Dzisiejsza playlista — Laurent Saïet i Jamiroquai

O ile Jamiroquaja znają chyba wszy­scy, o tyle mister Laurent Saïet wziął i się z mro­ków moich twar­dych dys­ków był odświe­żył po latach nie­słu­cha­nia. I szcze­rze mówiąc, album tego pana zwący się Blue Trip na powrót mnie zauro­czył i z całą mocą przy­po­mniał o sobie. Świetne, elektroniczno-badalamentowskie kli­maty mocno trą­cące sound­trac­kiem do Twin Peaks, cho­dzące gdzieś w tle gitary, pogłosy, woka­lizy… Łał, naprawdę warto! Poniżej kawa­łek po tytu­łem Baton Rogue, który chyba oddaje dosyć dobrze kli­mat cało­ści. Świetny krążek.

mp3 Laurent Saiet — Baton Rouge (mp3, 8.2 MB)
Świetne, elektroniczno-badalamentowskie kli­maty mocno trą­cące sound­trac­kiem do Twin Peaks, cho­dzące gdzieś w tle gitary, pogłosy, woka­lizy… Łał, naprawdę warto!

Jamiroquai takoż wpadł mi na dzi­siej­szą play­li­stę w ramach odku­rza­nia sta­roci. Miotła zmio­tła i wymio­tła świetny jego album Emergency on Planet Earth, który wziął i się już nieco w mojej pamięci zatarł. Na tyle, że prak­tycz­nie na nowo „odkry­łem” kawa­łek Revolution 1993. Kurczę, jak ten facet kie­dyś potra­fił fun­kowo zagrać… Utwór ze świetną sek­cją ryt­miczną i ogól­nie tym wszyst­kim, co składa się na porządny funk (chórki inc­lu­ded). Kawał solid­nego, ryt­micz­nego, budzą­cego w ten ospały, jesienny dzień — grania.

mp3 Jamiroquai — Revolution 1993 (mp3, 14.46 MB)
Utwór ze świetną sek­cją ryt­miczną i ogól­nie tym wszyst­kim, co składa się na porządny funk (chórki inc­lu­ded). Kawał solid­nego, ryt­micz­nego, budzą­cego grania.

, , ,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

Jeszcze nikt nie skomentował. Możesz być pierwszy!

Dodaj komentarz