Wideo na blogu czyli kózka syta

W poprzed­nim wpi­sie się mi napi­sało, że oto zna­la­złem swój spo­sób na wsa­dza­nie wideo na bloga. A bo ja mam nieco inne potrzeby, niż YouTube jest w sta­nie mi zaspo­koić a i jakoś lubię tak wła­sno­ręcz­nie zadbać o fil­miki i ich jakość. Jestem użyt­kow­ni­kiem iPhone a to pocią­gnęło za sobą pew­nie kon­se­kwen­cje. Może tak od punk­ci­ków, co się za sprawą tej maszynki zmie­niło w moim obco­wa­niu z internetem:

  • Internet stal się teraz dla mnie dwu­bie­gu­nowy — dzieli się na ser­wisy mnie (czyli iPho­nowi) przy­ja­zne i nie­przy­ja­zne. Po pro­stu bar­dzo dużo bie­gam po sieci wła­śnie za pomocą tego jabł­ko­wego wyna­lazku i witam z otwar­tymi ramio­nami wszel­kie objawy wspie­ra­nia tegoż (jak i urzą­dzeń mobil­nych w ogóle).
  • Niejaki S. Jobs w mądro­ści swo­jej zarzą­dził, że jego urzą­dze­nie będzie ban­glało bez obsługi Flasha (dzięki Ci za to Steve! Flash to współ­cze­sne opium dla ludu, ot co!) a więc więk­szość cze­go­kol­wiek rucho­mego na stro­nach wzięła i mnie znik­nęła. O ile nie przej­muję się odej­ściem w nie­byt reklam, o tyle boli bar­dzo brak moż­li­wo­ści obej­rze­nia sobie jakie­goś fil­miku online, który to fil­mik ser­wo­wany jest w postaci stru­mie­nia FLV.
  • Apple i Google doga­dało się, Google odsta­wiło tyta­niczną pracę i chyba więk­szość swo­ich zaso­bów fil­mo­wych prze­kon­wer­to­wało do for­matu MP4, co zaowo­co­wało naresz­cie moż­li­wo­ścią oglą­da­nia fil­mi­ków YouTube, któ­rych oglą­da­nie za pomocą Flasha po pro­stu zęby nisz­czy z powodu fatal­nej jako­ści tychże fil­mi­ków. Ten sam fil­mik przy­go­to­wany dla iPhone wygląda o niebo lepiej a ja się zapy­to­wy­wuję, dla­czego nie może tak defaul­towo wyglą­dać w tym cho­ler­nym Flashu.
  • Serwisów dają­cych fil­miki lub umoż­li­wia­ją­cych wrzu­ca­nie swo­ich (i to w faj­nej jako­ści) w mię­dzy­cza­sie przy­było ale zazwy­czaj cier­pią owe ser­wisy na jedną przy­pa­dłość: ole­wają iPhone i gene­ral­nie urzą­dze­nia mobilne i nic się na nich nie zoba­czy (prawda Vimeo?). Sorry ale ja takie ser­wisy mam w trąbce i nie będę ich uży­wał bo w efek­cie nie zoba­czę fil­mi­ków, które na wła­sną stronę chciał­bym wrzucić.

Dodając dwa do dwóch wyszło mi, że muszę sobie radzić sam. Stąd i te od dłuż­szego czasu na blogu prze­py­chanki z Humyo.com i testo­wa­nie, co też toto jest w sta­nie mi zaofe­ro­wać. Sporo ale nie tego szu­ka­łem. Potrzebowałem coś, nad czym miał­bym więk­szą kon­trolę. No i naresz­cie mam. Ufff…

Jak to teraz u mnie będzie wyglą­dało? No więc do szczę­ścia potrzebne mi były:

  • konto na Dropboxie (jeśli ktoś jesz­cze jakimś cudem nie ma, to zawsze może sobie zało­żyć i to dorzu­ca­jąc mi lek­kiego bonusa do obję­to­ści konta kli­ka­jąc w ten link i zakła­da­jąc konto z mojego polecenia :))
  • JW FLV Media Player czyli to coś, co fil­miki odgrywa
  • QuickTime Player Pro 7 do eks­portu pli­ków do wrzu­ce­nia na ser­wer (QuickTime Player X ze Snow Leoparda też to umie i nie trzeba za to dodat­kowo bulić — ja swego czasu QT kupi­łem i mam zamiar uży­wać jak naj­dłu­żej, bo to nowe coś jest ładne ale mało funkcjonalne)
  • Systemowy Podgląd (nie wiem czego tam można pod Windows użyć — dowolny pro­gra­mik potra­fiący wyświe­tlić i zmie­nić roz­miar jot­pega będzie OK).

Cała ope­ra­cja z wrzu­ce­niem fil­miku jest dosyć pra­co­chłonna ale efekt chyba wart jest zachodu. Trzeba mieć fil­mik, który chce się na bloga wrzu­cić i wtar­gać toto do QuickTime Playera.

Filmy na blogu - screen01
Uploaded with plasq’s Skitch!

Wersja Pro (w Snow Loepardzie ta sys­te­mowa wystar­czy) pozwala na eks­port filmu do for­matu iPhone (a jeśli wola to i desk­to­po­wego) dosłow­nie dwoma klik­nię­ciami. QuickTime Player 7 Pro pozwala przy oka­zji usta­wić dowolną klatkę filmu jako jego poster i przy eks­por­cie zgra tę klatkę do jot­pega, co przy­daje się bar­dzo gdy chce się fil­mik jakoś na star­cie przy­ozdo­bić. Presety QuickTime’a są naprawdę dobrze pousta­wiane i nie ma za bar­dzo co tam mie­szać. Przecież cho­dzi o to, by było łatwo…

Filmy na blogu - screen02
Uploaded with plasq’s Skitch!

Wyeksportowany plik JPG wrzu­cam sobie do sys­te­mo­wego Podglądu i zmniej­szam sobie do doce­lo­wej roz­dziel­czo­ści filmu na stro­nie. U mnie jest to 410 pik­seli sze­ro­ko­ści. Się mi jot­peg rewy­mia­ruje i już mam podaną sze­ro­kość i wyso­kość, jaką za chwilę wpi­szę w takie jedno miej­sce, by ładny player mi się na stro­nie pojawił.

Filmy na blogu - screen03
Uploaded with plasq’s Skitch!
Filmy na blogu - screen04
Uploaded with plasq’s Skitch!

Wyeksportowany film wrzu­cam sobie na konto Dropboxa do publicz­nego kata­logu, z któ­rego będzie pobie­rał dane player. Dorzucam też jot­pega ot by ład­nie wyglą­dał fil­mik na stro­nie — po zała­do­wa­niu play­era pokaże się zamiast pierw­szej klatki (czę­sto po pro­stu czar­nej) wła­śnie mój obrazek.

OK, ale co z tym play­erem? Ano nic — trzeba pobrać, wrzu­cić gdzieś sobie na ser­wer, tak by można było się do pli­ków z sieci dobrać i to wszystko. Resztę zała­twia świetny patent twór­ców play­era czyli onli­nowy wizard, który cały pro­ces embe­do­wa­nia filmu spro­wa­dza do wykli­ka­nia sobie czego tam się chce. Łatwo, pro­sto i przy­jem­nie. Trzeba tylko pamię­tać, by nie wpa­dać w panikę przy wypeł­nia­niu pola „File”. Tak, wystar­czy tam wpa­sto­wać to, co się sko­pio­wało jako „Public link” po klik­nię­ciu pra­wym przy­ci­skiem myszy na pliku w kata­logu Dropboxa. Że nie jest to FLV? I to jest wła­śnie clou pro­gramu — ten player bez­pro­ble­mowo obsłuży tak przy­go­to­wane pliki MP4 i ślicz­nie je będzie stre­amo­wał. A plik MP4 przy­go­to­wany dla iPhone można pod­lin­ko­wać bez­po­śred­nio, co pozwoli oso­bom prze­glą­da­ja­cym stronę za pomocą iPhone (lub innego urzą­dze­nia mobil­nego obsłu­gu­ją­cego stan­dard MP4) po pro­stu na linku klik­nąć i film wyświe­tlić. Na ten przy­kład tak:

Pobierz / obej­rzyj film (m4v; 16mb; iPhonolubny)

Ot i wszystko. Wygląda strasz­nie, nie? Ale wcale takie nie jest dzięki spo­rej auto­ma­ty­za­cji fun­do­wa­nej ze strony QuickTime Playera przy eks­por­cie filmu, Dropboxa przy wgry­wa­niu pli­ków na ser­wer i wizar­dowi, w któ­rym można sobie w sekund pięć wykli­kać potrzebny do osa­dze­nia kod. Najdłużej z tego wszyst­kiego trwa kon­wer­to­wa­nie filmu :). No, jutro poba­wię się osa­dza­niem fil­mów HD. A co, można, to co mam nie korzystać…

, , , , , ,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

10 Komentarzy do “Wideo na blogu czyli kózka syta”

  1. zx 07/09/2009 do 23:19 # Odpowiedz

    Nie boisz się, że ci się szybko konto na Dropboxie zapcha i nie będziesz miał miej­sca na rze­czy bar­dziej przy­datne w takim miejscu?

  2. CoSTa 07/09/2009 do 23:29 # Odpowiedz

    zx
    A nie boję się — w razie potrzeby założę nowe. W sumie na nowym spe­cjal­nie dla fil­mi­ków stwo­rzo­nym zaczy­nam to wszystko hosto­wać. Średni fil­mik ma ok. 20 mb więc zanim je zapcham…

  3. Mikołaj 08/09/2009 do 15:27 # Odpowiedz

    Internet stal się teraz dla mnie dwu­bie­gu­nowy – dzieli się na ser­wisy mnie (czyli iPho­nowi) przy­ja­zne i nie­przy­ja­zne. Po pro­stu bar­dzo dużo bie­gam po sieci wła­śnie za pomocą tego jabł­ko­wego wyna­lazku i witam z otwar­tymi ramio­nami wszel­kie objawy wspie­ra­nia tegoż (jak i urzą­dzeń mobil­nych w ogóle).

    W zasa­dzie powi­nie­neś podzię­ko­wać Jobsowi i Apple za brak obsługi „komór­ko­wego CSS” (media=„handheld”):

    „iPhone igno­res the print and han­dheld media queries because these types do not sup­ply high-end content.”

    Można zro­zu­mieć brak „print”, bo iPhone to nie dru­karka, ale brak obsługi „han­dheld” to jeden z więk­szych błę­dów, zresztą nadal przed­sta­wia­nych jako „ficzer”.

    Za „nie­peł­no­sprytną” obsługę WWW w iPhone po tyłku dostają jego posia­da­cze. O ile duże ser­wisy two­rzą osobne wer­sje „lajt” z defi­ni­cji dla wszyst­kich komó­rek, o tyle mniej­sze ser­wisy ogra­ni­czają się do zaser­wo­wa­nia uboż­szego „komór­ko­wego” CSS. Firmy zasoby mają ogra­ni­czone, a liczba użyt­kow­ni­ków z iPhone w Polsce jest tak nie­wielka, że nie opłaca się rzeź­bić dla niego osob­nej wersji.

    Zresztą zobacz, jak wygląda pro­cen­towy udział komó­rek i innych urzą­dzeń w jed­nym z ser­wi­sów (nazwy podać nie mogę, ser­wis nie jest o IT):

    - IE / Windows Mobile — 0,81%
    – Opera * / Windows Mobile — 0,2%
    – Safari / iPhone — 0,07%
    – Opera Mini / (not set) — 0,04%
    – Safari / SymbianOS — 0,02%
    – BlackBerry9500 / BlackBerry — 0,003%
    – Playstation 3 / Playstation 3 — 0,001%
    – Safari / iPod — 0,001%

    W takich przy­pad­kach albo coś umie doga­dać się ze skom­pli­ko­wa­nym media=„screen”, albo musi doga­dać się z media=„handheld”.

    • CoSTa 08/09/2009 do 15:57 # Odpowiedz

      Chyba źle się wyra­zi­łem. Ja NIE CHCĘ oglą­dać ubo­giej strony bo mam urzą­dze­nie mobilne. Ja MAM urzą­dze­nie mobilne, które z więk­szo­ścią stron radzi sobie dosko­nale i nie potrze­buje żad­nych obejść by coś (co nie jest fla­shem) wyświe­tlić. Jeśli do tego ktoś zadba o osa­dza­nie na stro­nie mediów w przy­ja­znym dla iPhone (i ogól­niej — urzą­dzeń mobil­nych) for­ma­cie, to ja się z tego powodu tylko cie­szę. Flash to nie jest przy­ja­zny dla cze­go­kol­wiek format.

      Jako posia­dacz iPhone w ogóle nie wiem o czym piszesz twier­dząc „Za “nie­peł­no­sprytną” obsługę WWW w iPhone po tyłku dostają jego posia­da­cze.”. Co dzień mam wręcz odwrotne odczu­cia — bogu niech będą dzięki, że powstają na urzą­dze­niach mobil­nych prze­glą­darki, któ­rych nie trzeba kar­mić wer­sjami „light” stron. Posiadacz Androida powie pew­nie to samo — prze­siadka na sen­sowny sys­tem z sen­sowną prze­glą­darką zupeł­nie zmie­nia spo­sób obco­wa­nia z netem via urzą­dze­nie mobilne. Co nie ozna­cza, że nie cie­szę się ze stron potra­fią­cych roz­po­znać, że wpa­dłem na nie za pomocą swo­jego urzą­dze­nia i ser­wu­ją­cych wer­sję strony dosto­so­waną do niego. Sam tak robię na swoim blogu. W końcu żaden ekran o prze­kąt­nej trzech cali nie zastąpi moni­tora. Ale nie zmie­nia też to faktu, że współ­cze­sne tele­fony mogą na tych trzech calach wyświe­tlić nor­malne, nie potrze­bu­jące wer­sji „lajt” strony i mało tego — obsłu­guje się je cał­kiem faj­nie dzięki ekra­nom doty­ko­wym i gestom. Przeglądanie netu na moim sta­rym Soniaczu było bole­snym doświad­cze­niem krzy­czą­cym o wer­sje „lajt” stron. Przeglądanie netu na iPhone (czy czymś napę­dza­nym Androidem) to jed­nak zupeł­nie inna bajka.

      A dane z pol­skiego ser­wisu? Ciekawe bar­dzo, dzięki za podrzucenie.

      • Mikołaj 11/09/2009 do 10:30 # Odpowiedz

        Ale „han­dheld” nie ozna­cza „ubogi”. Oznacza „CSS dla urzą­dzeń mobil­nych”. Co auto­rzy ser­wisu poda­dzą klien­tom, to już rzecz indy­wi­du­alna. Coraz wię­cej tele­fo­nów czy PDA jest w sta­nie ren­de­ro­wać nor­malną stronę, ale mimo wszystko udo­stęp­nie­nie ludziom wer­sji bez np. wszyst­kich cięż­kich gra­fik uwa­żam za sen­sowną. U nas będzie sen­sowna tak długo, jak ceny za dostęp do Netu przez komórkę będą paskarskie.

        Co masz na myśli, pisząc o for­ma­tach przy­ja­znych iPhone, tego nie wiem — nie posia­dam. Rzuć lin­kiem, to zoba­czę u sie­bie, jak na razie nie napo­tka­łem na takie rzeczy.

        • CoSTa 11/09/2009 do 11:42 #

          Jednak zazwy­czaj „han­dheld” spro­wa­dza się do zubo­że­nia i uprosz­cze­nia strony, co jest zro­zu­miałe bo prze­cież ma być wyświe­tlana na urzą­dze­niach do tej pory śred­nio sobie z ren­de­rin­giem radzą­cych a i nie­zbyt do tego przystosowanych.

          Co do cen — u nas jest, jak jest. W nor­mal­nych kra­jach tele­fon bie­rze się z zazwy­czaj nie­ogra­ni­czo­nym pla­nem prze­syłu danych lub daje się tak duże te pakiety, że czło­wiek nie czuje pre­sji oszczę­dza­nia. I dzieje się to za sto­sun­kowo sen­sowne pie­nią­dze. Net spo­wsze­dniał i sta­niał. To, że u nas jest ina­czej nie zna­czy, że reszta świata ma się godzić na jakieś kom­pro­misy. BTW — iPhone z 500 mega­baj­tami trans­feru mie­sięcz­nie to już względna wygodna w typo­wym sur­fo­wa­niu i mailo­wa­niu. Do oglą­da­nia fil­mów to nie wystar­czy ale typowe zada­nia zała­twia z nawiązką.

          Formaty przy­ja­zne iPhone to — przede wszyst­kim — brak uży­cia Flasha a w zamian uży­wa­nie kon­te­nera MP4 i kode­ków h.26x oraz AAC. Obsługę tych for­ma­tów ma chyba każde now­sze urzą­dze­nie mobilne więc tak po praw­dzie nie cho­dzi tu tylko o iPhone a raczej o mobilne obco­wa­nie z mediami nie­za­leż­nie od uży­wa­nego urzą­dze­nia. Linków rzu­cać na razie nie za bar­dzo mam jak — ponoć HTML5 ma w stan­dar­dzie okre­ślić jak ma się odby­wać embed­ding ele­men­tów mul­ti­me­dial­nych na stro­nach tak, by wyeli­mi­no­wać potrzebę uży­cia Flasha. Na razie w więk­szo­ści przy­pad­ków po pro­stu lin­kuje się do pliku MP4 jako alte­ran­tywę dla Flasha. Choć cze­kaj, jest fajna stronka, gdzie ład­nie poka­zano jak może to wyglą­dać — http://iphone.akamai.com/ — przy oka­zji widać tam jak działa HTTP Streaming w akcji.

        • Mikołaj 12/09/2009 do 13:27 #

          „Handheld” spro­wa­dza się do ser­wo­wa­nia tre­ści pod urzą­dze­nia mobilne :)
          Jak więk­szość takich urzą­dzeń nie radzi sobie z ren­de­rin­giem, to stan­dar­dem jest strona bez gra­fiki z kil­koma lin­kami na krzyż. Jak więk­szość zaczyna dawać radę z nor­mal­nymi stro­nami, to „han­dheld” może być toż­same ze „screen”. Ewentualnie usuwa się zeń sztywne for­ma­to­wa­nie sze­ro­ko­ści stron czy ciężką gra­fikę, ale użyt­kow­nik koń­cowy ma prak­tycz­nie taką samą jakość korzy­sta­nia z serwisu.

          Brak obsługi „han­dheld” to kary­godny błąd ze strony Apple, za który w dupę dosta­jesz Ty oraz inni korzy­sta­jący z iCoś­tam do prze­glą­da­nia stron.

          Z per­spek­tywy wła­ści­ciela ser­wisu czy kodera robisz arkusz „screen” dla nor­mal­nych kom­pów oraz „han­dheld” dla urzą­dzeń mobil­nych. Decyzję o korzy­sta­niu zosta­wiasz użyt­kow­ni­kowi koń­co­wemu, który albo ma urzą­dze­nie obsłu­gu­jące „screen”, albo korzy­sta z „han­dheld”. Uczciwe, prawda?
          Przeglądarka w iPhone jest nie­peł­no­sprytna, bo nie obsłu­guje Flasha. Czyli kłam­stwem jest twier­dze­nie mar­ke­tingu, że dosta­jesz to samo, co posia­dacz bla­szaka. Jednocześnie jesteś w d…, bo Twoje urzą­dze­nie nie umie korzy­stać z „handheld”.

          Jako wła­ści­ciel ser­wisu mam czy­ste sumie­nie. Oczywiście jeśli znaczny pro­cent użyt­kow­ni­ków mojego ser­wisu korzy­sta z iPhone, to mogę bawić się w napi­sa­nie trze­ciego arku­sza CSS czy wręcz osob­nej wer­sji dla iCoś­tam. Ale jak widzisz po sta­ty­sty­kach, roz­wią­za­nia Apple to margines.

          HTML5 jak na razie jest poro­nio­nym pomy­słem, w któ­rym kwe­stię wspól­nego kodeka zarżnięto dzięki Apple. Więc o uni­fi­ka­cji i stan­dar­dzie można zapomnieć.

          Na poda­nej przez Ciebie stro­nie fil­miki odpa­lają mi się… pod Chrome. Firefox 3.5 ich nie odpala, choć usi­łuję go namó­wić. Podobnie nie chcą się odpa­lić w IE pod komórką, na któ­rym np. YT działa bez zarzutu. Co z tym zro­bić i jak jest z popu­lar­no­ścią MP4 — nie mam poję­cia, zwłasz­cza że tema­tyka for­ma­tów mnie mocno średnio :)

        • CoSTa 12/09/2009 do 15:07 #

          Jak więk­szość zaczyna dawać radę z nor­mal­nymi stro­nami, to “han­dheld” może być toż­same ze “screen”.

          No ale wła­śnie o to cho­dzi, że iP jak i coraz wię­cej innych tele­fo­nów nie ma więk­szych pro­ble­mów z ren­de­rin­giem stron. Nie możesz widzę albo nie chcesz tego przeskoczyć :)

          Brak obsługi “han­dheld” to kary­godny błąd ze strony Apple, za który w dupę dosta­jesz Ty oraz inni korzy­sta­jący z iCoś­tam do prze­glą­da­nia stron.

          OK. Nie chcesz tego prze­sko­czyć jak widzę. Po raz kolejny więc: nie mam abso­lut­nie żad­nych pro­ble­mów z oglą­da­niem nor­mal­nych stron pod iP. Nikt mnie w dupę nie robi ser­wu­jąc mi inną stronę, niż „nor­malna” zamiast surogatu.

          Decyzję o korzy­sta­niu zosta­wiasz użyt­kow­ni­kowi koń­co­wemu, który albo ma urzą­dze­nie obsłu­gu­jące “screen”, albo korzy­sta z “han­dheld”. Uczciwe, prawda?

          Gdy urzą­dze­nie potrafi obsłu­żyć pra­wi­dłowo tego „scre­ena” to w czym problem???

          Przeglądarka w iPhone jest nie­peł­no­sprytna, bo nie obsłu­guje Flasha. Czyli kłam­stwem jest twier­dze­nie mar­ke­tingu, że dosta­jesz to samo, co posia­dacz blaszaka.

          Owszem, bez­czelne kłam­stwo wręcz. Jednak jestem w sta­nie zro­zu­mieć decy­zję o nie­ob­słu­gi­wa­niu Flasha. Ta tech­no­lo­gia jest kosz­marna — widzę to choćby po swoim net­bo­oku, który bez­pro­ble­mowo radzi sobie z DivXami czy pli­kami MP4 zako­do­wa­nymi w h.264 ale przy głu­pim fil­miku we Flashu, w dodatku w jako­ści bli­skiej kosz­ma­rowi, kom­pu­ter wydaj­no­ściowo nie wytrzy­muje a bate­ria leci na łeb i na szyję. Flash to zło.

          Jednocześnie jesteś w d…, bo Twoje urzą­dze­nie nie umie korzy­stać z “handheld”.

          Moje urzą­dze­nie bez pro­blemu radzi sobie ze „screen” więc bycie w dupie to raczej Twoje pobożne życzenia.

          Jako wła­ści­ciel ser­wisu mam czy­ste sumie­nie. Oczywiście jeśli znaczny pro­cent użyt­kow­ni­ków mojego ser­wisu korzy­sta z iPhone, to mogę bawić się w napi­sa­nie trze­ciego arku­sza CSS czy wręcz osob­nej wer­sji dla iCoś­tam. Ale jak widzisz po sta­ty­sty­kach, roz­wią­za­nia Apple to margines.

          Podobnie jak i reszta urzą­dzeń prze­no­śnych z tego co widzę. Więc po pro­stu robiąc ser­wis trzy­maj się stan­dar­dów, z Flashem oszczęd­nie (nie tylko iP nie obsłu­guje Flasha) i nie będzie kło­po­tów. I nie trzeba wymy­ślać jakichś „han­dhel­dów” czy kom­bi­no­wać z róż­nymi arkuszami.

          któ­rym kwe­stię wspól­nego kodeka zarżnięto dzięki Apple. Więc o uni­fi­ka­cji i stan­dar­dzie można zapomnieć.

          Z tego, co czy­tam w necie to owszem, jabłko upiera się przy swoim ale i kochana Mozilla upiera się przy swoim i ani na pędź nie chce od swo­jego sta­no­wi­ska odstą­pić. Więc nie jest tak czarno-biało, jak­byś chciał. I tak zwe­ry­fi­kują to dostawcy tre­ści, czyli głów­nie Google. Jeśli wybie­rze h.264 — sta­nie się to stan­dar­dem. Jeśli Theorę — Theora sta­nie się stan­dar­dem (wolał­bym to dru­gie roz­wią­za­nie ze względu na sym­pa­tię, jaką darzę OpenSource). Ktoś w końcu będzie musiał odpu­ścić. No i pozo­staje jesz­cze Microsoft, który wciąż jest potęgą na rynku prze­glą­da­rek i jeśli wymy­śli sobie swoje roz­wią­za­nie (lub nic nie zmieni), to zapewne mocno wpły­nie na samych dostaw­ców tre­ści. Wiesz, nie jedno Apple tu mie­sza. Świat i biz­nes jest nieco bar­dziej pogmatwany.

          No i do tego wypada pamię­tać o póki co nie­wiel­kim ale rosną­cym rynku urzą­dzeń mobil­nych, które zaczną z cza­sem sta­no­wić coraz więk­szy odse­tek urzą­dzeń otwa­rza­ją­cych media. W tym momen­cie rzą­dzi tu h.263/4 ze swoim sprzę­to­wym wspar­ciem dla odtwa­rza­nia wideo. Jak będzie z Therą — dia­bli wie­dzą. Jeśli się tam nie zepną i nie zapro­po­nują chło­paki jakie­goś dzia­ła­ją­cego rów­nie wydaj­nie roz­wią­za­nia, to Theora podzieli los Flasha, któ­rego nikt nie chce. A szkoda by była wielka bo to jed­nak otwarty stan­dard, który ma poten­cjał stać się ogólnoobowiązującym.

          Polecam cie­kawy arty­kuł na Ars Technica, który nieco tema­tykę przy­bliża — http://tinyurl.com/la3p9g

          Na poda­nej przez Ciebie stro­nie fil­miki odpa­lają mi się… pod Chrome. Firefox 3.5 ich nie odpala, choć usi­łuję go namówić.

          Nie namó­wisz — ta kochana i otwarta Mozilla robi dokład­nie to samo co Apple i nie wspiera h.264. Jak widzisz, nie jest tak czarno-biało. Mam nadzieję, że widzisz.

          Podobnie nie chcą się odpa­lić w IE pod komórką, na któ­rym np. YT działa bez zarzutu.

          IE na Twoim Wincosiu nie obsłu­guje w ogóle tego spo­sobu poda­wa­nia mediów, więc dziwne to raczej nie jest.

  4. SpeX 10/09/2009 do 18:11 # Odpowiedz

    A ja mam jesz­cze pyta­nie ad IPhoda. Czy prak­tycz­nie obsłu­guje kon­te­ner mkv oraz napisy w nim zawarte (w sumie jestem cie­kaw czy JW Player to obsłu­guję ?) ew czy kon­te­ner mp4 moż­liwa na coś podobnego?

    Ew znasz moż­li­wość kon­wer­sji mkv > mp4 z osa­dze­niem hardsubów?

    • CoSTa 10/09/2009 do 21:39 # Odpowiedz

      iPhone nie obsłu­guje kon­te­nera MKV. Za to bez pro­ble­mów obsłu­guje napisy zawarte w kon­te­ne­rze MP4 — swego czasu w któ­rymś z Moich jabłu­szek pisa­łem jak się zabrać do wsa­dza­nia takich napi­sów do kon­te­nera. W mię­dzy­cza­sie poka­zały się pro­gramy na Maka, które cały pro­ces bar­dzo ułatwiają.

      Hardsuby nie są osa­dzone :). Hardsuby są po pro­stu obra­zem wideo. Nie wycią­gniesz ich bo to nie jest osobny plik z napi­sami w kon­te­ne­rze — to po pro­stu wideo, które oglą­dasz. Natomiast soft­suby to zupeł­nie inna inszość. To odpo­wied­nio przy­go­to­wany plik tek­stowy wsa­dzony w kon­te­ner. Od kon­te­nera zależy for­mat tego pliku. iPhone obsłu­guje for­mat QuickTime (a cóż by innego :)).

      Jeśli masz mkv z hard­su­bami to po pro­stu kon­wer­tu­jesz wideo z jed­nego for­matu do dru­giego i tyle.

Dodaj komentarz