Urlopu dzień drugi — u Eleni

Jest 10:44 czasu miej­sco­wego (czyli u nas godzinka w tył) dru­giego sierp­nia. Siedzę sobie na tara­sie w miesz­ka­niu mojej ciotki Eleni i chli­pię kawę zasta­na­wia­jąc się, kiedy ten mały tru­pek zwany Maja weź­mie i w końcu wsta­nie. Wczoraj padła umę­czona więc zbyt prędko na pew­nie to nie nastąpi.

Jest cie­pło ale na szczę­ście bez eks­tre­mów — powiewa miły wia­te­rek, na tara­sie jest wręcz przy­jem­nie a mnie już powoli zaczyna udzie­lać się tryb ateń­skiego życia — mie­sza­nina maniany z wyso­kimi obrotami.

Czekamy na moje rodzeń­stwo cio­teczne — Christosa i Noni. Jeśli tylko z Majką szybko w miarę się upo­ram, śmi­gniemy nad morze i zanu­rzymy nasze spra­gnione wody członki już dziś. Oby!

W załą­cze­niu foteczki z tarasu cio­tecz­nego. Taaaak, łóżko tu wysta­wione służy do spa­nia. O wiele przyjm­niej śpi się na dwo­rze nawet kiedy pod ręką ma się kli­ma­ty­zo­waną sypialnię.

, , , ,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

8 Komentarzy do “Urlopu dzień drugi — u Eleni”

  1. Zacol 03/08/2009 do 11:50 # Odpowiedz

    Nie mia­łeś cza­sem odpo­cząć od blogowania? ;)

    Piękne widoki. Nie to co u nas– deszcz. Nic tylko pozazdrościć.

    • CoSTa 03/08/2009 do 23:32 # Odpowiedz

      A gdzie tam — jaki odpo­czy­nek? Ot myśla­łem, że do kra­iny pozba­wio­nej netu przy­będę a tu pro­szę, mam Wi-Fi do woli. No to zmie­nia postać rzeczy :)

  2. brzoza 04/08/2009 do 15:54 # Odpowiedz

    Łe — bracki. A skąd to Wi-Fi? jakim cudem?

    • CoSTa 05/08/2009 do 17:53 # Odpowiedz

      Pewnie Christos zadzia­łał bo jak widzę zosta­wia tu swo­jego note­bo­oka. Ale to fak­tycz­nie cud — kom­pu­ter i ajfon śmi­gają aż miło patrzeć i czło­wiek jakoś tak cywy­li­zo­iwa­nie się czuje :)

  3. ciotka's eleni 05/08/2009 do 10:50 # Odpowiedz

    U Eleni, bez Eleni bo jak przy­je­chali nie bylo mnie w domu, ani w Atenach, ani nawet w Grecji skoro bawi­lam gdzies na Polnocy kon­ty­nentu i kon­kret­nie w Leningradzie, prze­pra­szam w Petersurgu.
    Wrocilam i zasta­lam ich w zupel­nie dobrym sta­nie oprocz dlu­gich i gestych wlo­sow Majki, ktore wygla­daly jak jaskol­cze gniazdo. Zrobilismy porza­dek z wlo­sami, cho­ciaz Kostas wyra­zil chec ogo­le­nia Majki na lyso pro­bu­jac prze­ko­nac ja,( bez skutku bo ksie­zniczki maja dlu­gie wlosy) ze bedzie jej cal­kiem lad­nie do twarzy.

    • CoSTa 05/08/2009 do 17:58 # Odpowiedz

      Eeee tam — tro­chę się mło­dej fry­zura zwi­chro­wała i coś chyba zaczy­nało powoli w niej żyć. Poza tym myślę, że jako niańka daję sobie nie­źle radę — dziecko żyje. Sukces! :)

  4. btd 05/08/2009 do 18:17 # Odpowiedz

    Kup grze­bień z meta­lo­wymi obro­to­wymi zębami :-D u mnie w domu się sprawdza ;-)

    • CoSTa 15/08/2009 do 13:22 # Odpowiedz

      To w sumie cał­kiem nie­zła myśl z tym grze­bie­niem :). Z dru­giej strony — czo­chrać księż­niczkę ubraną we wszel­kie odmiany różu meta­lową szczotą… Hmmm… Przewiduję wojnę domową :)

Dodaj komentarz