Zombieland

Kino zom­bia­kowe ma się ostat­nimi czasy bar­dzo dobrze. Co i rusz powstają nowe filmy, czę­sto o tych nowych fil­mach mówi się per „prze­ło­mowe” lub mniej dosad­nie ale sporo z nich się wyróż­nia jako nowe podej­ście do gatunku i w ogóle widać w tema­cie nie­umar­łych spory ruch. Zmieniła nam się moda i teraz zom­bie są szyb­kimi skur­czy­by­kami potra­fią­cymi dopaść swoje ofiary na full spe­edzie i bez przerw na ryk­nię­cie. Zmienił się też arche­typ zom­bie — teraz może nim być każdy a poczciwe zom­biaki, które łak­nęły jeno mózgu można odsta­wić do lamusa bo prze­cież aktu­al­nie na topie są oko­lice jelit i tego wszyst­kiego, co bar­dzo ocieka, śmier­dzi i gene­ral­nie pro­wo­kuje wymioty. Czy jed­nak można wykrze­sać coś nowego z wysłu­żo­nego już chyba gatunku? Takie filmy, jak choćby 28 dni póź­niej udo­wad­niają, że można. Jako że w tema­cie zom­bie powie­dziano już chyba wszystko, teraz zaczyna się liczyć JAK histo­rię się przed­sta­wia. Dwoma słowy: spo­sób narracji.

Pobierz / obej­rzyj film (m4v; 16,5mb)

Zombieland nie jest tu niczym odkryw­czym pod tym wzglę­dem. Horrorwatych kome­dii z zom­bia­kami mie­li­śmy już kilka (o Wysypie żywych tru­pów (Shaun of the Dad) że tylko wspo­mnę) a i sam film nie­wiele wnosi do arche­ty­picz­nych pod­wa­lin gatunku. Mamy zom­bia­kalną apo­ka­lipsę a w niej czwórkę oca­la­łych, któ­rzy pró­bują się w tym nowym świe­cie odna­leźć. I OK, nie mam z tym żad­nych pro­ble­mów i nie wyma­gam od każ­dego filmu inno­wa­cyj­no­ści. Jednak od kome­dii wyma­gam, by była zabawna a od kome­dii z zom­bia­kami w tle wyma­gam, bym śmiał się ocie­ra­jąc oku­lary z posoki.

Zarówno śmie­chu jak i ocie­ra­nia nieco mi w tym fil­mie zabra­kło. Niby wszystko jest jak trzeba, niby film ma tempo i kilka faj­nych pomy­słów (z listą zasad na czele — świetna sprawa) ale ogólne odczu­cie po obej­rze­niu to nie­do­syt. Ten film powi­nien pójść w kie­runku splat­tera na wesoło (kaman, zatrud­nie­nie Woodiego „uro­dzo­nego mor­dercy” Harrelsona ma swoje kon­se­kwen­cje) tym bar­dziej, że poja­wia­jące się wstawki w stylu „kill of the week” i tym podobne bar­dzo ład­nie robią kli­mat gry kom­pu­te­ro­wej i przy­go­to­wują oglą­da­ją­cego na popis umie­jęt­no­ści eks­ter­mi­na­cyj­nych naszych boha­te­rów. Niestety, nic z tego! Kilka zabaw­nych killi i to wszystko! A prze­cież aż pro­siło się, by wyko­rzy­stać pie­czo­ło­wi­cie two­rzoną w fil­mie gro­te­skę do wła­śnie tego typu zabawy… Niestety, krew nie leje się stru­mie­niami, zabra­kło choć jed­nej deka­pi­ta­cji (ok, uży­cie nożyc w super­mar­ke­cie takową suge­ruje ale dopóki nie zoba­czę, nie uwie­rzę :)), gagi są śred­nio zabawne a tempo w fil­mie nazbyt czę­sto spowalnia.

Moim zda­niem — zmar­no­wany poten­cjał. Do ścią­gnię­cia, wcią­gnię­cia przy wia­derku popcornu i w sumie do niczego wię­cej. Szkoda bo liczy­łem na odje­chaną na maksa jazdę w dez­om­bi­fi­ka­cję na wszel­kie moż­liwe i wido­wi­skowe sposoby.

Ocena w skali 1–10: 6

, , , ,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

2 Komentarzy do “Zombieland”

  1. grabek 18/11/2009 do 11:48 # Odpowiedz

    Woody Harrelson rzą­dzi!
    a film muszę mieć :)

  2. Biter 18/11/2009 do 15:48 # Odpowiedz

    Zapowiada sie dobrze, obej­rzę z pew­no­ścią jako że uwiel­biam filmy zom­bia­kowe — nic lep­szego do popcornu nie ma :P

Dodaj komentarz