Dzisiejsza playlista — Gothic Acoustic Tribute To Nine Inch Nails

Wykopalisk twar­dzie­lo­wych ciąg dal­szy. Krążek sprzed kilku lat, który dziś wysko­czył jak kró­lik z kape­lu­sza i podob­nie jak to prze­miłe zwie­rzątko, wziął i mnie miło zasko­czył. Zrobiłem taki okrą­gły dziu­bek, oczka mnie się nieco roz­sze­rzyły, chrapki takoż a oddech lekko przy­spie­szył. Oj tak, krą­żek Gothic Acoustic Tribute To Nine Inch Nails się papie spodobał…

Cały album to covery co bar­dziej zna­nych utwo­rów od NIN. Cały ich urok polega na tym, że są zaaran­żo­wane i podane w for­mie aku­stycz­nej i z woka­lami cza­sem nawet kobie­cymi, co może­cie usły­szeć w przed­sta­wio­nym cove­rze utworu Burn. Nie powiem, podoba mnie się to okrutnie!

Album jest dyna­miczny jak na covery NIN przy­stało. Ma jed­nak nie­po­wta­rzalny feeling a przej­ście w brzmie­nie aku­styczne dało zna­nym utwo­rom fan­ta­styczną, nową, powabną i bar­dzo cza­sami zmy­słową otoczkę. Coś jest w brzmie­niu gitary aku­stycz­nej takiego, co zmięk­cza kolana i roz­luź­nia łok­cie. Połączenie tych cech z bez­par­do­no­wym sty­lem NIN dało w efek­cie mie­szankę, od któ­rej na długo pew­nie się nie odkleję. Bardzo smaczne i pole­cam z całego serca!

mp3 GAE — Burn (mp3, 6.97 MB)
Cover zna­nego kawałka od NIN. I to dobry cover. W dodatku w kli­ma­tach aku­stycz­nych. I śpie­wany przez laskę. Brzmi cie­ka­wie? You bet!

, ,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

3 Komentarzy do “Dzisiejsza playlista — Gothic Acoustic Tribute To Nine Inch Nails”

  1. Dinven 10/11/2009 do 19:31 # Odpowiedz

    Costa, no dobra, album fajny, Burn brzmi nie­źle, ale w Something I Can Never Have ta laska po pro­stu wyje — chyba że to wina jako­ści nagra­nia. ale raczej. Kawałki aku­stycz­nie są sym­pa­tycz­nie, ale wokal sie­dzi i pła­cze. Reznor ma spe­cy­ficzny spo­sób śpiewu — czy melo­re­cy­ta­cji, jak w nie­któ­rych utwo­rach, i dziew­czę za cho­lerę ani nie pod­chwy­ciła dobrze ani swo­jej inter­pre­ta­cji porząd­nie nie skle­ciła. Wrażenia po 3 utwo­rach — jak na razie.

    • CoSTa 11/11/2009 do 09:24 # Odpowiedz

      Są jed­nak gusta różne :). Jeśli miał­bym coś lasce do zarzu­ce­nia, to otwie­ra­jący album kawa­łek został zaśpie­wany tak sobie. Ale dalej już nie mam więk­szych uwag. Może dla­tego, że nie ocze­kuję od cove­rów, by były wier­nym naśla­dow­nic­twem utworu macie­rzy­stego bo chyba nie o to w cove­rach cho­dzi i nie po to się je two­rzy. Reznorowską manierę śpie­wa­nia i recy­to­wa­nia zosta­wiam Reznorowi — mnie album ucie­szył wła­śnie tym, że w kilku momen­tach mocno od tej sty­li­styki odstaje.

      A posłu­chał­bym sobie z chę­cią cove­rów NIN zro­bio­nych przez Kasię Nosowską. Ta to ma cza­sem rewe­la­cyjne pomy­sły i strasz­nie jestem cie­kaw, jak w ogóle pode­szłaby do tematu. Eeeech, marzenia…

  2. Dinven 11/11/2009 do 14:23 # Odpowiedz

    o, Nosowska to dobry pomysł. Ale nie cho­dziło mi o to, by laska naśla­do­wała Reznora — tylko jeśli się wzięła za swoją inter­pre­ta­cję to powinna to zro­bić porząd­nie, a nie zatrzy­mać się w pół drogi, jakby nie mogła się zde­cy­do­wać. No i głos. Śpiewa nieczysto.

Dodaj komentarz