Tropico

Swego czasu na PC poja­wiła się gierka o takim wła­śnie tytule. Nie będzie o tej gierce. Będzie za to o Poznaniu, który coraz bar­dziej zaczyna przy­po­mi­nać mia­sto strefy subtropikalnej.

Wczoraj wie­czo­rem, korzy­sta­jąc z uro­ków posia­da­nia tarasu, poczu­łem się przez moment jak tury­sta w bana­no­wej repu­blice, którą zwać by można było wła­śnie Tropico. Sceneria być może nie była zbyt tro­pi­kalna — roślin­ność pora­sta­jąca nasz taras jest co prawda na wskroś dzika i cha­rak­te­ry­styczna dla regio­nów Wielkopolski (czy­taj: chwa­stów mamy od pyty i nikomu nic się z tym nie chce robić :)) ale nie są to (jesz­cze) nie­stety palmy i bana­nowce. Takoż i zabu­dowa nijak nie suge­ruje tro­pi­kal­nej strefy kli­ma­tycz­nej a i nie­wia­sty nie zrzu­cają ocho­czo cyc­ko­no­szy tudzież w trzci­nowe mini się nie odziewają.

ALE

Wilgotność mie­li­śmy wczo­raj na pozio­mie już jak naj­bar­dziej tro­pi­kal­nym. Siedziałem sobie spo­koj­nie na tara­sie, na świe­żym powie­trzu i czu­łem, jak osiada na mnie drobna mgiełka wil­goci. Póki co jesz­cze tem­pe­ra­tur tro­pi­kal­nych nie mamy ale sądzę, że to kwe­stia czasu i jakie­goś frontu znad Sahary. Wymiesza się toto z wil­go­cią znad Atlantyku i — to stu­pro­cen­towo pewne — zafun­duje Poznaniowi taką łaź­nię, że długo jesz­cze będziemy ją wspo­mi­nać. Siedziałem i gapi­łem się jak matoł na to, jak bar­dzo zmie­niło nam się lato w porów­na­niu do cho­ciażby zeszło­rocz­nego. Od kilku dni nad Poznaniem nie ma prak­tycz­nie Słońca (ok, cza­sem coś bły­śnie ale to wyją­tek), ba, nawet chmur zbyt­nio nie widać bo tkwimy w jakiejś jed­no­rod­nej, mgli­stej masie wil­goci, która obła­pia wszystko i wci­ska się wszędzie.

Ludzie sobie z tym nie radzą. Niby nie jest gorąco ale wystar­czy wejść gdzie­kol­wiek, gdzie stoi powie­trze i natych­miast z czło­wieka kapie. Nie ma Słońca, są chmury więc ludzie ubie­rają płasz­cze prze­ciw­desz­czowe, wcią­gają na sie­bie jakieś wia­trówki i tym podobne wyna­lazki. Problem w tym, że nawet nie powieje a wszystko dosłow­nie stoi w miej­scu. Efekt? Oglądałem dziś rano spek­takl ludzi spo­co­nych, zawil­go­co­nych i śmier­dzą­cych, opa­tu­lo­nych czym tylko się da i nie potra­fią­cych sobie ulżyć przez pro­ste otwar­cie okien cho­ciażby. To jed­nak jest w naszych auto­bu­sach i tram­wa­jach norma i nie pisał­bym o tym po raz kolejny, gdyby nie coś, co mnie dziś po pro­stu znisz­czyło. W tram­waju było włą­czone ogrze­wa­nie. I to tak solid­nie, z nadmu­chem. Ludzie stali jak ciołki i dawali się sma­żyć wsty­dząc się naj­wi­docz­niej podejść do motor­ni­czego i spy­tać o co loto. Polazłem i zapy­ta­łem. Motorniczy (bar­dzo miły facet) rzekł, że przy­szło do niego kilka osób skar­żąc się, że jest mokro i żeby włą­czył grza­nie, by mogły wyschnąć. Włączył, bo uprzejmy z niego koleś. Jestem dziw­nie prze­ko­nany, że te same osoby może i schły z zewnątrz ale pod płasz­czami pew­nie działo się małe pie­kiełko a pot lał się strumieniami.

Ludzie nie radzą sobie z taką pogodą. Nie wie­dzą jak się ubrać, jak pora­dzić sobie z wszę­do­byl­ską wil­go­cią i co zro­bić, by się jej wresz­cie z sie­bie pozbyć. Doskonale to rozu­miem bo sie­dząc wczo­raj na tara­sie i widząc, jak na wło­skach na ręce osiada mi nie­siona nie­ist­nie­ją­cym powie­wem woda, sam nie wie­dzia­łem, co mam z tym zrobić.

A odpo­wiedź jest pro­sta: trza się cie­szyć, że wraz z tro­pi­kalną wil­go­cią nie dobija nas (jesz­cze) tro­pi­kalny gorąc. No i trzeba się lenić. Jak to w tropikach :)

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

3 Komentarzy do “Tropico”

  1. Raccoon 29/06/2009 do 10:30 # Odpowiedz

    Ja dziś do pracy w krót­kich spodniach i san­da­łach jecha­łem, było OK :)

  2. zx 29/06/2009 do 12:49 # Odpowiedz

    Tropikalny gorąc to ja mam wła­śnie za oknem. Wsiadam z wodą do samo­chodu i woda się w butelce gotuje. ;)

  3. spichrzel 30/06/2009 do 19:51 # Odpowiedz

    Taaaaak, też tak myśla­łem jesz­cze 10 minut temu. w Starogardzie było 28 stopni a przed chwilą burza i gra­do­bi­cie, na dwo­rze zro­biło sie przez chwilę biało. nie wyglą­dało mi to na tro­piki :D

Dodaj komentarz