Menu serwera

Co tamu nas się wyprawia po przyjeździe?

Mawiają, że wszędzie dobrze ale w domu najlepiej. Pewnie mają rację. Zanim jednak zdam raport z wyjazdu (zdjęć cholera narobiło się sporo a jeszcze więcej filmików i trudno znaleźć chwilę, by to wszystko jakoś obrobić i przynajmniej kilka ciekawszych rzeczy na stronę wrzucić), tak na szybkiego kilka rzeczy, które mnie się do łba nasunęło, podrzucę.

  • Wyjazd z sześcioletnią córą to zaiste świetny pomysł na aktywne spędzenie wakacji. Nie wiem jakiej wielkości owsiki ma ta cholera w tyłku ale ani na moment nie dawała za wygraną i ciągle coś robiła, ciągle się ruszała, ciągle biegała i tyłek mi zawracała. Tato to, tato tamto, tato siamto… Ktoś powinien powiedzieć tej lasce, że ciągłe molestowanie swojego starego o różne pierdoły może grozić kalectwem w najlepszym przypadku :).
  • Straszną mamy w kraju wilgoć, aż dosłownie dziwnie się robi, kiedy przez dwa dni pobytu dwa razy widzi się burzę z piorunami i wszędzie czuje się coś mokrego wiszącego w powietrzu. Damn, zapomniałem już, jak sucho potrafi być na południu i jak wielką robi to różnicę dla samopoczucia i klimatu.
  • Brak mi bardzo morza i codziennej porcji ruchu w tymże. Czuję, jak od razu i z miejsca zaczyna mi przybywać wagi. Szlag, bez biegania chyba się nie obejdzie a biegać nie lubię jak diabli :/. Jednak kąpiele na Andros to było to – woda zimna ale nie na tyle, by marznąć i jak się człowiek do temperatury przyzwyczaił, to godzinami można było nie wychodzić a organizm trwonił kalorie aż miło było patrzeć. Ale na to mam radę – pożyczonym od rodziców samochodem trzeba będzie zwiedzić okoliczne baseny.
  • Da Majek jeszcze nie wystartował z alergiami, co jest nieco dziwne bo przy takiej ilości wilgoci w powietrzu powinna już kichać i prychać. No chyba że grzyby dały sobie pod koniec lata na wstrzymanie i nie mnożą się jak szalone. Anyway, może dziś uda się małej wykonać zaległe szczepienia, przez które już nawet zostałem zgłoszony do Sanepidu jako ojciec nie wywiązujący się z obowiązku szczepienia dziecka. Historia jest barwna i ukazuje z całą mocą, jak beznadziejny mamy system opieki zdrowotnej i jak cały ten system nie działa. Może kiedyś zbiorę się by to opisać.
  • W robocie norma – maile, telefony, te sprawy… W ramach luzu rozwaliłem sobie udział Time Machine na pracowym NASie i wszystkie kopie bezpieczeństwa szlag trafił. Ot życie :). Ale żeby było fajniej to wczoraj prócz rozwalenia udziału doszło mi jeszcze: padnięcie zasilacza do domowego backupowego twardziela (to był ostatni twardziel firmy LaCie kupiony przeze mnie) oraz tajemnicze rozpieprzenie się mojego profilu w netbookowym WinXP, co poskutkowało utratą praktycznie wszystkich ustawień, maili i czego tam jeszcze. Nie mam pojęcia co i dlaczego się wydarzyło – tego samego dnia rano normalnie sobie na netbooku pracowałem, grzecznie drania zamknąłem, za dnia Doropha go raz raptem odpaliła by sobie maile sprawdzić (na swoim koncie) i proszę, po powrocie z pracy i odpaleniu sprzętu szlag trafił moje dane. Do dupy jest ten cały XP :/. Aż bałem się wczoraj konsolę włączyć bo dzień wyglądał na sądny dla elektroniki :).

To tyle wypunktowanego przekazu z naszego życia dni ostatnich. Muszę znaleźć chwilkę by materiały z wyjazdu obrobić i pokazać Wam kilka przyjemnych miejsc, w których moje tłuste dupsko gościło. No i postaram się wrzucić kilka przepisów od Nikosa – męża mojej ciotki, który robi rzeczy diablo smaczne i który dba o przybytek naszych kilogramów, ilekroć na wyspie się zjawiamy. Czas… Skąd wziąć na to wszystko czas?

, ,

6 odpowiedzi do Co tamu nas się wyprawia po przyjeździe?

  1. bobiko Sierpień 18, 2009 o 10:00 #

    tydzien urlopu == 2 tygodnie powrotu do normalności :)
    taka jest prawda i basta! :)

  2. ciotka's eleni Sierpień 19, 2009 o 12:21 #

    Dopiero co wrocilam z inszej wyspy zwanej Spetses. Tam ani wiatru ani fal ani zimna nie ma. Morze boskie, niebieskie ze bardziej nie idzie, woda czysta przezroczysta nie chcialo sie wychodzic na lad. Jesetm w pracy w centrum Aten ale jeszcze mam niebiesko w oczach. Na Andros za to temperatura jak w Petersburgu a wiatry cos z 8 w skali Beauforta, az szkoda mi twoich rodzicow, chociaz twoj tato nie daje za wygrana. Nic to, moze sie poprawi

    • CoSTa Sierpień 19, 2009 o 19:10 #

      Haaa! Czyli nam się udało z pogodą. Super :). Wulki i Marka trochę szkoda ale jak znam Nikosa, to pewnie dogodzi im w kaloriach. Też dobrze.

      A w Polsce piękna końcówka lata (przynajmniej na razie). Aż chce się z domu wyłazić i taras oblegać.

      Trzym się ciotka i dawaj podeślij no przepis na tę pastę od Dżordża. Muszę toto zrobić i wypróbować…

  3. SpeX Sierpień 20, 2009 o 04:50 #

    Jak ci ruchu mało, to może wychodź częściej z dzieciakiem na plac zabaw. Tylko go trzeba trochę z updatować, a jak dobrze pamiętam jesteś w jakieś radzie mieszkaniowej czy coś więc powinno się udać:
    http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,6932226,Dorosli_maja_swoj____plac_zabaw__Sa_zachwyceni.html

  4. Pawouek Sierpień 20, 2009 o 15:32 #

    Oj tak! Poproszę o przepisy :)
    Chociaż niedługo lepiej mnie będzie przeskoczyć niż obejść :P
    Costa, Ciotka’s Eleni, reszta klanu – może uda Wam się wprowadzić na bloga cykl kulinarny? :D Wystarczy jeden przepis na miesiąc…

  5. ciotka's eleni Sierpień 25, 2009 o 21:24 #

    Cierpliwosci,jestem w Petersburgu, chociaz bardziej przydatna w tej materii jest druga ciotka imieniem Christina. Przekaze prosbe….

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Czas wracać…

No i niestety wszystko co dobre, musi się kiedyś skończyć. Kiedy to piszę siedzę w mieszkaniu mojej ciotki Eleni i...

Zamknij