Ten pan robi muzykę. Ten pan robi doskonałą muzykę. Ten pan robi doskonałą, minimalistyczną muzykę. Ten pan robi doskonałą, minimalistyczną, downtempowo-ideemowo-ambientową muzę, która mnie kompletnie rozwala. Ten pan posiadł bowiem umiejętność przekazania w kilku akordach na krzyż nieprawdopodobnej wręcz dozy emocji — rzecz tak bardzo rzadka, że aż występująca na granicach granicy błędu statystycznego dzisiejszej muzyki elektronicznej. Tym bardziej więc cenię twórczość Philipa a to, że sporo jego muzyki znajdziecie w internecie w formie legalnie pobieralnego contentu, który zakosztuje Was całe zero złotych polskich, tylko me uczucie pogłębia.
I żebyż to była zła muzyka… Właśnie słuchałem sobie propozycji Last.fm zgrabnie podanych mi w podcaście, kiedy to wziął i wyskoczył mi utwór Lifted tegoż pana. Dawno już Philipa nie słuchałem ale od razu uczucie wróciło i już wiedziałem, że ściągnę wszystko, czego jeszcze nie ściągnąłem, do kajecika wpiszę sobie albumy, których jeszcze nie kupiłem z adnotacją „pod choinkę se fundnąć” a na blogu zostawię kolejny ślad po tym panu (równo rok temu opisywałem jego płytę Land and Water — niech nikt mi nie mówi, że nagłe wyskoczenie tego kawałka to nie był jakiś znak boży :)). Ku przypomnieniu kawałek, który swego czasu mnie oczarował:
Philip Weigl posiadł umiejętność przekazania w kilku akordach na krzyż nieprawdopodobnej wręcz dozy emocji — rzecz tak bardzo rzadka, że aż występująca na granicach granicy błędu statystycznego dzisiejszej muzyki elektronicznej. Polecam!
Cała płyta jest świetna, słuchać ją można godzinami ale dziś proponuję inne dokonanie Philipa. Rzecz nazywa się Monsters i dla fana elektroniki wydaje mi się, że jest to łakomy kąsek. Już otwierający całość utwór Unrelated definiuje styl muzyczny i środki ekspresji, jakimi Philip się posługuje: dosłownie kilka tonów, nieskomplikowana linia melodyczna i ten jego puszczony przez filtry głos… Tylko tyle potrafi stworzyć aż tyle. Niesamowite!
W tej muzyce jest wszystko — smutek, naiwność, dziecięca ciekawość, spokój, poszukiwanie, pozwalający żyć rytm i pozwalająca odpocząć cisza. Ilekroć słucham muzyki Philipa, tylekroć doznaję dziwnego uczucia obcowania z twórczością kogoś, kto lekkimi kreskami tylko zaznacza rzeczy o wiele, wiele większe i ważniejsze ale robi to tak niewymuszenie, w tak zawoalowany sposób, że słuchacz czuje się właśnie jak dziecko patrzące na wybuchającą bombę niszczącą ludzkość — z zaciekawieniem, bez poczucia skali zjawiska, bez świadomości konsekwencji, za to z gdzieś instynktownie zaszczepionym smutkiem. Takie mniej więcej rzeczy przychodzą mi do głowy, gdy słucham tej muzyki. Rzadko tak miewam…
Polecam z całych sił. Tym bardziej, że rzecz jest całkowicie darmowa i można ją sobie w pełni legalnie pobrać. Skoczcie po prostu na stronę wytwórni thinner i pobierzcie album.








Dzięki bardzo za namiary na kawałek dobrej muzyki. Już przesłuchałem kilka razy całą płytkę i pięknie wpada w ucho. Chyba będę musiał zainteresować się innymi płytami tego pana :)
Bardzo klimatycznie stworzona muzyczka