Podanie do tatucha

Jak wia­domo dopa­dło nas cho­rób­sko, od kilku dni led­wie zipię ja, Majka jakby powoli wycho­dzi na pro­stą, a od dziś do naszego grona dołą­czył Kostas. Jako że mama cier­piąca na mdło­ści, spo­tę­go­wane w dodatku ostat­nio ciek­ną­cym nosem, chry­pią­cym gar­dłem i obo­la­łym całym coraz zresztą więk­szym cia­łem, jest żad­nym towa­rzy­szem zabaw, Majka wyglą­dała dzi­siaj Taty wyjąt­kowo nie­cier­pli­wie i zmar­twiła się bar­dzo, widząc że zaraz po wej­ściu kich­nął siar­czy­ście i solid­nie. Ale nic… Rozpoczęła codzienny rytuał obtań­co­wy­wa­nia Tatucha na powi­ta­nie i opo­wia­da­nia wszyst­kich Bardzo Ważnych Spraw dnia powsze­dniego. Tatuch zazwy­czaj uśmie­cha się sze­roko na te lizu­sow­skie zabiegi, dziś jakby mniej, bo szcze­biot dono­śny Majki drą­żył dziurę w i tak obo­la­łej jego czaszce. Mimo wszystko jed­nak cień uśmie­chu (CoSTa twardy jest :) błą­kał się pod usmar­ka­nym tato­wym nocha­lem a córa w końcu wyczer­paw­szy już wszyst­kie tematy, lekko zawie­dziona bra­kiem zro­zu­mie­nia i reak­cji wypa­liła z gru­bej rury: „No to w co dzi­siaj zagramy”? Zapadła cisza, a Tatuch, który wła­śnie przy­brał pozy­cję pół­le­żącą z ten­den­cją do wyło­że­nia kom­plet­nego stwier­dził, że nie ma mowy, chyba że Majka napi­sze odwo­ła­nie od powyż­szej decy­zji, albo wła­sno­ręcz­nie napi­sze poda­nie do Taty. Majka miała szkli­ste oczy, przy­cią­gnęła mnie za rękaw do pokoju i pyta co to jest to całe poda­nie, wytłu­ma­czy­łam, „a pomo­żesz mi napi­sać?”, pomo­głam, zna­czy nad­zo­ro­wa­łam troszkę, bo poda­nie w końcu miało być wła­sno­ręcz­nie napi­sane. I takim spo­so­bem Tato, który już leżał z przy­mknię­tym okiem, dostał na twarz napi­sane wła­sno­ręcz­nie przez córę naj­pięk­niej­sze poda­nie świata:

Podanie do tatucha

Podanie do tatucha

Niespodziewane, tre­ściwe, dosadne, z pozy­cji klę­czą­cej i naj­waż­niej­sze: sku­teczne! :) — bo treść adre­sa­towi bar­dzo bli­ska jest i nie mógł się nie­stety oprzeć mocy poda­nia i argu­men­tom (argu­menty były mię­dzy wierszami :)

Grajki cho­lerne.

Cholera, muszę wresz­cie zacząć nie­fir­mowe gadżety do domu zno­sić bo nawet rodzin­nego zdję­cia bez logo nie idzie zro­bić — to dopi­sa­łem ja, papa CoSTa :)

, ,

Kilka słów o Doropha

Doropha to głowa, szyja, ręce, nogi i - głównie - brzuch naszej rodziny. Jednak to właśnie skille zarządczo-opierniczające zrobiły z niej przywódczynię naszego stada, prawdziwą samicę alfa.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

7 Komentarzy do “Podanie do tatucha”

  1. harnir 04/03/2009 do 23:54 # Odpowiedz

    Pierwszy krok w świe­cie biur­ko­kra­cji Majka ma już za sobą… ;-)

  2. matipl 05/03/2009 do 07:13 # Odpowiedz

    Widać, Majka nie­prze­jed­nana.
    No to w co pogra­li­ście w takim Twoim sta­nie CoSTa?

  3. waltharius 05/03/2009 do 09:28 # Odpowiedz

    Dobre, dobre :D Gratulacje dla Córy i Mamy! :)

  4. Marcin W 05/03/2009 do 09:42 # Odpowiedz

    Genialne! Widzisz CoSTa, jak masz faj­nie? Wracasz z pracy zmę­czony, scho­ro­wany a Majka się postara, żeby tatu­chowi wyrósł banan na twarzy :)

  5. brzoza 05/03/2009 do 17:05 # Odpowiedz

    To się nazywa dobrze usta­wić w życiu… Jeszcze z poda­niami do niego wystę­pują, aby pograć na kon­soli… Ja zde­cy­do­wa­nie popeł­niam jakieś błędy wychowawcze.

  6. CoSTa 05/03/2009 do 19:37 # Odpowiedz

    har­nir
    A gdzie tam — potrak­to­wa­łem to ulgowo ze względu na wiek. Przeca tu NIE BYŁO DATY!!! I to ma być niby podanie? :)

    matipl
    Ostatnio rżniemy tylko w Little Big Planet. Majka robi się w to cał­kiem niezła…

    walth
    A żebyś wie­dział :). Wysiłku to nieco kosz­to­wało małą…

    Marcin W
    A przy­znaję, że kobiety mam w dechę. Można mieć naj­głęb­szą dolinę ale pod bokiem mam na to odtrutkę. Nawet jeśli cza­sem poda­nie odtrutki poprze­dzone jest wojną :)

    brzoza
    Nie to, żebym chciał pouczać ale jak na czy­imś pro­filu w PSN czas ostat­niego widze­nia w necie widzę na ponad mie­siąc… Kupuj Killzone i dawaj będziem się strzelać!

  7. Pyoter 05/03/2009 do 20:11 # Odpowiedz

    Szaanowna Doropho! Łączę się z Tobą w bólu i rozu­miem jak musi Ci być ciężko z takimi „graj­kami” :) Bo ja też podobny jestem, a dziew­czyna cierpi ;)
    A swoją drogą to gra­tu­luję za tak wspa­nia­łej córki!

Dodaj komentarz