Menu serwera

Opis komputera Dell Inspiron mini 1210

Nie tak dawno pisałem tu sobie radośnie, że nabyłem drogą wykorzystania swojego brackiego komputer o wdzięcznej nazwie Dell Inspiron mini 1210. Dopiero co wróciłem z długoweekendowego wyjazdu, na którym komputerek przeszedł swój test bojowy i jestem wstępnie gotowy do spisania kilku pierwszych wrażeń z używania notebooka. Nie jestem jakimś fachowcem, nie znam się na technikaliach, piszę o tym, jak mi się z komputera korzystało. Po techniczne testy odsyłam więc gdzie indziej a ludków ciekawych jak toto się w boju sprawuje – zapraszam do lektury.

DELL Inspiron Mini 1210

DELL Inspiron Mini 1210

Komputerek nie miał i w zamierzeniach nie ma bóg raczy wiedzieć jakich zadań do spełnienia. Ma toto być miejscem zrzucania fotek i filmików podczas wakacyjnych wyjazdów a po wyjazdach ma służyć Dorophie (i mnie do czasu kupna MacBooka) do przeglądania netu, odbierania maili i popisania na blogu. To wszystko. Nie będziemy na tym montować filmów, grać czy co tam innego robić. Zadania ma komputerek jasno zdefiniowane i o tym jak się w ich wypełnianiu sprawował będę pisał. Skupiam się tu na aspektach użytkowych a nie na technikaliach. Te możecie obejrzeć sobie na stronach Komputronika chociażby.

1. Opakowanie
Komputer dojechał do mojej pracy via kurier. Komputronik spisał się na medal i szybciutko wysłał zamówiony sprzęt. Dell spakował komputerek w niewielkie kartonowe pudło, w którym znalazły się jeszcze poza samym komputerem zasilacz i płytki z softem. I to właściwie wszystko, co się w opakowaniu znajduje. Nie ma pokrowców, toreb i innych bajerów (a szkoda). Na płytkach znajdują się jakieś dellowe wynalazki (soft do diagnostyki i takie tam pierdoły) i instalka Windows XP Home. Całość zapakowana jest solidnie, nic nie lata a przesyłka kurierska była pancerna :).

2. Wymiary i waga
30 centymetrów szerokości, 22,5 głębokości i 2,5 wysokości w najgrubszym miejscu. Brzmi groźnie ale wcale tak nie wygląda. Komputerek sprawia wrażenie mniejszego niż jest w rzeczywistości i jest stosunkowo lekki. Mógłby jednak być lżejszy zważywszy na to, że w środku praktycznie nic nie ma – brak napędu, brak jakichś wyczesanych podzespołów, niezbyt pojemna bateria i wszechobecny plastik powinny skutkować jeszcze mniejszą wagą. Ale nie jest to jakiś wielki ciężar i w porównaniu do normalnych notebooków nie jest źle. W torebce mojej żony jest jedna cięższa na pewno rzecz – jej portfel, więc chyba nie jest źle pod względem wagowym :).

3. Pierwsze uruchomienie
Komputer dostarczany jest wraz z zainstalowanym oprogramowaniem i jest gotowy do użycia praktycznie zaraz po wyjęciu z pudelka. Oczywiście wcześniej trzeba nieco drania pokonfigurować… I tu przeżyłem drobne zaskoczenie – komputer dostarczany jest z systemem Windows XP Home 2002 z Service Packiem 3. Podczas pierwszego uruchamiania zrobiłem coś, czego nigdy wcześniej nie robiłem – od razu zdefiniowałem trzy konta dla naszej rodzinnej trójki. Jakież było moje zdziwienie, gdy po odpaleniu systemu okazało się, że wszystkie konta są kontami administracyjnymi! Lata obcowania z Unixem wywarły swoje piętno – kompletnie nie wyobrażam sobie, jak w ogóle można mówić o bezpieczeństwie w takich warunkach – trzy konta i każde z defaulta administracyjne. Jakaś abstrakcja…

Po uruchomieniu całości zapuściłem update systemu. MS zadbał w międzyczasie o swój już niewspierany system i łat przeróżnych powychodziło od groma. Instalacja wszystkiego zajmuje sporo czasu a ja polecam zainstalowanie microsoftowego pakietu Windows Live – dostaje się fajny pakiet narzędzi umożliwiających nawet blogowanie w wygodny sposób (cioteczko Christino, coś dla Ciebie! Apple, ucz się madafaka!). Mnie bardzo przypadł do gustu zawarty w pakiecie klient e-mal – pomyślany został na wzór linuksowego Evolution (acz nie jest tak rozbudowany) i doskonale sprawdza się w notebookowych warunkach (ładny poziomy układ wyświetlania listy wiadomości i samych wiadomości pozwala na optymalne wykorzystanie ekranu).

Pierwsze uruchomienie obejmujące wstępną konfigurację oraz łatanie systemu trwa dłuuuugo… Trzeba to zrobić bo w końcu po to producent te łaty wypuszcza, by luki w systemie załatać ale i tak trwa to naprawdę długo i wymaga kilkukrotnego restartu komputera. Windows działa tu po swojemu i bardzo jest przy Ubuntu czy OS X pod tym względem odmienny. Trzeba przywyknąć. O dziwo – można. Windows po prostu wymaga sporej cierpliwości.

4. Windows XP Home vs. Mac OS X Leopard
Widać lata dzielące te dwa systemy i zmiany w samym projektowaniu takich chociażby zadań jak uaktualnianie. Jeśli najnowszy Windows 7 został pod tym względem z sensem przeprojektowany, może się okazać, że egzotyczność Windows wreszcie odejdzie w niebyt i będzie można ten system rozważać jako niezłą alternatywę dla domowego użytkowania. Windows XP Home przy Leopardzie jest niestety boleśnie starszym rozwiązaniem. Do pewnych rzeczy już przywykłem i traktuję je jako oczywistość – system powinien być gotowy do użycia zaraz po uruchomieniu komputera, wstępna konfiguracja XP nie zajmuje może dużo czasu ale zrobiona jest niefajnie i średnio intuicyjnie, patent z administratorem dla każdego konta założonego podczas pierwszego uruchomienia mnie rozwalił i świadczy o bardzo niefrasobliwym podejściu do kwestii bezpieczeństwa.

Osobną sprawą jest instalacja wszelkiego rodzaju niezbędnego oprogramowania. Kupując komputer z Windows dostaje się praktycznie goły system, który pozwala na niezbyt wiele. Kudosy dla Apple za iLife i możliwość pracy praktycznie od raz po uruchomieniu komputera. Ja męczę się już któryś dzień wybierając i instalując antywirusy, Picasy i tym podobne niezbędne narzędzia. Serio, czasu zżera to niesamowite ilości a ja odwykłem od tego procederu już kompletnie. Znane z Linuksa repozytoria z oprogramowaniem i instalacja polegająca po prostu na wybraniu programu z listy dostępnych i kliknięcie “instaluj” jest absolutnym wzorem tego, jak powinna być sprawa instalacji oprogramowania rozwiązana.

5. Preinstalowane oprogramowanie
Pakiet oprogramowania dostarczany razem z systemem – o czym już wspomniałem – niestety nie jest zbyt bogaty. Dostaje się system, preinstalowany program do obsługi wbudowanej kamery, soft do obsługi układu dźwiękowego i pakiet Microsoft Works. I to w sumie wszystko, co się otrzymuje. OK, Dell dorzuca jeszcze jakąś swoją usługę trzymania plików online ale bez softu umożliwiającego sensowne wrzucanie większej ilości plików (coś w stylu np. Dropboxa) więcej z tym jest pieprzenia się, niż to warte zachodu. Jasne, aplet Javy do wpychania plików działa jak trzeba ale to nie jest to. Dropboxa nic nie przebije.

Miło za to zaskoczył mnie pakiet Microsoft Works. Zamiast systemowego Notepada dostaje się bardzo uproszczoną wersję Worda, Excela, microsoftowej bazy danych i kalendarza. Działa to wszystko całkiem sprawnie i od kopa pozwala na popracowanie z dokumentami Office. To bardzo uproszczone wersje narzędzi z Office ale działają jak trzeba a ja mogę sobie wygodnie pisać choćby ten tekst. Niestety zabolało mnie szczególnie małe otwarcie narzędzi MS na świat – do kalendarza nie idzie podpiąć kalendarzy Google, import plików ics nie działa jak powinien (kalendarz Google bezproblemowo mi dane z takich plików importuje więc zwalam winę na kulawy produkt MS), systemowa książka adresowa pierniczyła mi import danych wyeksportowanych z makowej Książki adresowej… O dziwo te same dane synchronizowane via iPod poszły już bez większych problemów (nie zaimportowały się fotki kontaktów – why?). Nie miałem i nie mam takich problemów z importem danych z innych programów korzystając z makowych narzędzi – biurowa potęga Microsoftu powinna o takie rzeczy zadbać z definicji. Niestety drobne schody i schodki to w użytkowaniu dołączonego i zassanego od MS oprogramowania codzienność. Nie instalowałem jeszcze pakietu OpenOffice a to dlatego, że chyba kupię via Allegro jakiś starszy pakiet MS Office (chyba że ktoś to czytający ma do odstąpienia licencję za jakieś sensowne pieniądze – w takim przypadku proszę o kontakt).

6. Wrażenia z użytkowania
Poniżej spiszę kilka wrażeń z użytkowania komputera, jakie się mi zebrały przez te kilka dni.

6.1. Plastik! Plastik widzę!
Komputerek zrobiony jest z plastiku. OK, tak jak większość pewnie komputerów. Problem w tym, że plastik nie jest najwyższej jakości i w dotyku jest właśnie taki bardzo plastikowy. Acz trzeba przyznać, że poskładany jest komputerek solidnie, spasowany jak trzeba i bogu niech będą dzięki nie śmierdoli toto plastikiem ani zbytnio się toto nie wygina. Szczerze mówiąc to konstrukcja jest całkiem zwarta i nie trzeszczy ani nie odkształca się nawet przy mocnym działaniu na obudowę. Gdyby tylko użyty plastik był nieco lepszej jakości… Niestety wrażenie taniochy aż wali po zmysłach przy dotyku.

6.2. Największy minus – klawiatura
Plastikowa jest też klawiatura, która niestety jest słabej jakości. Co prawda nie ma z nią jakichś większych problemów ale nie dotyka się tego zbyt komfortowo, skok klawiszy jest niezbyt odpowiedni, klawisze są lekko niespasowane a pozostawienie zaślepki obok klawiszy kierunku tylko świadczy o kompletnym braku pomyślunku przy projektowaniu. Rozstawienie klawiszy kropki i przecinka jest złe, obydwa klawisze są za małe i zbyt blisko siebie – problemów sprawia to sporo. Jasne, to kwestia przyzwyczajenia ale także prawy alt jest nieco za mały i nieco zbyt blisko spacji. Klawiatura w ogólności śmierdzi niestety tandetą co bardzo boli gdy na codzień korzysta się z aluminiowej klawiatury Apple. Serio, klawiatura jest tandetna. Trzeba jej jednak oddać, że jak na razie działa :).

6.3. Matryca
1280×800 – to widać i czuć – komputer kupiłem głównie ze względu na tę rozdzielczość. Pracuje się całkiem wygodnie w takiej rozdzielczości, jakichś wielkich wyrzeczeń czy kompromisów tutaj czynić nie muszę a w stosunku do mojego domowego monitora wyciągającego raptem 1280×960 jest wręcz doskonale. Moja stara Iiyama wymaga szybkiego wywalenia. Matryca nie jest zła – kolory są w miarę żywe ale czernie skręcają w jakieś niebieskie rejony i o głębiach to raczej nie ma co marzyć. Na pewno nie jest to narzędzie dla grafika. Ogólnie zaś nie mam nawet zamiaru narzekać na obraz – jest stabilnie, kąty widzenia są bardzo w porządku, zdjęcia wyglądają dobrze.

Praca z matrycą w świetle dnia nie jest problemem. Obraz nie jest może jakiś super wyraźny ale nawet bez zbytniego podkręcania jasności spokojnie da się z dokumentem tekstowym pracować i to mimo słoneczka święcącego pięknie aż miło patrzeć. Wiem, że modne jest marudzenie na odblaskowe ekrany ale tu nie ma co marudzić – owszem, nie będę udawał, że otoczenie się nie odbija ale też nie jest to jakimś większym problemem. Piszę właśnie ten tekst, słońce świeci a jakoś niezbyt to przeszkadza.

6.4. Głośniki
Są. Działają. Są do dupy i ciche. Film obejrzeć się na nich da, o słuchaniu muzyki można zapomnieć. Systemowe “bing” odtworzą ale niewiele więcej.

6.5. Temperatura
Komputerek jakoś specjalnie się nie grzeje. Ot po prostu bywa cieplejszy w jednym miejscu ale poza tym nie ma mowy o jakimś sporym cieple. Leciały już na tym filmy, pracował w świetle dnia i panuje tu totalny temperaturowy spokój. Świetna sprawa choć też po prawdzie to nie ma zbytnio co się tu grzać :)

6.6. Głośność
Komputerek jest absolutnie cichy. Nie wydaje żadnych dźwięków. Nie stresowałem go jakoś straszliwie ale też niezbyt oszczędzałem i mam wrażenie, że tam w ogóle żadnych wiatraczków nie ma. Po przyłożeniu ucha do wlotów powietrza słychać lekki szmer ale w środku nocy i cichutkim mieszkaniu komputera po prostu nie ma. Świetna sprawa, obawiałem się, że będzie toto buczało ale nic z tego.

6.7. Bateria
Tak po prawdzie największym chyba jak na razie minusem jest stosunkowo krótkie działanie na bateriach. Po kilku cyklach rozładowania i naładowania baterii, nieco ponad dwie godziny to mało jak na ponoć netbooka. Jak na razie mi to nie przeszkadza ale gdybym potrzebował tego komputera do pracy, mocno rozważyłbym kupno lepszej baterii (jeśli istnieje, muszę to sprawdzić) albo w ogóle czegoś innego, bardziej energetycznie wydajnego. Bardzo słaby wynik, który pewnie można polepszyć wyłączając połowę funkcji ale nie po to sobie kupuję i tak już okrojony komputer, by okrajać go z funkcjonalności jeszcze bardziej. Bateria jest słaba i zaraz po kiepskiej klawiaturze jest to moje drugie największe zastrzeżenie do komputera.

6.7. Współpraca z urządzeniami
Notebook ma mi służyć na najbliższych wakacjach jako urządzenie do zgrywania i trzymania fotek i filmików. Miło mi oznajmić, że wbudowany czytnik kart spisuje się znakomicie, filmiki zgrywane z mojego Sony DSC-W50 śmigają bez potrzeby instalowania czegokolwiek a Galeria z pakietu Windows Live fotki i filmiki razem pozbiera i w sumie niewiele więcej pozwoli z nimi zrobić. A więc główny cel zakupu notebooka został osiągnięty.

Problemem jest brak oprogramowania. Aby jakoś fotki obrobić trzeba zainstalować coś, co to umożliwi. W moim przypadku Picasa 3 posłuży do wstępnej obróbki fotek. Wspomniana Galeria umożliwia ponoć pobranie jakichś dodatkowych narzędzi do obróbki fotografii. Czemu nie instaluje ich od razu – zabijcie mnie, nie mam pojęcia. Ot widać tak musi być – dostarcza się oprogramowanie niekompletne i wymagające dodatkowych zabiegów. O, sprawdziłem przed chwilą – te “narzędzia” to po prostu odesłanie do produktów firm trzecich. Żenujące, żadnej tu konkurencji dla applowskiego iLive. Z punktu widzenia jabłkarza dostałem sprzęt z praktycznie gołym systemem i który przez ostatnie kilka dni wciąż konfiguruję i w którym wciąż coś instaluję. A wszystkie te programy oczywiście ze sobą nie współpracują… Serio, dopiero teraz poczułem co oznacza wygoda iLife. Jabłka są drogie ale trzeba się dokładnie przyjrzeć, co się za tymi pieniędzmi kryje. To będzie mój któryś z kolei dzień grzebania przy systemie, by jakoś zapewnić sobie podstawową funkcjonalność. Masakra.

Sporo mam problemów z przymuszeniem komputera do wykorzystywania mojego telefonu komórkowego jako modemu via Bluetooth. Pobrane ze stron Sony Ericcsson oprogramowanie nie obsługuje mojego k750i (z k800 nie było problemów) i niestety nie mam dostępu do sieci siedząc u moich rodziców. No proszę, k750i najwidoczniej już jest za starym modelem dla producenta, by warto było dla niego pisać soft. Głupie Sony zostawiło starszą wersję oprogramowania dla modelu k750i ale jak się okazuje, parowanie jakoś idzie ale nic więcej z tym się nie wiąże. Soniaczowe PC Suite nie widzi, że telefon jest do komputera podłączony. Ot niby wszystko jest jak trzeba, tyle że nie działa. Głupie Sony!

Za to system bezproblemowo różne funkcje Bluetooth w telefonie rozpoznaje i udostępnia. Wymiana plików czy udostępnienie telefonu jako słuchawki dla Skype nie jest jakimś problemem. Bardzo mi się to spodobało i zadziałało od przysłowiowego kopa. Telefon przeprowadził jakąś synchronizację ale nie zauważyłem jej efektów w systemie – w kalendarzach nic nie przybyło (choć w telefonie mam zdefiniowanych ich kilka i nieco zdarzeń tam się znalazło) a i kontakty jakoś się specjalnie nie zmieniły (a nie, sorry, zmieniły się – w telefonie mam teraz wszystkie kontakty podwójnie wpisane :/). Powalczę z tym jeszcze bo lubię mieć wszystkie swoje urządzenia zsynchronizowane ale widzę, że będzie to ciężki bój…

Podłączyłem też do komputera iPoda – bezproblemowo z iTunes to wszystko działa, dane wymienia i jedyny jak na razie ból to opieszałość Apple we wprowadzaniu obsługi programów z pakietu Windows Live. Konta z Outlooka Express mogę z iPodem synchronizować ale Poczta usługi Windows Live już jest dla iTunes niewidoczna. Szkoda, wiele by to ułatwiło i przyspieszyło.

Samo iTunes chodzi na komputerze całkiem żwawo acz systemowy Player śmiga znacznie, znacznie lepiej. Niestety interfejs w systemowym Playerze totalnie mi nie pasuje i jest pokręcony jak słoik dżemu. Wiem, że to kwestia przyzwyczajenia ale trzymanie swojej biblioteki muzyki w systemowym Playerze uważam za formę masochizmu :). Warto jeszcze wspomnieć, że doskonale działa udostępnianie bibliotek w iTunes na notebooku i w moim mini – się toto w opcjach programu jednego i drugiego włącza, się odpala, się korzysta. Żadnego kombinowania i dostęp do całej mojej muzyki z notebooka mam (nie wiem po co bo na gównianych notebookowych głośniczkach i tak niczego nie usłyszę). Ciekawe, czy da się filmy sensownie streamować bo jeśli tak, to może się okazać, że w końcu będę mógł w miarę wygodnie wciągać filmy na tarasie :).

6.8. Sieć
Wykrywanie sieci bezprzewodowych – bezproblemowo. Podłączenie do mojego domowego routera – bezproblemowo. Podłączenie do sieci udostępnianej przez mojego pracowego iMaca via AirPort – działa tylko po zdjęciu zabezpieczeń. Nie mam pojęcia dlaczego tak się dzieje, jestem na to najwidoczniej za głupi. Mój iPod jakoś sobie z tym całym szyfrowaniem radzi, Windows XP najwidoczniej już nie.
Mieliśmy z bratem potworne problemy przy próbie jakiegoś zlinkowania swoich laptopów. Ot chcieliśmy się plikami powymieniać w cywilizowany sposób ale za diabła Windows Vista Business i Windows XP Home nie chciały się dogadać. Robiliśmy takie samy nazwy grup roboczych, byliśmy w jednej sieci i w ogóle robiliśmy to, co nam dziesiątki kreatorów nakazywały. Dupa.

Notebook bezproblemowo widzi udziały na moim Maku mini i może sobie biegać po tym, co Mak udostępnia. Mak laptopa widzi ale wszelkie próby zalogowania się na lapku spełzły póki co na niczym. Nie mam pojęcia w czym problem – komputer jest widoczny, wystarczy tylko się zalogować, wpisuję użytkownika i hasło i nie dochodzi do połączenia. Firewall sprawdzałem, różne takie inne też. Póki co wychodzi na to, że z włączeniem komputera do domowej sieci nieco się pomęczę. Pewnie coś robię nie tak ale za diabła póki co nie wiem w czym może być problem. Się zobaczy z czasem :).

6.9. Wydajność
Wydajność jest słabiutka, oj bardzo słabiutka… Nie instalowałem jeszcze żadnej gry ale już widzę, że soku ten komputerek ma za mało. Do niczego więcej niż pisanie tekstów, przeglądanie maili i surfowanie po necie raczej się ten komputer nie nadaje. Liczyłem się z tym ale skłamię kiedy nie przyznam się do tego, że liczyłem na nieco więcej. Puszczałem testowo filmy przekonwertowane do MP4 (format i parametry iPodolubne) i działało toto jak trzeba. DivXów jeszcze nie testowałem, ot nie było kiedy. Takoż z materiałem HD prób nie robiłem ale czytałem w sieci, że radzi sobie z tym komputer średnio choć tu wiele zależy od sposobu kompresji. No nic, zobaczymy w boju z czasem. Tak więc zasadniczo filmy oglądać się da bez większych problemów. Ale testowe montowanie filmików w windowsowym Movie Makerze (swoja drogą – całkiem sympatyczny soft) potrafiło już lekko komputer zatkać.

7. Koniec
To póki co tyle w temacie używania mojego nowego nabytku. Wiem, że niezbyt to może konkretne ale ja komputerów używam a nie je testuję. W zastosowaniach, dla których komputer przeznaczyłem sprawdza się toto całkiem sympatycznie. Niestety soków ma toto nieco za mało na coś więcej niż prace biurowe i oglądanie filmów ale od tego są solidniejsze laptopy. Bardzo kiepska klawiatura, słabiutka bateria i ogólne spore wrażenie plastikowej tandety – to główne minusy tego urządzenia. Wynagradza to niezła matryca, absolutna cisza, brak grzania i ogólna poręczność komputera. No i spodobał się sprzęcik Dorocie, a to tak po prawdzie jest najważniejsze, bo to do niej trafi docelowo komputerek. Da Majek czeka na zainstalowanie kilku gier i też pewnie coś od siebie dorzuci do opisu.

Czy polecam? Za tę cenę można pewnie wybrać coś lepiej wykonanego i z lepszymi bebechami. Ale jeśli ważna jest dla ciebie rozdzielczość pozwalająca na sensowną pracę – warto się nad tym modelem zastanowić. Minusów jest sporo, z czasem sprawdzę, czy da się jakoś choć niektóre z nich zniwelować. Stay tuned, będzie o komputerku na pewno więcej…

, ,

28 odpowiedzi do Opis komputera Dell Inspiron mini 1210

  1. Pawouek Maj 5, 2009 o 10:25 #

    AD K750 jako modem.
    Costa wypiernicz ten soft od Sony i po prostu sparuj telefon po bluetooth (z zaznaczeniem opcji DialUp Networking – gdzie to dokładnie i pod jaką nazwą, to niestety zależne od softu obsługującego BT). Potem użyj zwykłego kreatora połączeń w XPeku , wybierz modem ten co się pojawił w kroku powyżej, wpisz usera i hasło jak Ci operator GSM nakazuje, jako numer telefonu *99# i będzie działać.
    Jakby jakieś problemy były, daj głos, to pomogę to konfigurnąć :)

  2. Igo Maj 5, 2009 o 11:47 #

    Do windows xp trzeba ściągnąć poprawkę, żeby z vistą mógł się poprawnie komunikować w sieci.
    Tu jest ta łatka http://www.microsoft.com/downloads/details.aspx?familyid=4F01A31D-EE46-481E-BA11-37F485FA34EA&displaylang=pl
    ale z tego co się orientuje, znowu będzie trzeba pokombinować ;), bo łatka jest chyba tylko do Sp2

  3. Ktos Maj 5, 2009 o 12:35 #

    Żeby XP mógł pracować w sieciach Wi-Fi z szyfrowaniem WPA2 musisz mieć albo SP3 albo odpowiednią poprawkę, nie kojarzę teraz numeru.

    A udostępnianie plików z Vistą – nie wiem, u mnie działa „samo”, nic chyba specjalnie nie konfigurowałem.

  4. SpeX Maj 5, 2009 o 13:24 #

    Na tym nie ma żądnego CD/DVD? To jak tym potem zainstalować np Win Vistę/7?

  5. golem14 Maj 5, 2009 o 16:02 #

    Udostępnianie plików w sieci lokalnej via XP to kolejny IMO koszmar. Standardowo to nie wiem kto i gdzie będzie widział te foldery i jakie będzie miał uprawnienia. Świeżo dopiero co ze szwagrem żeśmy się połączyli na kablu i teraz muszę się wgryźć w to jak mu udostępnić coś, żeby tego nie mógł użyszkodnikować ktoś z Katmandu czy innego Buenos Aires. Oj nie jest to User Friendly

  6. CoSTa Maj 5, 2009 o 17:46 #

    Pawouek
    Oooo, dzięki za tipsa. Będę musiał wypróbować bo to jednak zawsze jakiś dostęp do netu zapewni.

    Igo
    Kaman, bez jaj – systemy operacyjne tej samej firmy nie będą dobrze współpracowały bez dodatków? Tę łatę trza ręcznie czy się ssa przy aktualizacjach sama? Brzoza ma Vistę aktualną, ja swojego XP też, jeśli to wymaga ręcznej roboty, to ktoś w MS coś pomylił :)

    Ktos
    Kurczę, to jakiś grubszy problem. Pobrane mam wszystkie aktualizacje a komputer nie chce się wciąż łączyć z iMakiem. WPA czy WEP – nie idzie i koniec. Cholera, nie mam pojęcia w czym może być problem :/

    SpeX
    Nie ma napędu i bardzo dobrze, nie czuję potrzeby posiadania takowego. Jak instalować? Najprościej chyba z napędu zewnętrznego. Można też z USB (ostatnio tak sobie puściłem testowo Ubuntu – live śmiga z USB całkiem szparko :)) i pewnie w jakiś jeszcze inny sposób.

    golem14
    Heeee… Normalnie mam podobnie :). W OSX jakos z sensem jest to zrobione – jest folder do udostępniania, jest folder do wrzucania i tyle. W Windows widzę można więcej ale kosztem jasności całego procesu dla użytkownika. Nie jest to jakieś wielkie wyzwanie ale ot kolejny do kolekcji drobny błąd projektowy skazujący użytkownika na dłuższe niż trzeba siedzenie przy kompie.

  7. s@ntee Maj 5, 2009 o 18:45 #

    Ostatnie MJ – przerob go sobie na Maka ;-)
    W niczym to samemu systemowi nie zaszkodzi, a bedziesz pracowal w taki sposob, do jakiego sie przyzwyczailes.

    Windows Live zastapi Ci spokojnie iLife, Photo ma calkiem przyzwoite wtyczki do eksportu na rozne serwery.

    Hyhhhy, powodzenia ;-)

  8. rafael.met Maj 5, 2009 o 19:37 #

    Co do streamowania filmów to nie mam pojęcia po co. Łączysz się z lapka do minacza, znajdujesz film, dwuklik i wciągasz sobie filmik na tarasie. „Nka” powinna to uciągnąć bez problemu. U mnie w mieszkaniu tak wszyscy robimy bez babrania się streamami.

    Jedyne gdzie widzę sens streamowania to w przypadku EyeTv – nie chce mi się ciągnąć kabla antenowego przez całe mieszkanie. Problem w tym, że nie wiem jak się do tego zabrać. Ktoś ma jakieś pomysły?

  9. Igo Maj 5, 2009 o 20:20 #

    Tak, tak pod windowsem konieczne są te nieustające kombinacje ;) Z tego co się orientuję, to SP3 nie ma tej poprawki i w aktualizacjach jej nie dodają. Każdy musi sobie zassać i zainstalować łatkę na własną rękę.

    • HEMik Maj 7, 2009 o 08:22 #

      SP3 do XPka ma zarówno poprawki do WiFi z WPA2 oraz do dźwięku HD. Nie ma żadnych problemów z WiFi, łączy się aż miło :-)

  10. aprii Maj 5, 2009 o 20:35 #

    Fajnie się czyta opis kogoś, kto zaczyna dopiero zabawę z Windowsem XP. Niestety ma kilka wad (no może kilkadziesiąt), ale da się przyzwyczaić. Powodzenia

  11. marta Maj 6, 2009 o 01:46 #

    Komputerek jak na moje kobiece oko całkiem sympatyczny. A że z plastiku – tak one już mają, dobrze, że nie z plasteliny… Miłego użytkowania życzę!

  12. CoSTa Maj 6, 2009 o 15:06 #

    s@ntee
    Niezły pomysł z tym przerobieniem ale wolę jednak MacBooka ;).

    rafael.met
    Potestowałem – na b/g idzie wszystko aż miło patrzeć. Problem jest jedynie z odwarzaczami – QuickTime zgłasza errory przy próbie grania zdalnego pliku. Ot głupi program… Media Player nie ma żadnych problemów i DivXy grają super.

    Igo
    Dzięki za info. Trza będzie o tym pamiętać gdy z bratem postanowimy znów się zsieciować.

    april
    Kompletnie odzwyczaiłem się od Windows :). Przyzwyczajenie powoli wraca ale gdy się dłużej posiedzi na innych systemach, widać że z jednej strony Win ma mnóstwo nieprzemyślanych rozwiązań ale z drugiej strony docenia się ogrom pracy włożony w sprawne działanie systemu i użyteczne drobiazgi. Ot choćby to, że WinXP Home jest dla mojego PS3 serwerem mediów. Tak sam z siebie. Kurczę, ile się nakombinowałem z tym pod OSX a tu proszę bardzo – samo się dzieje. Świetna sprawa…

    marta
    Od kiedy pomacałem aluminiowego MacBooka i Aira po prostu boli mnie plastik w laptopach. Szczególnie gdy jest to jakaś poślednia robota i gatunek do rzyci. Tu jest aż zbyt plastikowo ale żyć się daje. Dorocie się podoba, a to najważniejsze :)

    • rafaelmet Maj 6, 2009 o 15:16 #

      QT w wersji dla Billa G. jest do ……. Macowski działa całkiem nieźlie. VLC próbowałeś? Jest na wszystkie systemy i nie trzeba się męczyć z instalacją kodeków.

      • CoSTa Maj 6, 2009 o 15:20 #

        Razem z K-Lite zainstalował mnie się ten lightowy Media Player i robi doskonałą robotę jak na razie. Suby ładnie wyświetla i w ogóle jestem coraz bardziej zadowolony :)

  13. Paweł Wolak Maj 6, 2009 o 18:41 #

    Wow. Aż muszę powiedzieć, że nie wiedziałem,że stary dobry XP jest taki sexy, jak o tym smarujesz, a Windows Live zdecydowanie nie doceniałem. :)

  14. Pyoter Maj 6, 2009 o 20:31 #

    Byłem bardzo ciekaw i wiedziałem, że w końcu coś takiego napiszesz. i się nie zawiodłem :)
    Bardzo mi się podoba ten net/notbook, zwłaszcza, że jest większy od netbooków (zwłaszcza chodzi o wielkość i rodzielczość matrycy) i mniejszy i lżejszy o klocków 15-calowych.
    Bateria to faktycznie porażka. Jednak widziałem gdzieś „na zachodzie” model z 2xwiększą, jednak wystaje poza obrys notka.
    W takich sytuacjach człowiek zaczyna doceniać aplikacje wieloplatformowe. Do filmów też polecam VLC lub SMPlayer. A Media Player Classic też bardzo ładnie sprawuje.
    Notek nawet z HD powinien dać sobie radę ale raczej z 720, z 1080 może być gorzej.
    Obudowa może (mam nadzieję, że jednak nie) zacząć skrzypieć za kilka tygodni, miesięcy. Też tak mam z plastikową 13-tką MSI. Dziwi mnie strasznie polityka producentów tego sprzętu. Jakby innych materiałów niż PCV nie było na tym świecie. Tutaj plus dla Apple’a.

  15. Ender Maj 7, 2009 o 00:24 #

    do filmow polecam mplayera znanego z linuxow + gui (http://mpf.dzm.hu/) odtwarza wszystko poprawnie, nic nie miesza w systemie – kiedys na to trafilem jak walczylem z wyjciem tv i chcialem by na drugim ekranie/tv dobrze sie filmy odtwarzaly :)

    btw po tym tekscie, zrezygnowalem ze zmiany laptopa. inwestuje kase w nowa klawiature , ram i dysk do della 710m. bateria ma 3 lata i starcza nadal na ok. 3h pracy. laptop przezyl rzucanie, zalewnie piwem, sluzy jako podstawka pod jedzenie. Chyba nie chce nowego :)

  16. anonim Maj 16, 2009 o 08:31 #

    napisz jaka masz baterie 3/4/6 cell ?
    faktycznie strasznie krotko trzyma. a juz myslalem, ze to bedzie alternatywa dla pojawiajacych sie jak grzyby po deszczu asusow, samsungow i msi.

    • CoSTa Maj 16, 2009 o 12:23 #

      Bateria trzyogniwowa, taką dają w standardzie. To mało niestety. Dla moich mało mobilnych potrzeb wystarczy ale z czasem dorzucę pewnie ramu i zmienię też baterię. Poza tym komputerek po dłuuuugim konfigurowaniu jakoś nawet chodzi.

      Klient poczty z MS Live to potwór – czegoś tak dłuuuugo się uruchamiającego jeszcze nie widziałem.

  17. cez@r Marzec 16, 2010 o 22:04 #

    Oprócz komputera stacjonarnego posiadam jeszcze HP mini note jednak zawsze uważałem, że DELL to lepsza marka (takie jest moje zdanie). Zdecydowałem się na HP, bo brałem go razem z blueconnect`em i akurat był w fajnej promocji. Gdyby nie to pewnie zakupiłbym DELL`a

    Porównałem sobie powyższy opis DELL`a z HP jaki posiadam i wtrącę tutaj kilka słów.

    Obudowa:
    Z pewnością lepsza jest obudowa metalowa niż plastikowa. HP mini ma ładną, metalową obudowę. Porównując do innych netbooków i laptopów, z jakimi miałem do czynienia różnica jest zauważalna i odczuwalna. Jak chyba ze wszystkim są wady i zalety takiej obudowy. Laptop z metalową obudową bardziej się nagrzewa (pewnie dlatego, że dłużej trzyma ciepło), jednak jest bardziej wytrzymały i wizualnie lepiej się prezentuje.

    Głośniki:
    W HP mini jest podobnie jak w opisywaneym powyżej DELLu. Głośniki nie są rewelacyjne. Wprawdzie są dość spore to jednak jakość dźwięku pozostawia wiele do życzenia. Jak chcecie słuchać muzyki na takim sprzęcie to polecam zakup zewnętrznych głośników.

    Bateria:
    W HP mini również nie zachwyca czasem pracy. Podobnie jak w wyżej opisywanym modelu jest to dwie godziny w zależności od tego, co robimy.

Trackbacki/Pingbacki

  1. Dell Insipiron mini 1210 + Linux = FAIL! | CoSTa's Family Page - Czerwiec 19, 2009

    […] Kupiłem sobie tego Della z przeznaczeniem bycia lightową i przenośną maszynką do wygodnego odbierania maili, przeglądania stronek i może wciągnięcia jakiegoś filmiku na tarasie, a wszystko to ma być i tak ciastkiem dla żony, podczas gdy ja zapoluję na solidnego MacBookowego torta. Założenie nawet się spełnia, komputerek działa i to całkiem nieźle choć wymaga to praktycznie ciągłego grzebania w Windows bo bez mała każdy zainstalowany program coś wrzuca do autostartu, coś chce przy logowaniu uruchamiać a to netbooka zabija po dłuższym czasie. Tym sposobem od nabycia sprzętu zdążyłem w miarę sensownie skonfigurować tylko swoje konto a konto Dorophy to pokaz wolnego i mozolnego ładowania wszelkiego śmiecia, jakie programiści piszący pod Windows lubią fundować użytkownikom. […]

  2. Elektronika – moje the best i the worst | CoSTa's Family Page - Marzec 16, 2010

    […] Dell mini 1210 Dell mini 1210 […]

  3. Jolicloud Linux – sensowny Linuks dla netbooków | CoSTa's Family Page - Maj 7, 2010

    […] kiedy kupiłem mojego Della mini 1210 czyli takiego lowendowego netbooka z sensowną matrycą, nie mogłem przestać narzekać na […]

  4. Jolicloud 1.0 – wrażenia | CoSTa's Family Page - Sierpień 6, 2010

    […] Jolicloud. Pisałem już o tym, że o dziwo u mnie działa i to działa bardzo dobrze a na moim Dellu Inspiron 1210 bije wydajnościowo preinstalowanego Windowsa XP na […]

  5. Mac OS X vs. Windows 7 | CoSTa's Family Page - Lipiec 29, 2011

    […] na hobbystyczne kernelowanie compila w Linuksie. Doszedłem do takiej windowsowej alienacji, że po zakupie netbooka z WinXP na pokładzie, miałem przez dłuższy czas spore problemy z połapaniem się co i jak a […]

  6. OS X Mountain Leon | CoSTa's Family Page - Lipiec 26, 2012

    […] obiek­tywne — komp, na któ­rym trzy­mam Linuksa to mój stary, powolny net­book o nazwie Dell Inspiron mini 1210. Używanie tej zabawki w jakim­kol­wiek aspek­cie jest nie­kła­maną […]

  7. OS X Mountain Lion | CoSTa's Family Page - Lipiec 26, 2012

    […] obiek­tywne — komp, na któ­rym trzy­mam Linuksa to mój stary, powolny net­book o nazwie Dell Inspiron mini 1210. Używanie tej zabawki w jakim­kol­wiek aspek­cie jest nie­kła­maną […]

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
I po wyjeździe

Długi weekend w tym roku okazał się być krótki nad wyraz i skończył się, zanim się na dobre zaczął. W...

Zamknij