Menu serwera

Morze…

To mnie zawsze w Grecji dopada – jakiś dziwny pociąg do morza. Nie wiem o co chodzi, to nie jest po prostu zadowolenie, że wlazło się do chłodnej wody w gorący dzień. Raczej bardziej chodzi o jakąś taką wewnętrzną potrzebę poprzebywania z wodą przez dłuższy czas sam na sam. W człowieku budzi się wodny stworek, który ciągnie koc jestestwa w swoją stronę.

Podobnie mam zawsze gdy wracam po dłuższej nieobecności do Jeleniej Góry. Widząc coś wyższego niż wysypisko śmieci w okolicach Poznania, nagle dostaję jakichś ciągot, jakiejś tęsknoty, jakiegoś uczucia, że coś było do tej pory bardzo nie tak ale na sam widok gór od razu zrobiło się lepiej.

Podobnie mam z morzem właśnie. Dziś nie mogłem po prostu wyjść z wody, bo na zewnątrz było to niewłaściwe miejsce podczas gdy to właściwe było tu – wewnątrz. Sam szum fal podziałał jakoś tak balsamicznie, zapach dosmarował swoją warstwę a kiedy w końcu wyląduję na wyspie, resztę pewnie załatwi żarcie i wszechobecna bryza wypełniona jodem po brzegi kubków smakowych.

Poznań to piękne, pełne możliwości miasto. Ale chyba popełniłem błąd wiążąc się z tym miejscem. Potrzebuję gór i morza. Gdzie znajdę i jedno, i drugie, jak nie w tej rozpalonej krainie? Fak, czas zacząć rozglądać się za robotą w Grecji. Majce też ten kraj służy – od kiedy przyjechaliśmy, mała zapomniała co to alergie czy inne takie bzdury. Teraz, kiedy to piszę i kiedy jest godzina 21:38 czasu miejscowego, Majka właśnie szaleje po placu zabaw co chwila przybiegając do pobliskiego kranu z zimną, pyszną tutejszą wodą by nieco utratę płynów uzupełnić. Ani ona, ani ja nie wiemy nawet co to jakiś alergiczny problem, co to kaszel czy kichnięcie, o zapchanym kinolu nawet nie wspominając. Cudownie jest słyszeć głos swojego dzieciaka nie gadającego przez nos…

Przy okazji – rodzicom dzieciaków z zapchanym wszystkim, co nazywa się „górna droga oddechowa” bardzo polecam lekkie podtopienie dzieciaka tak, by nosem wodę morską a śródziemnomorską pobrało. Strasznie po tym smarknie i kaszlnie i… Tyle mniej więcej czasu zajmie Wam pozbycie się zapchania :).

, , , ,

5 odpowiedzi do Morze…

  1. matipl Sierpień 4, 2009 o 07:29 #

    Mam to samo do morza i gór…Tylko mniej problemów, bo plaża nad Bałtykiem bliżej niż 10km.
    Namiastkę gór mamy za to na Kaszubach, więc nie jest tak źle…Ale to nie to samo co Karkonosze czy Tatry, nie wspominając o wybrzeżach półwyspu bałkańskiego, ale na to codziennie nie można sobie pozwolić….

    Super, że Majka bawi się tak wspaniale, aby tylko Tatko za dużo przy komputerze nie przebywał ;)

  2. zx Sierpień 4, 2009 o 11:16 #

    Jeśli o alergie chodzi, to nie całkiem o Grecję chodzi. Bo chodzi o zmianę. Na alergie najlepsze jest całkowite przejście w inny (jakikolwiek) klimat, bo wtedy organizm gubi to, z czym wcześniej walczył. Tyle, że po jakimś czasie znowu się przyzwyczaja i zabawa się zaczyna od nowa.

  3. doropha Sierpień 4, 2009 o 11:35 #

    zx: Z Majki alergią jest jednak tak, że po gigantycznej ilości testów dokładnie wiemy na co jest uczulona: zarodniki pleśni i grzybów (cladosporium i altenaria się to nazywa:) w naszym klimacie obecne chyba przez cały rok. Niestety z największym natężeniem wtedy, kiedy każdy normalny człowiek chciałby odpocząć pod katarów i wszelkich plączących się w ślad za tym infekcji, czyli w wakacje. A niestety nasze parne i wilgotne lato bardzo nam w tym roku dało w kość, a Majki zachowanie dawało nam lepsze podpowiedzi niż prognoza pogody, dokładnie można było przewidzieć czy będzie lało czy nie. Ze zmianą klimatu masz jak najbardziej rację, bo poprawę nawet widać jak wyjedzie na drugi koniec Polski do babci, ale alergenów Majkowych najmniej jest w upalnym suchym klimacie lub bardzo mroźnym przy niskiej wilgotności oczywiście w obu przypadkach. więc albo Alaska albo Grecja:)

    Najważniejsze że przynajmniej przez ten okres czasu mogą się nacieszyć woda słońcem, powietrzem i odpocząć od inhalatorów i innych takich…

  4. zx Sierpień 4, 2009 o 11:43 #

    No tak, tylko alergicy mają dziwną podatność na ‚zmianę alergii’. (Z tej strony kabla siedzi przykład.) Najpierw miałem na całkiem co innego, po zmianie klimatu mi się przestawiło i teraz mam na coś jeszcze innego. Smutna prawda.

  5. doropha Sierpień 4, 2009 o 14:08 #

    niestety o tym też słyszałam…
    w każdym razie mam zamiar cieszyć si e każdym majkowym dniem bez objawów i lekarstw:)

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Urlopu dzień drugi – u Eleni

Jest 10:44 czasu miejscowego (czyli u nas godzinka w tył) drugiego sierpnia. Siedzę sobie na tarasie w mieszkaniu mojej ciotki...

Zamknij