Dzisiejsza playlista — Nouvelle Vague i Nico

Naszło mnie dziś coś na kli­maty chil­lowe, z któ­rych potem wyro­sło coś mrocz­nego, depre­syj­nego ale dają­cego potworną dawkę adre­na­liny. Dziwnie na mnie muzyka działa i dziwne mi przy­cho­dzą zachcianki w pracy, nie­mniej jeż­dżę ostat­nio po peł­nej skali doznań — od muzyki poważ­nej, przez jazz, rock, alter­na­tywę, elek­tro­nikę aż po psy­cho­de­lię z pie­kła rodem. Nie wiem o co cho­dzi ale pew­nie to wina takiej a nie innej pory roku.

Dziś chcia­łem zapre­zen­to­wać trzy kawałki, które po pro­stu katuję. Na pierw­szy ogień pro­po­nuję wła­śnie coś chil­lo­wego, co nie zna­czy, że nud­nego. Świetny cover utworu Fade to Gray kapeli Visage (który kocham miło­ścią wielką) od innej kapeli zwą­cej się Nouvelle Vague. Strasznie spodo­bało mi się, jak utwór zmie­nił tu zupeł­nie cha­rak­ter. Zrobić dobrego covera to ogromna sztuka. A ten jest imo dobry.

mp3 Nouvelle Vague — Fade To Grey (mp3, 6.61 MB)
Świetny cover utworu Fade to Gray kapeli Visage (który kocham miło­ścią wielką) od innej kapeli zwą­cej się Nouvelle Vague. Strasznie spodo­bało mi się, jak utwór zmie­nił tu zupeł­nie cha­rak­ter. Zrobić dobrego covera to ogromna sztuka. A ten jest imo dobry.

Po posłu­cha­niu chil­lów, har­mo­szek i czego tam jesz­cze, przy­były mi do głowy kolejne dwa utwory. Tym razem mrok, wspo­mniana adre­na­lina i chyba geniusz, bo nie wiem jak ina­czej nazwać mate­riał z ostat­niego kon­certu NicoFata Morgana Nico’s Last Concert. Bywalcy bloga (są tacy w ogóle? :)) wie­dzą dosko­nale, co czuję do tego kon­kret­nego krążka. Do tej żywej, pul­su­ją­cej muzycz­nej mate­rii, która stoi w takim kon­tra­ście do samej postaci Nico. Ów kon­trast fascy­nuje mnie i pociąga nie­odmien­nie zmu­sza­jąc mnie do prze­słu­cha­nia całej płyty, co zazwy­czaj koń­czy się napa­dem ostrej melan­cho­lii. Niesamowity mate­riał — pro­sty, surowy ale przez to chyba wła­śnie sta­no­wiący kwin­te­sen­cję wital­no­ści muzyki i poka­zu­jący w pełni, jak może muzyka kształ­to­wać nastrój, życie i świat.

Proponuję dwa utwory z tej płyty. Pierwszy to wła­śnie pul­su­jący, trans­owy, nar­ko­tyczny I Will Be Seven, po któ­rym pro­po­nuję roz­dzie­ra­jące All Saint’s Night, które w oko­li­cach 5:07 wywo­łuje u mnie zawsze ale to zawsze ciarki. Niestety nagra­nie jest dosyć ciche więc pro­po­nuję nieco pod­krę­cić gło­śniki. Warto.

mp3 Nico — I Will Be Seven (mp3, 9.21 MB)
Mrok, adre­na­lina i chyba geniusz, bo nie wiem jak ina­czej nazwać mate­riał z ostat­niego kon­certu Nico — Fata Morgana Nico’s Last Concert. Pulsujący, trans­owy, nar­ko­tyczny kawałek…

mp3 Nico — All Saints Night (mp3, 8.78 MB)
Rozdzierający utwór pełen mroku, doliny i tego wszyst­kiego, za co kocham Nico. Do cię­cia żył jak znalazł…

, , ,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

Jedna odpowiedź do “Dzisiejsza playlista — Nouvelle Vague i Nico”

  1. krzychu 14/10/2009 do 08:07 # Odpowiedz

    Nico obcho­dzę sze­ro­kim łukiem. Przy tej muzyce łapię doła. Nouvelle prze­ciw­nie — mimo, że dźwięki wysma­ko­wana i sto­no­wane, to jed­nak zawsze ładuje to moje akumulatory.

Dodaj komentarz