Operacja się udała, pacjent żyje i ma się dobrze

No i doko­nało się wczo­raj prze­nie­sie­nie Maka mini pod tele­wi­zor. <a href=„http://costa.info.pl/2009/07/14/po-latach-ciezkiej-pracy-zrobil-bum/” title=„A >Zmuszony okolicznościami musia­łem zro­bić to o wiele wcze­śnie niż sobie zapla­no­wa­łem ale też jestem w sumie z tego zado­wo­lony, choć wyszły przy oka­zji dwa pro­blemy, z któ­rymi trzeba będzie sobie w przy­szło­ści pora­dzić. Swego czasu już pod­łą­cza­łem mini do tele­wi­zora i z efek­tów byłem bar­dziej niż zado­wo­lony. Dziś mogę tylko tę opi­nię potwier­dzić a pod­łą­cza­jąc już całość swo­jej mako­wej kon­fi­gu­ra­cji (na którą prócz kom­pu­tera składa się jesz­cze dysk z danymi i kolejny dysk do bac­ku­pów), wde­płem oto w zupeł­nie inny świat. Serio, prze­siadka na takie combo jest… Co naj­mniej inna niż typowe dozna­nia pły­nące z uży­wa­nia komputera.

Przede wszyst­kim: 42 cale to znacz­nie, znacz­nie wię­cej niż 24 cale i choć roz­dziel­czość ta sama, co w pracy, kom­fort zupeł­nie inny. Telewizor to jed­nak nie moni­tor i to nie­stety widać — obraz nie jest na tyle ostry i wyraźny, by umoż­li­wić kom­for­tową pracę. Za to klep­nię­cie tył­kiem na kanapę i poba­wie­nie się pilo­tem po odpa­le­niu Front Row daje w efek­cie prze­ko­na­nie, że oto nastała era pod­ca­stów HD i gene­ral­nie wcią­ga­nia wideo na wszel­kie moż­liwe spo­soby. DivXy dostępne na odle­głość kilku klik­nięć pilo­tem to jest to, co Doropha chyba polubi. Czyli są plusy całej tej sytu­acji zwią­za­nej z przed­wcze­snym zej­ściem moni­tora. Ale nie­stety są też i minusy.

Po pierw­sze: brak bez­prze­wo­do­wej kla­wia­tury i mychy boli. Rozkładanie się z całym tym ustroj­stwem przed TV wygląda co naj­mniej dziw­nie a z wygodą ma mało wspól­nego. A cza­sem pokli­ka­nie mychą czy powstu­ki­wa­nie kilku rze­czy kla­wia­turą się przy­daje. Tak więc w per­spek­ty­wie mam zakup bez­prze­wo­do­wych urządzeń.

Po dru­gie: próby obej­ścia powyż­szego pro­blemu przez łącze­nie się via VPN nie przy­nio­sły dobrych skut­ków. Próbowałem wpierw dar­mo­wym TightVNC ale rezul­taty były co naj­wy­żej bar­dzo śred­niej jako­ści. Niestety wszystko było bar­dzo, bar­dzo powolne a odświe­ża­nie zawar­to­ści ekranu (nawet po zmniej­sze­niu roz­dziel­czo­ści do jakichś absur­dal­nie małych wymia­rów) powo­do­wało ból zębów. Wczoraj jed­nak Ender pod­rzu­cił mi namiar na pro­gram zwący się TeamViewer (dar­mowy do zasto­so­wań nie­ko­mer­cyj­nych) i sprawy nabrały kolo­rów. Program jest wygodny w obsłu­dze, banalny w kon­fi­gu­ra­cji a efekty w porów­na­niu do TightVNC — spek­ta­ku­larne. Dalej co prawda nie jest to roz­wią­za­nie wygodne ale już mające jakiś tam sens. Poza tym nawi­go­wa­nie makiem z poziomu del­lo­wego nete­bo­oka budzi fajne reak­cje u żony :).

Tak więc mam teraz mini, które robi mi za media cen­ter. Czego tak naprawdę bra­kuje tej kon­fi­gu­ra­cji? Otóż pro­blem leży w samym OSX. O ile ma toto kon­solę jak każdy Unix, o tyle bra­kuje tu typowo kon­so­lo­wych narzę­dzi zna­nych z Linuksa. Gdzie screen? Gdzie mc? Jasne, to wszystko jest ale nie na wycią­gnię­cie ręki — trza się nieco przy tym natru­dzić a nie wiem, czy skórka jest aby warta wyprawki. Kto wie, może mnie dopad­nie i poin­sta­luję te różne OpenDarwiny czy jak tam teraz się zwą te śro­do­wi­ska ale póki co na samą myśl mi się ode­chciewa. Jednak mam już na to za dużo lat i mi się kom­bi­no­wać nie chce. Niech działa.

Cieszy fakt, że naj­po­trzeb­niej­sza apli­ka­cja — zna­czy Transmission :) — doro­biła się jakiś czas temu modułu obsługi via WWW, co w połą­cze­niu ze swo­bodą dostępu do Maka via Samba z net­bo­oka win­dow­so­wego daje moż­li­wość swo­bod­nego zawia­dy­wa­nia tor­ren­tami. Nie cie­szy za to fakt, że druga naj­po­trzeb­niej­sza apli­ka­cja — zna­czy iTu­nes — musi choćby nie wia­domo co dzia­łać na Maku. Całą swoją biblio­tekę iTu­nes trzy­mam na zewnętrz­nym dysku, do któ­rego co prawda mam dostęp spod net­bo­oko­wego Windows ale impor­to­wana via udział Samby biblio­teka po pro­stu nie ban­gla w win­dow­so­wym iTu­nes. Może jaśniej: mam net­bo­oka z Windows, któ­rym chcę zawia­dy­wać biblio­teką iTu­nes umiesz­czoną na dysku zewnętrz­nym pod­pię­tym do Maka. Się oka­zuje, że się nie da. Dalibóg nie wiem dla­czego ale wku­rza to potwor­nie. Mógłbym wtedy spo­koj­nie sobie syn­chro­ni­zo­wać iPhone za pomocą net­bo­oka, bez potrzeby pod­łą­cza­nia tele­fonu do Maka i kom­bi­no­wa­nia ze zdal­nym łącze­niem się lub odpa­la­niem TV by kilka pio­se­ne­czek sobie zsyn­chro­ni­zo­wać. Muszę to zba­dać i jakoś się dobrać do biblio­teki iTu­nes wprost z netbooka.

Po trze­cie: naj­więk­szym wbrew pozo­rom pro­ble­mem były dla mnie… kable. Ano, przy kom­pu­te­rze, dwóch dys­kach, route­rze i mode­mie, z któ­rych każde urzą­dze­nie ma swój wła­sny zasi­lacz (oczy­wi­ście zewnętrzny), do tego dock iPhone, kon­sola, tuner kablówki i druga kon­sola (z któ­rej pod­łą­cze­niem dałem sobie na razie spo­kój bo już miej­sca nie sty­kało) — nie dziwne chyba jest, że to, co mam za tele­wi­zo­rem można śmiało nazwać dżun­glą. Po pro­stu masa­kra na wielką skalę, ot co. Aby bawić się w pod­łą­cza­nie takiej ilo­ści urzą­dzeń trzeba mieć coś, czego nie mam a zwie się to coś „sto­lik pod tele­wi­zor”. Taaaak, ten jakże nie­do­ce­niany mebel staje się z każdą chwilą coraz więk­szą koniecz­no­ścią bo naj­zwy­czaj­niej w świe­cie nie mam gdzie tych wszyst­kich kabli ukryć. Leżą cia­sno pospi­nane za tele­wi­zo­rem i póki co robią wraz z urzą­dze­niami za malow­ni­czą — acz spiętą czym się da — mar­twą naturę z kablem i listwą zasi­la­jącą razy dwa. Rzeźnia.

No i to mniej wię­cej tyle w tema­cie prze­siadki. Po waka­cjach koniecz­nie muszę kupić MacBooka bo osta­li­śmy się z jed­nym net­bo­okiem dla całej rodziny a to jest mało. Co prawda Doropha jesz­cze mnie nie bije ale kto wie, co przy­szłość przy­nie­sie. Ufff, namę­czy­łem się we wczo­raj­szej ducho­cie i napo­ci­łem ale efekt jest naprawdę tego wart — cała moja biblio­teka fil­mów i muzyki dostępna na wycią­gnię­cie ręki z pilo­tem. Dziś jesz­cze tylko zamon­tuję AirPorta Express i jego AirTunes w kuchni i już będzie można sobie muzę z kompa pusz­czać na kuch­ni­niej mini­wieży. Kul :)

Faceci to jed­nak wieczne dzieci. Co naj­wy­żej z wie­kiem zmie­nia się koszt ich zabawek…

, , ,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

26 Komentarzy do “Operacja się udała, pacjent żyje i ma się dobrze”

  1. Ender 15/07/2009 do 09:35 # Odpowiedz

    Odnosnie softu (po za scre­enem bo jest w sys­te­mie):
    http://www.macports.org/

    :)

  2. microust 15/07/2009 do 10:02 # Odpowiedz

    Ano, jak już się „wdep­nie” to na maksa.
    Swego czasu bawi­łem się dys­try­bu­cją dźwięku po miesz­ka­niu. Jedyne co mnie bolało to lagi. Bez względu na zasto­so­wany soft. No ale frajda z kon­fi­gu­ra­cji i dum­nej miny przed połówką (w chwili sła­wet­nego ta dam :D — bezcenna.

  3. Marcin W 15/07/2009 do 10:03 # Odpowiedz

    O cho­lera… co za kosmiczne kom­bi­na­cje :D
    Fakt, faceci to duże dzieci, ale to przede wszyst­kim wygodne duże dzieci. :)

    Niedługo skoń­czy się tak, że będziemy zawia­dy­wać pralką i zmy­warką z kanapy, jed­no­cze­śnie robiąc zakupy na 100 calo­wym tele­wi­zo­rze. Oczywiście wszystko w Full HD ;)

  4. btd 15/07/2009 do 10:17 # Odpowiedz

    No to masz, tak jak ja od dawna z xbmc@ubuntu wpięte pod tv ;-p. Z tym że ja mam nor­mal­nego kompa który mie­ści wszystko w obu­do­wie i nie potrze­buję dopi­nać urzą­dzeń zew.

    Swoją drogą to takie dyski zewnetrzne dla mnie niwe­lują tak mocno chwa­loną przez cie­bie zalete — małe roz­miary. Co po małych roz­mia­rach, jak cią­gnie się za nim łań­cu­szek urządzeń?

  5. byte 15/07/2009 do 10:34 # Odpowiedz

    Z Mini jest ten pro­blem, że jak dosta­nie na twarz jakimś lep­szej­szym for­ma­tem video, to zaczyna włą­czać sil­niki.… zna­czy… eeee… wia­traki. I wtedy zaczyna denerwować.

    • CoSTa 15/07/2009 do 10:40 # Odpowiedz

      Hmmm… Na moim leciało już nie­jedno fil­mi­dło w matro­sce 720p kodo­wane zazwy­czaj h.264 i kom­pu­tera nie sły­chać zbyt­nio. Szczerze mówiąc to w ogóle. Takoż dosyć dziel­nie mi miniacz mieli filmy z DVD do ipo­do­lub­nych for­ma­tów i mimo obcią­że­nia procka ponad 100% (no tyle poka­zuje ichni Monitor, nic na to nie pora­dzę :)) dalej kom­pu­tera nie sły­chać. Trzeba się pochy­lić i wtedy fak­tycz­nie z tyłu zaczyna być sły­chać szmer. Może czas na prze­dmu­cha­nie wia­tra­ków Byte? Po wymia­nie pamięci i zwią­za­nym z tym prze­czysz­cze­niu tego i owego kom­pu­te­rek jakby u mnie lepiej radził sobie z tem­pe­ra­turą, jej odpro­wa­dza­niem i szu­mem z tym związanym.

  6. CoSTa 15/07/2009 do 10:35 # Odpowiedz

    ender
    Fakt cho­lera, nawet dra­nia nie odpa­li­łem a zało­ży­łem, że głu­pie jabłko nie wsa­dza sen­sow­nych narzę­dzi w swój sys­tem. Miło, że się myliłem :)

    Za namiar dzięki, dziś runda druga w takim razie i oba­czym, czy warto bawić się w ogóle w te por­to­wane narzędzia.

    micro­ust
    AirTunes spi­suje się u mnie świet­nie — tor­rent zapie­prza a lagów żad­nych nie mam w prze­syle muzy z kompa do AirPorta. Działa świet­nie a bajer dosko­nały :). Yeah, dumna mina pozo­staje dumna nawet kiedy połówka lekko unosi brew i kwi­tuje wszystko „zajęło ci to cztery godziny… a mogłeś coś przez ten czas zarobić.” :)

    Marcin W
    Ano, robimy się wygodni. Czy to dobrze, czy źle — nie mnie roz­strzy­gać ale wcią­ga­nie pod­ca­stów na TV jest o wiele faj­niej­sze, niż wcią­ga­nie ich na monitorze :)

    btd
    No to win­szuję pod­pię­cia od dawna kom­pu­tera do tele­wi­zora. Ja pod­pią­łem wczoraj.

    Jak ktoś lubi mieć sto­ją­cego towera czy leżącą całą obu­dowę — jego sprawa. Ja wolę mieć jedno małe i zgrabne urzą­dze­nie na wierz­chu i scho­wane gdzieś głę­biej dyski, któ­rych na oczy widzieć nie muszę.

    • btd 15/07/2009 do 13:07 # Odpowiedz

      Ja po pro­stu nie widzę sensu posia­da­nia cze­goś małego, skoro trzeba do tego jesz­cze coś wpi­nać pra­wie jak lan­cu­szek zeby miec kom­pletne urzadzenie.

      • CoSTa 15/07/2009 do 13:54 # Odpowiedz

        No i w porządku. Ja nie widzę sensu trzy­ma­nia na widoku dużej obu­dowy kiedy mogę widzieć małe i zgrabne cacko a resztę bebe­chów ukryć przed oczami i scho­wać głęboko.

  7. microust 15/07/2009 do 10:36 # Odpowiedz

    @ byte — Intelowe czy PPC? Wydaje mi się że ostat­nie modele są bar­dziej wydajne.

    • byte 15/07/2009 do 11:05 # Odpowiedz

      Intel Core 2 Duo. Może dla­tego, że ja mam kom­pu­ter metr od siebie?

  8. byte 15/07/2009 do 11:06 # Odpowiedz

    A pro­pos dobie­ra­nia się do biblio­teki iTu­nes… Jak masz do wyda­nia $25, to może to:

    http://supersync.com/intro.php

  9. microust 15/07/2009 do 11:12 # Odpowiedz

    byte, w sumie ja po trzech latach w moim iMa­dle też zauwa­żam że szumi, ale zawsze jak przyj­dzie ktoś kto ma bla­szaka to unosi brwi i pyta — ale o co Ci cho­dzi ;). A mi szumi ;) Dysk WD poszedł na dół pod blat. Wiatraki co jakiś czas odku­rzane (jak pad­nie CD-ROM :D:D , ale na łoży­ska już nic nie poradzę.

  10. kongi 15/07/2009 do 12:04 # Odpowiedz

    Zapodaj sobie Costa jesz­cze Plex na tego mini ktory robi z niego swietny media­cen­ter obsłu­gi­wany z pilota lub iphone :)
    (takie fron­trow ale pod wie­loma wzgle­dami lepciejsze)

    • CoSTa 15/07/2009 do 14:00 # Odpowiedz

      Testowałem i nie jest źle ale też nie jest naj­le­piej — cho­dzi o Dorophę, która przy­wy­kła do Front Row i jest z pro­stego inter­fejsu tego pro­gramu zado­wo­lona. Czasem mniej jest mimo wszystko lepiej :) (no, dla niektórych)

  11. eazyone 16/07/2009 do 11:12 # Odpowiedz

    Poprosimy scre­eny z ope­ra­cji…
    Ciekaw jestem jak to wygląda…

    • CoSTa 16/07/2009 do 11:35 # Odpowiedz

      W sen­sie foteczka po upcha­niu tego za tele­wi­zo­rem? No wygląda to nie­zbyt cie­ka­wie — brak sto­lika jed­nak boli a plą­ta­nina kabli aż onie­śmiela :). No ale póki co jakoś to działa i to działa nawet cał­kiem faj­nie. Zdalna obsługa kom­pu­tera spraw­dza się cał­kiem nieźle.

  12. Eazyone 16/07/2009 do 11:51 # Odpowiedz

    Jak ja nie lubię kabli. Niestety w moim iMaku padła karta dzwię­kowa i byłem zmu­szony kupić zewnętrzną na USB. Oczywiście mam dzięki temu dodat­kowe kabelki :) A tak pie­czo­ło­wi­cie się ich pozby­wa­lem :( Na szcze­scie karta jest zasi­lana przez USB a nie zewnętrzny zasilacz.

  13. szuman 20/07/2009 do 12:36 # Odpowiedz

    mnie coraz bar­dziej kusi spraw­dze­nie walo­rów uzyt­ko­wych tan­demu kom­pu­ter + projektor.

    Komputer + tele­wi­zor przy­po­mina mi czasy Commodore’ków i Amigi, tudzież kon­soli Nintendo i jej podróbek :)

    • CoSTa 20/07/2009 do 16:47 # Odpowiedz

      Noooo… Ja tam nie mam nic prze­ciwko takim wspominkom :)

  14. oli 20/07/2009 do 20:35 # Odpowiedz

    faj­nie sie twoja stronke czyta jesli cos jest o apple bez fana­ty­zmu, jak nie­stety prze­pra­szam na pew­nym blog bartka jesli sie nie myle o foto­geni . faj­nie jak­bys dodal kilka zdją­tek jak to zro­bi­les jak to u cie­bie wyglada pozdrawiam :).

  15. eazyone 20/07/2009 do 22:10 # Odpowiedz

    No to skan­du­jemy: Costa, Costa, wrzuć zdjęcia :)

  16. ripasso 22/10/2009 do 21:09 # Odpowiedz

    Hej,
    2 dni temu kupi­lem maca mini i pod­pia­lem go do TV LCD, czy­tam ta strone i nie moge wyjsc ze zdu­mie­nia…
    Naprawde apple nie daje w OS servera zdal­nego pul­pitu klasy „remote desktop”\„termial servi­ces” microsoftu ?

    Na razie tez dosze­dlem do etapu TeamViewer-a, mam 1380x768 (moje tv to hd ready)
    Jest naprawde niezle.
    Ale jak dostac „pul­pit” maca w ory­gi­nal­nej roz­dziel­czo­sci LCD mojego think­pada tj. 1400x1050? to by loby pieknie…

    Br, ripa

    • CoSTa 23/10/2009 do 08:17 # Odpowiedz

      Ależ jest — jak ina­czej mógł­bym się połą­czyć przez TightVNC? :) Po pro­stu ten pro­gram funk­cjo­nuje za wolno jak na potrzeby w miarę wygod­nej obsługi zdal­nej stąd i prze­siadka na TeamViewera.

      • ripasso 23/10/2009 do 10:31 # Odpowiedz

        Sprobuj logmein.com chyba mniej upier­dliwe niż TeamViewer.
        Na razie po 2 dniach z maciem prze­szedł mi etap eufori, zaczyna sie roz­dział p.t. „twór­cze w.urwianie się”.

        Plex ocza­ro­wał mnie, do szczę­ścia potrze­buje tylko małej sty­lo­wej pasu­ją­cej do mini i „salo­onu” kla­wia­turki:
        – bez kla­wia­tury nume­rycz­nej
        – z track poin­tem i touch­pa­dem (jak w think­pa­dzie)
        – zeby dzia­lala z min. 8 metrow…

        Jakby ktoś taką widział to pro­szę dać znać..
        Br, ripa

        • CoSTa 23/10/2009 do 10:50 #

          O, dzięki za namiar. Spróbuję z chę­cią bo to jed­nak bajer móc sobie poszpe­rać po kom­pu­te­rze będąc w pracy :)

Dodaj komentarz