Gucio attacks!

Szczepienie małych bąków to trau­ma­tyczne prze­ży­cie dla ich matek. Ano, wczo­raj Doropha ruszyła z Guciem na szcze­pie­nia i mały dostał dawkę zapo­rową róż­nych dziw­nych paskudztw wprost w tłu­ste udo swe. Ale jako że syna mamy cha­tak­ter­nego, nie mogło to wszystko prze­bie­gać zbyt prosto.

Mały dostał napadu wście­kło­ści i po zmę­cze­niu Dorophy sądząc, musiał ten atak być wyczer­pu­jący i dla Gutka, i dla niej. Młodego zasta­łem po powro­cie z pracy już w cał­kiem nie­złej for­mie ale żonka po pro­stu nie mogła prze­stać gadać o tym, co prze­szła w przy­chodni i po powro­cie z niej. Szczepionki roz­pie­przyły Gutka nie­źle — dostał lek­kiej gorączki ale widać było wyraź­nie, że mała rewo­lu­cja w jego ciałku ostro go męczy. Był nie­spo­kojny, szlag go tra­fiał a ja mogę tylko dzię­ko­wać żonie, że jakoś nad malu­chem zapa­no­wała do mojego przy­jazdu. Tak więc dro­dzy przy­szli rodzice — szcze­pie­nia potra­fią naprawdę zmę­czyć malu­cha. A to ozna­cza kolejne dawki stresu dla bied­nych rodzi­ców a dla tego obec­nego przy szcze­pie­niu już szczególnie.

Odkładając jed­nak nieco na bok szcze­pion­kowe przy­gody, poni­żej dwie foteczki naszego malu­cha w roz­kosz­nych pozach. Kurczę, mam tego mate­riału od cho­lery ale nie mam kiedy i na czym tego obro­bić. Kupno moni­tora to będzie w nie­da­le­kiej przy­szło­ści jeden z pod­sta­wo­wych wydat­ków bo tak dalej już się nie da. Rodzina nie­do­in­for­mo­wana, różne moje pro­jekty leżą odło­giem, fil­miki tylko zaj­mują miej­sce na twar­dzielu a na blogu wie­szam jakieś głu­pie tra­ilery zamiast fil­mowo i olfak­to­rycz­nie doku­men­to­wać zawar­tość pam­per­sów Gutka :).

, ,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

12 Komentarzy do “Gucio attacks!”

  1. Pemmax 01/12/2009 do 09:40 # Odpowiedz

    Szczepienie w czwar­tek. Nastroiłem się na moż­liwe kło­poty. Dzięki :-)

    • CoSTa 02/12/2009 do 09:04 # Odpowiedz

      Różnie bywa — Majka nie zare­ago­wała jakoś gwał­tow­nie na szcze­pie­nia. Z Gutkiem jest (zwy­cza­jowo już :)) ina­czej — dostał tem­pe­ra­tury i zoba­czymy jak to dalej będzie się roz­wi­jało. Anyway, powo­dze­nia i niech się Wam dzie­cia­czek zdrowo chowa!

  2. Biter 01/12/2009 do 12:49 # Odpowiedz

    Szybko wam rośnie, widać że będzie siał ter­ror — na pierw­szym zdję­ciu spoj­rze­nie ma niczym don corleone ;)

    • CoSTa 02/12/2009 do 09:05 # Odpowiedz

      Ba! Od maleń­ko­ści będę go na tre­ningi zabie­rał i nie ma bata — będzie efek­tyw­nym ścią­ga­czem dłu­gów. Taki fach to skarb w cza­sach kryzysu :)

  3. ciotka's eleni 01/12/2009 do 14:14 # Odpowiedz

    Policzki ma po dziadku Marku? Czym wy go karmicie?

    Buziaki!

    • CoSTa 02/12/2009 do 09:05 # Odpowiedz

      Cycek cio­teczko. Only cycek! Dorcia jak już coś robi, to dobrze. Mleko też :)

  4. Pyoter 01/12/2009 do 22:40 # Odpowiedz

    Coś mi się wydaje, że Gucio będzie lubił pizze tak samo jak tatuś ;)

    • CoSTa 02/12/2009 do 09:09 # Odpowiedz

      No cóż, gene­tycz­nie jest już nace­cho­wany :). Ale mam nadzieję, że od sie­bie dorzuci coś do puli geno­wej i prze­każe dalej miłość do chińsz­czy­zny, wiet­namsz­czy­zny, indyjsz­czy­zny i gene­ral­nie wszel­kiej dobrej –szczyzny :)

  5. Andrzej 02/12/2009 do 16:21 # Odpowiedz

    Zdjęcia bomba, synek zresztą też — po jego minie widać, że nie daje sobie w kasze dmu­chać i musi być po jego myśli :) A już myśla­łem że zdję­cia się w ogóle nie poja­wią, aż młody sam zacznie je zamieszczać :)

  6. Piotr / savek 03/12/2009 do 18:44 # Odpowiedz

    Chłop jak dąb! :)

  7. krzychu 10/12/2009 do 12:06 # Odpowiedz

    Chyba nie­mal wszyst­kie szcze­pie­nia mojego Kacpra wyko­ny­wa­łem oso­bi­ście — tzn. ja go trzy­ma­łem ręcami swo­jemi, gdy pie­lę­gniarka wstrzy­ki­wała mu różne sub­stan­cje. No i muszę przy­znać — były to mocne prze­ży­cia! Bo to z jed­nej strony mały dostaje szału, a z dru­giej jako rodzic mam jasność zupełną, że ta męczar­nia i mała trauma to dla jego dobra.

    • CoSTa 11/12/2009 do 09:24 # Odpowiedz

      No więc wła­śnie Doropha wró­ciła ze szcze­pień jak z jakiejś sybe­ryj­skiej katorgi. Strasznie umę­czona i pod­ła­mana tor­tu­rami dzie­ciaka. Tak, to wszystko dla jego dobra ale tak jak piszesz Krzychu — rozum swoje a serce swoje.

Dodaj komentarz