Jutro, znaczy się 24 listopada, nasz młody i świeży nabytek, który w sposób całkowity i zdecydowany rujnuje nam czas wolny, który kopie, wrzeszczy i zmienia kolory niczym tęcza zapowietrzając się od tego wrzasku, który przewrócił nam świat do góry nogami, zmienił moją żonę w robota, mnie w człowieka nielubiącego weekendów a Majkę w stwora wiecznie kręcącego głową z niedowierzania, że można tak drzeć japę, […]
Archiwum | 23/11/2009
