Dzień przerwy i zakupy

Ufff… Grecki gorąc daje nam popa­lić. Co prawda nad­cho­dzi ochło­dze­nie i w naj­bliż­szych dniach możemy się spo­dzie­wać tem­pe­ra­tur tylko nie­znacz­nie prze­kra­cza­ją­cych 30 stopni ale w ostat­nie dni dosta­li­śmy nie­źle po tył­kach od kocha­nego Słoneczka. Jeśli wie­rzyć tutej­szemu radio, dziś w Atenach pod­grzało do 39 stopni i powia­dam Wam — to sporo! Gorąc po pro­stu wypeł­nia każdy kawa­łek czło­wieka, wysysa wszelką wil­goć i nisz­czy chęć robie­nia czegokolwiek.

Dziś Majka po raz pierw­szy w sumie zapo­znała się z połu­dnio­wymi upa­łami. Różnią się one od naszych tym, że tutej­sze da się wytrzy­mać o ile sie­dzi się w cie­niu, pod­czas gdy przy naszych zazwy­czaj trudno zła­pać choć łyk powie­trza. Tutaj wszystko jest suche jak pieprz, nie ma śladu wil­goci i mimo bli­sko 40 stopni, czło­wiek więk­sze ma pro­blemy z zale­wa­ją­cym wszystko świa­tłem, niż z poce­niem się. Owszem, paro­wa­nie jest potworne i nie­osło­nięty orga­nizm musi uzu­peł­niać utratę pły­nów prak­tycz­nie non stop, ale prócz tej nie­do­god­no­ści da się w grec­kich upa­łach żyć. Przekonała się dziś o tym Majusia, która spę­dziła swój pierw­szy dzień w Atenach bez wyjazdu nad morze.

Zrobiliśmy sobie dzień prze­rwy. Codzienne godziny nad morzem zmę­czyły małą a i ja mia­łem nieco dosyć. Morze wysysa sporo sił i dosyć mozol­nie się je odbu­do­wuje i zdaje się nawet bar­dzo wska­zane jest, by dać raz na jakiś czas orga­ni­zmowi nieco spo­koju, wytchnie­nia od ultra­fio­letu i zdra­dli­wego gorąca, któ­rego w wodzie może i nie czuć, co jed­nak nie ozna­cza, że go nie ma. W związku ze związ­kiem dziś zro­bi­li­śmy sobie dzień prze­rwy i zro­bi­li­śmy coś, od czego Majce na pysku poja­wił się nie pro­mie­ni­sty uśmiech szczę­ścia ale cała cho­lerna tęcza radości.

Poszliśmy na zakupy!

Mają tu taką sieć skle­pów, która zwie się Jumbo. W Jumbo dają wszel­kie oko­ło­dzie­ciowe sprawy, jakie można sobie wyma­rzyć ze szcze­gól­nym naci­skiem poło­żo­nym na zabawki. Dostaliśmy dziś namiar od nie­oce­nio­nej Eleni na jakiś mały sklep tej sieci znaj­du­jący się w oko­licy i ruszy­li­śmy z Majką rado­śnie wyda­wać kasę.

„Mały” zna­czy w tutej­szych warun­kach trzy pię­tra wypeł­nione po brzegi zabaw­kami, z czego dwa pię­tra są opa­no­wane przez wszel­kiej maści różo­wo­ści. Majka dostała po pro­stu jobla total­nego, ja przy­go­to­wa­łem budżet i ruszy­li­śmy wypeł­niać koszyk. Sam pamię­tam dosko­nale, co dla dzie­ciaka ozna­cza wej­ście do takiego sklepu i szcze­rze mówiąc nie ogra­ni­cza­łem zbyt­nio tej małej cho­lery. Efekt? WIELKA torba wypeł­niona zabaw­kami i wyraz pyska, jaki Majka powinna mieć co dzień :). Kocham ten uśmiech! Przy oka­zji — zabawki mają tu w bar­dzo sen­sow­nych cenach porów­nu­jąc je do ogól­nej sza­lo­nej dro­ży­zny. Więc tym chęt­niej wrzu­ca­li­śmy do koszyka…

Jutro ruszamy na wieś do mojej babki. Ruszamy tłum­nie i bar­dzo rodzin­nie. Będzie spora repre­zen­ta­cja grec­kiego odłamu rodziny: bab­cia aka Giagiaka, ciotka Stella z mężem Petrosem, ich syn Dimitris, ich córa Noni, ciotka Eleni oraz jej syn Christos. Oj, pój­dziem pić z mło­dymi, nie ma bata…

Na po przy­jeź­dzie zosta­wiam kupę fotek z zali­czo­nego wczo­raj Tango Baru, czyli przy­bytku wszel­kiej roz­pu­sty ufun­do­wa­nego przez nie­ja­kiego Dżordża i jego syna Karla. Oj, miło spę­dzi­li­śmy tam wczo­raj­szy wie­czór w towa­rzy­stwie wza­jem­nym oraz spo­rej ilo­ści lodu i wódki z sokiem pomarańczowym :)

, , , ,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

4 Komentarzy do “Dzień przerwy i zakupy”

  1. SpeX 05/08/2009 do 20:50 # Odpowiedz

    Coś ala pol­ska sieć SMYK?

    • CoSTa 15/08/2009 do 13:24 # Odpowiedz

      Coś mniej wię­cej w ten deseń tyle że na skalę znacz­nie, znacz­nie więk­szą plus fakt, że sprze­da­wane jest dosłow­nie wszystko, co może mieć jakiś zwią­zek z dzieciakami.

  2. matipl 06/08/2009 do 07:33 # Odpowiedz

    Zastanawiam się czy jest tam przy­jemny wia­te­rek (a’la nasze Pomorze), czy stoi powie­trze jak w cen­tral­nej Polsce?

    A Mai pre­zent Tatko zro­bił cudny :) Szkoda, że nie ma zdjęć, co takiego Majka wybrała…

    • CoSTa 15/08/2009 do 13:26 # Odpowiedz

      W Atenach powie­trze stoi sztywno, cza­sem tylko jakiś podmuch nieco prze­mie­ści gorąc z jed­nego miej­sca w inne. Na wyspie, na któ­rej byli­śmy to już zupeł­nie inna roz­mowa. Oj tam wiche­rek miło chło­dzi atmosferę :)

      A co do wyboru da Majka — torba była pełna cze­goś różo­wego. Nawet nie zaglą­da­łem bo aż wysypki od tych kolo­rów dostawałem :)

Dodaj komentarz