Menu serwera

Robota, dużo roboty…

Opowiem Wam historyjkę z pracy mojej. Historyjka pokazuje, czym kończy się tzw. Kryzys a właściwie to, co można owym Kryzysem tłumaczyć. Chodzi o zwolnienia ludzi na sporą skalę i co z tego może wyniknąć.

W korpo, w której robię, marketing nigdy nie był zbyt mocnym działem. Różne firmy i firemki Kronospanu nastawione są typowo na produkcję, do sprzedaży podchodząc nieco po macoszemu. Nie inwestuje się w marki, nie inwestuje się w wizerunek, nie inwestuje się w sensowne działania prosprzedażowe. To, co głównie się produkuje za tę czy inną cenę zostanie sprzedane a reszta to właśnie reszta – ma się rozejść i zazwyczaj się rozchodzi lepiej lub gorzej.

Tak zwany Kryzys posłużył w korpo za doskonałą wymówkę w wywalaniu ludzi na zbity pysk. na pierwszy ogień – jak wszędzie indziej – do likwidacji poszedł marketing. Tym sposobem w Krono marketing praktycznie przestał istnieć ale – co oczywiste – nie przestały istnieć sprawy, którymi marketing zazwyczaj się zajmuje.

I tu przechodzę do mojej historyjki pokazującej, czym kończy się wywalanie ludzi bez pomyślunku. Otóż i od kilku miesięcy (sic!) słyszę o jakimś organizowanym przez Krono evencie, jaki ma się odbyć niebawem w Szczecinku. Wiecie – raucik, zebranie głównych klientów do kupy, pokazanie kilku nowych rzeczy, spojenie kogo trzeba czym trzeba czyli innymi słowy robienie interesów. Problem jest z owym pokazaniem. Otóż od owych kilku miesięcy (sic!) robiono jakieś wystawy, zagospodarowywano setki metrów wystawowego miejsca, kombinowano co, jak i gdzie pokazać oraz jak to opisać i przybliżyć… Problem w tym, że z takich czy innych powodów (brak ludzi głównie ale nie tylko) dosłownie w przededniu całego eventu NIC nie jest zrobione. Zaprojektowano ale w nieskończoność zmieniano i kombinowano w projekcie zagospodarowania powierzchni do zadruku. Dziesiątki metrów kwadratowych wielkoformatówki nie tylko nie są jeszcze zaprojektowane ale nawet nie wyszły do druku! Żeby było zabawniej, nie przygotowano ulotek, folderów i czego tam jeszcze. Event, który robi się od miesięcy (sic!) praktycznie nie jest zrobiony.

Problem w tym, że człowiekowi, który jakoś nad tym panował od strony projektowej dano radośnie urlop a całe to dobrodziejstwo inwentarza trafiło do mnie, jako zastępowego. I po raz kolejny szlag mnie trafia, kiedy co chwila mam telefon popędzający „zrób to, szybko, nie wyrobimy się!” od coraz to innych ludzi. Póki co jeszcze nie zadaję głośno pytania, które ciśnie mnie się na usta samo: „a co do kur*** robiliście przez te wszystkie miesiące?!?!?”. Przed oczami mam obraz totalnej klęski, z którą ktoś oczekuję, że sobie poradzę.

No więc drogie korpo nie poradzę sobie. Nie mam takich ambicji. Nie chce mi się. A jak komuś się będzie wydawało, że da rady docisnąć śrubę to sorry ale jakieś L4 się znajdzie i radźcie sobie chłopcy sami. Oj poradzicie sobie na pewno – kilka agencji już sobie zęby pstrzy na wystawianie faktur z adnotacją „usługa ekspresowa”. I tym sposobem wywalenie 3/4 ludzi pracujących w marketingu okaże się (jak zwykle i jak wszędzie) kosztownym strzałem w stopę. Krono nie dość, że pozbyło się doświadczonych pracowników, to jeszcze za chwilę zacznie bulić naprawdę ciężkie pieniądze tylko na to czekającym agencjom.

Ot zwyczajowa, „mądra” reakcja na tak zwany Kryzys.

,

8 odpowiedzi do Robota, dużo roboty…

  1. btd Maj 27, 2009 o 22:01 #

    Zaklep sobie gdzieś robotę i z dnia na dzień na L4, potem urlop i odejście z pracy. Skoro ciebie tak ruchają to niech ostatni raz należy do ciebie.

  2. Biter Maj 27, 2009 o 23:31 #

    Oj działy marketingowe to przeważnie jest przebogaty zbiór anegdot na temat niekompetencji owego działu. Jakoś mi się już nawet taki odruch wyrobił że jak słyszę „dział marketingowy” to uciekam ;)

  3. Pyoter Maj 27, 2009 o 23:37 #

    „Krono nie dość, że pozbyło się doświadczonych pracowników, to jeszcze za chwilę zacznie bulić naprawdę ciężkie pieniądze tylko na to czekającym agencjom.”
    A w końcu może dojdzie do wniosku, że źle zrobiło i zacznie przyjmować na nowo, tylko że tym razem będą to żółtodzioby. I w marketingu znów zrobi się tłoczno, ale chaos pozostanie… No cóż. Tak było, jest i będzie. Tylko najbardziej wk..wiające jest to, że jedni tracą pracę, Ci co pozostają na stanowiskach, przejmują ogrom obowiązków i wymaga się od nich nadludzkich umiejętności, a panowie „na stołkach” będą dalej wpadać na kolejne „genialne” pomysły i obwiniać za swoje błędy wszystkich i wszystko dookoła! (sorki za to wielokrotnie złożone zdanko) A to kryzys, a to ktoś się nie wyrabia itd. CoSTa! Trzymaj się i pomyśl na słowami btd.

    • Lisek Maj 28, 2009 o 00:56 #

      Az mi sie krew zagotowala jak to czytalam :o/
      Znam podobny przypadek z autopsji. W korpo , w ktorej pracowalam zrobili podobne ruchy. Zwolnili m.in. mnie, czyli osobe,ktora zajmowala sie organizacja produkcji, by w ramach oszczednosci zostawic laske (zarabialam duzo mniej ode mnie) pracujaca zaledwie kilka miesiecy (miala mi pomagac). Caly problem polegal na tym, ze laska zupelnie sie nie nadawala i jak ja odeszlam to sie dopiero sajgon zrobil ;o). Niestety kilkuletniego doswiadczenia nie opanuje sie w kilka miesiecy…ale niestety niektorzy madrzy na gorze pewnych rzeczy nigdy nie zrozumieja…smutne ale prawdziwe, jak to mowia: chytry 2x traci! A zeby bylo jeszcze milej, laska zaszla w ciaze i juz jej tam nie zobacza :o) Produkcja bez organizacji, chaos! Korpo- Tytanic ledwie na wodzie sie unosi, orkiestra juz dawno przestala grac,gasna ostatnie swiatla…the end

  4. stanpielak Maj 28, 2009 o 01:31 #

    pracowałem jakiś czas temu w pewnej firmie. na początku miałem zajmować się kwestiami nowego portalu internetowego i kierunku rozwoju. po miesiącu pracy skoczyła się umowa z marketingowcem-podwyżki nie było, więc i marketingowiec zrezygnował. może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt,że od ponad 6 miesięcy organizował dużą imprezę w Warszawie. firma niczego się nie nauczyła, bo dokładnie rok wcześniej przy organizacji takiej samej imprezy miała miejsce dokładnie taka sama sytuacja. w międzyczasie szybko zmieniono nazwę działu w którym pracowałem i nagle z webdesignera i konsultanta z zrobiono mnie marketingowcem i zaprzęgnięto do organizacji. szefowie za dużo wymagali-ja nie wyrabiałem. i to właśnie było jednym z powodów mojej rezygnacji. niestety w dobie kryzysu, sytuacja jak ta powtarza się coraz częsciej.

  5. waltharius Maj 28, 2009 o 13:44 #

    Reakcja na słowo „kryzys” zawsze jest taka sama – panika. A panika to kiepski doradca. No i efekty widać.

    Nie daj się CoSTa! Trzymam kciuki, żebyś wyszedł z tego obronną ręką i z nowym bagażem doświadczeń, które da się drogo sprzedać jak nie w Krono, to gdzie indzie ;-)

    Pozdro

  6. Piotr / savek Maj 28, 2009 o 23:30 #

    Oj spokojnie CoSTa, choć ja sam pękłem rok temu (kiepska atmosfera w pracy zła sprawa), ale fakt faktem, że u mnie było dużo łatwiej (dzieci, żony, kredytów za mieszkania = brak) z decyzją pożegnania się z pracodawcą (który dziś de facto jest moim klientem :)

    Z pewnością Cię cenią w „korpo” tak myślę, bloga w pracy szefostwo czyta na 99,99% ;) A „blogosfera” zawsze może podsunąć dobry pomysł np. taki ;)

    Pozdrawiam!

  7. CoSTa Maj 30, 2009 o 18:58 #

    Ufff, targi się dzieją, co mogłem przygotowałem a resztę mam głęboko. Zobaczymy jakie będzie pokłosie lekkiej wojenki mojej z tzw. „przełożonym” – najwyżej zmieni się nieco klimat w firmie na mniej przyjemny, co mnie szczerze mówiąc wali.

    Widzę, że mają niektórzy podobne doświadczenia. No cóż, polski kapitalizm musi jeszcze wiele się nauczyć, w tym dbania o ludzi, których sam sobie szkoli (za ciężkie pieniądze).

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Sims 3 na iPhone – to wygląda interesująco!

Kurczę, iPhone jako platforma do gier zaczyna naprawdę wyglądać interesująco. Co prawda to ciągle bardzo, bardzo, bardzo daleko za Nintendo...

Zamknij