Menu serwera

Terminator Salvation (Terminator: Ocalenie)

Wybory się odbyły, głos oddałem a że z niedzielą coś trzeba było jeszcze zrobić, uległem namowom Endera i poczłapałem do kina na nowego Terminatora. W poznańskiej Plazie jak okiem sięgnąć nie widać ani krztyny kryzysu, ludzi w cholerę, kino może nie oblężone ale o 16:15 było ludzi całkiem sporo. A sam film?

Terminator Salvation (Terminator: Ocalenie)

Terminator Salvation (Terminator: Ocalenie)

Sam film mogę określić jako dziwny. Z jednej strony bowiem niby wszystko jest na swoim miejscu i dzieje się jak trzeba: są efektowne eksplozje, są szalone pościgi i generalnie się na ekranie dzieje. Z drugiej jednak strony doznałem dosyć dziwnego uczucia. Aż nie podejrzewałem się o to uczucie ale jednak ono wystąpiło. Zdaje się, że ten film mnie po prostu zmęczył i chyba wiem, w czym tkwi problem.

Jak oświecił mnie Ender po wyjściu z kina, Ocalenie jest pierwszą częścią trylogii. I to niestety bardzo ale to bardzo mocno czuć. Film nie jest kompletny, wątki nie są pozamykane, brak tu jakiejś fabularnej zamkniętej wizji, film kręci się wokół jakiejś osi, która jednak jest średnio uchwytna. Po prostu to nie jest kinowe, zamknięte i pełnoprawne dzieło. Nijak ten film porównywać do Terminatora czy Terminatora 2, to po prostu inna liga, inny styl, inne prowadzenie fabuły i akcji.

Kolejnym zarzutem wobec Ocalenia jest jego niesamowita wtórność i widoczne już chyba zmęczenie tematyki Terminatorów. Po trzech filmach (z czego ten trzeci imo w ogóle nie powinien się odbyć) i dwóch sezonach serialu już wiele więcej zaskakującego z tej tematyki się wycisnąć nie da. Po raz kolejny obserwujemy więc naparzankę z Terminatorem, po raz kolejny mówi nam się, jaki to Dzień Sądu był straszny i nawet nie ma zamiaru się tego pokazać (koszty?). Można było zrobić film katastroficzny czy cholera cokolwiek innego ale nie, dostaliśmy kolejną terminatorową sztampę. I muszę przyznać, że bardzo mnie to zmęczyło.

W filmie na siłę wprowadzono nawiązania do filmów wcześniejszych (You Could Be Mine jako wabik na motocyklowego Termiego), problem jednak w tym, że robiono to młotkiem po głowie i aż zgrzytnąłem zębami słysząc Krystiana wymawiającego „I’ll Be Back”. No sorry, kto na to się zgodził? Równie młotkowym sposobem podano historię scyborgizowanego Marcusa i jeszcze te tanie sentymenty ze ściskaniem dłoni dziewczynki itd. Czy Amerykanie aż tak bardzo głupieją, że trzeba im wręcz tanią symbolikę podpisywać? Ludzie, bez przesady…

Efektowne kino akcji z niczym poza akcją. Marniutkie aktorstwo, głupkowata fabuła, para, która poszła w wybuchy a nie w pokazanie życia po Dniu Sądu. I żeby chociaż ta akcja była jakoś pokazana… Gdzie tam walce Krystiania z T-800 w fabryce Termich do walki Arnolda z T-1000 w Dniu Sądu – po prostu dwie totalnie różne realizacje, z których w jednej widać i czuć kino akcji, w drugiej widać i czuć serial.

A więc szkoda czasu? Z jednej strony tak, z drugiej mimo wszystko to Terminator. Bardziej jednak siedzący w klimatach głupkowatej trójki, niż dwóch pierwszych części. Miłośnicy Termich i tak do kina na to pójdą ale zapewne nie wyjdą z dużym uśmiechem na twarzy. Zabrakło tej magii Terminatora. Ocalenie padło chyba ofiarą nadmiaru – za bardzo wyeksploatowano już to uniwersum i kolejne filmy zapewne tylko będą coraz bardziej męczyły. Przynajmniej po Ocaleniu sądząc.

Ocena w skali 1-10: 5

Strona filmu w serwisie IMDB
Strona filmu w serwisie FilmWeb

EDIT: Sam Worthington – zdecydowanie najlepszy aktor filmu i najlepiej zagrana postać. Na tle naprawdę marnego aktorstwa facet po prostu błyszczy. I to by było niestety tyle w temacie pozytywnych zaskoczeń.

, ,

8 odpowiedzi do Terminator Salvation (Terminator: Ocalenie)

  1. Paweł Wolak Czerwiec 7, 2009 o 22:56 #

    Kolejna opinia, nie nastrajająca nazbyt pozytywnie… Cóż, tym mniejsze wymagania mam. Mimo to liczę, że będę się dobrze bawił, nawet jeśli fabularnie jest to kicha.

  2. zx Czerwiec 7, 2009 o 23:03 #

    A dla tych wszystkich, którzy Terminatorów ani przez chwilę nie lubili? ;) Dla mnie to było marne filmidło które powinno być kierowane od razu na DVD zamiast do kin. :P

    Dobra, pogadałem, naraziłem się fanom, to teraz trzeba rezerwować bilety, tak? ;)

  3. Pyoter Czerwiec 7, 2009 o 23:35 #

    Dla mnie nakręcenie tego filmu było wielkim zaskoczenie. Ale moda do nakręcania początków wciąż trwa. Gdy byłem dzieciakiem, Terminatora oglądało się fajnie. Trzecia część była pomyłką straszną. Dialogi na poziomie Star Wars Edpisode I, albo jeszcze gorzej! Jeśli T:S ma być pierwszą częścią trylogii to już się boję!
    Swoją drogą myślałem, że filmy typu „zabili go i uciekł” to już domena telewizyjnych filmów budżetowych.

  4. macieksz Czerwiec 8, 2009 o 09:43 #

    Film w porownaniu z Terminatorem 1 & 2 jest marny do bolu.

  5. Radek Czerwiec 8, 2009 o 09:56 #

    Jak dla mnie ten film to kompletna porażka. Tyle niekonsekwencji i logicznych nieporozumień już dawno w jednym filmie nie widziałem.
    ‚maszyny widza w podczerwieni, lubią polować nocą’ – no i mamy lecącą nocą maszynę, ze… szperaczami, bynajmniej nie podczerwonymi
    – mototerminatory – a po co im kierownica? po co manetki? podpórki pod nogi?
    – wybuch nuklearny (w siedzibie Skynet, baterie etc) – i nic temu helikopterowi fala uderzeniowa nie zrobiła? Normalnie jak w Indianie Jonesie, kiedy przed atomówką ukrył się w lodówce…
    – to, co Marcus zrobił po rozmowie ze Skynet – nie wierzę, że taka przemyślna bestia jak Skynet nie zabezpieczyłaby się w jakikolwiek sposób przed taką ewentualnością :-)
    – finałowa scena: to, że się Connor zgodził na to, na co się zgodził… no jakoś mi się to kłóci z wizją jego, jako człowieka szlachetnego i gotowego oddać swoje życie za życie innych…

    I jeszcze długo bym tak mógł :). Te niedoróbki tak skutecznie zaprzątnęły mi myśl w trakcie seansu, że już żadnego kunsztu ani artyzmu tam nie dostrzegłem. Jak dla mnie: 1/10.

  6. Ender Czerwiec 8, 2009 o 10:55 #

    Troche spoilerow jest !!!

    Film dziwny. Nie ma zadnych wybijajacych sie scen. Akcja w miare prosta. To co mi sie nie podobalo:
    – za duzo nawiazan do poprzednich czesci
    – fajnie by bylo jakby bylo mniej scen sentymentalnych
    – niepotrzebne sceny z transformersami
    – z jednej strony boja sie podrozowac w nocy, a z drugiej dosyc otwarcie pala ogniska, strzelaja sobie kolo siedziby itp..
    – skynet ma fajny interface, tylko po co? dla kogo?

    Radek:
    Wiele z tych nielogicznosci mozna wyjasnic prosto (kwestia checi, jak w kazdym filmie):
    – mototerminatory to efekt ewolucji terminatorow. To jest wczesna wersja tego swiata. Skynet budujac sprzety wzoruje sie na istniejacych rozwiazaniach. Dodatkowo mototerminator moze przewozic zwyklego T-XXX.
    – wybuch atomowy – no coz… moze to jednak nie byla atomowka? nie wiem, podczas filmu to byl naj mniejszy problem. Fakt ze fala uderzeniowa i tak by im zrobila krzywde
    – skynet jest maszyna. programem komputerowym. nie mysli jak czlowiek. dla niego „czlowieczenstwo”, „poswiecenie” to tylko hasla z encyklopedii
    – Connor jest wychowany na mesjasza. On nie moze zginac dopoki nie wysle Kylea w przeszlosc, bo inaczej zmieni przyszlosc, wiec zmieni przeszlosc, wiec sie przyszlosc wyzeruje i walka bedzie trwala od nowa – o ile ludzkosc przezyje.

  7. krzychu Czerwiec 10, 2009 o 13:34 #

    Słuchajcie – to jest tylko rozrywkowe kino s-f takie, jak poprzednie Terminatory! Nic więcej. Nie stawiajmy tu wybujałych żądań ;)
    Ja jestem fanem wszystkich poprzednich T – zostałem także fanem T4-ocalenie. Zgoda jednak, że Bale wykonał tu nijaką robotę aktorską i jego vis-a-vis: Worthington naprawdę grał aktorsko. I to się mogło podobać.
    ps.
    CoSta – tak, owszem, hamerykany som goopie i im trzeba te rączki dzieciątek pokazywać oraz walić po oczach WILEKIMI hasłami, bo inaczej nie kumają. One tak majom.

    • CoSTa Czerwiec 10, 2009 o 22:18 #

      Jasne, chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie doszukuje się w Termich jakichś diabli jakich wiedzą głębi. Ale rozrywkę można sprzedać na różne sposoby i tak jakoś sposób z T4 (o T3 nawet nie wspominam) mi nie leży. Jakoś konwencja gry i teledysku mi do Trminatorów nie pasuje.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Po E3 – to se kupię – part 2 :)

Dossałem resztę trailerków i filmików z PSN i tak sobie patrzę i widzę, co za czas jakiś wyląduje w mojej...

Zamknij