Syndromy zmęczenia

To zadzi­wia­jące, jak bar­dzo ostat­nio nie mam o czym pisać na blogu. Niby się dzieje, niby żyjemy jakoś, niby ota­cza­jąca nas rze­czy­wi­stość wywija coraz to cie­kaw­sze hołubce ale… No wła­śnie, co takiego nie pozwala siąść i opi­sać nieco tych frag­men­tów rzeczywistości?

Zmęczenie. Takie pro­ste, zwy­kłe, nor­malne, namolne, upier­dliwe i zgryź­liwe — zmę­cze­nie. Nawet jeśli jest chwila wolna, znaj­dzie się jakiś wie­czór, kiedy zamiast od razu walić się do wyra wykrzesa się z sie­bie choć odro­binę moty­wa­cji do klep­nię­cia przed moni­to­rem, i tak myśli nie napły­wają, nie skła­dają się, nie płyną jak powinny. Gdzieś na pozio­mie styku świa­do­mo­ści z pod­świa­do­mo­ścią powstaje potężna tama blo­ku­jąca swo­bodę wypo­wie­dzi i prze­le­wa­nia jej w bity, bajty i kilo­bajty infor­ma­cji. To wła­śnie jest owo zmę­cze­nie, które trzyma w klesz­czach i nie popuszcza.

Zmęczenie psy­chiczne nie pozwala na sku­pie­nie, na swo­bodne roz­wi­ja­nie się pro­cesu, któ­rego efek­tem jest myśl. Miałem to przez kil­ka­na­ście ostat­nich dni i z trwogą zauwa­ży­łem, że zmie­nia­łem się w roślinę, która wchła­nia tre­ści w dro­dze z/do pracy i na nie­wiele wię­cej ma ochotę. O jakichś pro­ce­sach twór­czych nie mogło być w takich warun­kach zupeł­nie mowy i jak widać, nie było.

Prowadzenie bloga to nie jest praca, to coś o wiele, wiele istot­niej­szego. Prowadzę tę stronę dla rodziny ale głów­nie dla sie­bie, dla moż­li­wo­ści eks­pre­sji w gro­nie nieco szer­szym, niż kilka moich zwo­jów mózgo­wych, dla pozo­sta­wie­nia śladu po rze­czach i zja­wi­skach mnie inte­re­su­ją­cych czy z jakichś wzglę­dów poru­sza­ją­cych. Ciężko jed­nak o jaką­kol­wiek eks­pre­sję, gdy gdzieś tam na styku pod­świa­do­mo­ści i świa­do­mo­ści powstaje coraz więk­sza tama dla prze­pływu myśli.

Zmęczenie i znu­że­nie… To na szczę­ście można leczyć. Dzisiejsze lekar­stwo: wyj­ście z córką do kina, luźne popy­ka­nie na kon­soli, dobre jedze­nie, roz­luź­nie­nie kula­sów i za moment wycią­gnię­cie się leniwe koło żony. Jezu, jak bar­dzo można przy zwy­kłych codzien­nych czyn­no­ściach wypocząć…

,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

8 Komentarzy do “Syndromy zmęczenia”

  1. ciotka's eleni 01/06/2009 do 09:29 # Odpowiedz

    Kostuniu, potrze­bu­jesz chyba wakacji.Nie chce cie stra­szyc ale po przyj­sciu na swiat dru­giego dziecka bedziesz mial jesz­cze mniej czasu i bedziesz bar­dziej zme­czony, co tez doty­czy Doroty a moze bar­dziej jej.

  2. waltharius 01/06/2009 do 13:10 # Odpowiedz

    O patrz, tra­fiło Cię to, co mnie od jakie­goś czasu gnębi. Mówię sobie, że prze­cze­kam i że trza być twar­dym nie mient­kim :) U mnie to jesz­cze pogoda się do tego ogól­nego zmę­cze­nia dokłada. I co gor­sze, chyba gdzieś zatra­ci­łem umie­jęt­ność odpo­czy­wa­nia… Nie dobrze, bo kie­dyś umia­łem w ciągu jed­nego dnia odpo­czynku nała­do­wać bate­rie na mie­siąc, a teraz nie chuchu.

  3. CoSTa 02/06/2009 do 08:27 # Odpowiedz

    ciotka’s eleni
    Ano cio­teczko, potrze­buję. Męczy mnie robota a nie ogólne „dzia­nie się”, od roboty potrze­buję wytchnie­nia. Dzieciak mnie kom­plet­nie nie stre­suje — ot będzie zdrowa moty­wa­cja do zapie­prza­nia z wóz­kiem po oko­licz­nych wer­te­pach, co aku­rat bar­dzo lubię i co pew­nie z Majką razem będziemy usku­tecz­niali :). Ale od roboty muszę mieć dłuż­szą prze­rwę bo już mi chyba starczy.

    Andros, Ateny i Trikala chyba nadają się do takiego ode­tchnię­cia najlepiej :)

    walth
    Kurczę, też sobie mówię, że trza prze­cze­kać, że trza twar­dym być ale gdzieś tam się blo­kada zro­biła i w ramach echa sły­szę ze środka łba: „dupa tam, weź mate­rac, kąpie­lówki, córę pod pachę i spa­daj nad morze”. No nie będę się sam ze sobą kłócił :)

    • waltharius 02/06/2009 do 11:40 # Odpowiedz

      No fakt, sam ze sobą to się nie kłóć, bo to początki schi­zo­fre­nii są ;-)
      Ja ostat­nio baaaaar­dzo mocno się zasta­na­wiam nad zmianą formy zara­bia­nia kasy. Na taką bar­dziej wylu­zo­waną i domową. Coby nie mieć poczu­cia, że prze­pra­co­wuję więk­szość życia a i tak mnie cho­lera nie stać na roz­rywkę i inne fajne rze­czy. Tak, zde­cy­do­wa­nie popie­ram i rozu­miem Twój pogląd na sprawę :)

  4. Pitmac 02/06/2009 do 16:43 # Odpowiedz

    Przy skre­ca­niu łóżka ‚mysla­łem ze roz­niose je w pył(prosta drew­niana rama-tak to wygla­dało) kum­pel mnie wyba­wił i skrę­cił za mnie! Ja tam trzy­mam się od mebli z Ikeiz daleka,jak co to skreca za mnie ktoś inny^^

  5. krzychu 04/06/2009 do 16:10 # Odpowiedz

    Zmęczenie jest dobre. Wierz mi. Jest jak napi­na­nie cięciwy.

    • btd 05/06/2009 do 14:08 # Odpowiedz

      A potem łuk pęka i smaga wszyst­kich dookoła? :)

Dodaj komentarz