Menu serwera

iPhone 3G – opinia

Jakiś czas temu mój brat zwany Brzozą, kupił był sobie telefon zwany iPhone. Model konkretniej – iPhone 3G 8GB. Poużywał, pomęczył się i rzecz do szafki wrzucił, na blogu wystawiając iPhone dosyć konkretną opinię telefonu do potrzeb biznesu niedorastającego. Działo się to za czasów wersji oprogramowania 2 (z aktualizacjami) a opinia pisana była przez użytkownika Windows próbującego jakoś zapędzić iPhone do pomocy przy swoim biznesie. Bardzo zalecam zapoznanie się z tą opinią gdyż w swojej będę często się do owej odwoływał.

Telefon w szafce brata przeleżał kilka miesięcy a mnie jakoś nie po drodze było do Warszawy, by słuchawkę od niego odebrać. Dosłownie tydzień temu Warszawę nawiedziłem (choć to akurat ze względów głównie rodzinnych) i od owego tygodnia telefonem mogę cieszyć się i ja. I jak wrażenia?

Zacznę może od tego, że tak jak jesteśmy z bratem kompletnie odmienni pod względem choćby wyglądu (hmmm.. :)), tak i nasze potrzeby względem aparatu są zupełnie inne. Brzoza potrzebuje narzędzia pracy i to w pełnym tego słowa znaczeniu. Telefon ma głównie dzwonić ale ma też być pełnowymiarową platformą komunikacji, szybkiej obróbki danych i ich transferu. Zakłada to otwartość aparatu, możliwość swobodnego wgrywania różnych danych, pobierania ich z internetu i składowania w pamięci telefonu, oraz całą masę rzeczy przydatnych w pracy mniej lub bardziej (sensowna klawiatura, możliwość głosowego wybierania numeru itd.). To także (i chyba przede wszystkim) łatwa synchronizacja kontaktów, notatek, plików i czego tam jeszcze. Tego wszystkiego w iPhone w wersji firmware 2 (z aktualizacjami) po prostu nie było a sam chociażby proces aktywacji aparatu (rzecz niemożliwa bez iTunes) doprowadzić może do szału – konieczność instalowania niechcianego oprogramowania li tylko po to, by w ogóle móc zadzwonić z aparatu… Frustrację mojego brata doskonale rozumiem i w pełni się z jego oceną zgadzam.

Moje potrzeby są kompletnie odmienne a i działam w całkowicie odmiennym środowisku. Mam Maka, media trzymam jak Apple przykazało w odpowiednich bibliotekach, kontakty i kalendarze mam w jabłkowych programach i ten system działa jak na razie doskonale. Nie powinno więc chyba dziwić, że dorzucenie doń kolejnego elementu, jakim jest iPhone, to tak naprawdę rozszerzenie moich mobilnych możliwości. Tym bardziej, że miałem wcześniej iPoda touch pierwszej generacji, który dobrze mnie do mobilnej wizji produktów jabłka przygotował. Będę porównywał iPhone właśnie do iPoda touch bo tak będzie mi chyba najłatwiej go opisać oraz wrażenia płynące z obcowania z tym produktem. Do tablicy wywołam też mój dotychczasowy telefon czyli leciwe już nieco K750i, które jednak doskonale sobie radzi i które porobi pewnie za telefon tzw. “domowy”. OK, do rzeczy.

Wielkość i wygląd
Jak iPhone wygląda pewnie każdy wie ale mnie nieco oszołomiły rozmiary tego drania. Telefon jest duży. Nawet rzekłbym bardzo duży. W porównaniu do K750i to po prostu wielka tafla szkła, co złe nie jest bo przecież trzeba ładnie wszystko wyświetlić ale też z drugiej strony powoduje to spory dyskomfort w pracy z telefonem. Serio, są zadania, do których użyć muszę dwóch rąk by pewnie chwycić telefon i by mi słuchawka z łap nie wypadła – w iPodzie touch większość zadań mogłem załatwić jedną ręką. Dłonie jak na stukilowego grubasa mam drobne i mówiąc szczerze telefon niezbyt mi do nich pasuje. Po prostu jest odrobinę za duży i za gruby. Pod tym względem doskonały jest iPod touch – leży mi w dłoni wprost fenomenalnie, ma świetne proporcje i po prostu pasuje jak ulał. iPhone do większych dłoni się nada ale do drobniejszych – już nie ma tego komfortu. Estetycznie to wciąż chyba jeden z najładniejszych aparatów na rynku ale to kwestia gustu, więc tu nie ma co dyskutować – mnie się w każdym bądź razie podoba.

Jakość wykonania
Tak jak iPod, tak i iPhone sprawia solidne wrażenie. Jest to telefon ciężki, masywny, dający poczucie trzymania czegoś wypełnionego po brzegi i nie marnującego miejsca. Przy czym i same materiały są w dotyku przyjemne. Tyle dobrego. Gorzej niestety przedstawia się to na tle iPoda touch. O ile mój iPod już nie raz lądował na podłodze (a raz miał okazję z dużym impetem poskakać po chodniku) a Majce daję go z przekonaniem, że co by nie zrobiła i tak dostanę urządzenie całe, co najwyżej z kilkoma rysami na metalowym tyle obudowy więcej, o tyle nie pozwalam jej zbytnio tykać iPhone. To urządzenie mimo całego wrażenia solidności po prostu nie dorasta iPodowi do pięt pod tym względem. Wątpię, by iPhone 3G przeżył lądowanie na podłodze, o podskakiwaniu na chodniku już nie wspominając.

Ekran iPhone w porównaniu do iPodowego jest zdecydowanie cieplejszy, barwy wpadają w żółte odcienie i mając przed oczami obydwa ekrany widzę, że ten z iPhone po prostu jest słabszy. Nie ma to jakiegoś większego może dla niektórych znaczenia ale kolorystyka wyświetlacza iPhone jest po prostu skopana. Skręt w żółcie widać wyraźnie i mimo, że idzie się do tego przyzwyczaić, ciężko jakoś mi przychodzi przełknięcie faktu, że do o wiele droższego urządzenia wsadzono coś kolorystycznie gorszego od ekranu z iPoda 1G.

Jakość szkiełka chroniącego ekran iPhone 3G porównuję z iPodowym. Po dwóch latach używania iPoda nie mam ŻADNEJ rysy na wyświetlaczu. ZERO! I to mimo upadania na kamienie i damajkowych zamachów na iPodzika. iPhone 3G był używany przez mojego brata może z tydzień, ja używam toto drugi. Na szkle już pojawiło się kilka rysek i pewnie z czasem będzie ich przybywać. Tyle komentarza. Jestem po prostu rozczarowany jakością osłony i rozumiem już, dlaczego ludzie sobie te wszystkie ochronki na szkło przyklejają. Wierzcie mi, w iPodzie touch 1G takiej potrzeby nie ma, i to mimo dosyć intensywnego używania.

Plastikowy tył wyciera się i rysuje tak samo, jak metalowy tył iPoda. Tyle dobrego, że z tego wycierania iPhone robi się jakby mniej “śliski” i lepiej leży w dłoni.

Przyciski do zmiany głośności itd. działają jak trzeba, można śmiało aparat wrzucać do kieszeni, nic nie zacznie nagle przełączać głośności czy inne cuda odstawiać. Przy okazji – są dobrze wykończone i mają idealny poziom czułości na nacisk. Po prostu dobrze się ich używa a że do tego są metalowe, nie ma się wrażenia obcowania z tandetą, co niestety dosyć często mi się zdarza w różnych telefonach.

Na osobny akapit zasługuje pomysł, na jaki wpadło Apple w temacie umieszczania karty SIM w aparacie. To trzeba zobaczyć samemu bo człowiek normalny nie jest w stanie stwierdzić, jak można wpaść na taką głupotę. Do tego niewymienialna bateria (to JEST wada, wbrew wszelkim usprawiedliwieniom) i mamy komplet dziwactw konstrukcyjnych od Apple.

Codzienność
OK, jak się tego używa na codzień w makowym ekostystemie? W skrócie: doskonale. O ile nie potrzebujesz od telefonu tego wszystkiego, co współczesne telefony oferują, a bardziej interesuje cię posiadanie multimedialnego kombajnu – to jest telefon dla ciebie. Ajfon technologicznie nie jest jakoś bardzo zapóźniony ale problemem są potężne restrykcje, jakie na telefon nałożyło Apple.

Najbardziej boli chyba niemożliwość uruchamiania kilku aplikacji na raz. Mimo iż multitasking istnieje w iPhone OS i ma się świetnie (spróbujcie odpalić ze strony www jakiś plik muzyczny i wyjść playera – gra wszystko sobie dalej w najlepsze, muzyka się streamuje jak trzeba), Apple nie pozwala na odpalenie więcej niż jedna aplikacji. Jest to bzdura do kwadratu, którą mam nadzieję wykasuje Palm Pre swoim podejściem do multitaskingu. Sorry Apple ale naprawdę wiem lepiej, czym i jak chcę swoje baterie wysuszać i jeśli mam taką ochotę, chce robić to kilkoma aplikacjami odpalonymi jednocześnie.

Jabłko skutecznie zepsuło sobie reputację swoimi zapóźnieniami w oprogramowaniu telefonu. Dwa lata po zaprezentowaniu pierwszego modelu telefonu w końcu (sic!) trafiła tu możliwość kopiowania i wklejania, wysyłania tych cholernych MMSów (nie mam pojęcia po co to komu ale fakt faktem, że taką możliwość dają choćby operatorzy i trzeba to wspierać, szczególnie na rynku, na którym MMSy są ponoć w powszechnym użyciu). Apple nadrabia zapóźnienia ale nie można oprzeć się wrażeniu, że nie odrobiło lekcji i po prostu nie przejrzało możliwości, jakie oferowało oprogramowanie innych telefonów. Brak filtru antyspamowego w kliencie email to przykład tego, jak błędna jest polityka Apple. Jednym z warunków tworzenia softu na ten telefon jest między innymi nie powielanie funkcji, jakie implementuje jabłko. Efekt? Prostacki program pocztowy i jak na razie żadnych widoków na to, że ktoś mógłby napisać coś lepszego bo po prostu nie trafi to do sprzedaży. Fail na całej linii a to dopiero wierzchołek góry lodowej jabłczanych głupot, zaniedbań i zwyczajnego psucia krwi.

Jest jednak jedno „ale”, które powoduje, że mimo wszystko ten telefon zagości u mnie na dłużej (chyba że dostanę od Brzozy Palma Pre :)). To dbałość jabłka o odczucia płynące z używania produktu. Tego telefonu po prostu używa się świetnie. Nie oferuje może tych wszystkich GPSów, robienia filmów i czego tam jeszcze (a są to imo braki skandaliczne i słuszna jest jak najbardziej krytyka jabłka za utrudnianie życia użytkownikom) ale gdy już używa się podstawowych funkcji telefonu, robi się to w sposób prosty, intuicyjny i diablo responsywny. Telefon nie ma chwil zwolnienia, reakcje na gesty są natychmiastowe a różnica płynąca z używania telefonu przez dotyk a nie nacisk jest od razu zauważalna. I nie trzeba do tego dorabiać żadnej ideologii, by zauważyć różnicę. Ten telefon jest w użyciu przede wszystkim wygodny. I to widać oraz czuć, czy to się komuś podoba, czy nie. Aktualnie to chyba najwygodniejszy i najlepiej przemyślany interfejs, jaki w telefonach można spotkać.

Synchronizacja
Pisałem przed chwilą o wygodzie użytkowania i to jest prawda. Niestety, Apple nie potrafiło zrobić urządzenia idealnego i bardzo iPhone do ideału daleko, zwłaszcza pod względem transferu danych z/na telefon. Tak, jak wygodnie się telefonu używa, tak koszmarnie się ten telefon zapełnia plikami. Pierwszy i główny grzech: bez iTunes wiele się tu nie zdziała. To można by jeszcze jakoś przeżyć gdyby nie to, że do telefonu literalnie nie ma żadnego innego dojścia!

Kolejny mankament to niemożliwość synchronizacji bez kabla. Żeby zaktualizować kilka wpisów w książce adresowej muszę podłączyć telefon do komputera i to mimo posiadania przez ów telefon Wi-Fi i Bluetooth. Jezu, jak bardzo chore jest to rozwiązanie??? Ja rozumiem, że pan Jobs tak to sobie wymyślił, że za marne sto dolców rocznie telefon sam będzie się uaktualniał i sam będzie wszelkie zmiany z pozostałymi moimi maszynami propagował ale na boga, panie Jobs, ja NIE CHCĘ bulić tych pieniędzy, mam w odwłoku MobileMe i z zazdrością zerkam na K750i, które mimo kilku lat technologicznej różnicy bezproblemowo z moim Makiem się synchronizuje. Halo! Apple! Co to przepraszam niby ma być?!?!? Można być pazernym na kasę ale wszystko ma swoje granice…

Ja wiem, że można przez Google bawić się w synchronizację kontaktów i kalendarzy. Ja wiem. Wiem też, że po testowej synchronizacji porozpieprzały mi się pola adresowe w kontaktach (musiałem odzyskiwać) a próba ustawienia większej ilości kalendarzy do synchronizacji wymaga ustawienia języka angielskiego na stronach Google. Brzmi jak przez okno? Dokładnie takie właśnie to jest – nieintuicyjne obejście problemu. Da się ale zrobione to jest co najwyżej tak sobie.

Najlepszym elementem w telefonie są… Multimedia. Aplikacja iPod jest bardzo dobra, przejrzysta i działa jak trzeba. Filmy wyświetlane są bardzo dobrze a obsługa kontenera MP4 pozwala na bardzo wiele (więcej niż jedna ścieżka językowa, kilka ścieżek napisów itd.). iPhone oczywiście nie obsługuje DivXa, tak więc torrentowe zbiory (tudzież legalne pliki) można sobie co najwyżej przerobić do formatu obsługiwanego przez ajfona. Nie jest to wielki problem, programów to robiących są pewnie dziesiątki, w tym i darmowe ale to kolejna upierdliwa sprawa z wielu. Tym niemniej widać i czuć, że to telefon stawiający na media właśnie. Codziennie podczas dojazdów do/z pracy wciągam odcinki podcastów, wideocastów i dragonballowe bijatyki. Obraz – mimo skręcenia w żółcie – jest bardzo dobry, szybkość wyświetlania filmów rewelacyjna (żadnych zwolnień przy przewijaniu wideo itp.) a gdy to się jeszcze do telewizora podłączy (bo można, jak najbardziej), ma się wręcz przenośne media center. Świetna sprawa.

Oprogramowanie
Tu docieramy do największego chyba plusa jabłkowego telefonu – AppStore. AppStore to sklep z aplikacjami na ten telefon, w którym już teraz znajduje się ponad 40 tysięcy aplikacji. Jasne, 95% z tego to pewnie zupełnie nieprzydatne rzeczy ale te 5 pozostałych procent z 40 tysięcy to bardzo wiele sensownych, wartych uwagi i zazwyczaj niedrogich programów. Ogromną zaletą sklepu jest jego scentralizowanie i możliwość kupna dowolnej aplikacji wprost z telefonu i w każdej chwili. A gdy do tego dorzuci się coraz lepsze gry, jakie zaczynają się na ten telefon pojawiać, dostaje się doskonałą maszynkę do wydawania pieniędzy (też :)), z tą różnicą, że zazwyczaj jestem z zakupów zadowolony. Dorzucając do tego modne w AppStore przeceny, dostaje się w efekcie możliwość zapełnienia sobie telefonu aplikacjami za naprawdę niewielkie pieniądze. Jedynym problemem jak na razie jest sama konstrukcja sklepu, która imo powinna ulec przebudowie. Zbyt bowiem trudno znajduje się wartościowe rzeczy, nie ma rozbudowanych możliwości przeszukiwania sklepu (np. według ocen użytkowników – co najwyżej według popularności), brakuje sekcji “Premium”, w której mogłyby być sprzedawane drogie aplikacje czy gry ale za to te z najwyższej półki. Niskie ceny to potencjalny straszak dla studiów deweloperskich, które mogą nie chcieć inwestować wielkich pieniędzy w rozwój zbyt taniej platformy. Z drugiej strony to w końcu wolny rynek i jeśli chce się na nim zaistnieć, powinno się zaoferować dobrą jakość w przystępniej (co nie znaczy niskiej) cenie.

Tak czy inaczej – sklep AppStore to naprawdę rewelacyjna sprawa i rewolucja w dystrybucji. Przekonuję się o tym codziennie w bardzo wygodnej formie i wprost ze swojego urządzenia. Bomba!

Jeśli o oprogramowaniu mowa to nie można pominąć systemu operacyjnego i oprogramowania oferowanego wraz z systemem “na starcie”. Jest tu kilka sympatycznych aplikacji, jak choćby:

Mail – klient e-maila. Bardzo niestety podstawowy ale pierońsko szybki (jak na telefon komórkowy) i ładnie synchronizujący się z makowym Mail.app (w sensie importu kont).

Safari – przeglądarka w iPhone to klasa sama dla siebie. Jest szybka, stabilna, renderuje świetnie strony a wykorzystanie gestów (podwójny tap to po prostu rewelacja) znakomicie ułatwia nawigację po stronach. Internet w iPhone jest rzeczą naturalną i intuicyjną oraz działającą szybko.

Notatki i Notatki głosowe – pierwsze pozwalają sobie popisać, drugie pozwalają sobie pogadać. Składam serdecznie gratulacje firmie Apple, że po dwóch latach rozwoju swojego oprogramowania wreszcie udało się jej umożliwić synchronizację notatek pisanych i w ogóle tworzenie notatek głosowych. To była ironia dla średnio kumatych. Anyway, działają wreszcie obydwie aplikacje jak trzeba choć Notatki głosowe mogłyby ofiarować jakieś ustawienia odnośnie formatu i jakości nagrywania.

YouTube – jeśli oglądać YouTube, to właśnie w iPhone/iPodzie touch. Wielkość wyświetlacza i jakość filmików przygotowanych przez YouTube po prostu umożliwiają wygodne oglądanie bez krzywienia się na pikselozę zazwyczaj obecną przy oglądaniu via strona internetowa. YouTube nareszcie dorobiło się możliwości zalogowania do serwisu, wyświetlania swoich subskrypcji i oceniania oglądanych filmów. Again Apple – cóż za niesamowity progres…

Telefon – tym się dzwoni i to dzwoni się całkiem sympatycznie. Jedyne, czego mi brakuje, to nagrywanie rozmów – to bardzo przydatna sprawa w kontaktach z bokami czy innymi takimi miejscami.

Wiadomości – czyli SMSy. Bez szału, MMSy są, zorganizowane jest to na kształt czatu ale brakuje opcji sortowania wedle różnych kluczy. Boleśnie brakuje. Dla często piszących to pewnie masakra a że na klawiaturze iPhone niektórzy (np. ja) potrafią pisać z szybkością klepaniny na normalnej klawiaturze komputerowej – ta forma komunikacji staje się nagle mniej atrakcyjna. SMSy są źle zorganizowane a aplikacja nie oferuje podstawowych opcji sortowania. Apple, start your copymachines!

Kontakty – a z tej aplikacji jestem bardzo zadowolony. Kontakt możemy opisać bardzo szczegółowymi danymi, pięknie się to z desktopową Książką adresową synchronizuje, wszystko ma się pod ręką a takie rzeczy jak odnalezienie adresu na mapie (osobna aplikacja) to oczywistość taka sama, jak w innych telefonach.

Kalendarz – solidna aplikacja, dobrze przemyślana i sensownie rozplanowana. Doskonała synchronizacja z systemowym iCalem plus dobra współpraca (choć do dupy konfiguracja w przypadku chęci synchronizowania większej ilości kalendarzy – co to ma być Google?) z kalendarzami Google. Czego chcieć więcej?

Aparat – rozczarowanie – zdjęcia słabe, aplikacja sprowadza się tylko do pyknięcia fotki, żadnej obróbki… Brak możliwości nagrywania wideo to jakieś nieporozumienie. Apple, mamy 2009 rok, mój K750i pozwala mi robić beznadziejne ale zawsze filmiki!

Reszta aplikacji sobie jest, nie wadzi i pewnie niektórym się przyda.

Jak długo to żyje
Sprawa podstawowa: żywotność baterii. Przeprowadziłem kilka testów (co mnie nieco będzie kosztowało – przesył danych w tym kraju to żyła złota dla operatorów :/) i… Źle nie jest! Włączony push, 3G, usługi lokalizacji, przeprowadzonych kilkanaście rozmów plus jakieś półtorej godziny wideo i bateria zjechała do 60-70% pojemności po dniu użytkowania. Nie imponuje ale w codziennych, niezbyt intensywnych zastosowaniach nie jest źle. Osoby intensywnie korzystające z telefonu mogą jednak mieć spory problem z żywotnością baterii, tym bardziej, że w niezmierzonej swej mądrości Apple wciąż lutuje swoje akumulatory na stałe i nie idzie draństwa w drodze wymienić. Żałosne…

To, co najbardziej ssie baterie, to aplikacje. Gry potrafią wyssać całą energię w bez mała trzy godziny ale widzę tu progres w stosunku do iPoda touch 1G – tam energia potrafiła zejść nawet po dwóch godzinach intensywnego grania. iPhone radzi sobie lepiej ale na bateryjną wydajność na poziomie Nintendo DS nie ma co liczyć.

Warto czy nie warto?
Trudne pytanie bo wszystko zależy od bardzo wielu czynników. Dla mojego brata ta komórka nie istnieje i nie ma nic do zaoferowania. Jednak ja używam jej namiętnie do biegania po necie, grania, wygodnie mi się z tego telefonu dzwoni, wygodnie SMSuje (choć brak sortowania sensownego boli), dobrze się toto synchronizuje (o ile przeboleje się fakt, że do wszystkiego potrzeba kabla a multimedia można synchronizować tylko z jedną biblioteką iTunes) a w ręce sprawia o wiele solidniejsze wrażenie, niż każdy inny telefon, który ostatnio do łap brałem (choć tu wzorem niedoścignionym jest imo iPod touch 1G).

Mnogość oprogramowania, przystępne ceny owego, ultrałatwy sposób pobierania i instalowania (oraz płacenia), jakość głównie gier ale nie tylko – mam kilka programów użytkowych, bez których po prostu jak bez ręki a jakość wykonania i supportu jest doskonała… Do tego fenomenalny i nie mający sobie równych, bardzo responsywny interfejs… To są wielkie plusy, które trudno przecenić. Czy w ich obliczu bledną wszelkie wady iPhona, których jest niemało?

Moim zdaniem – nie. Telefon jest zbyt zamknięty, infrastruktura zbyt hermetyczna, dostępność do zasobów żadna. Prócz telefonowania i grania od smartfonu wymagam nieco więcej a przede wszystkim maksymalnego ułatwienia opcji komunikacyjnych, w epoce Twitterów i Facebooków maksymalnie zintegrowanych z siecią już na poziomie systemu operacyjnego. Brak możliwości uruchamiania kilku aplikacji jednocześnie zupełnie uniemożliwia korzystanie z np. komunikatorów czy klientów serwisów społecznościowych. iPhone jest dosłownie retro pod tym względem – stylowe retro ale zawsze to coś z tyłu, nie nadążające za trendem. Jest nadzieja, że tę lukę doskonale wypełni Palm Pre, który wziął z iPhone większość plusów (nie wiem jeszcze jak z ich realizacją ale jak na razie oceny są dobre) a sporą ilość minusów zniwelował.

Kupować więc czy nie kupować? Jeśli lubisz pograć i nie jest ci straszne zamknięcie w hermetycznym ekosystemie Apple – bierz w ciemno. Jeśli jednak wolisz rozwiązania nieco bardziej życiowe i przyszłościowe – odradzam. Szkoda nerwów, szkoda czasu, szkoda pieniędzy.

Podsumowując: mam i lubię produkty Apple ale iPhone 3G bym nie kupił.

I to tyle oceny. Jeśli ktoś ma jakieś pytania – zapraszam do ich zadawania w komentarzach.

, ,

28 odpowiedzi do iPhone 3G – opinia

  1. opi Czerwiec 22, 2009 o 09:51 #

    Brzmi jak moja recenzja, której nigdy nie napisałem. :-)

  2. Mariusz Czerwiec 22, 2009 o 09:52 #

    Co do aparatu — do porządnych zdjęć mam lustrzankę, tudzież sensowny aparat cyfrowy. Po cholerę mi robić zdjęcia telefonem, skoro wiadomo, że w temacie zdjęć wszystko zależy od optyki, a chociażby się ze*rał to optyka w tym żadna? ;)

    • btd Czerwiec 22, 2009 o 10:56 #

      A masz zawsze przy sobie lustrzankę? Wyjmujesz ją żeby pstryknąć coś do zapamiętania? No chyba że jesteś na tyle nawiedzony że masz zawsze przy sobie lustrzankę i jeszcze drugi aparat.

    • brzoza Czerwiec 22, 2009 o 13:44 #

      Co do robienia zdjęć, czy kręcenia filmów to nie zgadzam się z alternatywą: albo lustrzanka, albo w ogóle, czy albo kamera HD, albo w ogóle. Aparat telefoniczny (np. Sony Ericsson k800i) robi bardzo dobre zdjęcia, które oczywiście nie umywają się do lustrzanek, ale mają jedna zaletę. Otóż mogę zawsze zrobić zdjęcie kiedy tego potrzebuję bo telefon mam praktycznie zawsze ze sobą. Lustrzanki czy też kamery HD nie zwykłem z sobą na codzień targać. Dzięki temu mam przyzwoite zdjęcia na które mogę się pogapić w komputerze. Może ich nie wydrukuję, nie zrobię z nich plakatu etc. ale po prostu je mam.

  3. Sylwek Czerwiec 22, 2009 o 10:39 #

    Mam pytanie następujące – czy twoja ocena zmieniła by się istotnie po dodaniu iPhne OS 3 i gdybyś miał MobileMe? Bo wydaje mi się, że po wzięciu tych „poprawek” pod uwagę, to się naprawdę sensowny telefon robi, mający większość tego co konkurencja i sporo tego czego konkurencji brakuje. I byłbym skłonny go kupić.
    Z drugiej strony, te powszechne utyskiwania trochę mnie lękiem napawają przed wywalaniem niemałej kasy.

  4. opi Czerwiec 22, 2009 o 10:49 #

    @Mariusz

    Wiesz, większość fotek „imprezowych” czy też „wizyta z dzieckiem w parku” łapie się tym, co ma się pod ręką. I jest to głównie telefon. Na Flickrze najczęściej używanym aparatem jest… iPhone właśnie. Pewnie, nikt się nie spodziewa cudów od telefonu. Trochę ostrości może i lepsze fotki w świetle innym niż naturalne.

    @Sylwek

    iPhone OS3 nie dodaje wszystkich nowości na „starych” telefonach. Choćby obsługa nagrywania wideo.

    MobileMe to projekt w fazie „już prawie działam”, który musi jeszcze poleżeć w kuchence żeby się dopiec. Sto dolarów to trochę za dużo.

    Jak dla mnie kupujący iPhona musi sobie odpowiedzieć co tak naprawdę robi z telefonem. Gdybym oglądał filmiki i słuchał muzyki z słuchawki to z pewnością iPhone byłby na mojej liście zakupów.

    Na teraz wolę specjalistyczne kombo N800/Blackberry. Tak, jest więcej do noszenia. Nie, iPhone nie może przeskoczyć tego kombo. Tak, dla większości ludzi iPhone jest strzałem w dziesiątkę, bo nie wszyscy wymagają klawiatury (ja) czy synchronizacji w powietrzu (Costa)

  5. CoSTa Czerwiec 22, 2009 o 10:52 #

    Opi
    :)

    Mariusz
    Czasem jednak nie masz całej tej optyki pod ręką i wtedy przydaje się coś, co robi choć znośne fotografie. Za takie nie mogę uznać fotek robionych przez iPhone 3G. Niestety… A niemożliwość ich wyciągnięcia z telefonu przez choćby Bluetooth to już kuriozum.

    Sylwek
    Jestem po aktualizacji do 3.0 (mam Notatki głosowe itd. – chyba faktycznie muszę to jaśniej napisać w tekście) i zasadniczo niewiele to zmienia. Telefon aż tak bardzo za konkurencją biec po prostu nie musi i nieco dystansu nadrobił. Jest wygodniej ale w kwestiach zasadniczych niewiele to zmienia. Dalej odradzałbym kupno komuś, kto chce korzystać z telefonu także poza ekosystemem Apple. Jako że MobileMe to jeden z centralnych elementów tego ekosystemu, jeśli ktoś się na to by zdecydował – zaczyna być ciekawie bo telefon zaczyna oferować kilka przydatnych bajerów (push z kont jabłka, synchro over the air… co prawda samych danych ale to i tak miłe!). Nie wiem, czy byłbym skłonny płacić za to 100 dolców rocznie ale gdyby było mnie stać… Tak, to nieco zmieniłoby postać rzeczy.

  6. pk5 Czerwiec 22, 2009 o 10:54 #

    Ha, Cosatsie – porządna recenzja:) tylko ze teraz to już iPhone 3gS. Tak tak, kupując ajfona trzeba sie liczyć że z każdym rokiem jest nowy model – pewnie u innych producentów jest częściej, ale ile oni mają modelów a ile Apple.
    No, ale to dość mało znaczący szczegół.

    Brak synchronizacji w locie jest niesamowicie wkurwiajacy, ale co zrobić. Apple chce zabrać nam jak najwięcej kasy – stąd te wszystkie zmiany produktów, i cały marketingowy szhow wokół tego wszystkiego. Wg mnie – dopiero z os 3.0 i iphonem 3gs Apple powinno zadebiutować jako „jako tako gotowy” produkt. A tak – podciągnęli sporo akski przez 2 latka i teraz łaskawie nam dają te funkcje które powinny być od początku.

    Też szczegół :)

    Moje pytanie – bo prosięłś o pytania ;) – jak w porównaniu ipod touch 1g z 2g wypada?

    dla mnie iphone to taka grubsza wersja ipoda touch pozwalająca na używanie go poza wifi plus dzwonienie (odpada drugie urządzenie – telefon).

    Mnie natomiast ciekawi zabawa z ipodem touch w kierunku wykorzystania go choć troszkę jak telefonu. Może jakieś SkupyOuty czy cuś?

    Będziesz pozbywał się swojego Toucha 1G?

    Powodzenia z iPhonem:)

    Pozdro.

  7. matipl Czerwiec 22, 2009 o 12:49 #

    Jestem użytkownikiem iPhone, wcześniej używałem iPod dość leciwego, żadnych Maców nie posiadam ;)
    Z telefonu bardzo zadowolony, autosync z Google (poczta, kontakty, kalendarz via Google apps).
    Nawigacja już też jest (chociażby od Navigon od 2 dni).
    Mi jedyne co przeszkadza to 2 sprawy:
    – plastikowa obudowa, nie wiem jak można było na tym zaoszczędzić?
    – nieraz po długim przeglądaniu stron (zdjęcia, strony) potrafi przywiesić się na kilkanaście sekund :/

    Reszta którą opisałeś mi nie przeszkadza, plusy są za ogromne :) Szczególnie, że przestałem prawie korzystać z PC, bo mam w telefonie wszystko.

  8. Malin Czerwiec 22, 2009 o 16:08 #

    CoSTa: Jeśli chcę mieć w co pograć w autobusie, gdy jadę do pracy, ewentualnie posłuchać trochę muzyki albo sprawdzić coś w necie, gdy kompa mam już wyłączonego, to lepiej iPoda kupić? Bo najbardziej mi chyba zależy na czymś malutkim z wifi i się zastanawiam, czy zostać przy moim telefonie (mam nokię 6300 i uważam, że jest rewelacyjna) i kupić iPoda czy się przesiąść na jakiś jeden kombajn typu iPhone… Myślałem też o jakiejś biznesowej nokii, ale miałem jakiś czas temu iPoda w rękach i strasznie mi się spodobał jako gadżet do zabawy.

    • pk5 Czerwiec 22, 2009 o 19:38 #

      Malin: Kupując iPhona masz 1 urządzenie, a nie dwa:)

  9. dely Czerwiec 22, 2009 o 19:32 #

    OMG. Ale żeś Costa zjechał ajfona… A ja właśnie jutro miałem iść do sklepu. A i tak kupię ;)

  10. ogg Czerwiec 23, 2009 o 07:36 #

    Kurza twarz, to mnie rozczarowałeś troszkę tym opisem wyświetlacza w iPhonie. Sądziłem, że jest taki sam jak w iPodzie touch. I teraz będę się zastanawiał czy warto przejść na iPhona ;) Coraz bardziej mi brakuje szybkiej synchronizacji „todos” i maili no i Skype też byłby pewnie fajowy…

    @malin – ja niedawno doszedłem do wniosku, że urządzenie mobilne powinno oferować pełnię możliwości wszędzie, a nie tylko tam gdzie złapie sygnał WiFi. iPod touch bez dostępu do sieci to tylko/aż player/konsolka i kilka dodatków. Mnie to powoli przestaje wystarczać dlatego od dawna myślę o przesiadce na iPhona, ale coś mnie ciągle powstrzymuje ;P Bateria, słaba dostępność sieci 3G, koszt transferu danych, brak fizycznej klawiatury – na codzień to nawet zaleta, ale nie w deszczu na drodze pośród pól i lasów… Do tego to upierdliwe „zamknięcie” (w Touchu też) objawiające się brakiem możliwości choćby pobrania sobie czegoś z sieci a później łatwego przerzucenia na kompa/inne urządzenie, najlepiej bezprzewodowo (synchronizacja tylko przez kabel? Ja rozumiem, stabilność itd. ale parę fotek czy jakiś dokument miło byłoby sobie pobrać i szybko zrzucić)
    IMHO wszystko zależy od oczekiwań, osobiście wzialbym iPhona w ciemno gdyby nie te kilka braków i ceny. A tak – sie już z pól roku zastanawiam :)

  11. CoSTa Czerwiec 23, 2009 o 09:06 #

    Sorry, że dopiero dziś odpowiadam ale wczoraj po powrocie z roboty po prostu mnie coś ścięło i ruszyć żadnym członkiem nie mogłem…

    pk5
    3GS jakoś mnie szczególnie nie obchodzi – to oferta dla kolesi, którzy kupili pierwszego iPhona i właśnie kończą im się lojalki w AT&T. Większe możliwości urządzenia i tak zaczną być wykorzystywane za parę miesięcy więc jak na razie 3G na najbliższy rok/dwa w zupełności imo wystarczy. No i cena poleciała (co mnie w sumie nie interesuje ale warte odnotowania), co też istotne.

    Zgadzam się w pełnej rozciągłości z oceną produktu dotychczasowego jako nieukończonego. To żenujące, że w tak niby zaawansowanym programowo urządzeniu nie ma podstawowych funkcji, które z czasem jak się okazuje mogły się pojawić, tyle że zajmuje to lata programowani :/

    Jak wypada iPod touch 1G z 2G? Nie wiem, mam tylko 1G :). Porównując do iPhone – jest wytrzymalszy (przynajmniej takie sprawia wrażenie), nieco mniejszy i wygodniejszy w trzymaniu, bateria słabsza acz być może to po prostu kwestia już jej lekkiego zjechania. No i wyświetlacz – imo ten iPhonowy może skoczyć iPodowemu. iPod touch 2G na pewno oferuje możliwość gadania przez Skype (trza dokupić mikrofon, a co :)) ale nie licz na rozmowy po 3G – Wi-Fi only :/

    Swojego iPodzika trzymam – Doropha z Majką teraz go katują.

    matipl
    U mnie synchronizacja kontaktów via Google zawodzi – rozwalają się niektóre pola więc nie używam (choć w sumie trza by sprawdzić, czy coś się tu nie zmieniło przypadkiem). Za to synchro kalendarzy RZĄDZI. Co do plastikowej obudowy – ponoć metal mocno wpływał na sygnał 3G. Ponoć. Tył mojego iPoda touch jest fajniejszy niż iPhone :). I bardzo fajnie, że Ci się telefonu dobrze używa. O to właśnie chodzi.

    Malin
    Zdecydowanie lepiej. Z ewentualnym zakupem poczekałbym na okres Świąt – wyjdzie nowy model iPoda, ceny 3G może polecą w dół i wtedy warto brać właśnie iPoda 2G. Ma wszystko, czego człowiekowi trzeba w solidnej MP4 plus granie. Ten model szybko się nie zestarzeje. Ba! Mój bez mała dwulatek radzi sobie doskonale i tak po prawdzie do wszystkiego toto wystarczy. iPod touch jako playerek ze sporymi bajerami to strzał w dziesiątkę. Tylko słuchawki od razu bierz jakieś sensowne bo te od Apple to kupa jakich mało.

    Dely
    Bo ja wiem czy zjechałem? Ma iPhone swoje minusy (dla mnie niektóre całkiem spore) ale jestem świadom, że dla innych nie będzie to wielkim problemem. Podoba Ci się? Bierz! Będziesz zadowolony. Tylko pamiętaj o tym cholernym zamknięciu telefonu a jeśli myślisz o jailbreaku – o upierdliwości przy upgradach firmware, które zazwyczaj są warte instalowania bo przynoszą usprawnienia całkiem spore.

    Ogg
    No niestety, moim skromnym wyświetlacz iPhone jest gorszy od tego montowanego w iPodach 1G. Warto samemu się przejść do sklepu i zobaczyć jak toto wygląda. Ja mam odniesienie i stąd moje marudzenie ale dla kogoś, kto takiego nie ma, skręt kolorystyki pewnie nie będzie problemem a pokrycie wyświetlacza jakimś silikonem załatwi pewnie sprawę ewentualnych rys.

    Z tą synchronizacją to niestety jest problem. Google też wszystkiego nie załatwi niestety :/. Skoro poczekałeś pół roku to może warto jeszcze chwilę poczekać i przekonać się, co oferuje Pam Pre? Ja jestem strasznie ciekawy tego telefonu…

  12. miner Czerwiec 23, 2009 o 11:16 #

    1. Jaka jest różnica w rozmiarach iPhone vs. iPod Touch?
    2. Z czego się bierze przekonanie o słabszej wytrzymałości iPhone vs. iPod Touch?
    3. Cieplejsze kolory = gorszy wyświetlacz ?
    .
    Ja że swojej strony powiem tylko tyle, że jestem właśnie na urlopie i z dostępem do wifi nie odczuwam braku komputera. iPhone robi za mail, edytor do wordpressowego bloga, rozkład jazdy metra i autobusów, aparat do fotek do bloga (potem je podmienie na lepsze z normalnego), przelicznik walut, pogodynke, skajpa do dzwonienia do domu, gadugadu do czatowania no i oczywiście mapę do poruszania się po miescie. Jeszcze nigdy nie miałem w kieszeni czegoś równie uzytecznego i wszechstronnego.
    Laptopa używam tylko do formatowania wpisów do wordpressa. Mógłbym bez tego żyć.

    • CoSTa Czerwiec 23, 2009 o 11:31 #

      Ad. 1 – leć na strony Apple i przejrzyj specyfikacje.
      Ad. 2 – z doświadczenia. Mój iPod lądował na betonowym chodniku i nie raz moja córka go upuszczała na różne powierzchnie. Plastikowy iPhone tego nie przetrwa żadnym sposobem.
      Ad. 3 – cieplejsze kolory = skręcające widocznie w żółcie = przekłamana kolorystyka. Nieznacznie ale ja to widzę wyraźnie. Te cieplejsze kolory nie oddają zakładanej kolorystyki. Odporność na zarysowania opisałem.

      • miner Czerwiec 24, 2009 o 02:42 #

        Ad 1. Sprawdziłem w mactrackerze:
        – iPod Touch 1G:
        120 gram, 110×61.8×8
        – iPhone 3G:
        133 gram, 115.6×62.1×12.6
        .
        13 gram różnicy, 5mm długości, 5mm grubości.
        Jeżeli Ty na tej podstawie piszesz, że iPoda można obsłużyc jedna ręką a iPhone juz ciężej to ja wiem co jest warta cała ta „recenzja”…

        • CoSTa Czerwiec 24, 2009 o 05:44 #

          Czy ja dobrze rozumiem, że TY mówisz MNIE, że się mi tylko wydaje, że mi inaczej iPhone w dłoni leży niż iPod???

          OK, to już nawet nie trolling. Właśnie ustanawiasz ojciec nowy szczyt głupoty i tupetu…

  13. zx Czerwiec 23, 2009 o 12:01 #

    Wiecie jak to IMO jest? Tak, jak w przypadku każdego innego telefonu. Podstawowa (w przypadku iPhone bardzo podstawowa) funkcjonalność od ręki, a coś więcej – trzeba się pogrzebać.

    I tak – synchronizacja over-the-air dzięki NuevaSync – bez problemu. Wgrywanie plików przez kabel via SSH – bez problemów (iPhone Tunnel). Przez WiFi – bez problemu (Files). Nagrywanie filmów (wychodzą całkiem znośnie jeśli warunki oświetleniowe się nie zmieniają) – bez problemu dzięki Cycorder.

    Mój iPhone zaliczył już niejeden upadek z całkiem wysoka na twardości rozmaite i nic mu nie jest (tzn. przycisk od Powera trochę lata, ale równie dobrze mógł się wyrobić). Rysujący się tył to faktycznie rzeź, rysujący się przód to też niefajna rzecz (choć u mnie akurat niewiele się porysował). Słuchawki to nie tylko porażka pod względem jakości grania, ale też wykonania. One się po prostu rozpadają (u mnie po roku). Rozpada mi się też kabel USB.

    IMO iPhone dojrzeje gdzieś w okolicach piątej generacji. Dalej będzie zamknięty (bo to Apple), ale w końcu będzie taki, jaki powinien być.

    Tak czy inaczej, to idealna maszynka jest w moim wypadku. Podstawowy biznes (tzn. kontakty, maile, kalendarz), na politechnice niezastąpiony (ile razy mi to życie uratowało to ja już nie będę wspominać) – IMO idealny sprzęt na uczelnie i do szkół. Do zabawy też fajny (chociaż ja akurat niewiele gram), posiadanie całej kolekcji muzycznej ze sobą to piękna sprawa, wciąganie filmów wieczorem w łóżku też przyjemne.

    To po prostu nie jest jeszcze dojrzały sprzęt. Tak jak Nokia czy inne Siemensy są już na rynku długo i pokrywają zapotrzebowanie na wszystko, tak Apple jeszcze raczkuje. Brak doświadczenia i chęć zapewnienia długiej żywotności produktów trochę firmę ograniczają, ale to nie zmienia faktu, że Apple ma szansę być numerem jeden za kilka lat, bo… oferują spójną wizję i pokrywają zapotrzebowanie sprzętowe na wszystko (zgodność!), czego nie robią pozostali producenci.

  14. zapu Czerwiec 24, 2009 o 09:51 #

    Jak udało Wam się porysować iPhonowy ekranik? Posiadam telefon od Apple już jakieś pół roku – jasne, tył jest okropny (po jednym upadku na parkiet zrobiły mi się dwie ogromne rysy), ale ekran? Telefon trzymam w kieszeni, bez żadnego pokrowca, ekran przecieram koszulką (kiedy ślady palców staną się nie do wytrzymania :P) i szkło jest cały czas jak nowe. Już bardziej powycierała mi się ta „chromowana” ramka. Wydaje mi się, że nawet ‚przejeżdżanie’ iPhonem po metalowych częściach odzieży (klamrze od paska, guzikach od spodni) nie zaszkodziłoby ekranowi. Jak to z tym jest?

    • matipl Czerwiec 24, 2009 o 10:10 #

      Mi córeczka bez problemu porysowała pazurkami :P

    • zx Czerwiec 24, 2009 o 10:34 #

      Jest tak, że masz farta. Jedni na siłę próbują to uszkodzić różnymi sprzętami i się nie daje, drugim szybka pęka po delikatnym upadku.

  15. riddle Czerwiec 24, 2009 o 10:44 #

    Wyważona recenzja. Będę odsyłał znajomych, ale mam parę wątów:

    Ekran wpadający w żółcie

    Po prostu cieplejsze barwy. Kwestia gustu. Wolę mój niebieskawy wyświetlacz iPhone 1st gen, lecz widziałem też nowy i wygląda równie dobrze.

    Na osobny akapit zasługuje pomysł, na jaki wpadło Apple w temacie umieszczania karty SIM w aparacie. To trzeba zobaczyć samemu bo człowiek normalny nie jest w stanie stwierdzić, jak można wpaść na taką głupotę.

    Eee… wolisz wyłączać, otwierać telefon, wyjmować baterię i dopiero wyjmować SIM kartę? Do iPhone wystarczy mieć spinacz, a sam proces zamiany SIM nie wymaga wyłączania i przerywania pracy. W którym miejscu jest to głupie, co?

    • riddle Czerwiec 24, 2009 o 10:48 #

      Ah no i Costa, skoro jesteś wyedukowany przez Apple, to chyba wiesz, że za dodatki zawsze trzeba płacić. Czy mi sie to podoba? Nie bardzo. Ale tak już jest z firmą z Cupertino. Więc, wracając do sedna – jeśli chcesz mieć sync kontaktów over the air, to zainwestuj w Mobile Me (dawny .Mac). Dostępne jest demo 60 dni. No i nie mówiąc już o opcji Find My iPhone, która jest jakby z przyszłości.

      Chciałbym mieć sync przez Wi-Fi, bez płacenia nikomu niczego. To podstawowy ficzer. No ale Apple uznało, że może go rozszerzyć na pasma GSM i zbierać haracz. Well…

      • CoSTa Czerwiec 26, 2009 o 10:01 #

        Mnie ten lekki skręt w ciepłocie i w żółcie przeszkadza. Te różnice w kolorze są dla mnie bardzo wyraźne. Co nie znaczy, że zaraz będzie to przeszkadzało innym. Mnie jednak przeszkadza.

        Co do wyjmowania karty sim… Wiesz, najczęściej nie mam pod ręką ani applowego urządzenia do otwierania, ani igły, ani spinacza czy tym podobnych rzeczy. Jasne, karty nie wymienia się co dzień ale kiedy przychodzi taka potrzeba, to zazwyczaj dzieje się to nagle z jakiegoś powodu. I wtedy zaczyna się doceniać urok ładnie spasowanej klapki, którą można uchylić i wymienić kartę czy na ten przykład baterię :)

        Co do edukacji przez Apple – nie przywykłem i nigdy nie przywyknę do sytuacji, w której świadomie wycina się powszednią gdzie indziej funkcjonalność (sync via Wi-Fi czy Bluetooth) by sprzedać ją za niemałe pieniądze. To jest zwyczajne robienie ludzi w wała i warto to piętnować. Naprawdę nie wiem czym takim różni się moje K750i, że z tym samym komputerem może bezproblemowo powymieniać się danymi bez kabla (o plikach już nie wspominam). Wszelka pazerność ma swoje granice…

  16. miner Czerwiec 26, 2009 o 01:44 #

    @costa – ja się po prostu z Tobą nie zgadzam. Miałem w ręce obydwa urządzenia i nie wierzę, że przy tak małych róznicach w rozmiarach i wadze można wysnuwac tak daleko idące wnioski. Takie to dziwne? A Ty zawsze to samo: troll, teraz głupota i tupet.
    .
    Masz jak widze, duży problem z zaakceptowaniem faktu, że po tym swiecie chodza ludzie o odmiennym spojrzeniu na rzeczywistośc niż Twoje…

    • CoSTa Czerwiec 26, 2009 o 09:48 #

      Miner, ostatnie zdanie swojego komentarza przeczytaj sobie i bardzo mocno sobie przyswój. Nie mam nic do dodania, lepiej bym tego nie ujął.

      Mnie przeszkadza, mnie robi różnicę i to bardzo sporą. Teraz przeczytaj swój poprzedni komentarz w duchu tego, co dziś sam napisałeś i zacznij stosować się do tego. Stary, masz nieprawdopodobny problem z pogodzeniem się z faktem, że inni ludzie mogą mieć zupełnie inne doznania i opinie w różnych sprawach (widać to też było w Twoich komentarzach przy opinii Brzozy). A na podstawie tego mówienie, ile owa opinia jest warta bo przecież jest odmienna od Twojej – to esencja trolowania.

  17. garrett Lipiec 2, 2009 o 14:11 #

    jailbreak pozwala na dostęp do systemu plików, daje terminal, wprowadza dodatkowe repozytoria via apt itd;) Nie mowiac o tonie oprogramowania, ktore na tyle głęboko ingeruje w system, ze nie zostanie dopuszczone do iStore.
    Lecimy- iRealSMS, BiteSMS- dopieszczona obsluga SMS’ow. SwirlyMMS- mms’y w trybie turbo.
    MCleaner- firewall na telefon.
    IntelliBorn IntelliScreen- to trzeba zobaczyc;)
    MxTube- obsluga YouTube daleko lepsza niz natywna, uboga aplikacja Apple. WinterBoard- pelna „customizacja” springboardu.
    Wieszkosc wad w ten sposób mozna wyeliminowac

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Dell Insipiron mini 1210 + Linux = FAIL!

Rozeźliłem się. Tak na serio i na poważnie się wkułem na Linuksa w tych jego różnych odmianach, dystrybucjach, forkach czy...

Zamknij