Coś się zmienia

Coś się zmie­nia w moim spo­so­bie doga­dy­wa­nia się z wyda­rze­niami w kraju i na świe­cie. Zaczynam powoli czuć oddech XXI wieku na ple­cach i jego spo­sobu na infor­ma­cyjny feed. I — szcze­rze mówiąc — nieco mnie ten spo­sób niepokoi.

Zarzuciłem ostat­nio prasę codzienną i por­tale infor­ma­cyjne na rzecz tygo­dni­ków. O kolej­nych żało­bach naro­do­wych dowia­duję się na długo po ich ogło­sze­niu, co mię­dzy nami mówiąc jakoś szcze­gól­nie mi nie prze­szka­dza — z ogło­sze­niem żałoby czy też bez współ­czuję tym ludziom tak samo a cyrk z tym zwią­zany mnie omija. Rzuciłem więc media codzienne na rzecz tygo­dni­ków, które ofe­rują w natu­ralny spo­sób coś, co trudno jest osią­gnąć w codzien­nym cyklu wydaw­ni­czym — dystans do infor­ma­cji a jeśli nie dystans, to więk­szą jej ilość jako pod­stawę do opra­co­wa­nia mate­riału. Zazwyczaj w ciągu tygo­dnia wyda­rze­nie zdąży przy­nieść już skutki i można na zja­wi­sko spoj­rzeć w spo­sób pełny, ogar­nia­jąc je cało­ściowo i mając jakieś pod­stawy do sta­wia­nia ocen, wycią­ga­nia wnio­sków i for­mu­ło­wa­nia opinii.

Pęd do świe­żego newsa poda­nego z two­rzo­nymi ad hoc oce­nami powoli zabija to, co w dzien­ni­kar­stwie chyba naj­istot­niej­sze: opi­nio­twór­czość. Opinie two­rzone na pod­sta­wie jed­nego donie­sie­nia, zazwy­czaj słabo (lub w ogóle) wery­fi­ko­wa­nego z natury rze­czy stają się mniej wia­ry­godne. W połą­cze­niu z par­ciem na sen­sa­cję, która sprze­daje infor­ma­cję, prak­tycz­nie rzecz bio­rąc nie ma co mówić o opi­nio­twór­czo­ści mediów. Media będą bowiem skrę­cały w stronę wła­śnie sen­sa­cji, emo­cjo­nal­nego oglądu zda­rze­nia tylko po to, by je odpo­wied­nio opa­ko­wać i sprze­dać. Z takim podej­ściem o wiele rza­dziej spo­ty­kam się wła­śnie w tygo­dni­kach, które są zde­cy­do­wa­nie bar­dziej reflek­syjne i pozwa­lają na przed­sta­wie­nie infor­ma­cji bez całej tej otoczki emocjonalno-sensacyjnej.

Co więc robię na codzień z infor­ma­cją? Ostatnio — i to mnie wła­śnie nieco nie­po­koi — kom­plet­nie nic :). Szum się dzieje ale coraz bar­dziej spro­wa­dzam go do jego wła­ści­wiej roli — szumu wła­śnie. Nie mam na ów szum wpływu (OK, nie­wy­dane dwa złote lub przy­cisk na pilo­cie i po krzyku, jakiś wpływ jed­nak mam) a trak­to­wany z odpo­wied­nim dystan­sem, tym wła­śnie ów szum się staje: tłem dla szer­szego spoj­rze­nia i moż­li­wo­ści wyra­bia­nia sobie wła­snego zda­nia o zda­rze­niach, które nie­ko­niecz­nie są aktu­alne ale które są istotne (te nie­istotne giną w szu­mie, co jest piękną szumu właściwością).

Niepokoi mnie coraz bar­dziej i to, że zamiast wisieć na nagłów­kach gazet, wolę sobie obej­rzeć jakiś pod­cast wideo, posłu­chać cze­goś bar­dziej kon­struk­tyw­nego od kolej­nej pyskówki w któ­rejś z tele­wi­zji a na pod­wie­czo­rek lubię wrzu­cić sobie kilka minut luzu z mniej lub bar­dziej skom­pli­ko­waną gierką. I tu chyba docho­dzę do sedna: tech­no­lo­gia. Tak, piszę o iPo­dzie touch/iPhonie, który te wszyst­kie rze­czy mi wyświe­tla ale w miej­sce powyż­szych sprzę­tów wstaw­cie sobie swoją ulu­bioną markę jeśli czu­je­cie awer­sję do pro­duk­tów jabłka. Czy to będzie Nokia, czy jakieś inne ustroj­stwo — ważne jest to, czym powoli się takie urzą­dze­nie staje. Otóż staje się małym i moż­li­wym do zmiesz­cze­nia w kie­szeni cen­trum nie pracy, bo na takich urzą­dze­niach wygod­nie nie da się pra­co­wać, ale wła­śnie infor­ma­cji. Zawsze pod ręką i pod­łą­czone do sieci umoż­li­wia cią­gły dostęp do infor­ma­cji i mediów. Jakich infor­ma­cji i jakich mediów to już zupeł­nie inna sprawa ale dosłow­nie na wycią­gnię­cie łapy do kie­szeni spodni mam sporo faj­nych rze­czy do przeczytania/obejrzenia/wysłuchania/zagrania.

Coś się zmie­nia w moim obco­wa­niu z infor­ma­cją. Jest ina­czej, mniej inten­syw­nie w wyda­rze­nia ale bar­dziej inten­syw­nie w reflek­sję. Ot wycho­dzi na to, że się starzeję :)

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

2 Komentarzy do “Coś się zmienia”

  1. waltharius 17/04/2009 do 08:59 # Odpowiedz

    Hehe prawda to cał­ko­wita :) Zgadzam się w całej roz­cią­gło­ści z Twoim na infor­ma­cję spojrzeniem.

  2. mi 17/04/2009 do 10:38 # Odpowiedz

    Amen :)

Dodaj komentarz