WordPress, ty zwierzaku!

To będzie jeden z tych hero­icz­nych wpi­sów, w któ­rych opi­suję swoje nie­kła­mane boha­ter­stwo, zazwy­czaj z boha­ter­stwem zwią­zaną głu­potę, którą jed­nak zni­we­lo­wała siła moich mię­śni, co w połą­cze­niu ze sło­wami „WordPress” i „strona inter­ne­towa” powinno budzić zdrowe zainteresowanie :).

Ano, doro­bi­łem się swo­jego pierw­szego w życiu spo­rego update wer­sji WordPressa, który — jak nie­któ­rzy pew­nie dosko­nale wie­dzą i widzą po wyrwa­nych wło­sach — potrafi skoń­czyć się wiel­kim zna­kiem zapy­ta­nia i nie­mym „o co kurwa cho­dzi???”. Może opi­szę kolejno, co robiłem:

  • Od kilku dni męczy mnie hasełko „weź no zak­tu­ali­zuj sobie bloga”. Dziś rano, w oko­licy godziny pią­tej minut dwa­dzie­ścia, pada posta­no­wie­nie: why the hell not?
  • Wbijam się via ssh na ser­wer, zasy­sam lokal­nie paczuszkę z pol­skim WP i roz­kom­pre­so­wuję. Czytam readme a tam piszą, że trzeba bóg raczy wie­dzieć co robić. Prawdziwy facet nie słu­cha cio­to­wa­tych porad w stylu „zrób bac­kup bazy danych”, tym bar­dziej że nie wie, jak w ogóle miałby coś takiego zro­bić. Prawdziwy facet wpro­wa­dza w ter­mi­nalu komendę cp -r * /home/costa/wordpress/ i patrzy, co z tego wynikło.
  • Wynikło tyle, że po pró­bie zalo­go­wa­nia się do panelu admi­ni­stra­cyj­nego WP wyświe­tlił komu­ni­kat, że bazę chce zak­tu­ali­zo­wać. A niech se aktu­ali­zuje — klikam.
  • Wszystko działa, śmiga i jest pięknie.
  • A nie, zostały jesz­cze wtyczki. wyświe­tla mi się na czer­wono, że mam 13 wty­czek do zak­tu­ali­zo­wa­nia. OK, zasy­sam na ser­wer pliki, roz­kom­pre­so­wuję i — jak każdy praw­dziwy facet — wydaję pań­skim gestem komendę cp -r * /home/costa/wordpress/wp-content/plugins. Copy się zro­biło, ja stronę odświeżam.
  • Biało. Nic nie ma. Nawet żad­nego sygnału błędu.
  • Odświeżam raz jesz­cze w złud­nej nadziei, że jed­nak coś się samo zrobi.
  • Nie zro­biło się. Kurwa!
  • Holmesowska deduk­cja zapro­wa­dziła mnie na odpo­wiedni trop: „CoSTa, skoro po aktu­ali­za­cji sil­nika wszystko dzia­łało a posy­pało się po wrzu­ce­niu wty­czek znak to pew­nie, że winne są wtyczki!”. Pamiętajcie, to była godzina piąta minut pew­nie ze czter­dzie­ści nad ranem. Jak na tę porę muszę przy­znać, że mój umysł zadzia­łał genialnie.
  • Wypieprzyłem wszystko z kata­logu /wp-content/plugins — od razu zro­biło się prze­wiew­niej a blog wyświe­tlił topa. Znaczy się, trop był dobry a rosyj­ska metoda zabi­cia pro­blemu zamiast się z nim upo­ra­nia oka­zała się być zna­ko­mi­tym lekar­stwem na blo­gowe bolączki.
  • W panelu admi­ni­stra­cyj­nym poka­zało mnie się faf­na­ście ostrze­żeń, że oto wtyczka jakaś­tam została wyłą­czona bo jej po pro­stu nie ma. Przez moment mia­łem ochotę uści­skać naj­pierw moni­tor, póź­niej samego sie­bie. O to wła­śnie prze­cież chodziło.
  • Mimo tak wcze­snej pory wyka­za­łem się wręcz pie­roń­ską prze­bie­gło­ścią i zamiast wypie­przyć zawar­tość kata­logu /wp-content/plugins, wzią­łem i toto gdzieś na boczek zgra­łem. O mamo, to było genialne bo sty­kało tylko to wszystko wgrać na powrót do odpo­wied­niego kata­logu i oto poka­zały mnie się wszyst­kie wtyczki, z tym że wyłączone.
  • Pozostało mi już tylko włą­czyć co trzeba, co też uczy­ni­łem. Wtyczki w wer­sji zup­grej­do­wa­nej ruszyły. Generalnie wszystko ruszyło chyba jak trzeba.

Wniosek

Zdechł Ci WordPress po aktu­ali­za­cji? Czego beczysz? Zrób tak, jak robili to już naj­starsi Rosjanie — wyjdź i wejdź jesz­cze raz. Na pewno ruszy. Czasem tylko trzeba kolbą załomotać.

Ufff, przez moment mia­łem jed­nak chwilę zwątpienia :)

, , ,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

13 Komentarzy do “WordPress, ty zwierzaku!”

  1. byte 19/06/2009 do 08:18 # Odpowiedz

    Ja to robię zawsze tak, jak opi­sują tutaj:

    http://codex.wordpress.org/Upgrading_WordPress

    i dopiero 2.8 miało pro­blem, z tym że szybka mody­fi­ka­cja php.ini zała­twiła sprawę. Backupów przy aktu­ali­za­cji nie robię, bo i tak robią mi się codzien­nie z automatu.

    Wywalaj zawsze wp-includes i wp-admin, nie nadgrywaj.

    • SpeX 19/06/2009 do 17:08 # Odpowiedz

      I wywa­la­jąc wp-includes mam też przy każ­dym upda­cie zmie­niać sza­blon? Chyba nie tędy droga??

      • Ravicious 20/06/2009 do 15:38 # Odpowiedz

        Szablony są w wp-content/themes, więc nie wiem, o co Ci chodzi ;)

        • SpeX 20/06/2009 do 19:45 #

          Fakt moja pomyłka.

  2. btd 19/06/2009 do 09:22 # Odpowiedz

    A takie coś jak auto­ma­tyczna aktu­ali­za­cja z panelu admina nie działa?

    U mnie odkąd poja­wiła się taka opcja działa bez pro­blemu. Pewnie dla­tego że robi to jak należy, czyli min wyłą­cza wtyczki na czas aktu­ali­za­cji a nie usi­łuje być mądrzej­sza, jak nie­któ­rzy use­rzy ;-p

  3. CoSTa 19/06/2009 do 09:32 # Odpowiedz

    byte
    E tam, nie ma w Tobie ducha przy­gody ;). Ale to wywa­la­nie wp-includes i wp-admin będę sto­so­wał. Choć jak na razie odpu­kać wszystko wygląda dobrze.

    btd
    Z jakichś powo­dów u mnie to nie działa. Być może kwe­stia uży­cia Varnisha czy innych takich, ewen­tu­al­nie namie­szana ostro kon­fi­gu­ra­cja w wir­tu­al­kach — grunt, że nie działa. Widać jed­nak jest toto po pro­stu za głu­pie i user chce czy nie musi być mądrzejszy :)

  4. matipl 19/06/2009 do 10:12 # Odpowiedz

    @CoSTa: wszę­dzie piszą, że przed aktu­ali­za­cją wtyczki należy ją naj­pierw wyłą­czyć ;) Człowiek uczy się całe życie…

  5. Piotr / savek 19/06/2009 do 14:11 # Odpowiedz

    true :D

  6. waltharius 19/06/2009 do 17:01 # Odpowiedz

    CoSTa, co do auto­ma­tycz­nej aktu­ali­za­cji to czy nie działa Ci przy­pad­kiem dla­tego, że masz zje­bane prawa do katalogów/plików? Poszperaj bo warto to napra­wić, znacz­nie lepiej się aktu­ali­zuje kli­ka­jąc na linka, który zrobi to za Ciebie :D

  7. Paweł Tkaczyk 19/06/2009 do 17:38 # Odpowiedz

    Miałem dokład­nie to samo, choć wysy­pało się po auto­ma­tycz­nej aktu­ali­za­cji. Co pomo­gło? Blip :) Tam w ciągu minuty mi powie­dzieli, co zro­bić. Wysypała się wtyczka Analytics.

    Co do auto­ma­tycz­nej aktu­ali­za­cji, sprawdź upraw­nie­nia do kata­lo­gów na blogu. Jeśli ser­wer nie potrafi pisać do nich, to z auto­ma­tycz­nej aktu­ali­za­cji nici.

  8. krzychu 23/06/2009 do 15:44 # Odpowiedz

    Nie musia­łeś wywa­lać nie­kom­pa­ty­bil­nych wty­czek — wystar­czyło zmie­nić nazwy kata­lo­gów z wtycz­kami. To bez­piecz­niej­sze.
    ;)

    • CoSTa 24/06/2009 do 05:45 # Odpowiedz

      Dokładniej — zgra­łem w inne miej­sce. Na to samo zdaje się wychodzi :)

  9. Andrzej 25/06/2009 do 09:41 # Odpowiedz

    U mnie też był pro­blem z auto­ma­tyczną aktu­ali­za­cją (po raz pierw­szy). Po niby uda­nej aktu­ali­za­cji wyświe­tliła mi się tylko biała strona z komu­ni­ka­tem, że coś nie ten tego… Serducho też moc­niej przez chwilę zabiło, ale oka­zało się, że wystar­czyło włą­czyć Fifefoxa, który zro­bił jesz­cze porzą­dek z bazą danych — Safari jakoś nie chciało tego zro­bić nie wie­dzieć czemu. Do teraz się zasta­na­wiam dla­czego tak wyszło. Wcześniej robi­łem aktu­ali­za­cje zawsze z Firefoxa i nie było pro­ble­mów, raz zachciało mi się aktu­ali­zo­wać z Safari i takie kwiatki… Następnym razem nie będę już eksperymentował.

Dodaj komentarz