A królestwo me wielkie nad wyraz…

Jest taki jeden wyraz, ponad który roz­ciąga się moje kró­le­stwo. Wyraz ten to ostat­nio jakby mniej modna w świe­cie łeb­dwa­zero, sta­ro­pol­ska, prza­śna ale jakże kla­rowna: „kurwa”.

Czasu swego wzią­łem i się posta­no­wi­łem, że zapi­szę się do wszyst­kiego, co sta­nowi esen­cję łeb­dwa­ze­ro­wo­ści. Ot tak by prze­ko­nać się, o co wła­ści­wie w tym wszyst­kim cho­dzi. Jak posta­no­wi­łem, tak uczy­ni­łem i poza­pi­sy­wa­łem się do róż­nych przy­byt­ków łeb­dwa­ze­owo­ści. A że ostat­nio naj­mod­niej­szymi poję­ciami doty­czą­cym netu nie są wcale „sens”, „kom­pe­ten­cja” czy choćby „Jezu, cokol­wiek co da się czy­tać” lecz „ser­wis spo­łecz­no­ściowy”, wzią­łem i się zapi­sa­łem do kilku (a może już –nastu? Kto by zli­czył, kogo to w ogóle obcho­dzi?). Ot tak by prze­te­sto­wać na wła­snej skó­rze ten ponoć feno­men. Oto wyniki obserwacji.

Fejsbooki i inne takie bar­dziej skom­pli­ko­wane ser­wisy służą tylko jed­nemu: kom­plet­nemu otu­ma­nie­niu ilo­ścią jakichś apli­ka­cji i jakichś notek bóg raczy wie­dzieć skąd. Problem w tym, że nie idzie tego wyłą­czyć. Wlazłem kilka razy na Fejsbooka i chcia­łem te wszyst­kie apli­ka­cje cze­goś chcące ode mnie powy­łą­czać ale dia­bli wie­dzą gdzie to się robi. Do Fejsbooka pod­pią­łem jakieś inne usługi (o, mogę se na ten przy­kład z iPhoto fotki tam od razu słać) ale nie mam poję­cia gdzie scho­wano jakiś panel czy spis tych usług, tak bym mógł je powy­łą­czać w dia­bły. Ten ser­wis to dla mnie totalny kosz­mar. Milionom się podoba taki zalew rze­czy, nad któ­rymi nie idzie zapa­no­wać ale mnie to nie pociąga.

Fejsbook to były pod­wa­liny mojego kró­le­stwa. Ale z cza­sem ono się roz­ra­stało. Na tyle, że dziś nie mam poję­cia gdzie w sumie co poza­kła­da­łem a jedną z naj­pil­niej­szych potrzeb stało się zna­le­zie­nie ser­wisu, który nad tym wszyst­kim zapa­nuje za mnie. Są różne ping.fmy, hel­lo­txty czy gazy­lion innych podob­nych two­rów. A każdy co innego ofe­ruje, czym innym dys­po­nuje, ina­czej wygląda w kom­pu­te­ro­wej prze­glą­darce czy na ajfo­nie. I ogar­nij to wszystko czło­wieku cier­piący i tak na nad­miar rze­czy do ogar­nia­nia… Się nie da a całość koń­czy jedno, siar­czy­ste „kurwa”.

Te wszyst­kie Majspejsy, Tłittery, Blipy czy inne „ser­wisy spo­łecz­no­ściowe” gene­rują za dużo wszyst­kiego. Od jakie­goś jed­nak czasu dostrze­gam, że te co „bied­niej­sze” w funk­cje usługi stają się dla mnie jedy­nymi sen­sow­nymi i naprawdę przy­dat­nymi. Za pomocą Twittera śle­dzę poczy­na­nia kilku firm i kolesi robią­cych pro­gramy, na któ­rych mi zależy. Mam dzięki Twitterowi świeżą infor­ma­cję wprost do rąk wła­snych z moż­li­wo­ścią dostępu do niej z dowol­nego urzą­dze­nia potra­fią­cego łączyć się z netem i wyświe­tlić stronę inter­ne­tową. Pod tym wzglę­dem Twitter bije na głowę RSSy czy inne kanały jed­no­stron­nej komu­ni­ka­cji bo zaczyna się sta­wać plat­formą komu­ni­ka­cji bez­po­śred­niej z ludźmi i insty­tu­cjami. I robi się to w cał­kiem przy­jemny, sym­pa­tyczny i pro­sty spo­sób. Podobnie zresztą z Blipem — zaczyna zastę­po­wać komu­ni­ka­tor i ja nie mam nic prze­ciwko temu. Nie lubię komu­ni­ka­to­rów bo jed­nak ich obsługa jest nieco bar­dziej skom­pli­ko­wana i cza­so­chłonna niż Blipa czy Twittera. Poza tym komu­ni­ka­tory to zasad­ni­czo komu­ni­ka­cja one-on-one a Blip czy Twitter to przede wszyst­kim udział w szer­szym gro­nie. To, przy odpo­wied­nim dobo­rze kon­tak­tów, potrafi być dia­blo fajne (gre­etzy dla moich komciów :)).

Początkowo w tym wpi­sie mia­łem wykrop­ko­wać i pod­lin­ko­wać wszyst­kie ser­wisy, w któ­rych się zare­je­stro­wa­łem. Ale jako że ich prak­tycz­nie nie uży­wam poza dwoma wspo­mnia­nymi a przy­po­mnie­nie sobie, gdzie sprze­da­łem za bez­cen swoje dane oso­bowe prze­ro­sło moje moż­li­wo­ści — dałem sobie spo­kój. Różnorodność to rzecz wspa­niała ale zbyt­nia róż­no­rod­ność to już rzecz kłu­jąca w boku. Dlatego jeśli ktoś chce się ze mną kon­tak­to­wać, zapra­szam ser­decz­nie na naszą rodzinną stronkę kon­tak­tową, gdzie dorzu­ci­łem dwa ser­wisy, z któ­rych mam zamiar korzy­stać. Reszta tych wszyst­kich „ser­wi­sów spo­łecz­no­ścio­wych” niech się ugry­zie. Za dużo, zbyt roz­wle­kle, za bar­dzo to roz­pie­przone. Mając 34 wio­sny na karku zaczy­nam doce­niać uroki pro­stych ale efek­tyw­nych roz­wią­zań. Bizantyjskość Facebooka już nie dla mnie, oj nie dla mnie…

,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

9 Komentarzy do “A królestwo me wielkie nad wyraz…”

  1. PeterCub 28/07/2009 do 17:11 # Odpowiedz

    A pro­pos twa­rzok­siążki. Mimo, że ska­so­wa­łem dawno temu wszyst­kie apps i powia­do­mie­nia na e-mail o nich, nadal jedno cho­ler­stwo się przy­cze­piło i nie chce się odcze­pić. Pewnie jak usunę pro­fil, też będzie słać maile o nowych gów­no­war­tych wpi­sach na FB. Posłałem w dia­bły toto (czyt. do spamu) i wię­cej nie zawra­cam sobie gitary. Na Twitter nie mam ochoty, naj­lep­szym roz­wią­za­niem jest tu blip, bo i po pol­sku i przez różne przy­datne wyna­lazki: gg, telefon(tak?).

    • PeterCub 28/07/2009 do 17:12 # Odpowiedz

      Czemu one click w wysy­ła­niu komenta poskut­ko­wał za pierw­szym razem piękną tre­ścią: „Dodajesz komen­tarz zbyt szybko” :D

      • CoSTa 28/07/2009 do 17:17 # Odpowiedz

        Hmmm… Bo może doda­jesz komen­tarz za szybko? :)
        Jeden ze spo­so­bów na spa­mer­skie ataki. Ot trza chwilę odcze­kać by nie być posą­dzo­nym o bycie automatem.

    • CoSTa 28/07/2009 do 17:15 # Odpowiedz

      No i to jest dla mnie główny pro­blem z Blipem — brak sen­sow­nego softu dla ajfona. W klien­tach Twittera mogę prze­bie­rać do woli ale Blipa póki co muszę uży­wać przez prze­glą­darkę. Poza tym z Blipem nie mam żad­nych pro­ble­mów — kon­takty super, wiele faj­nego spamu czło­wiek dzien­nie dostaje, co w robo­cie jest rze­czą wspaniałą :)

  2. zx 28/07/2009 do 17:23 # Odpowiedz

    Rozwiązanie się zawiera w dwóch sło­wach: ‘umieć wybrać’ (powi­nie­nem to po łaci­nie zapi­sać, brzmia­łoby mądrzej, ale nie mam poję­cia jak to by szło). :P

  3. Marcin W 28/07/2009 do 17:35 # Odpowiedz

    Ano racja, racja. Mam konto na fejs­buku ale też przy­gniata mnie ta ilość infor­ma­cji i kosz­marny wg. mnie inter­fejs. Na początku kom­plet­nie nie mogłem się tam odna­leźć. Na doda­tek, na początku, dodały mnie do zna­jo­mych jakieś laski z Brazylii i na pierw­szej stro­nie mia­łem mnó­stwo infor­ma­cji po portugalsku.

  4. CoSTa 28/07/2009 do 22:06 # Odpowiedz

    zx
    Otóż to :)

    Marcin W
    Otóż to — ten inter­fejs woła o pomstę do nieba. Inna kwe­stia, że apli­ka­cja ipho­nowa została zro­biona z głową i jeśli już na Fejsbuka wcho­dzę, to wła­śnie za pomocą tej apli­ka­cji. Widać jak się chce, to można coś sen­sow­nie obmyśleć.

  5. harnir 30/07/2009 do 09:03 # Odpowiedz

    A ja cze­kam na Google Wave — nie nowa kolejna apli­ka­cja, ale pro­to­kół który wszyst­kie powyż­sze spro­wa­dzi do miana niszo­wych przeżytków…

    • CoSTa 31/07/2009 do 06:05 # Odpowiedz

      Się okaże co to będzie i czy się w ogóle przyj­mie na tyle, by zagro­zić dotych­cza­sowmu spo­so­bowi korzy­sta­nia ze spo­łecz­no­śció­wek. One sys­tem to rule them all? Bo ja wiem… Jestem na tak dla Wave ale też jestem nieco sceptyczny.

Dodaj komentarz