Menu serwera

Dzisiejsza playlista – Gothic Acoustic Tribute To Nine Inch Nails

Wykopalisk twardzielowych ciąg dalszy. Krążek sprzed kilku lat, który dziś wyskoczył jak królik z kapelusza i podobnie jak to przemiłe zwierzątko, wziął i mnie miło zaskoczył. Zrobiłem taki okrągły dziubek, oczka mnie się nieco rozszerzyły, chrapki takoż a oddech lekko przyspieszył. Oj tak, krążek Gothic Acoustic Tribute To Nine Inch Nails się papie spodobał…

Cały album to covery co bardziej znanych utworów od NIN. Cały ich urok polega na tym, że są zaaranżowane i podane w formie akustycznej i z wokalami czasem nawet kobiecymi, co możecie usłyszeć w przedstawionym coverze utworu Burn. Nie powiem, podoba mnie się to okrutnie!

Album jest dynamiczny jak na covery NIN przystało. Ma jednak niepowtarzalny feeling a przejście w brzmienie akustyczne dało znanym utworom fantastyczną, nową, powabną i bardzo czasami zmysłową otoczkę. Coś jest w brzmieniu gitary akustycznej takiego, co zmiękcza kolana i rozluźnia łokcie. Połączenie tych cech z bezpardonowym stylem NIN dało w efekcie mieszankę, od której na długo pewnie się nie odkleję. Bardzo smaczne i polecam z całego serca!

, ,

3 odpowiedź do Dzisiejsza playlista – Gothic Acoustic Tribute To Nine Inch Nails

  1. Dinven Listopad 10, 2009 o 19:31 #

    Costa, no dobra, album fajny, Burn brzmi nieźle, ale w Something I Can Never Have ta laska po prostu wyje – chyba że to wina jakości nagrania. ale raczej. Kawałki akustycznie są sympatycznie, ale wokal siedzi i płacze. Reznor ma specyficzny sposób śpiewu – czy melorecytacji, jak w niektórych utworach, i dziewczę za cholerę ani nie podchwyciła dobrze ani swojej interpretacji porządnie nie skleciła. Wrażenia po 3 utworach – jak na razie.

    • CoSTa Listopad 11, 2009 o 09:24 #

      Są jednak gusta różne :). Jeśli miałbym coś lasce do zarzucenia, to otwierający album kawałek został zaśpiewany tak sobie. Ale dalej już nie mam większych uwag. Może dlatego, że nie oczekuję od coverów, by były wiernym naśladownictwem utworu macierzystego bo chyba nie o to w coverach chodzi i nie po to się je tworzy. Reznorowską manierę śpiewania i recytowania zostawiam Reznorowi – mnie album ucieszył właśnie tym, że w kilku momentach mocno od tej stylistyki odstaje.

      A posłuchałbym sobie z chęcią coverów NIN zrobionych przez Kasię Nosowską. Ta to ma czasem rewelacyjne pomysły i strasznie jestem ciekaw, jak w ogóle podeszłaby do tematu. Eeeech, marzenia…

  2. Dinven Listopad 11, 2009 o 14:23 #

    o, Nosowska to dobry pomysł. Ale nie chodziło mi o to, by laska naśladowała Reznora – tylko jeśli się wzięła za swoją interpretację to powinna to zrobić porządnie, a nie zatrzymać się w pół drogi, jakby nie mogła się zdecydować. No i głos. Śpiewa nieczysto.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Taki mi pomysł po głowie chodzi…

Wraz z urodzeniem się Gutka wzięło i mnie od bloga praktycznie odcięło. Wraz z padem monitora, wzięło i mnie praktycznie...

Zamknij