Menu serwera

Sony, gdzie moje gry???

Kurczę, tak rozglądam się po różnych growych serwisach i aż mnie w boku kole, że tyle fajnych gier mnie omija tylko z tego względu, że mam konsolę od Sony. Jak tak dalej pójdzie kupię sobie Xboxa bo na to brzydkie cholerstwo (nie to, żeby PS3 mogło podskoczyć wyglądem mojej PS2 Slim) wyłażą fajne gierki. Ot zobaczyłem typową, uwielbianą przeze mnie rozwałkę w stylu God of War, z tym że zrobioną tak na pierwszy rzut oka rewelacyjnie (nawet jeśli grze recenzentka wytyka pewne problemy). Dokładnie o to chodzi w graniu: gry mają być „fun” – dostarczać kupę radochy. Problem z Sony jest taki, że jakoś tych gier brakuje a bez nich i owej kupy. Inna sprawa, że dopiero co skończyłem sparring online w Killzone 2 i jestem diabelnie zadowolony. Ale tęsknym okiem i tak spoglądam w stronę Ninja Blade

Przy okazji – częstotliwość wpisów na blogu zmalała ostatnio drastycznie. A bo mamy co robić zarówno w robocie, jak i po powrocie z owej. Mam wrażenie, że za dużo sobie na głowę wziąłem (a gdzie moje wymarzone lekcje gry na gitarze do tego? :)) i czas mi umyka. Owszem, to fajne, że ma się sporo zajęć ale niefajne jest, że nie ma kiedy wytchnąć a wpisy na bloga wrzuca się o pierwszej w nocy. Taka widać karma. Jakieś decyzje podjąć trzeba będzie w tym temacie…

, , ,

3 odpowiedź do Sony, gdzie moje gry???

  1. PeterCub Kwiecień 17, 2009 o 17:58 #

    Nie mów, że w wieku 50 lat nadal będziesz się podniecał jakąś super hiper wypaśną gierką. Zakładam, że zmienią Ci się priorytety. Zmiany są nieuniknione, życie to nie jebajka.

    • btd Kwiecień 17, 2009 o 18:48 #

      Nie każdy na starość staje się zgredziałym ramolem. Obyś Costa nigdy nie był. Chociaż o ciebie to się nie boję. Jak widać inni już tacy są.

    • CoSTa Kwiecień 19, 2009 o 11:51 #

      Jaja sobie Peter robisz? Oczywiście, że będę. Będę w nią grał ze swoimi dzieciakami, będę chodził z nimi na piwo i będę żył sobie w spokoju bez „nieuniknionych zmian”. A jakie to zmiany są „nieuniknione”??? Dziecko mi się urodzi? Ot czekam na drugie a grać chce mi się coraz bardziej (z tym pierwszym oczywiście, to drugie musi szybko braki nadrobić byśmy mogli rodzinnie się naparzać). Może do pracy pójdę w ramach „nieuniknionych” zmian? Ot popatrz, najwidoczniej od poniedziałku do piątku od rana do wieczora chodzę na kręgle…

      Wiesz, ja tam lubię robić to, co lubię i nie mam zamiaru się tego wyrzekać „bo nie wypada” lub „bo życie to nie jebajka”.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Zrobiłem dziś dobry uczynek

Wracałem dziś sobie z roboty, jak mam to w zwyczaju czynić co dzień (roboczy). Lazłem ja sobie grzecznie boczkiem chodnika,...

Zamknij