początku ist­nie­nia tych urzą­dzo­nek. Na papie­rze oby­dwa urzą­dze­nia wyglą­dają na co naj­mniej równe moż­li­wo­ściami z PSP a bijące Nintendo DS. Czy coś z tego wynika? Nic i wszystko zarazem.

Nic z tego nie wynika

Skłaniam się ku takiemu stwier­dze­niu i zaraz wytłu­ma­czę dla­czego. Otóż iPhone nie został stwo­rzony jako urzą­dze­nie do gier, iPod touch takoż. Owszem, jest to jedna z moż­li­wych funk­cji oby­dwu urzą­dzeń i miej­scami nawet cał­kiem dobrze się spraw­dza ale to nie są maszynki dla hard­co­ro­wych gra­czy. Po pro­stu fizycz­nie się do tego nie nadają. Hardcorowe gra­nie, przez które rozu­miem inten­sywną roz­rywkę z urzą­dze­niem, nie wcho­dzi w przy­padku iPhone prak­tycz­nie w rachubę. Tak, cho­dzi o brak fizycz­nego ste­ro­wa­nia i skan­da­liczny imo brak jabł­ko­wego zain­te­re­so­wa­nia w opra­co­wa­niu jakie­goś stan­dardu dla akce­so­riów, które mogłyby ten brak nad­ro­bić (to ciąg dal­szy swego czasu opi­sy­wa­nego przeze mnie jaw­nego ole­wa­nia gra­czy przez Apple). Efekt jest taki, że na iPhone nie powstają całe rodzaje gier, jak cho­ciażby bija­tyki. Bez sen­sow­nego ste­ro­wa­nia ten gatu­nek nie ma prawa ist­nieć i na iPhone nie ist­nieje. Owszem, były próby ale nie ofe­ro­wały sobą nic i prze­pa­dły gdzieś w odmę­tach AppStore.

Sterowanie to nie jedyny pro­blem iPhone. Przede wszyst­kim jest nim kosz­marna praca bate­rii a wła­ści­wie jej brak. Chwila gra­nia i ener­gia ssana jest z aku­mu­la­tora w tem­pie kosmicz­nym a Apple — w całej swej mądro­ści i chęci zaro­bie­nia kilku dolców wię­cej — aku­mu­la­tor zaszyło na stałe i nawet nie chce sły­szeć o zafun­do­wa­niu gra­czom wymien­no­ści bate­ryjki. Smętnie kiwam głową gdy widzę próby rato­wa­nia sytu­acji przez twór­ców akce­so­riów, któ­rzy two­rzą dołą­czane zapa­sowe ogniwa i prze­kształ­cają powoli zgrabne urzą­dzonko w jakiś kosz­mar desi­gnera. Gdy porów­nam to z Voytassowym Nintendo DS, na któ­rym Voytass pizga sobie przez sześć godzin w ostatni tytuł od SquareSoft… Nawet ener­go­żerne PSP bije pod tym wzglę­dem iPhone na głowę.

Inna kwe­stią, którą jak na razie się pomija w zachwy­tach nad AppStore, jest dostęp­ność wyso­kiej jako­ści gier two­rzo­nych przez stu­dia dewe­lo­per­skie mające i mogące zain­we­sto­wać w pro­duk­cję solidne pie­nią­dze. Współczesna roz­rywka nie­stety wymaga nakła­dów a w AppStore coraz rza­dziej tra­fiają się perły pokroju iDra­cula czyli pro­ste gry, które odno­szą suk­ces na który składa się całe mnó­stwo drob­nych ele­men­tów umie­jęt­nie zesta­wio­nych ze sobą. Aby tytuł jakoś prze­bił się w skle­pie trzeba go po pierw­sze wypro­mo­wać ale i po dru­gie trzeba zadbać o gra­fikę, dźwięk, gry­wal­ność, ani­ma­cję i całą tę resztę, która składa się na grę. Tworząc wyso­ko­bu­dże­towy tytuł pla­nuje się pewien wolu­men sprze­daży zakła­da­jąc taką czy inną cenę. W AppStore jest z tym jed­nak mały pro­blem — rynek został już w tym momen­cie mocno zepsuty z punktu widze­nia dewe­lo­pe­rów. Gry są tanie. Zdarza się, że bar­dzo dobre gry są naprawdę tanie a by rato­wać jakoś wyniki sprze­daży, które prze­kła­dają się na miej­sce w zesta­wie­niach „Top 25″ czy „Top 100″ (tytuły, które tra­fiają na te listy sprze­dają się prak­tycz­nie same), dewe­lo­pe­rzy sto­sują jedyną sen­sowną tak­tykę: obniżkę ceny. Tym spo­so­bem świetna gra iDra­cula od początku dostępna była za 0,79€ co jest ceną prak­tycz­nie pomi­jalną ale w zesta­wie­niu ze świetną gry­wal­no­ścią i ogól­nym wyko­na­niem pozwo­liło to grze zawi­tać na dłu­uuugo na czele wspo­mnia­nych zesta­wień. Efekt? Ta gra zaro­biła. Dużo. Z tym że to „dużo” z punktu widze­nia kole­sia, który iDra­cula napi­sał. Z punktu widze­nia stu­dia dewe­lo­per­skiego two­rzą­cego wyso­ko­bu­dże­towy tytuł to raczej nie­wiele. A rynek AppStore jest trudny o czym prze­ko­nuję się co chwila tra­fia­jąc na wymu­szone „oka­zje” czyli obniżki cen dosko­na­łych tytu­łów w imię pozo­sta­nia w zesta­wie­niach (tak kupi­łem ExZeus [AppStore] — chyba jak na razie naj­lep­szy arca­dowy tytuł, jaki poka­zał się w AppStore).

To może znie­chę­cać dewe­lo­pe­rów a sku­tek będzie jasny do prze­wi­dze­nia — brak sen­sow­nych zysków to nie­chęć do wcho­dze­nia na nie­pewny cenowo rynek i brak tytu­łów na plat­formę. Stąd mię­dzy innymi pomy­sły na „pre­mium” gry — naj­wyż­sza jakość ale za cenę gwa­ran­tu­jącą dewe­lo­pe­rom sens w ogóle bra­nia się za inwe­sto­wa­nie w tytuł. Słyszałem głosy użyt­kow­ni­ków już sar­ka­ją­cych na ów pre­miowy pomysł jako spo­sób na obej­ście ceno­wej kon­ku­ren­cji. Bzdura do kwa­dratu (pisze to ja, koleś który wydaje w AppStore pie­nią­dze a nie dewe­lo­per) — nie­stety przy cenach w oko­li­cach euro czy dwóch nie ma sensu inwe­sto­wa­nie dużych pie­nię­dzy w pro­duk­cję gier gdyż to się naj­zwy­czaj­niej nie sprzeda w odpo­wied­niej ilo­ści, by pokryć same koszta a co dopiero o zysku mowa. Tak, tytuły na Nintendo DS czy PSP są o wiele, wiele droż­sze od gier na iPhone ale też nikt nie roz­pu­ścił użyt­kow­ni­ków cenami i nie zepsuł rynku, co pozwala dużym dewe­lo­pe­rom na inwe­sto­wa­nie w pro­duk­cję, bo ludzie przy­wy­kli do pła­ce­nia za gry okre­śloną ilość pie­nię­dzy. W AppStore nie ma zdaje się żad­nej gry kosz­tu­ją­cej ponad 10 dola­rów. Z tytu­łami w stylu Sim City włącz­nie. Ludzie wię­cej za gry pła­cić już nie chcą. No chyba że zmieni się podej­ście samych dewe­lo­pe­rów i zaczną wypusz­czać gry, za które będzie warto te więk­sze pie­nią­dze dawać. Wprowadzenie seg­mentu „pre­mium”, czyli gier naj­wyż­szej jako­ści porów­ny­wal­nej z tytu­łami na PSP czy DS wydaje się w tym kon­tek­ście jedy­nym sen­sow­nym roz­wią­za­niem. Bo ina­czej będziemy ska­zani na kolejne casu­alowe puz­zle i nie­opty­ma­li­zo­wane prze­róbki dar­mo­wych sil­ni­ków mają­cych napę­dzać jakieś koślawe gry FPS.

W obli­czu powyż­szego dla już ist­nie­ją­cych han­dhel­dów ze strony iPhone jakiejś więk­szych zagro­żeń nie widzę.

Wszystko z tego wynika

Jest jed­nak i druga strona medalu, która uka­zała się wraz z wej­ściem iPhone na rynek elek­tro­nicz­nej roz­rywki. Apple doko­nało rewo­lu­cji w spo­so­bie dys­try­bu­cji opro­gra­mo­wa­nia na swoją kon­solę (tak, uwa­żam ten sprzę­cik za peł­no­prawną kon­solę choć inną, niż już ist­nie­jące) a roz­wią­za­nia, jakie opra­co­wało będą (wła­ści­wie to już są) pra­co­wi­cie powie­lane przez dostaw­ców tre­ści dla urzą­dzeń mobil­nych. Android już ma swój sklep z apli­ka­cjami a nie­ba­wem i grami (niech no tylko Android wylą­duje na czymś, na co będzie warto pisać gry — G1 pod tym wzglę­dem jakoś nie porywa). Nokia, Microsoft zapo­wia­dają swoje. Sony ma swoje PSN ale jest kulawe jak dia­bli i wciąż nie pozwala na naj­oczy­wist­szą rzecz pod słoń­cem — moż­li­wość kupie­nia i pobra­nia przez net gry wprost z samego urzą­dze­nia. Nie wiem jak to jest z Nintendo ale podej­rze­wam, że i wiel­kie N dostrzeże pie­nią­dze sto­jące za kupo­wa­niem pod wpły­wem impulsu. To są spore sumy a mogą być o wiele, wiele więk­sze jeśli stwo­rzy się ludziom warunki do bez­pro­ble­mo­wego kupo­wa­nia i pobie­ra­nia gier.

Możliwość po pro­stu wpię­cia się do sieci, kupie­nia w kilka sekund gry, pobra­nia jej, zain­sta­lo­wa­nia i pra­wie natych­mia­sto­wego w nią gra­nia to jest coś, czym iPhone po pro­stu zjada na śnia­da­nie pozo­stałe plat­formy. Swojego iPoda potra­fię nie syn­chro­ni­zo­wać przez tydzień i dłu­żej a rota­cja tytu­łów na sprzę­ciku jest spora a wer­sje demon­stra­cyjne gier (jak i cza­sem pełne gry) wpa­dają i wypa­dają z urzą­dze­nia bez potrzeby włą­cza­nia nawet kom­pu­tera. To uwol­nie­nie urzą­dze­nia od kom­pu­tera i moż­li­wość kupo­wa­nia i ścią­ga­nia tre­ści wprost na han­dhelda — to jest ogromna sprawa z punktu widze­nia dys­try­bu­cji opro­gra­mo­wa­nia. Nie wiem, czy PSP coś takiego ofe­ruje ale jeśli tego nie robi, Sony powinno dostać kopa w rzyć i zabrać się za nad­ra­bia­nie zale­gło­ści. I to szyb­kie. Bo pew­nego dnia zaczną się na iPhone poka­zy­wać tytuły jako­ściowo nie­wiele odbie­ga­jące od tych na PSP (póki co PSP nie ma się pod tym wzglę­dem o co oba­wiać) i wtedy pie­nią­dze powę­drują tam, gdzie łatwiej będzie je wydać.

Gaming — czy to już?

Jeśli jesteś hard­co­ro­wym gra­czem — urzą­dze­nie od jabłka nie ma ci zbyt wiele do zaofe­ro­wa­nia. Tytuły jak na razie są słabe choć pod tym wzglę­dem jest coraz lepiej. Konstrukcja samego urzą­dze­nia nie pozwala na wygodne gra­nie w kilka dosyć istot­nych gatun­ków gier dla hard­co­row­ców — nie przez przy­pa­dek nie mamy się w co bić na iPhone. Samo urzą­dze­nie bie­rze pod­czas gra­nia zde­cy­do­wa­nie zbyt dużo ener­gii i po dwóch godzi­nach inten­syw­nej roz­grywki będziesz musiał się roz­glą­dać za doła­do­wa­niem. To nawet byłby zabawny wynik, gdyby nie był taki tra­giczny. Jak na razie jest to świetna zabawka dla żon i dzie­cia­ków ale nie dla kolesi chcą­cych się nieco mobil­nie pofra­go­wać, roz­k­mi­nić jakąś stra­te­gię czy w ogóle pograć w coś bar­dziej głę­bo­kiego. Takiej roz­rywki iPhone jak na razie nie ofe­ruje i podej­rze­wam, że jeśli stra­te­gia cenowa się nie zmieni, to po kilku pró­bach dewe­lo­pe­rzy dadzą sobie z ta plat­formą spo­kój jeśli o więk­sze tytuły chodzi.

ALE

Są i plusy tego urzą­dzonka. Przede wszyst­kim zupeł­nie nowy spo­sób ste­ro­wa­nia (akce­le­ro­metr w pew­nych typach gier spraw­dza się dosko­nale) plus doty­kowy ekran z mul­ti­to­uchem — tak, jeśli dobrze połą­czyć te dwie tech­no­lo­gie można mówić o nowej jako­ści w spo­so­bie gra­nia. Tak jak Wii nie staje w jed­nym rzę­dzie gra­ficz­nie z next­ge­nami, tak miaż­dży je nowa­tor­stwem samego ste­ro­wa­nia o czym wyniki sprze­daży same świad­czą. Podobnie może być z iPhone — już teraz ist­nieje kilka tytu­łów, które ład­nie ilu­strują czym może być ste­ro­wa­nie grą za pomocą całej prak­tycz­nie kon­soli. Jest to pewna odmien­ność i cie­kawa inność, któ­rej PSP i DS brakuje.

O peł­no­krwi­stym gamingu na iPhone nie ma nawet jesz­cze co mówić ale poten­cjał ist­nieje i teraz wszystko zależy od Apple. Niestety jak na razie jabłko nie zmie­niło swo­ich przy­zwy­cza­jeń i nic nie sły­chać o tym, by w jakiś szcze­gólny spo­sób wspie­rało twór­ców gier i akce­so­riów na iPhone. Jeśli do powsta­nia solid­nego gro­wego zaple­cza na iPhone nie powsta­nie, to z winy Apple wła­śnie. Cała reszta już jest gotowa i pra­cuje jako te psz­czółki, by coraz to cie­kaw­sze i bar­dziej dopra­co­wane tytuły do AppStore wrzu­cać. Mam nadzieję, że z cza­sem będę mógł wycią­gnąć swo­jego iPoda i w dro­dze do pracy zaciąć w jakie­goś solid­nego erpega — takiego z porządną gra­fiką, dźwię­kiem co się zowie, fabułą jak się patrzy i nie będą­cego prze­nie­sie­niem gry z komó­rek. Do tego jed­nak momentu o praw­dzi­wym gamingu na iPhone nawet nie ma co imo wspominać.

, ,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

7 Komentarzy do “iPhone gaming — czy to już?”

  1. waltharius 16/03/2009 do 21:58 # Odpowiedz

    Kurcze, powiem Ci (w tajem­nicy ;-) ), że coraz bar­dziej mnie ten apfel korci. Szczególnie w kwe­stii mul­ti­me­diów. Marzy mnie się urzą­dzonko, które będę mógł użyć do napi­sa­nia komenta na blogu, odczy­ta­nia rss, stwo­rze­nia wpisu, zro­bie­nia nota­tek za pomocą ever­note itd itd, i widzę, że ten pro­dukt apple takie rze­czy ofe­ruje. Na grani mi za bar­dzo nie zależy, ale gry, które dotąd przed­sta­wi­łeś cał­kiem mi się podo­bały.
    Czego się oba­wiam?
    Po pierw­sze byłem i (chyba) jesz­cze jestem prze­ciw­ni­kiem spo­sobu dys­try­bu­cji opro­gra­mo­wa­nia jaki ofe­ruje Aplle. Przy telefonie/mp3 to nie jest pro­blem, ale przy zaku­pie lap­topa to się zwy­czaj­nie nie opłaca. Chciałbym móc tego całego Macosika zain­sta­lo­wać na swoim Dellu i żeby to dzia­łało cho­ciaż tak dobrze jak Windows. Serio. Nie chcę kupo­wać kiep­sko (tak uwa­żam) zapro­jek­to­wa­nego desi­gno­er­sko lap­topa z prze­sta­rza­łymi bebe­chami za ogromną kasę.
    Ale kurka poważ­nie zasta­na­wiam się na ipho­nem, cho­ciaż jak na razie to za wiele minu­sów to to ma (cho­ciażby ta nie­wyj­mo­wana bateria…).

    Dzięki za cie­kawe pod­su­mo­wa­nie moż­li­wo­ści gier­co­wych tych produktów.

  2. Patryk 16/03/2009 do 22:57 # Odpowiedz

    iPhone to nie kon­sola, to tele­fon!
    Grasz sobie cze­ka­jąc w kolejce np. w skle­pie, bo oczy­wi­ście PSP nie masz przy sobie.

    PS. Napisałem to samo w notce o FB, bez­sen­sowne miej­sce wybra­łeś na ikonkę z komentami.

  3. CoSTa 17/03/2009 do 08:45 # Odpowiedz

    Walth
    „Marzy mnie się urzą­dzonko, które będę mógł użyć do napi­sa­nia komenta na blogu, odczy­ta­nia rss, stwo­rze­nia wpisu, zro­bie­nia nota­tek za pomocą ever­note itd itd”

    To wszystko plus o wiele, wiele wię­cej już można. Z cza­sem pew­nie będzie można jesz­cze wię­cej. Założę się, że naj­faj­niej­szy wyraz pyska zro­bił­byś widząc jak zasuwa stre­aming fil­mów z kompa via iPod do TV :). No i nie potrzeba do tego OSX. Kumpel nie­dawno kupił sobie oka­zyj­nie ito­ucha a jabłka to dla niego tylko cie­ka­wostka. I jak na razie jakichś wiel­kich narze­kań nie sły­szę. Więc jak widać da się i pod Windows.

    Patryk
    Wiesz, o tym, czy coś jest kon­solą raczej świad­czy jakość gier a nie moż­li­wo­ści urzą­dze­nia. Przez PSP mogę se wide­ocza­to­wać, czy to ozna­cza, że PSP to już nie kon­sola? „Oczywiście PSP nie masz przy sobie” — to po kiego komu kon­sola, któ­rej „oczy­wi­ście” nie ma przy sobie?

    Komentarz pod postem poprzed­nim wywa­li­łem. Jak na razie jesteś pierw­szą i jedyną osobą mającą pro­blem z ikoną. No cóż, nad tym też bym się zastanowił :)

    • waltharius 17/03/2009 do 08:52 # Odpowiedz

      No wła­śnie kusi o korci ten ajFon. Na razie jed­nak bar­dziej korci kon­ku­ren­cja bo ma dokład­nie to, co chcę + kilka baje­rów, któ­rych nie muszę ale przy­jem­nie by się tym poba­wiło. Zobaczymy, czas zaku­pów jesz­cze nie nadszedł.

      • CoSTa 17/03/2009 do 09:16 # Odpowiedz

        No to bierz kon­ku­ren­cję. Szczerze dora­dzam takie roz­wią­za­nie — ajfon to gadżet. Fajny ale tylko gadżet.

  4. waltharius 18/03/2009 do 22:04 # Odpowiedz

    Swoją drogą cie­kawe porównanie/dywagacje zna­la­złem na temat iPhone 2 vs. iPhone 3 vs. Android
    http://lifehacker.com/5173441/android-versus-iphone-30-the-showdown

  5. ish 13/07/2009 do 01:42 # Odpowiedz

    powiem Ci CoSTa ze ciezko sie nie zgo­dzic. Z tym ze nie­ktore obecne tytuly z app­store po pro­stu zachwy­caja i to jest juz cos wie­cej niz sudoku czy iDra­cula (ktora swoja droga po update znowu kosz­tuje 2.39 euro…).
    Ostatnio zagry­wam sie w Orions od Chillingo (ci sami co powyz­szy tytul) i no bez bata musze stwier­dzic ze to takie pola­cze­nie heroes of might and magic z magic: the gathe­ring. Miodzio! A juz w ogole czapki z glow zrywa Warp Gate, ktore nie­dlugo sie ukaze na rynku…

    co do tyra­nii top25(top50) to nie­stety apple samo przy­lo­zylo do tego reke… bo tak naprawde nie daje żad­nej inne sen­sow­nej metody wylu­ski­wa­nia porzad­nych tytu­low (no bo z sear­cha szuka sie juz kon­kret­nych rze­czy). Teraz to sie tro­che zmie­nilo i mamy zakladke inde­pen­dent games i app­store turn 1, ale imho to za malo

    ps. jak nara­zie dla mnie akce­le­ro­metr naj­le­piej paso­wal do iBomber ;)

Dodaj komentarz