Menu serwera

Taki mi pomysł po głowie chodzi…

Wraz z urodzeniem się Gutka wzięło i mnie od bloga praktycznie odcięło. Wraz z padem monitora, wzięło i mnie praktycznie od pracy przy komputerze stasakowało. Wraz z padającym powoli aparatem, zaczyna też niebezpiecznie zbliżać się moment, w którym nie będę miał czym zapełniać swojego twardego bo ani fotek, ani filmików nie będzie czym robić (mam wrażenie, że nasz aparat coraz bardziej dogorywa).

Jednym słowem – ktoś tam na górze bardzo chce odciąć mnie od świata.

Ale się nie dam! Skoro ktoś wredny psuje mi wizję, została przecież jeszcze fonia, której jak do tej pory jakoś nikt zepsuć nie zechciał :). A to w połączeniu ze Skype wzięło i zrodziło taki jeden pomysł, który jako żywo chcę wcielić w życie.

Pomysł wygląda następująco: otóż wyjdę sobie na piwo (nareszcie!). Na to piwo pójdę sobie z kilkoma znajomkami i postaramy się znaleźć jakieś miejsce, gdzie muza nie będzie nas zagłuszała i pozwoli ponagrywać nasze wynurzenia. A wynurzać będziemy się na jeden temat: elektronika, oprogramowanie i wszystko wokół nich. Mam pod ręką nie lada ekspertów od psucia wszystkiego, co tylko zepsuć się da (hi Ender!), od oprogramowania wszystkiego, co tylko da się oprogramować (hi Zen!) oraz od próbowania połapania się w tym wszystkim (hi myself!). No i plan się nam wczoraj na skypowej pogadance z Enderem zrodził taki, że trzeba by wreszcie zabrać się za te elektroniczno-programowe tematy w otoczeniu coraz bardziej pustych kufli.

Mamy początek dwudziestego pierwszego wieku, technologia galopuje, gramy inaczej, niż jeszcze kilka lat temu, na maszynach, o których mogliśmy tylko marzyć jeszcze kilka lat temu w warunkach, których nawet sobie nie wyobrażaliśmy jeszcze kilka lat temu. O takich obszarach codzienności jak wykorzystanie smartfona za 3kPLN do puszczania bąków już nawet nie wspominając. Trzeba jakoś nad tym zapanować, trzeba jakoś próbować to sobie wytłumaczyć i przybliżyć przyczyny, dla których ktoś jest w stanie wydać tysiące złotych po to, by pierwszą rzeczą, którą sobie na telefonie zainstaluje był program wydający dźwięk rzygania. Dojdziemy do zwyczajowej konkluzji, że ludzie są głupi a koncerny wciskają nam coraz gorszy szajs ale nie chodzi mi o konkluzję a raczej o sposób dojścia do niej. No i przy okazji zobaczymy jak obecność mikrofonu wpływa na spożycie browarów :).

Będziemy klęli, będziemy się wyzywali, będziemy się darli a Ender z Zenem po raz kolejny będą mi udowadniali, że jestem za głupi by pewne rzeczy pojąć rzucając argumentami, nad którymi warto się pochylić i które warto przepić. Jednym słowem – czas się napić i popitolić w zwyczajowy sposób z tym że przy okazji to uwiecznić i pozostawić w necie coś, z czego będą się nabijali nasi synowie i córki.

Panowie, wchodzicie w to? Pierwszą kolejkę stawiam ja. Czas w końcu wychylić conieco za Gutka :)

5 odpowiedzi do Taki mi pomysł po głowie chodzi…

  1. zx Listopad 10, 2009 o 11:17 #

    To może być ciekawe. Dajecie!

  2. Pawouek Listopad 10, 2009 o 14:11 #

    Ło matko!
    Czekam z niecierpliwością :D

  3. CoSTa Listopad 10, 2009 o 17:27 #

    No postaram się wyrwać od życiowej codzienności, porwać znajomków i ululać się równo, wszystko oczywiście pitoląc o gierach, kompach i czym tam jeszcze :). Czasem wychodzą z tego całkiem ciekawe naparzanki bliskie rękoczynom więc jeśli w pewnym momencie nagranie się urwie, to wiadomo co było tego przyczyną :).

  4. zen Listopad 10, 2009 o 18:31 #

    Dajemy! Ustawiaj chlanko,bo. Kilka ciekawych rzeczy na horyzoncie czasowym sie pojawilo

  5. Biter Listopad 11, 2009 o 16:33 #

    powiem tyle – napisz mi termin i się stawiam ;)

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Dzisiejsza playlista – Laurent Saïet i Jamiroquai

O ile Jamiroquaja znają chyba wszyscy, o tyle mister Laurent Saïet wziął i się z mroków moich twardych dysków był...

Zamknij