Menu serwera

Gram – inFAMOUS

W końcu. Po miesiącach proszenia się, przymilania, drapania za uchem i sprawiania wrażenia fajnego kolesia, moja mamuśka sprezentowała mi (nooo, pierwotnie miała to być nagroda za umęczenie się przy malowaniu, meblowaniu i ogólnym robieniu pokoju Gutka :)) grę, w którą chciałem zagrać od momentu jej się ukazania – inFAMOUS.

inFAMOUS

inFAMOUS

Ten peestrójkowy exclusiv bardzo mnie ciekawił a to za sprawą zapowiadającego się rewelacyjnego, mrocznego, postapokaliptycznego świata, doskonałych artworków przewijających się przy każdej okazji mówienia/pisania o grze i w związku z wyborami moralnymi, które twórcy stawiają (nieco topornie tak bajdełej) przed graczem i od czego uzależniają sam charakter mocy postaci.

Jak do tej pory zagrałem dwa raptem razy (Gucio, sami wiecie rozumiecie – na granie nie ma po prostu czasu) i mogę powiedzieć na razie tylko tyle, że rzecz ma swój klimat, ma całkiem niezłą polonizację (choć głos agentki ździebko drętwawy – powinna ta pani nieco nad swoimi umiejętnościami głosowymi popracować) a ja jak na razie biegam i zapoznaję się ze światem klepiąc pedeki i wypełniając misje. To, co robi dobrze, to poczucie przestrzeni. Autentycznie w tej grze czuje się otaczającą przestrzeń a dla gier sandboxowych nie ma chyba lepszej rekomendacji. Niesamowite jest uczucie, kiedy to z podniebnego biegania i skakania po dachach budynków człowiek nagle wyląduje w miejskich zaułkach – dosłownie klaustrofobia dopada a poziom gruntu zaczyna być innym światem, zupełnie odmiennym od tego podniebnego. Inną świetną rzeczą jest system łapania się, chwytania, skakania i wspinania po budynkach czy różnych przedmiotach. Jest to na tyle intuicyjnie i świetnie zrobione, że da Majek, który mi się wczoraj do pada na moment przyssał, nie chciał owego puścić i pójść się kąpać tylko by tak sobie skakał, i skakał, i skakał… No i te komiksowe przerywniki – patent znany i stary jak sam Max Payne ale dobry komiksowy przerywnik czuć od razu. I tu właśnie go czuć.

Co mi się na razie nie podoba? Świat jest spory i jest niestety nieco biegania kiedy nie ma się tych wszystkich mocy pozwalających na glajdowanie. Gra na początku wydaje się być nieco żmudna po prostu i za wolna. Podejrzewam, że z czasem się rozkręci. Także poziom trudności jest tak sobie wyważony. Na ustawieniach średnich, na których gram, ginę dosyć często a wejście w tłumek wrogów niemal zawsze kończy się zejściem. Natomiast ustawienia łatwe są po prostu za łatwe i nie dają żadnej frajdy. Zabrakło czegoś pomiędzy.

Anyway, jak na razie jest bardzo dobrze. Grafika może nie powala ale jest bardzo przyzwoita, ostra i z kolorystycznym klimatem, co się zowie. Zawiązująca się intryga obiecuje kilka ciekawych zwrotów i mam wrażenie, że skręcamy w jakiś thriller detektywistyczny (jestem na samym początku i dopiero szperam po mieście w poszukiwaniu skrzynek kontaktowych) co mnie zupełnie nie przeszkadza. No, zobaczymy jak będzie dalej ale jak na razie jestem na TAK!

Poniżej trzy filmiki pochodzące ze strony gry.

Pobierz / obejrzyj film (mv4; 7,5mb)

Pobierz / obejrzyj film (m4v; 15mb)

Pobierz / obejrzyj film (m4v; 8mb)

, , , , ,

1 odpowiedź do Gram – inFAMOUS

  1. Marcin W Październik 13, 2009 o 16:04 #

    Muszę Ci się przyznać, że zawsze po Twoich wpisach gierkowych chce mi się usiąść przy konsoli. :D
    Gracz ze mnie raczej przeciętny i ciężko mi się „wkręcić” w jakąś gierkę na dłużej.

    Obecnie pykam w Call of Duty 3 na PS2 i pomimo, że nie nie jestem wielkim fanem fps-ów to CoD3 gra mi się bardzo przyjemnie.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Jabłko nie dla graczy

Nie znam się na komputerach Apple. Nie rozbierałem ich, nie grzebałem w nich, nie wymieniałem podzespołów a własnoręczne rozszerzenie pamięci...

Zamknij