Wdupiemaizm

Na pewno nie wszy­scy ale więk­szość zde­cy­do­wa­nie tak. Jesteśmy wie­śnia­kami — w tym pejo­ra­tyw­nym, cham­skim sen­sie, w sen­sie słomy wysta­ją­cej z butów, zacho­wa­nia poni­żej wszel­kiej kry­tyki. Wieśniactwo miej­scami wyłazi z nas w spo­sób strasz­liwy i na samą myśl, że w miej­scach publicz­nych zazwy­czaj mimo wszystko jesz­cze się nieco hamu­jemy, prze­cho­dzą mnie ciarki. Bo co w takim razie wypra­wia się w naszych domach?

Chodzi o sprawy pro­ste i oczy­wi­ste wyda­wa­łoby się: o nie­ustą­pie­nie miej­sca w auto­bu­sie oso­bie star­szej, o nie­moż­no­ści pomocy babce z wóz­kiem we wnie­sie­niu owego do tram­waju, o par­ko­wa­nie na chod­ni­kach i w dupie mie­nie (dobrze to odmie­niam?) czy zmie­ści się tam prze­cho­dzień, o kimś na wózku inwa­lidz­kim nawet nie wspo­mi­na­jąc… To wie­śniac­two i burac­two staje się normą a im droż­szy samo­chód, tym bar­dziej zablo­ko­wany chod­nik czy zata­ra­so­wana brama wyjazdowa.

Przykro patrzeć na ten coraz powszech­niej­szy „wdu­pie­to­ma­izm”. Rozglądam się i widzę ludzi mają­cych w dupie innych ludzi. Widzę sta­rych i mło­dych w dupie mają­cych innych sta­rych czy mło­dych. Widzę face­tów w dupie mają­cych to, że koło nich stoi babka z trójką dzieci i cała sobą błaga o tro­chę pomocy. Niech tylko spró­buje się ode­zwać i dopo­mnieć o prawo do klap­nię­cia na sie­dze­niu, nad któ­rym jest nalepka z wyry­so­wa­nym czło­wiecz­kiem trzy­ma­ją­cym na kola­nach innego, małego człowieczka…

Wdupietomaizm prze­nosi się z naj­niż­szych pozio­mów na naj­wyż­sze, co jest prze­cież oczy­wi­ste. Politycy w dupie mają dobro tego kraju bo i tak mało komu będzie się chciało ich z cze­go­kol­wiek roz­li­czać, bo prze­cież i tak więk­szość ludzi ma to w dupie. Więc roz­li­czają się sami mię­dzy sobą fun­du­jąc nam tele­wi­zyjne show. Które im dłu­żej trwa, tym bar­dziej mamy je w dupie.

To chyba z domu się wynosi. Jeśli za młodu twoi rodzice mieli cię w dupie to raczej nie sądzę, by po odro­śnię­ciu od ziemi na dłu­gość peł­no­let­no­ści nasą­czona wdu­pie­ma­izmem gąbka — zwana twoim mózgiem — coś innego potra­fiła po ści­śnię­ciu — zwa­nym myśle­niem — z sie­bie wyda­lić. Wdupiemaizm jest zaraź­liwy i prze­no­szalny drogą dzie­dzi­cze­nia. I jest znacz­nie, znacz­nie, znacz­nie gor­szy niż jakiś ptasi, świń­ski, rybi czy kocz­ko­da­no­waty wirus, który zrobi faj­nego newsa — na pewno faj­niej­szego niż cho­lera czy inne sta­ro­modne gówno kasu­jące Afrykę czy inną Azję tysiącami.

Wdupiemaizm świad­czy o pew­nym pozio­mie roz­woju cywi­li­za­cyj­nego. Występuje bez­względ­nie wszę­dzie ale są nacje, które sta­rają się coś z nim robić lub mają z nim doświad­cze­nia na tyle przy­kre, że wyro­biły sobie pewne spo­soby z nim walki. To są roz­wią­za­nia głów­nie kul­tu­rowe, zaszcze­piane od maleń­ko­ści, wpom­po­wy­wane wraz z mle­kiem matki by miały choć szansę na utrwa­le­nie się we wdu­pie­ma­izmo­wej rze­czy­wi­sto­ści. Powiem Wam, o co cho­dzi. Chodzi o…

Przyzwoitość

Taka zwy­kła, ludzka, nie wyma­ga­jąca hero­izmu czy wiel­kich poświę­ceń — przy­zwo­itość. To ogrom­nie pojemne poję­cie pozwa­la­jące jakoś nie poza­bi­jać się nawza­jem stadu ludz­kiemu. To poję­cie, któ­rego głów­nymi przy­ka­za­niami są, będą i powinny być na wieki wie­ków amen: nie czyń dru­giemu, co tobie nie­miłe. Cała tra­dy­cja jude­ochrze­ści­jań­ska wyda­liła z sie­bie to jedno naj­waż­niej­sze przy­ka­za­nie i za to jedno przy­ka­za­nie sza­nuję tę tra­dy­cję. Po pro­stu kurwa nie czyń dru­giemu, co tobie nie­miłe. A jak ręką odjął znik­nie wdu­pie­ma­izm, powszechne cham­stwo, wie­śniac­two i słoma z butów. Nie musisz być hero­iczny, nie musisz sypać kasą na tacę czy domy opieki, nie musisz prze­wi­jać śmier­tel­nie cho­rych — po pro­stu bądź przy­zwo­itym czło­wie­kiem a zoba­czysz sam, jak bar­dzo zmie­nisz ota­cza­jącą cię rzeczywistość.

No ale to wyż­szy poziom cywi­li­za­cyj­nego myśle­nia. Kiedyś tam dotrzemy. Póki co w poszu­ki­wa­niu tak zwa­nej nor­mal­no­ści naj­czę­ściej po pro­stu wyjeż­dżamy. Nie, na „Zachodzie” nie jest wcale idyl­licz­nie i wszy­scy się kochają. Nie. Ale przy­naj­mniej mówią sobie „dzień dobry” mija­jąc się na klatce scho­do­wej. Tylko tyle i aż tyle.

,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

19 Komentarzy do “Wdupiemaizm”

  1. PeterCub 22/05/2009 do 12:47 # Odpowiedz

    Mam zna­jo­mego, który, ile­kroć wysy­łam mu cokol­wiek w sieci, co go nie inte­re­suje, kwi­tuje krót­kim: Mamtwowdupie, co mnie dopro­wa­dza do szew­skiej pasji, ale powstrzy­muję się od rzu­ce­nia wiąchą.

  2. PeterCub 22/05/2009 do 12:51 # Odpowiedz

    Zakładam, że do dzi­siej­szego wpisu skło­niło Cię jakieś zda­rze­nie prze­le­wa­jące „czarę goryczy”.

  3. waltharius 22/05/2009 do 13:02 # Odpowiedz

    Dobrze napi­sane!
    To jeden z tych wpi­sów co aż nie wia­domo jak sko­men­to­wać, bo wszystko jest jasne.

  4. CoSTa 22/05/2009 do 15:05 # Odpowiedz

    PeterCub
    A to pokło­sie poran­nej poga­danki, jaką sobie pro­wa­dząc do przed­szkola da Majka z żoną odby­li­śmy. Po pro­stu codzien­ność cza­sem wpie­nia i chcia­łoby się, by wyglą­dała nieco inaczej.

    wal­tha­rius
    A podzię­ko­wał. Czasem cho­lera trzeba zrzu­cić nieco balastu :)

  5. SpeX 22/05/2009 do 15:33 # Odpowiedz

    Faktycznie cza­sem kie­rowcy są dener­wu­jący, a dro­go­wcy jesz­cze gości iż im na to pozwa­lają.
    *na chod­ni­kach o sze­ro­ko­ści 2–2,5 metra, nie dają znaku zakaz par­ko­wa­nia, choć po zapar­ko­wa­niu nie zostaje prze­pi­sowe 1,5m chod­nika :/
    *wjeż­dża­nie tam gdzie auto zwy­kłym ludziom nie można, to i tak twardo jeż­dżą — kra­kow­ska strefa B
    A naj­gor­sze jest to iż straży miej­skiej w tym wszyst­kim nie chce ruszyć się dupy.

    Aż ostat­nio zasta­na­wiam się czy nie zostanę:
    http://wyborcza.pl/1,75478,6605488,Obywatel_aniol_stroz.html

    Bo nie­stety u nas kul­tura jazdy i par­ko­wa­nia samo­chodu jest na zero­wym poziomie.

    • btd 22/05/2009 do 22:14 # Odpowiedz

      Zostań zostań. I mam nadzieje że ktoś weź­mie się za cie­bie wtedy. temu dzia­dowi nudzi się na eme­ry­tu­rze i został pie­przo­nym kon­fi­den­tem. Bo to już jest dono­si­ciel­stwo, szpic­lo­wa­nie, bycie kon­fi­den­tem itd.
      Ciekawe kiedy ktoś dziada spacyfikuje.

      • SpeX 24/05/2009 do 18:51 # Odpowiedz

        Czyli po pro­stu czło­wiek z swo­imi 4 lite­rami na swo­ich 4 kół­kach może jeź­dzić gdzie mu się chce, jak mu się gdzie oraz par­ko­wać gdzie mu się chce. Nieważne czy to jest zgodne z prze­pi­sami czy nie. Oraz nie patrząc na innych ludzi.

        Czyli według cie­bie powinno być spo­łeczne przy­zwo­le­nie na takie coś:
        http://www.bankfotek.pl/view/243534
        Czyli nie ważne iż jest tam zakaż zatrzy­ma­nia B36, gość stoi na ścieżce rowe­ro­wej co tej jest zabro­nione. To jesz­cze nisz­czy zie­le­nień który pół roku temu został upo­rząd­ko­wany za nasze pieniądze.

        Fotki zostały wyko­nane bo miały iść na skargę na funk­cjo­na­riu­szy SM, któ­rzy po zgło­sze­niu inter­wen­cji. Po pro­stu bez postoju koło tego sobie prze­je­chali. W sumie wtedy odpu­ści­łem im. Ale widocz­nie cza­sem sys­tem kuleje, a SM i Policji nie chce się po pro­stu ruszać. I taka akcja z „dono­sami” po pro­stu poka­zała by np w mediach jaką mamy pato­lo­gię i nikt się tym nie zaj­mie. „Quis custo­diet ipsos custodes?”

        Dla wyja­śnie­nia jest to koń­cówka ul. Kopernika w Krakowie przy r. Mogilskim(w tle)

        • btd 25/05/2009 do 14:08 #

          Nie czy­ta­les co napi­sa­lem nizej, tylko poga­lo­po­wa­les do napi­sa­nia cie­tej riposty?

    • miner 24/05/2009 do 02:52 # Odpowiedz

      Ten „Pan Roman” długo nie pocią­gnie. On swoim apa­ra­ci­kiem i upier­dli­wo­ścią dosyć sku­tecz­nie hac­kuje sys­tem. Przecież za chwilę okaże się, że Policja zaj­muje się tylko jego zgło­sze­niami. Jakoś go udu­pią… nie ma siły. A szkoda, tro­chę wię­cej takich ludzi to być może efekt byłby pozy­tywny — likwi­da­cja wielu głu­pich pomysłów.

  6. Biter 22/05/2009 do 17:05 # Odpowiedz

    To co piszesz to sama prawda — niestety.

  7. daniu 22/05/2009 do 21:33 # Odpowiedz

    Jak ja nie lubię jak ludzie fru­strują się z tak bła­hych powo­dów. Aż żal patrzeć gdy ktoś tar­gany emo­cjami wypi­suje takie brednie.

  8. harnir 23/05/2009 do 14:10 # Odpowiedz

    Proponuję poczy­tać o Monkeysphere, vel Dunbar’s num­ber Po pro­stu nie da się mar­twić o wszyst­kich na całym świecie…

  9. byte 23/05/2009 do 15:44 # Odpowiedz

    Cała tra­dy­cja jude­ochrze­ści­jań­ska wyda­liła z sie­bie to jedno naj­waż­niej­sze przy­ka­za­nie i za to jedno przy­ka­za­nie sza­nuję tę tradycję.

    „Złota zasada” nie wywo­dzi się z chrze­ści­jań­stwa, tylko jesz­cze od sta­ro­żyt­nych Greków. Pojawia się zresztą prak­tycz­nie w każ­dej reli­gii świata, rów­nież w tych star­szych niż chrześcijaństwo.

  10. CoSTa 24/05/2009 do 09:46 # Odpowiedz

    SpeX
    O kur­czę, po tym panu widać, że wszelka nad­gor­li­wość gor­sza od faszyzmu :)

    btd
    Ty więk­szość czasu spę­dzasz w samo­cho­dzie, ja jestem po tej dru­giej stro­nie. Nawet nie potra­fię powie­dzieć ile razy tylko krę­ci­łem głową z nie­do­wie­rza­nia jak bar­dzo cham­scy i pozba­wieni wyobraźni i mający wszystko w dupie mogą być kie­rowcy. Nie jestem prze­ko­nany do metod tego pana z arty­kułu bo na wynie­sione z domu wspo­mniane cechy arty­ku­łów nie ma. To wymaga zmiany men­tal­no­ści a to jest po pro­stu nie­wy­ko­nalne para­gra­fami. To kwe­stia kul­tu­rowa a nie prawna.

    Konfident i dono­si­ciel? Być może. Ja przy­znaję się w całej roz­cią­gło­ści do bycia kon­fi­den­tem i dono­si­cie­lem zgła­sza­jąc do straży miej­skiej kolej­nych idio­tów blo­ku­ją­cych wjazd do pose­sji, nie mają­cych na tyle wyobraźni, by zro­zu­mieć zna­cze­nie poję­cia „droga ewa­ku­acyjna” czy tego, że przez tego idiotę do kogoś po pro­stu może karetka nie dojechać.

    fer­rante
    Dzięki :). Na szczę­ście dla ser­wera tema­tyka wpisu nie doty­czy cyc­ków, wyż­szo­ści Linuksa nad Windows czy odwrot­nie i nie było efektu wykopowego :)

    daniu
    Wiesz, nie­któ­rzy ogólne scha­mie­nie i ole­wa­nie innych nie trak­tują jak „błahy powód”. I nie mają tego w dupie. Inni nie potra­fią tego zro­zu­mieć ale zawsze pozo­staje nadzieja, że jed­nak pew­nego dnia, gdy np. na ulicy dostaną po ryju i będą leżeli na środku drogi, ktoś zatrzyma samo­chód i choćby zadzwoni po pogo­to­wie a nie będzie musiał tego robić sam pobity ze zła­maną szczęką. To auten­tyczny przy­pa­dek. Szczyt ludz­kiego scha­mie­nia i wdu­pie­ma­izmu. Nie życzę ci tego ale gdy już oso­bi­ście doświad­czysz, może nieco ci się oczy otwo­rzą. Choć w sumie wątpię.

    har­nir
    Harnir, ja się nie mar­twię, ja się iry­tuje. Dosyć odmienna sprawa :)

    byte
    U nas wykła­dana jest w postaci przy­ka­za­nia wkle­pa­nego do książki, którą ponoć ponad 90% ludzi zamiesz­ku­ją­cych ten kraj czy­tało i wyznaje. A czy ono wzięte z Grecji, Persji czy innej Arabii — nie ma to imo więk­szego znaczenia.

    • btd 24/05/2009 do 11:24 # Odpowiedz

      Ja nie popie­ram debili nie potra­fią­cych zapar­ko­wać nor­mal­nie. Ja nie jeż­dżę małą popier­dółką a nie mam pro­ble­mów ze sta­nię­ciem tak żeby się zmie­ścić. Nie wiem skąd wzią­łeś to że popie­ram takich matołków.

      Ja gar­dzę tym sta­rym dup­kiem z jego kapu­sio­stwem.
      To nie jest metoda na ‘wdupiemaizm’.

    • btd 25/05/2009 do 19:02 # Odpowiedz

      I jesz­cze jedno. Jeśli jako jeden z 3 rodzin sprzą­tam po swoim psie, to fak­tycz­nie mam pro­blem z wdu­pie­ma­izmem? I don’t think so.

  11. krzychu 25/05/2009 do 11:25 # Odpowiedz

    To chyba z domu się wynosi
    Dokładniej: to z domu się wynosi.
    No i teraz zauważ: masz i będziesz miał szansę to zmienić.

  12. s@ntee 25/05/2009 do 17:04 # Odpowiedz

    No! Wdupiemaizm (czy jak kto woli wdu­pie­mie­izm) kró­luje. Ale jak­kol­wiek by chcieć to opi­sać i napro­sto­wać, zawsze tra­fia się na ścianę. A ileż frustracji?!

Dodaj komentarz