Cyrk się odbył, było fajnie

Miała tu powstać dłu­uuga, solidna notka pięt­nu­jąca to, co wokół śmierci nie­ja­kiego pana Michaela Jacksona się na świe­cie wypra­wiało. Miałem tu rzu­cać gromy na żądne sen­sa­cji media pró­bu­jące sprze­dać już dokład­nie wszystko i które aż jęczały (wyraź­nie to było sły­chać), że jed­nak zewłoka pana Michała na widok publiczny nie da się wycią­gnąć. Oj ile by było dywa­ga­cji nad ilo­ścią szwów poope­ra­cyj­nych, ile eks­per­tów pomie­ści­łoby stu­dio, ile tele­fo­nów od widzów można by ode­brać, ile kon­kur­sów SMSowych roz­pi­sać… O tym mia­łem długo pisać a kla­wia­tura moja miała być biczem chło­sta­ją­cym dzi­siej­szą przy­ziem­ność. Tak miało być. Ale tak nie będzie. A bo zada­łem sobie dwa pod­sta­wowe pytania:

Dlaczego?Po co?

Dlaczego mam krzy­czeć nad czymś, co naj­wi­docz­niej jest bar­dzo wielu ludziom potrzebne? W czym niby jest gor­sze zro­bie­nie sobie z pogrzebu solid­nego kon­certu z kupą roz­rywki, ceki­nów, pła­czem i tym wszyst­kim, co gospo­siom domo­wym wyci­ska łzy w ilo­ściach hur­to­wych od pogrzebu takiego na ten przy­kład papieża? Ba! Uroczystości po papieżu zde­cy­do­wa­nie prze­biły maka­bre­ską to, co odsta­wiano przy Michale — wszak kto chciał, mógł się na nawo­sko­wa­nego papę napa­trzeć do woli, a to, że zie­lony nalot nie poja­wił mu się na policz­kach zdaje się jest jed­nym z wielu dowo­dów na cudowne zej­ście Jana Pawła. Tylko niech nikt mi nie wyjeż­dża z tek­stami, że zej­ście JP2 jest w czymś inne od zej­ścia MJ. Obydwoje byli ludźmi i ido­lami, widać fani jed­nego wolą cele­bro­wać zej­ście swo­jego idola zupeł­nie ina­czej od fanów dru­giego. Ale w sumie bo ja wiem, czy ina­czej? Bo to mało było kon­cer­tów, imprez i szo­pek po zej­ściu JP2, z wyłą­cze­niem ulu­bio­nych seriali włącz­nie? Widać taki już jest folk­lor śmierci współ­cze­snych idoli. Tylko cze­kać na ronda imie­nia Michała Dżeksona.

Skąd bie­rze się takie a nie inne prze­świad­cze­nie, że coś jest godne lub nie­godne? Ot kwe­stia wycho­wa­nia, wpo­jo­nych war­to­ści i naby­tych prze­ko­nań. U nas nad trumną trza obo­wiąz­kowo kle­pać „wieczne odpo­czy­wa­nie”, gdzie indziej nad taką samą trumną ste­pują i grają na banjo a jesz­cze gdzie indziej w dupie mają taki prze­ży­tek, jak trumny i zabie­rają sobie pro­szek do domu w zgrab­nym opa­ko­wa­niu. Ot widać kwe­stia „co czy­nić po zej­ściu” jest sprawą tylko i wyłącz­nie pew­nej umowy.

Umówmy się więc: cyrk cyr­kiem, jak naj­bar­dziej można to oce­niać w duchu swo­ich prze­ko­nań i war­to­ści ale nie był­bym zbyt pochopny z fero­wa­niem wyro­ków, czy coś jest dobre, czy też złe. Szczególnie gdy jesz­cze nie tak dawno na tym samym ekra­nie oglą­dało się z nabożną czcią zwłoki zasu­szo­nego sta­ruszka i modliło się o moż­li­wość wła­sno­ręcz­nego ich poma­ca­nia, bo to — prawda — jakieś bło­go­sła­wień­stwo zawsze by wpa­dło. Zbiorowa histe­ria na punk­cie zej­ścia MJ w moich oczach dokład­nie niczym (prócz roz­ma­chu — zde­cy­do­wa­nie mniej­szego) nie róż­niła się od histe­rii po zej­ściu JP2. Jedyne, co mnie tak naprawdę zdzi­wiło to zbio­rowa anty­hi­ste­ria i prze­ści­ga­nie się na forach wsze­la­kich w byciu „anty”. Ot widać każda akcja budzi i reak­cję i także w naukach spo­łecz­nych ma ta zasada zastosowanie.

Tak, piję do wszyst­kich tych prze­peł­nio­nych obu­rze­niem redak­to­rów, że jak to tak można sza­leć po zej­ściu MJ, jak po zej­ściu JP2. Panowie redak­to­rzy, dla ludzi gapią­cych się z boku, to jed­na­kowy cyrk, uwierz­cie mi.

,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

6 Komentarzy do “Cyrk się odbył, było fajnie”

  1. byte 09/07/2009 do 08:46 # Odpowiedz

    Może jestem dziwny, ale po prze­czy­ta­niu tytułu byłem świę­cie prze­ko­nany, że zeszło „Moje Jabłuszko”. Ojej.

  2. miner 09/07/2009 do 11:03 # Odpowiedz

    Chyba mi coś znowu umyka. Które to media się obu­rzają na zasa­dzie „jak można tak sza­leć po zej­sciu MJ, jak po zej­sciu JP2”. Czytałem wiele kry­tycz­nych komen­ta­rzy, sły­sza­łem wiele porów­nań JP2/MJ ale takiej tezy nie zna­la­złem. Podrzucisz linke?

  3. Marcin W 09/07/2009 do 16:06 # Odpowiedz

    Gawiedź potrze­buje sen­sa­cji, a śmierć kogoś zna­nego jest wręcz ide­al­nym ‘new­sem’, który zawsze się sprzeda.

  4. mam Wula 09/07/2009 do 16:26 # Odpowiedz

    Kostas ! Miner ma rację. Ja też czy­ta­łam wiele zupeł­nie odmien­nych komen­tary niż suge­ru­jesz, a w paru przy­pad­kach bar­dzo traf­nych obra­zu­ją­cych zja­wi­sko MJ , w tym jego śmierci i racjo­nal­nego do niej stosunku.Osobiście dozna­łam szoku po ogląd­nię­ciu wywiadu z MJ z 2003 roku nada­nego w TVN24 bez­po­śred­nio po impre­zie pożegnania.Upewnilam się ‚że moja pry­watna dia­gnoza posta­wiona jakiś czas temu odno­śnie stanu zdro­wia psy­chicz­nego JM byla trafna z tą róż­nicą ‚że nie przy­pusz­cza­łam ‚że jest gorzej niż sądziłam.Kto tego wywiadu nie oglą­dał niech obej­rzy bo ma zostać powtó­rzony lada dzień.Nie zga­dzam się z oce­nami wielu osób odno­śnie imprezy poże­gna­nia. Bo natu­ral­nym dla mnie jest ‚że tak powinno wyglą­dać poże­gna­nie człowieka,który był wielki w roz­rywce świa­to­wej i miał tak olbrzymi wpływ tak wielu ludzi.Całe życie śpie­wał i tań­czył, wzru­szał i poru­szał masową wyobraż­nię. Pożegnano go więc śpiewem.Przecież to nie był pogrzeb a pożegnanie.W pogrze­bie uczest­ni­czyła rodzina i bli­scy poza kamerami.Ja oso­bi­Scie nie żałuję czasu choćby dlatego,że to co wyśpie­wał S.Wonder rzu­ciło mnie na kolana. Matko też bym chciała żeby mnie tak pożegnano.Generalnie twier­dzę ‚że posta­wi­łeś nie­trafną tezę o podo­bień­stwie reak­cji mediow i ludzi w Polsce po tych dwóch śmier­ciach, co nie zmie­nia faktu,że reak­cja na śmierć papieża uwa­żam za obłudną.Jeżeli to kogoś inte­re­suje jestem gotowa twier­dze­nie to uza­sad­nić a nawet uza­sad­nie­nie racjo­nal­nie obro­nić. Towja kocha­jąca Mama Wula.Cholera ale się rozpisałam.

  5. CoSTa 09/07/2009 do 17:16 # Odpowiedz

    byte
    Jesteś dziwny :)

    miner
    Żadne się nie obu­rzają. Ot moja nad­in­ter­pre­ta­cja kilku wywia­dów, które pół­u­chem w róż­nych sta­cjach, że tu niby nie ma czego porów­ny­wać. Dla mnie to dwa takie same cyrki, ot akto­rzy różni.

    mar­cin w
    News jak news. Doceniam talenta orga­ni­za­cyjne i umie­jęt­ność zor­ga­ni­zo­wa­nia nie­złej maszynki zarob­ko­wej w kilka rap­tem dni. Aż strach pomy­śleć jak teraz się to rozkręci.

    mam­cia
    Wiesz mam­cia, ciężko pew­nie byłoby te tysiące ludzi przy trum­nie posta­wić więc trumna przy­je­chała do nich (bogu niech będą dzięki, że pusta). Ten kon­cert, tak jak i stypa w nor­mal­nych warun­kach, był po mojemu jak naj­bar­dziej ele­men­tem pogrzebu. Nie mówię, że to było brzyd­kie, nie­fajne i źle zro­bione — nie feruję wyro­ków czy było słuszne, czy też nie. Ot kon­sta­tuję, jak wyglą­dają pogrzeby ikon popkultury.

    „Generalnie twier­dzę ‚że posta­wi­łeś nie­trafną tezę o podo­bień­stwie reak­cji mediow i ludzi w Polsce po tych dwóch śmierciach,”

    Bo ja wiem… Obydwu pisze się hagio­gra­fię aż miło patrzeć, histe­ria jest podobna, jedyne, czego bra­kuje przy JM to czarna kokardka w rogu ekranu i flagi do połowy masz­tów opuszczone.

    Jako się rze­kło — nie oce­niam. Śmierć MJ mnie zasmu­ciła bar­dzo bo to był facet, który przy­mu­sił mnie w pod­sta­wówce do robie­nia róż­nych dziw­nych rze­czy, ot choćby wku­cia moon­walka, co powin­naś pamię­tać. To wielka postać kul­tury, ktoś o nie­praw­do­po­dob­nym wpły­wie na kształt muzyki i trzeba być głup­cem, by tego jego wpływu nie widzieć. Niech sobie go ludzie żegnają jak chcą. To, że mnie przy­po­mina to cyrk na kół­kach, nie ma żad­nego znaczenia.

    Przy oka­zji — mam­cia, pliiiiz! Piszemy o tak: „tu mamy zda­nie, które się koń­czy. Stawiamy kropkę zaraz za wyra­zem a po nim spa­cję (to dłu­gie coś na dole kla­wia­tury :)) i po spa­cji kle­piemy dalej. Po co? A bo dzięki temu widać znaki prze­stan­kowe chociażby :)”.

  6. marta 10/07/2009 do 13:10 # Odpowiedz

    W tym gonią­cym za sen­sa­cją świe­cie jest dokła­de­nie tak jak napi­sał Marcin W. Gawiedź potrze­buje sen­sa­cji, ta się dobrze sprze­daje. A na temat uro­czy­sto­ści ku czci MJ wypo­wia­dać się nie będę, bo po pro­stu nie oglą­da­łam, jakoś nie krę­cił mnie ten show.

Dodaj komentarz