Weekend w sklepach

Czy wspo­mi­na­łem może ostat­nio, że w związku z Alienem, dosta­li­śmy na łeb i urzą­dzamy nasze gniazdko? Ano, jakoś tak wyszło, że tydzień temu malo­wa­łem naszą przy­szłą sypial­nię jak sza­lony (nie było lekko, nie cier­pię malo­wa­nia i ogól­nie brzy­dzę się pracą fizyczną :)) a to w ocze­ki­wa­niu na meble, które dziś zostały kupione. Przyjechała bab­cia Wula (nasz cią­gły kre­dyt — cóż począć, z naszych zarob­ków nie­wiele byśmy zdzia­łali a tak przy­naj­mniej będzie gdzie spać), zabrała nas do Ikei i poooszło pie­nią­chów od dia­bła. No ale za to w ciągu naj­bliż­szych dni zupeł­nie zmieni nam się jeden pokoik. Będzie gdzie spo­cząć, gdzie nogi wycią­gnąć a z cza­sem i gdzie w spo­koju TV obej­rzeć czy na kon­solce pograć. Niestety mebelki przy­jadą dopiero po week­en­dzie (jutro jest jakieś kolejne kościelne święto, dzięki któ­remu nie idzie nic zała­twić) więc ich skrę­ca­nie prze­cią­gnie się w cza­sie. Ale też zosta­łem do skrę­ca­nia odpo­wied­nio przy­go­to­wany: wier­tar­kow­krę­tarka została nabyta, aku­mu­la­tory się ładują, ja szu­kam cze­goś do wykrę­ce­nia i wkręcenia :).

Znam takich, któ­rzy nie uwie­rzą, że ręką czy nogą w domu ruszy­łem. Zasadniczo mają rację bo wiel­kość mojego nie­chce­nia pozo­sta­wia Mount Everest w skrom­nym cie­niu. Ale jed­nak! Potęga woli mojej żony jest jesz­cze więk­sza, niż moje leni­stwo. A poza tym mam dowody na to, że coś jed­nak robi­łem (nawet jeśli wysłu­gi­wa­łem się da Majkiem :)), znaj­dują się one poni­żej. A przy oka­zji dwie foteczki nie­re­mon­towe, na któ­rych widać naszą Łajzę i niebo przed burzą. Kurczę, na foto­gra­fii tego nie widać ale chmury poukła­dały się po pro­stu cudnie.

, ,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

9 Komentarzy do “Weekend w sklepach”

  1. xristina 31/05/2009 do 01:04 # Odpowiedz

    My tez malu­jemy.
    Powiedz mi czy podoba ci sie ten kolor nad komin­kiem ktory wybra­li­smy czy jest to bzdura do potegi.
    Zajrzyj http://www.freewebs.com/xristin

  2. Marcin W 31/05/2009 do 14:02 # Odpowiedz

    A czemu nie dałeś zdję­cia z juz poma­lo­wa­nym pokojem? :)

  3. CoSTa 31/05/2009 do 21:27 # Odpowiedz

    xri­stina
    Ha! Kolor bar­dzo odważny, nie ma co :). Ale ładny. Majusi BARDZO się spodo­bał. Powiedziała, że taki księż­nicz­kowy jest :)

    Marcin
    Fotki wrzucę z już ume­blo­wa­nego poko­iku. Co prawda bid­nie będzie ale za to w miarę przy­zwo­iciej, niż do tej pory :)

  4. matipl 01/06/2009 do 07:33 # Odpowiedz

    Widzę, że prace zespo­łowe w pełni :)
    Remonty, malo­wa­nia, prze­me­blo­wa­nia fajna sprawa — zawsze potra­fią jed­no­czyć, a widać jak dzie­ciaki się w to włą­czy, to mają super zabawę i jakie rze­czy póź­niej do opowiadania.

    • CoSTa 02/06/2009 do 08:41 # Odpowiedz

      No Majka chęci ma zawsze ogromne ale po prze­pra­co­wa­niu chwili nudzi się cho­lera jedna i albo zaczyna łobu­zo­wać, albo znaj­duje sobie inne, takoż destruk­tywne zaję­cie. Zbój jeden :)

      • matipl 02/06/2009 do 08:52 # Odpowiedz

        Jakbym czy­tał o swo­jej córusi ;) Super dziecko, ale potrze­buje ogrom­nia­stej sty­mu­la­cji nowymi wra­że­niami :]
        Ale tłu­ma­czę sobie, że dzięki temu będą z niej ludzie

  5. xristina 02/06/2009 do 11:49 # Odpowiedz

    Majusiu ty sobie nie wyobra­zaj ze nasz salon to roz­owy raj po kto­rym lataja aniolki.
    Dwa skromne roz­owe pasemka posta­no­wi­li­smy rzu­cic na sciane.Reszte pokoju wyma­lo­wa­li­smy na bialo.
    Po pro­stu zachcialo nam sie zaba­wic kolo­ry­stycz­nie.
    Jak to wyglada zoba­czy­cie jak przy­edzie­cie do Grecji.Φιλάκα czyli caluski.

  6. Andrzej 08/06/2009 do 15:31 # Odpowiedz

    Jak oglą­da­łem zdję­cia zaraz przy­po­mniały mi się moje remonty… Na początku zawsze ciężko się zabrać, ale za to póź­niej przez naj­mniej rok można wszyst­kim opo­wia­dać jak to się czło­wiek napra­co­wał i jak pro­fe­sjo­nal­nie wyszło :)
    PS. Niestety dopiero nad­ra­biam zale­gło­ści w czy­ta­niu i odko­puję stare wpisy.

    • CoSTa 08/06/2009 do 18:35 # Odpowiedz

      Coś w tym cho­lera jest :). Faktycznie, już w rodzi­nie roz­prze­strze­niam histo­rię moich zma­gań z far­bami i meblową hołotą. Widać facet potrze­buje odro­biny martyrologii :)

Dodaj komentarz